string(15) ""
» Blog » Babskie Granie, sesja 2
19-05-2012 18:52

Babskie Granie, sesja 2

W działach: RPG | Odsłony: 3

Babskie Granie, sesja 2

Ostatnio życie zabierało mi strasznie dużo czasu, który potencjalnie mogłam spędzić tutaj… Tak bywa, ta pogoda po prostu każe mi siedzieć na świeżym powietrzu. Chociaż wyrwałam się teraz na chwilę!

Ale do rzeczy. W końcu była sesja. Już trzecia, ale na drugiej się dość mało działo, żeby pisać (poza panem opalającym się w samych majtasach, masą laseczek w bikini, robakami na kocu i rybie do zjedzenia na śniadanie).

 

Po odwiedzeniu Zamostowa – zmasakrowanej wioseczki, w której wychowała się Lya, dziewczyny wyruszyły w drogę powrotną do Miasta Mostów. Po drodze zahaczyły o inną wioseczkę (z traktu zobaczyły dym, a Lya znała tę okolicę), która również została napadnięta przez tajemniczych bandytów z wilczymi maskami. Ludzie gadali coś o smoku zionącym ogniem… Na pewno. Smoki. Ha! Ha! Eile i Lya raczej nie przejęły się tym, bardziej je interesowali ci bandyci, lecz niewiele się mogły dowiedzieć, żaden nie miał pod ubraniem mapy z zaznaczoną trasą do ich tajnej kryjówki. Noc spędziły w opuszczonym i w połowie spalonym domku, którego gospodarz nie przetrwał ataku, a następnego ranka ruszyły w dalszą drogę. Pomimo starań nie odnalazły śladów zbirów, więc śledzenie nie wchodziło w grę. Był pomysł by zaczaić się w następnej wioseczce i poczekać na atak, ale… Złoty Ptak czekał. Po drodze snuły plany, jak dostać się do tej oranżerii, pomysł Eile był taki: zdobędą mapy zamku, stroje służby i wejdą tam sobie tylnym wejściem jak by nigdy nic, poczekają do wieczora i spróbują się przekraść na szczyt Szponu. Oczywiście po wcześniejszym ustaleniu z „I” stawki.

Zatem wieczorem dotarły do Miasta Mostów, gdzie szukając schronienia trafiły spowrotem do dobrze znanej karczmy, gdzie ostatnio spały. Karczmarz niestety był dość niechętny by je oficjalnie przenocować, bo ten oprych, któremu… od którego Eile wygrała miecz mu groził albo coś takiego. Jednak Lya swoim urokiem osobistym załatwiła im miejsce na zapleczu – co w końcu nie wyszło im na dobre bo nad ranem wparował do nich dobrze znany typek z żalem, że chce odzyskać miecz. Lya odwróciła jego uwagę i Eile zamalowała go patelnią po głowie (która zresztą jej się bardzo spodobała i którą zachowała). Koleś padł jak długi, wsadziły go więc do beczki, nogi związały jego własnymi spodniami, ograbiły z czego się da. A na odchodnym jeszcze pogroziły karczmarzowi, który je wydał.

Eile pamiętała, że najpierw „I” ma ją znaleźć, nim weźmie się do realizacji zadania, więc nie będąc nadgorliwą zaproponowała, by spędziły ranek na targu sprzedając garnki i ‘pokazując się’. By „I” miał łatwiejsze zadanie. Gdy tak beztrosko siedziały pod pomnikiem z tłumu wyszła do nich jakaś latino-sex-bomba z czarnymi lokami i wiecznie niezadowoloną buzią. No, i miała miecz. Zagadnęła dziewczyny, a raczej Lyę, bo Eile starała się ignorować i zaznaczała, że to nie z nią rozmawia. Na co Eile jeszcze bardziej się wtrącała, oczywiście. W każdym razie, chodziło jej o piękniutki miecz, który ta szczupła blondyneczka ze sobą nosiła. Że niby to słyszała plotki chodzące po mieście, że jakieś dwie panienki napadły Zooga (się okazało, że tak ten oprych ma na imię i jest przydupasem króla, jakimś tępym najemnikiem) i ukradły mu miecz. Ładne rzeczy, że tak szybko takie historie się rodzą. Ale Cynthia, ta wojowniczaseksgwiazda, wcale nie chciała tego miecza odzyskać, przeciwnie, zaprosiła dziewczyny na walki w Hipodromie o północy, tylko kobiety i tylko zaproszone. Ciekawie. Lya oczywiście czuła w tym jakiś podstęp. Ale do północy było jeszcze daleko.

Gdy Cynthia już sobie poszła obie przyjaciółki, dla potwierdzenia wiarygodności jej słów, ruszyły w tłum wypytywać się o: hipodrom i walki kobiet oraz Zooga, jego napastniczki oraz o stare kryjówki Eile (gdy tu mieszkała kiedyś). Z tych poszukiwań wyniosły wiele ploteczek, ale najciekawszymi okazały się: tajemniczy statek w porcie (może to tam siedzi „I”?), koleś, który podobno znalazł mapę do skarbca przemytników w Mieście Mostów oraz tak, owszem, jakieś walkirie zeszły z nieba i pokonały Zooga odbierając mu jego piękny miecz zaraz po tym, jak go zdobył na wyprawie (hehe). Kryjówki, niestety, pozajmowane.

Eile oczywiście oczka się zaświeciły na myśl o skarbie, więc szybko wypytała się kogo trzeba, gdzie ta mapa się znajduje i tak trafiły do obskurnej jadłodajni, w której obsługiwał szef wyprawy, jaka zaczęła się szykować do tego skarbca. Urokiem osobistym oraz słodkimi słówkami zaciągnęły kolesia do jakiejś skrytki, gdzie  Lya go powaliła i wyciągnęły od niego mapę. Koleś niestety zemdlał podczas rozmowy, dziewczyny trochę pojęczały dla niepoznaki i zwiały, po drodze udając, że zapinają ubranie.

Na mapce narysowany by ł pomnik stojący na środku targu oraz tunele pod spodem. Dziewczyny postanowiły, że po zawodach na arenie hipodromu, na które w końcu zdecydowały się iść, spróbują się wybrać do owego skarbca – pod przykryciem nocy, by nikt nie miał pretensji, że otwierają tajemny tunel pod pomnikiem w środku miasta. Sprzedały konia, osła i wszystkie garnki za wyposarzenie oraz jedzenie na taką wyprawę.

 Potem zajęły się tajemniczym statkiem. Lya i jej Urok Osobisty wyciągnęły od nadzorcy portu parę informacji na temat znajomego Eile niemego marynarza (który to może wie coś o „I”. Szukały go wcześniej w Lampionie, ale już się tam nie pokazywał od pewnego czasu). Podobno kręcił się w pobliżu właśnie tego tajemniczego statku (tajemniczy, bo miał flagę królewską, a jak wiadomo, król się nigdzie ostatnio nie wybierał). Więc udały się tam, lecz gwardziści zabezpieczali wejście na molo i mogły tylko z daleka podziwiać dwumasztowiec. Eile się w końcu zirytowała, że jak ten cały „I” nie ma zamiaru się do niej odzywać to niech się wypcha i udała się do tawerny by ograć marynarzy w karty (ha! Podwoiła swój majątek!). Lya w tym czasie trenowała walkę mieczem, którego nazwała Młot, tak dla niepoznaki.

W końcu, gdy Eile miała wystarczające finanse, by wykupić pokój z pościelą w dobrej karczmie zostawiły tam swoje toboły i ruszyły na arenę. Lya zestresowana, bo wciąż wietrzyła podstęp, a Eile na luzie zamierzając głośno dopingować. Hipodrom przywitał je oświetlonym pochodniami wejściem, gdzie czekała Cynthia…

 

 

W ogóle zastanawiam się, czy by nie zacząć obcinać tych sesjowych wpisów i dzielić na dwie notki, bo ja, osobiście, jak widzę megadługaśny tekst na blogach to się nieco zniechęcam. Czy jest okej, co myślicie?

 

O-kur-de. Czy ja dobrze widzę, czy mi się śni? Blogowy edytor nie zrobił sieczki z mojego wordowego tekstu, są entery i takie tam... Łał! Wy też tak macie? łaaaaał! :))

Komentarze


Tyldodymomen
   
Ocena:
+3
Od czasów sprawy o kryptonimie "owoc z drzewa" należy zachować daleko idącą podejrzliwość względem słów i intencji;p
20-05-2012 14:42
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+3
@ Khorn

Odnośnie głowy i patelni - użyta konstrukcja zdania jednoznacznie wskazuje, że postać zabrała (zachowała) głowę pokonanego przeciwnika, stąd mój komentarz.

Co do braci - ani w tej notce, ani w poprzedniej nie ma informacji o wieku bohaterki i jej rodzeństwa. Nie ma także ani zdania o tym, że owi bracia zginęli - nie ma też informacji o ewentualnych innych członkach rodziny postaci, jedyne użyte określenie to "ciała, pośród których byli też rabusie w maskach psów". Wyciągnięcie na tej podstawie wniosku, że bracia bohaterki przeżyli, było jak najbardziej uzasadnione, ale rozumiem, że zgon rodzeństwa to też kwestia na tyle oczywista (albo nieistotna), że w relacji z sesji nie trzeba o niej odrębnie wspominać.

W kwestii hejtowania - nie od dziś jedna z popularniejszych definicji hejtera to "osoba, która dostrzega błędy w moich wypowiedziach i je komentuje".

Do komentarza poniżej:
Malaggar, zdemaskowałeś mnie po raz kolejny.
20-05-2012 15:56
Malaggar
   
Ocena:
+5
Adam, popatrzmy prawdzie w oczy. Jesteś hejter, nie umiesz pisać recenzji, do tego fuchę dostałeś za kolesiostwo ;)

PS. Zigzak, jednak zdobyłem się na napisanie czegoś prócz "ech".
20-05-2012 16:18
Krzyś
   
Ocena:
+1
Nie Adamie, twoja definicja dotyczy po prostu spostrzegawczej osoby.
Ty, zamiast tylko skomentować, doprawiasz wypowiedzi złośliwością i piszesz, patrząc z góry. I TO mnie właśnie zdenerwowało, nie merytoryczna zawartość komentarza, bo za nią jestem Ci dozgonnie wdzięczny, na prawdę.
Ja rozumiem, że to łatwe i przyjemne, też często wręcz nie mogę oprzeć się pokusie napisania komuś zjadliwego komentarza, do tego to przecierz takie satysfakcjonujące. Jednak wypowiedzi pozbawione jadu są bardziej wartościowe.

Zapominamy też, że Rysia pisze raporty raczej z tego co dotyczy JEJ postaci. Nie wymagam od graczy żeby interesowali się też każdą inną postacią i pamiętali ich działania, wypowiedzi i żeby zajmowały się ich wątkami.

I, do jasnej anielki, czemu wsnówasz jakieś wnioski, nie mając materiału do tego? Sam przyznałeś, że w tekstach NIE MA potrzebnych informacji, Ty jednak stawiasz jakąś analizę opartą na wymyślonych faktach. Skoro nie było nigdzie informacji o wieku bohaterki, to czemu piszesz, że jako nastolatka na pewno ma braci w wieku dziecięcym?! WTF?! Tak ciężko najpierw zapytać i podjąć próbę wyjaśnienia niuansu robiącego Ci jakieś wątpliwości? Nawet na privie. Ale nie, Ty od razu postawiłeś wniosek "To na pewno było tak!" (zresztą, tak jak i w poprzednim raporcie). Sory, ale tak się nie robi. To nie jest profesjonalne. Przynajmniej w mojej opinii.

@Kamulec
Nawet mimo tych kilku lat grania, o których wspomniałeś, nie uważam się za doświadczonego i ogranego gracza/mistrza. Bo można grać i żadnych wniosków z tego nie wyciągać.
20-05-2012 17:01
Rysia777
   
Ocena:
0
Dzięki Kamulec! Trochę techniki i człowiek się gubi... :)
(bo wystarczyło klikąć "włącz edytor" z boczku, na co oczywiśćie nie zwróciłam uwagi edytując)
20-05-2012 19:42
Eva
   
Ocena:
0
Słodkie jak i poprzednie, natomiast gdybyś zdecydowała się czy piszesz w narracji pierwszo czy trzecioosobowej, czytałoby się niewątpliwie lepiej.
20-05-2012 19:56
Petra Bootmann
   
Ocena:
0
MG napisał: "Nie wymagam od graczy żeby interesowali się też każdą inną postacią i pamiętali ich działania, wypowiedzi i żeby zajmowały się ich wątkami."

To w zasadzie całkiem sensowne. Przy tej liczbie graczek zbyt łatwo byłoby się pogubić, co która z nich zrobiła.
20-05-2012 21:26
Rysia777
   
Ocena:
0
@Eva
Ale o co Ci chodzi? Przecież ani razu nie napisałam czegoś w pierwszej osobie (przed opublikowaniem sprawdzałam ze 3 razy).
@Petra
No ba! Ileż historii można pamiętać?
(dodam, że mam jeszcze dwie inne papierkowe sesje i dwie forumowe, więc...)
20-05-2012 22:02
Eva
   
Ocena:
0
Karczmarz niestety był dość niechętny by nas oficjalnie przenocować, bo ten oprych, któremu… od którego Eile wygrała miecz mu groził albo coś takiego. :)
Ugryzło mnie w oko, więc się podzieliłam ;)
20-05-2012 22:04
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Z Petrowego:
"Zły Mistrz Gry, zły!
Zakłada, że dwie dziewczyny nie są w stanie spamiętac kilku faktów w sesji. A przecież wszystkie graczki, jak i gracze, są równie rozgarnięci i skupieni, to nie jest zależne od płci, na co mam dowody w postaci własnych przemysleń i prasy kobiecej".

Szkoda tylko, że Rysia zdaje się potwierdzac to, że nie każdy gracz (ajkiejkolwiek płci) musi przywiązywac wagę do intryg.

Petro, kopiesz bezbronnego, sympatycznego Khorna, który w życiu (polterowym) nikogo nie zaczepiał. Nieładnie. Znajdź sobie kogoś własnych rozmiarów.
20-05-2012 22:12
Rysia777
   
Ocena:
0
@Eva
Esz... Dzięki. :) Poprawione. Jakoś ciężko mi się przerzucić na trzecią os, bo zawsze pisałam z pierwszej.

@Zigzak
"Szkoda tylko, że Rysia zdaje się potwierdzac to, że nie każdy gracz (ajkiejkolwiek płci) musi przywiązywac wagę do intryg."
Aye. :))
20-05-2012 22:48
   
Ocena:
0
Adam, ale serio nie wiem gdzie ty tam głowę wudziałeś
21-05-2012 09:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.