» Recenzje » Dodatki i podręczniki » Babylon 5 The Roleplaying Game 2nd Edition

Babylon 5 The Roleplaying Game 2nd Edition


wersja do druku

Babylon 5 na d20, czyli gratka dla fanów serialu

Autor: Redakcja: Mateusz 'Zsu-Et-Am' Kominiarczuk

Babylon 5 The Roleplaying Game 2nd Edition
Projekt Babilon był naszą ostatnią nadzieją na pokój.

Ten samowystarczalny, długi na pięć mil świat położony na neutralnym terytorium stanowi miejsce handlu dla ćwierć miliona ludzi i obcych.

To świecąca w kosmosie latarnia, samotna pośród nocy.

Był to początek Trzeciej Ery Ludzkości, rok, w którym miała nadejść Wielka Wojna.

Oto historia ostatniej stacji Babilon.

Jest rok 2259.

Miejsce: Babilon 5.


Słowa te, będące wstępem do drugiego sezonu telewizyjnej serii Babilon 5, zna zapewne każdy szanujący się fan seriali science fiction. Stworzona przez J. Michaela Straczynskiego historia stacji kosmicznej Babilon 5 jest według wielu jedną z najciekawszych i najbardziej spójnych w obrębie gatunku, nic więc dziwnego, że na jej podstawie powstała w końcu gra fabularna. W dodatku, ku mej uciesze, jej twórcy zdecydowali się skorzystać ze sprawdzonej i dobrze znanej mechaniki d20. W poniższej recenzji spróbuję ocenić, czy autorom udało się zmierzyć z legendą serialu i stworzyć grę, którą zachwycać się będą tysiące graczy.

Na początku chcę wyraźnie zaznaczyć, że podręcznik Babylon 5 The Roleplaying Game, który recenzuję, jest drugą, poprawioną edycją gry - nie miałem przyjemności zapoznać się z jej poprzedniczką. W związku z tym faktem nie znajdziecie w mojej recenzji żadnych porównań obu wersji; będzie to relatywnie świeże spojrzenie na grę. Chciałbym przy tym również uprzedzić, że jako zagorzały fan serialu nie uniknę pewnych odniesień do niego, lecz nie martwcie się - nie będę zdradzał zbyt wiele z fabuły.

Zacznijmy może od krótkiego przedstawienia całej historii. Jej początki sięgają roku 2156, gdy ludzkość po raz pierwszy nawiązała kontakt z pozaziemską cywilizacją. Obca rasa, zwana centauri, przybyła na Ziemię, sądząc, że jest ona ich od dawna zaginioną kolonią. Po jakimś czasie okazało się, że pomimo fizycznych podobieństw oba gatunki różnią się niemal całkowicie. Obie cywilizacje dość szybko nawiązały stosunki handlowe. Wkrótce okazało się, że centauryjczycy przewyższali Sojusz Ziemski pod względem technologicznym, a ich największym skarbem okazały się tzw. wrota skokowe, urządzenia umożliwiające błyskawiczne przemieszczanie się po całej galaktyce. Obcy użyczyli ludziom jeden egzemplarz, instalując go na ziemskiej orbicie - dzięki temu ludzkość mogła wreszcie sięgnąć gwiazd. Od tego momentu rozwój ziemskich technologii ruszył z kopyta i po pewnym czasie ludzie mieli już do dyspozycji własne wrota.

Rozwijająca się w błyskawicznym tempie ludzkość zaczęła stawać się coraz poważniejszym graczem na galaktycznej scenie, prowadząc po drodze mniejsze lub większe potyczki z innymi rasami (między innymi z okrutnymi dilgarami)... aż do feralnego roku 2248. Podczas jednej z misji eksploracyjnych, eskadra ziemskich statków prowadzona przez krążownik Prometheus w wyniku nieporozumienia otworzyła ogień do flagowego okrętu starożytnej rasy minbari. Podczas ostrzału śmierć poniósł duchowy przywódca obcych. Oszaleli z rozpaczy minbarczycy postanowili zmieść ludzkość z galaktycznej mapy i tak rozpoczęła się jedna z najkrwawszych wojen w historii, zwana wojną ziemsko-minbarską. Konflikt skończył się niemal całkowitym wyginięciem rasy ludzkiej, gdyż ziemskie statki kosmiczne nie miały najmniejszych szans w starciu z zaawansowanymi technologicznie jednostkami minbari. Gdy zgasła już ostatnia nadzieja, a ludzie walczyli rozpaczliwie w ostatniej bitwie nad ojczystą planetą, ochrzczonej później mianem Bitwy na Linii, minbarczycy z niewiadomych przyczyn poddali się i opuścili ziemską przestrzeń.

I wygraliśmy. Nie dlatego, że ich pokonaliśmy, nie dlatego, że mieliśmy więcej szczęścia albo byliśmy sprytniejsi lub silniejsi. Wygraliśmy, gdyż cholerni minbari pozwolili nam wygrać.
- Jeffrey Sinclair


Otrzymawszy drugą szansę, ludzkość w ciągu kolejnej dekady zaczęła podnosić się z upadku. Mając na uwadze ostatnie doświadczenia z minbari, rząd Sojuszu Ziemskiego postanowił wybudować na neutralnym obszarze przestrzeni stację kosmiczną mającą służyć za miejsce spotkań dla dyplomatów i kupców z każdego zakątka galaktyki. W ten oto sposób ruszyła budowa pierwszej ze stacji Babilon. Cały projekt okazał się jednak niezwykle pechowy, gdyż szkielet konstrukcji zawalił się podczas budowy, zaś podobny los spotkał także drugą stację, oznaczoną symbolem Babilon 2. Słynący z upartości i zawziętości ludzie nie byliby sobą, gdyby nie rozpoczęli budowy trzeciej stacji, jednak Babilon 3 również nie dotrwała do końca budowy, gdyż została wysadzona w powietrze przez terrorystów. Gdy już wydawało się, że wraz z powstaniem Babilon 4 cały projekt rozpocznie w końcu działalność, stacja zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach w 24 godziny po jej otwarciu. Ludzkość zaczęła myśleć, że nad całym pomysłem ciąży jakaś klątwa i nawet rząd Sojuszu Ziemskiego uznał, że nie wyda więcej pieniędzy na budowę kolejnej stacji kosmicznej. Wówczas do Centrali Ziemskiej odezwał się niespodziewanie rząd minbari z propozycją współfinansowania projektu, jednak pod warunkiem, że jego członkowie będą mieli wpływ na wybór komendanta stacji. Wybór padł na weterana i bohatera wojny ziemsko-minbarskiej, komendanta Jeffreya Sinclaira i w ten oto sposób, w 2257 roku czasu ziemskiego, rozpoczyna się historia Babilon 5, najsłynniejszej stacji kosmicznej w historii ludzkości, samotnej latarni pośród nocy i największej nadziei na pokój.

Akcja podręcznika umiejscowiona jest w roku 2259, gdy komendanta Sinclaira, oddelegowanego przez Centralę Ziemską na planetę Minbar, zastępuje znienawidzony przez minbarczyków kapitan John Sheridan. Nie chcąc zdradzać fabuły dla tych, którzy nie oglądali jeszcze serialu, powiem tylko, że sytuacja na stacji jest w tym czasie wyjątkowo napięta, co związane jest między innymi z wydarzeniami na Ziemi oraz niepokojącymi sygnałami dochodzącymi z odległego posterunku rasy zwanej narnami.

Muszę przyznać, że wyciągałem podręcznik z paczki z drżącymi rękami, nie będąc pewnym, co zobaczę. Już pierwszy rzut oka rozwiał jednak moje wątpliwości, gdyż książka prezentuje się naprawdę wyśmienicie. Ilustracja na okładce przedstawia logo stacji Babilon 5 i jest dość ascetyczna, jednakże w żadnym bądź razie nie jest to wada, gdyż dzięki temu od razu wiemy, co znajdziemy w środku. Wewnątrz podręcznik prezentuje się jeszcze lepiej, wszystkie strony są bowiem szyte i zapisane wyraźną, choć dość małą czcionką. Układ jest czytelny i bardzo dobrze rozplanowany, a cała pozycja pełna jest świetnie dobranych zdjęć z serialu. Uważam to za bardzo ciekawy zabieg, gdyż opracowane przez grafików ilustracje mogłyby zniszczyć ducha serialu, a osoby, które nigdy nie oglądały serii, mogą w ten sposób zapoznać się z jej specyfiką. Autorzy umieścili w książce wiele ramek z dodatkowymi zasadami lub objaśnieniami, a także mnóstwo cytatów z serialu, co wygląda zachęcająco i pomaga w odbiorze całości.

Babylon 5 The Roleplaying Game rozpoczyna się krótkim wstępem, na który składają się informacje o tym, czego potrzebujemy do gry, skrótowe objaśnienie zasad dla początkujących graczy oraz pobieżny opis specyfiki świata, a także kilka porad dla osób, które grały w poprzednią edycję gry.

Na pierwszy rozdział składa się dość obszerna historia Sojuszu Ziemskiego od momentu pierwszego kontaktu z centauri, poprzez wojnę ziemsko-minbarską i budowę kolejnych stacji Babilon, aż po wydarzenia rozgrywające się w pierwszym sezonie serialu (osobom, które nie chcą psuć sobie przyjemności z oglądania początkowej serii, proponuję nie czytać historii od akapitu zatytułowanego The Gathering). Całość czyta się bardzo przyjemnie, a osoby nie zaznajomione z uniwersum Babilon 5 dowiedzą się z tego rozdziału całkiem sporo - po jego lekturze powinny orientować się już mniej więcej w jego specyfice.

Pozwól, że powiem ci coś, czego dowiedziałem się o tym miejscu. Nikt nie jest tu dokładnie tym, za kogo się podaje. Ani Mollari, ani Delenn, ani Sinclair - ani ja.
- G'Kar


Następny rozdział prezentuje pokrótce kolejne kroki tworzenia postaci i opisuje szczegółowo ten proces na przykładzie centauryjskiego agenta Cato Jaddo. Część ta przeznaczona jest raczej dla początkujących graczy i pozwala im ogarnąć zasady tworzenia postaci zanim sami spróbują tego dokonać.

Kolejna część podręcznika objaśnia zasady związane z atrybutami. Fragment ten nie różni się zbytnio od tego, co zawarto w innych podręcznikach opartych na mechanice d20. Po przyswojeniu tych podstawowych reguł możemy zacząć poznawać najważniejsze rasy zamieszkujące galaktykę. Autorzy zaserwowali nam ich aż osiem, a są to abbai, brakiri, centauri, drazi, ludzie, minbari, narnowie i pak'ma'ra. Jak widać przedstawiono wszystkie główne cywilizacje, z którymi mamy styczność oglądając serial. Brakuje może jeszcze kilku, które przewijają się w pojedynczych odcinkach, ale jestem pewien, że zmieni się to wraz z dodatkami. Każdy gatunek został dość dokładnie opisany, dzięki czemu poznajemy informacje o osobowości typowych jego przedstawicieli, ich wyglądzie fizycznym, relacjach z innymi rasami, zamieszkiwanych systemach gwiezdnych, wierzeniach, używanych językach, a także imionach oraz stosunku do podróży międzygwiezdnych. Muszę również przyznać, że opisywane rasy są naprawdę zróżnicowane i zbalansowane, a autorzy wiernie przenieśli ich cechy i zachowania z serialowej produkcji na karty podręcznika.

Przyszła pora na następną część książki, opisującą szczegółowo dostępne graczom klasy postaci. I tu pojawiają się pierwsze niespodzianki dla osób zaznajomionych z mechaniką d20, którym od razu rzuca się w oczy fakt, że klasy są 10-, a nie 20-poziomowe. Pozwala to przypuszczać, że w uniwersum Babilon 5 nie ma zbyt wielu (a być może wcale) postaci epickich. Drugą ciekawą sprawą jest ilość punktów wytrzymałości, których nie otrzymujemy tak wiele jak w innych pozycjach sygnowanych logiem d20. Każda klasa zyskuje bowiem na pierwszym i kolejnych poziomach z góry ustaloną ich ilość (np. agent otrzymuje na 1. poziomie 6 punktów wytrzymałości, a na każdym następnym 2 punkty). Do tej puli dodaje się modyfikator z Budowy, jednak tylko na 1. poziomie. Z racji na to każda walka w tym systemie jest potencjalnie zabójcza dla postaci. Kolejną nowinką jest współczynnik Wpływy, czyli wartość odzwierciadlająca polityczne i społeczne powiązania postaci. Każda klasa uzyskuje na 1. poziomie pewną losową wartość Wpływów, a na kolejnych poziomach uzyskuje stałą premię. Warto zauważyć, że Wpływy dotyczą tylko konkretnych dziedzin, co zostało dokładnie opisane w dalszej części podręcznika. Autorzy zaserwowali nam 10 klas podstawowych a są to: agent, dyplomata, włóczęga (ang. lurker), oficer, strażnik (ang. ranger), naukowiec, żołnierz, telepata, kupiec i robotnik. Przyznam, że są one zróżnicowane i każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie, a te, które wydają się być nieco silniejsze (np. strażnik), są obwarowane dodatkowymi ograniczeniami.

Następnym przystankiem jest opis umiejętności, którymi bohaterowie będą posługiwać się w czasie gry. Książka zawiera informacje dotyczące dwudziestu trzech umiejętności, z których niektóre dzielą się na kilka kategorii. Byłem pewien, że ten rozdział nie zaskoczy mnie niczym specjalnym, a jednak z jego lektury odniosłem dosyć pozytywne wrażenie. Otóż autorzy rozszerzyli w kilku przypadkach działanie niektórych umiejętności, zbierając kilka dotychczasowych w jedną. Jest tak choćby w przypadku Wysportowania (ang. Acrobatics), w którym twórcy Babylon 5 The Roleplaying Game zawarli zasady dotyczące Wspinaczki, Skakania i Pływania. Dzięki temu postaci będą częściej niż dotychczas korzystać z pewnych mało popularnych umiejętności. Nie podoba mi się natomiast dublowanie w kilku miejscach działania pewnych umiejętności, tak jak w przypadku Pilotowania (ang. Pilot) i Obsługi (pilotowanie) (ang. Operations [piloting]). Obie umiejętności działają identycznie, lecz pierwszą stosuje się w przypadku jednoosobowych statków kosmicznych, a drugą podczas pilotowania wieloosobowych jednostek. Takich przypadków jest więcej i według mnie autorzy zdecydowali się na tego typu podziały nieco na siłę.

Kolejny rozdział przenosi nas do królestwa atutów, czyli tego, co czyni postaci graczy wyjątkowymi. Nie znalazłem tutaj specjalnych niespodzianek, a różnorodność dostępnych opcji jest dla mnie jak najbardziej satysfakcjonująca. Mógłbym się może na siłę przyczepić do małej ilości atutów stricte rasowych, ale jestem pewien, że dodatki zaspokoją mój niedosyt.

Następna część podręcznika to swego rodzaju nowość, która uwypukla pewne aspekty uniwersum Babilon 5. Ci z was, którzy oglądali serial, wiedzą zapewne, jak wielkie znaczenie na stacji i w całej galaktyce miały dyplomacja i wpływy. Rozdział ten szczegółowo wyjaśnia zasady używania wspomnianego już przeze mnie współczynnika Wpływy (ang. Influence) i jego znaczenia w rozgrywce. Nie będę się zagłębiał w szczegóły mechaniczne, ale przyznam, że dzięki owym zasadom zabawy w politykę i intrygi nabierają smaczku i spektakularności. Muszę jednak uprzedzić, że mogą się one wydać z początku nieco zawiłe i skomplikowane, jednak po opanowaniu mogą dawać dużą frajdę i stać się osią niejednego scenariusza.

Nie ufam telepatom. Nigdy im nie ufałem i nigdy nie zaufam.
- Michael Garibaldi


Przyszła pora na rozdział opisujący kolejną charakterystyczną cechę uniwersum, a mianowicie telepatów. Jak być może wiecie, osoby posługujące się telepatią zajmują w świecie wykreowanym przez Straczynskiego szczególne miejsce, zwłaszcza wśród rasy ludzkiej. Ta część książki przedstawia szczegółowe zasady używania telepatii (włączając jej działanie w nadprzestrzeni) oraz opisy poszczególnych mocy telepatycznych z podziałem na dyscypliny. Polubiłem ten rozdział, gdyż telepaci byli jednym z aspektów serialu, który mnie urzekł (a zwłaszcza dzięki jednemu szczególnie wrednemu typowi, którego scenarzysta nazwał imieniem genialnego pisarza sci-fi) i miałem nadzieję, że autorzy oddadzą go należycie w podręczniku.

Skończywszy studiowanie zasad telepatii, pora przenieść się do opisu ekwipunku. Nie będzie tu raczej zaskoczenia, chociaż muszę przyznać, że rozdział jest napisany solidnie. Na plus należy zaliczyć zasady dotyczące jakości stylu życia oraz nabywania licencji biznesowych. Po zapoznaniu się z gadżetami, jakimi nasi bohaterowie będą mogli posługiwać się w trakcie swych przygód, możemy zacząć przyswajać zasady walki, którym poświęcono trzy kolejne rozdziały książki.

Dziś nie było żadnego bum, ale jutro na pewno będzie bum. Jutro zawsze jest jakieś bum.
- Susan Ivanova


O ile mechanika walki wręcz nie różni się właściwie od tej znanej z Moderna, o tyle zasady walki w przestrzeni kosmicznej oraz atmosferze to dla mnie coś nowego. Przyznam, że jestem nimi naprawdę zauroczony, zwłaszcza dzięki tzw. rozkazom, których wprowadzenie sprawiło, że potyczki w kosmosie mogą stać się doskonałą rozrywką. Zaznaczę jednak od razu, że mechanika walk w przestrzeni może wydawać się skomplikowana, zaś korzystanie z niej w praktyce - czasochłonne. Autorzy podręcznika zadbali jednak o możliwość jej uproszczenia, serwując odpowiednie ramki z cyklu quick combat, dzięki którym ich wykorzystywanie stanie znacznie prostsze.

Twórcy podręcznika nie omieszkali również zaprezentować w pełnej krasie najsłynniejsze i najważniejsze statki kosmiczne oraz pojazdy występujące w uniwersum Babilon 5, któremu to celowi poświęcone zostały kolejne fragmenty książki. Co prawda ilość rozpisanych maszyn nie powala na kolana, ale po ich lekturze można spokojnie zaprojektować własne jednostki.

Po tym cieszącym oczy rozdziale autorzy serwują nam jeden z dłuższych i najważniejszych rozdziałów o wiele mówiącym tytule Games Mastering. Moim skromnym zdaniem jest to najlepsza część książki, zawierająca masę porad i wskazówek dotyczących prowadzenia przygód w uniwersum Babilon 5. Nie pominięto w nim praktycznie żadnych charakterystycznych jego aspektów i postarano się zaprezentować jak najwięcej możliwości wykorzystania ich podczas rozgrywki. Położono również nacisk na wykorzystywanie ikonicznych postaci znanych z telewizyjnej serii i zaproponowano kilka możliwości potraktowania ich podczas prowadzenia kampanii. Kolejnym elementem tego długiego rozdziału są klasy prestiżowe. Autorzy serwują nam ich siedem i jak to często bywa, kilka z nich jest naprawdę inspirujących, a kilka raczej mdłych. Część jest przy tym mocna mechanicznie, a część dosyć słabych, tym niemniej jednak materiał ten da się z pewnością wykorzystać na niejednej sesji. W dalszej części rozdziału możemy zapoznać się szczegółowo z zasadami podróżowania, handlu oraz wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwami czyhającymi na postaci graczy podczas rozgrywania kampanii.

Po tym arcyciekawym rozdziale przyszła pora na tę część podręcznika, po której obiecywałem sobie chyba najwięcej... i jak to często w takich przypadkach bywa, na której najbardziej się zawiodłem. Chodzi mianowicie o sam opis stacji Babilon 5. Czemuż to poczułem się rozczarowany? Dlatego, że twórcy potraktowali ów rozdział po macoszemu i opisali stację bardzo pobieżnie. Wydaje mi się, że twórcy świadomie zrezygnowali z przedstawiania detali ze względu na ograniczenia objętości podręcznika, jak również z chęci szczegółowego zaprezentowania stacji w którymś z dodatków. Nie zmienia to faktu, iż osoby, które miały nadzieję na solidny i szczegółowy opis stacji Babilon 5, mogą się poczuć trochę rozczarowane.

Książkę wieńczy rozdział przedstawiający w szczegółach kilka najważniejszych ras, jednak i tym razem nieco się zawiodłem, gdyż uważam go za zbyt krótki i ogólny. Podejrzewam, że również w tym przypadku autorzy zostawili sobie furtkę na potrzebę przyszłych dodatków.

Przyszła pora na ocenę całości podręcznika i tu przyznam, że zadanie to przysporzyło mi niejakich trudności, bowiem należałoby go ocenić zarówno z perspektywy kogoś, kto doskonale zna serial, jak i kogoś niemającego o nim bladego pojęcia. Książka jest bowiem naładowana mechanicznym mięchem, lecz brakuje w niej tak naprawdę solidnego opisu świata. Po jej lekturze ktoś nie znający serialu mógłby mieć nieco problemów z osadzeniem przygody w konkretnym miejscu, gdyż opis stacji jest dość pobieżny, a poza tym brakuje przedstawienia konkretnych miejsc, w których mogłaby się toczyć rozgrywka. Dla fanów serialu nie będzie to zapewne problemem, lecz inne osoby mogą mieć z tym większe lub mniejsze trudności. Pomimo tego mankamentu podręcznik Babylon 5 The Roleplaying Game to kawał solidnego RPGa, pozwalającego zagłębić się we wspaniały i intrygujący świat stworzony w głowie J. Michaela Straczynskiego.

Dziękujemy wydawnictwu Mongoose Publishing za udostępnienie podręcznika do recenzji.



Czytaj również

Traveller – nowa edycja
Legenda sci-fi RPG powraca
ROBOTICA
- recenzja
Thousand Suns
Imperialna SF dla każdego?
Shock: Social Science Fiction
Narratywistyczna rewolucja^2
- recenzja
Burning Empires
Solidna porcja indie RPG
- recenzja

Komentarze


~Saijiro

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Lol. Nie wiedziałem że powstał RPG oparty o ten serial - muszę przyznać że chętnie bym zagrał bo jeśli gra oddaje choć trochę klimat serialu to byłoby naprawdę intrygujące. BTW motyw telepatów - zwłaszcza ludzkich też był moim ulubionym:P
fajny był komentarz Garibaldiego na ich temat który brzmiał mniej więcej tak "Kto by pomyślał że ludzkość chcąc się pozbyć problemów z telepatami tworząc korpus telepatów stworzy takie monstrum"
08-05-2008 08:32
Llewelyn_MT
   
Ocena:
0
Ja tam wolałbym by wreszcie wydali d20 My Little Pony, zapowiedziane ponad miesiąc temu. Zawsze uważałem Babilon 5 za kopię Star Trek (zwłaszcza DS9). Nie rozumiem jak można w jednotomowym wydawnictwie nie zawrzeć istotnych informacji "geograficznych" i o rasach.

Co do gry, to osobiście nie jestem przekonany do modyfikacji systemu o których piszesz. Klasy o 10-ciu poziomach to chyba wynik lenistwa designerów. Powoduje to według mnie przeciwny efekt - powstanie potężniejszych postaci już na średnich poziomach (wcześniejszy dostęp do większości zdolności klasowych). Jeśli chodzi o pw, to lepszy pomysł mieli twórcy d20 Farscape, którzy powiązali je z klasą i rasą, co w settingu fantasu/sci-fi ma więcej sensu.

Całość chyba raczej dla fanów.
08-05-2008 13:02
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Llewelyn: nie wiem, czy to miała być ironia, nie jest ona w każdym razie na tyle widoczna; odnośnie kucyków pony, był to oczywiście żart primaaprilisowy ;)
zresztą babylon wydaje mongoose publishinga, a nie wotc.
08-05-2008 15:48
Llewelyn_MT
   
Ocena:
0
Oczywiście mówiłem zupełnie serio, bo zawsze mówię serio. No chyba, że akurat żartuję.

Co by złego nie powiedzieć o WotC, to ich opis świata Zapomnianych Krain w podręczniku jest mistrzostwem świata. Z tego co tu czytam wynika, że jeśli nie jesteś fanem serialu to nie pograsz.
08-05-2008 17:00
Drozdal
    @Llewelyn_MT
Ocena:
0
Zawsze uważałem Babilon 5 za kopię Star Trek (zwłaszcza DS9).

Widzisz Llewelyn, najistotnejsza roznica miedzy B5 a St jest to, ze B5 byl on poczatku krecony jako zamknieta calosc, a z ST jest jak kazdy widzi.

B5 mi osobiscie oglada sie ciekawiej - bo payooff jest wiekszy i konflikty z poprzednich sezonow sa kluczowe w narracji nastepnych serii. Ja wole ogladac serial, ktory ma jakies tlo i payback - zamiast cotygodniowego nowego problemu na Enterprise ;).
08-05-2008 17:52
sskellen
   
Ocena:
0
Hmm Drozdalu czyżbyś z zapartym tchem śledził Lostów?
08-05-2008 18:57
~Ausir

Użytkownik niezarejestrowany
    @Llewelyn_MT
Ocena:
0
To DS9 był kopią B5, nie odwrotnie. Straczynski poszedł do Paramountu z pomysłem swojego serialu, gdzie powiedzieli mu, że go nakręcą, ale tylko jeśli przerobi to na Star Treka. JMS odmówił, a Paramount i tak zrobił trekową przeróbkę.
09-05-2008 00:29
Llewelyn_MT
   
Ocena:
0
@Ausir: Sprawa pochodzenia podobieństwa B5-DS9 nie została dowiedziona. Może to przypadek, może nie. W Stanach zdarzają się takie historie, że seriale pojawiają się stadami.

@Drozdal: To w DS9 był Enterprise? Fakt, problemem w ST jest to, że powstawał przez kilkadziesiąt lat pod piórami dziesiątek scenarzystów i bez zachowania chronologii między seriami. W związku z tym trudno się spodziewać, że nie będzie nieścisłości. To o czym piszesz jest w ST:Ent. Jest to najlepiej wypracowana seria ST stanowiąca dość spójną całość przez wszystkie sezony. Szkoda, że została udupiona ze względów pozafilmowych.
09-05-2008 11:18
~@Llewelyn_MT

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
LOL, ST: Enterprise najbardziej dopracowany? Udupiony został po prostu dlatego, że był kiepski i spadała mu oglądalność. Sam wytrzymałem tylko jakieś 1,5 sezonu.
09-05-2008 22:47
Llewelyn_MT
   
Ocena:
0
Oglądalność spadała, bo ludzie oglądali powtórki, gdyż serial był nadawany w piątki wieczorem, czyli w "celi śmierci" dla seriali telewizyjnych. A w paśmie powtórkowym nie ma pomiarów oglądalności.

No i żałuj, bo 3. seria była najlepsza.
12-05-2008 11:16
Qball
   
Ocena:
0
Uwielbiam Babylon 5. Nie wiedziałem że powstał Erpeg na podstawie serialu. Po lekturze recenzji mam wielką ochotę na ten podręcznik.

PS. Bardzo fajna recenzja :)
14-05-2008 11:53
Cahir
   
Ocena:
0
Dzięki Qballku:)

Mam nadzieję, że po tej recenzji ktoś zainteresuje się kupnem systemu, lub obejrzeniem serialu. Polecam i jedno i drugie:)
14-05-2008 20:25
Qball
   
Ocena:
0
Hehe Cahirku, no problemo. Dawno nieczego Twojego nie czytałem a recka nzprawdę fajna.

Serial polecam również - świetny. Szczególnie lubiłem Garibaldiego - "Peak-a-boo" ;)
15-05-2008 23:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.