» Dla Mistrzów Podziemi » Przedmioty » Babie zęby - Słaby artefakt

Babie zęby - Słaby artefakt


wersja do druku

Uważaj na latające szczęki!

Autor:

Często zastanawiałem się co zrobić, by raz na zawsze przystopować zapędy graczy do bezmyślnego zbierania magicznych przedmiotów. Odpowiedź okazała się niezwykle prosta – stworzyłem przeklęty artefakt, który skutecznie uprzykrzał życie posługującym się nim herosom. Poniżej przedstawiam jego krótka historię, opis oraz działanie tego potężnego magicznego przedmiotu, mogącego znaleźć się w dowolnym świecie D&D. Używaj go mądrze drogi Mistrzu Podziemi.

Historia: Dawno, dawno temu – za górami... ekhem! Może przejdźmy od razu do rzeczy. A więc – w rzeczonych czasach w pewnej wąskiej dolince stała sobie niewielka chatka. Tak naprawdę nie była to chatka, ale spory zamek, który zamieszkująca go czarodziejka kryła skrzętnie pod zaklęciem iluzji, ale to nie jest ważne dla naszej opowieści. Zamieszkująca w chatce-zamku magiczka naprzykrzała się nieco okolicznej ludności, to zamieniając rybaka w parchatą ropuchę, to drwala w dwuletnią sosenkę itp. Oczywiście – robiła to tylko wtedy, gdy ktoś przeszkadzał jej w pracy, co zdarzało się dość często, bo krzyki drwali rozchodziły się po dolince jak dzieciaki po wesołym miasteczku. Mieszkańcy okolicznych wiosek zapłonęli wreszcie potwornym pragnieniem pozbycia się czarodziejki. Pierwsza ochotnicza wyprawa z pochodniami zaowocowała dorodnym lasem, obrastającym w kółko chatkę Anael (Bo tak właśnie nazywała się owa czarodziejka). Wieśniacy postanowili nie zasilać więcej gaju w dolinie i w najbliższym mieście ogłosili, że ten kto stawi się i pokona magiczkę, dostanie w nagrodę cały jej dobytek, oraz 2000 sztuk złota. Ochotników stawiło się wielu, tak więc nasz lasek powiększał się z dnia na dzień, rzucając miły cień na laboratorium czarodziejki, której eksperymenty miały się już ku końcowi... Wreszcie w mieście zjawił się pewien odważny wojownik – Taern Silverbow – niedościgniony łucznik i szermierz. Ku swojemu częściowemu zdziwieniu (Pierścień Zachowania Kształtu kupiony od przejezdnego handlarza jednak działał) i ogromnej radości wieśniaków – Taern przeniknął do siedziby wiedźmy w stanie nienaruszonym. Tam – magiczka już na niego czekała. Jakież było zdziwienie wojownika, kiedy Anael niemal rzuciła się na jego miecz, teoretycznie zabijając się na miejscu. Teoretycznie, gdyż praktycznie była to ostatnia czynność, którą czarodziejka musiała wypełnić, by wreszcie stać się Liczem... To właśnie nad tym pracowała w zaciszu zalesionej dolinki. Taern nie był jednak w ciemię bity i, kiedy zauważył, że, bądź co bądź powabne, ciało magiczki zaczyna schnąć i odpadać od kości, natychmiast wyszarpnął miecz z jej brzucha i zaczął niemiłosiernie ciąć i siekać. Jeszcze nie do końca uformowane ciało Licha nie wytrzymało naporu ciosów magicznego miecza wojownika i eksplodowało przy akompaniamencie fajerwerków, jakich nie widzieli nawet najstarsi mieszkańcy okolicznych wiosek. Rzecz jasna – Taern niestety nie przeżył wybuchu (ku sporej radości okolicznych mieszkańców, którzy nie musieli fundować mu już nagrody). Przez parę lat okolice chatki i lasek stały nietknięte, gdyż wieśniacy bali się zapuszczać w dolinkę ("Wiadomo, panie, co tam siedzi? Licho jakie jeszcze wyskoczy... Tfu, tfu! Łeb odgryzie..."), lecz pewnego dnia do jednej z wiosek przybył młody mag. Bez wahania zszedł do doliny i zaczął przeszukiwać ruiny zamku czarodziejki. Znalazł między innymi miecz i pierścień Taerna, sporo mniejszych magicznych przedmiotów, które przetrwały wybuch oraz... Żuchwę niedoszłej Kobiety-Licza. Samo jej przyniesienie do wioski wzbudziło lęk wieśniaków, wiec łatwo się domyśleć jakie było ich przerażenie, kiedy w środku nocy, z karczmy, w której nocował przyjezdny mag, doszedł ich uszu odgłos przedziwnej eksplozji. Okazało się, że miała ona miejsce tylko w pokoju maga i, że nic innego nie ucierpiało. Ci, którzy odważyli się wejść do pomieszczenia – ujrzeli straszny widok: Cały pokój był zbryzgany krwią i wnętrznościami czarodzieja, po którym nie zostało nic, oprócz leżącej na środku pokoju dłoni, ściskającej kurczowo zdobyczną kość. Mieszkańcy, nie namyślając się długo, wrzucili dłoń wraz z żuchwą do pobliskiego jeziora, a dobytek czarodzieja – skonfiskowali. Makabryczny przedmiot nie sprawiał im już więcej kłopotów, ale kto wie, czy nie popłynął gdzieś wraz z prądem jakiejś rzeki...

Wygląd: Kość szczękowa czarodziejki Anael to, z wyglądu, najzwyklejsza na świecie żuchwa. Różnica wychodzi na jaw, gdy weźmie się ją do ręki. Żuchwa jest zdecydowanie cięższa niż wszystkie inne żuchwy (nie to, żeby ktoś ją ważył – jest po prostu cięższa) a po bliższym przyjrzeniu się, można zauważyć, że jest nieco bardziej wygięta od strony zębów (których, notabene, jest komplet). Dodatkowo – kość jest niemal idealnie czysta i bez śladów rozkładu.

Działanie: Babie zęby są bronią egoztyczną (bez biegłości powodują karę -4 do testów ataku) zadającą 1k6 (krytyk x2) obrażeń z premią z usprawnienia +3 i, przy okazji, mniejszym artefaktem, mają parę niezbyt dziwnych i nie zawsze przyjemnych właściwości. Najmniej widowiskową z nich jest ta, która sprawia, że po rzucie zawsze wracają do właściciela w ciągu jednej rundy, niezależnie od wyszkolenia rzucającego. To by było na tyle, jeśli chodzi o „normalne” działanie. Każde trafienie krytyczne Babimi zębami wymusza na ofierze rzut obronny na Wytrwałość o ST 20. Jeżeli ta go nie zda, zaczyna obrzydliwie puchnąć i pęcznieć. Proces ten trwa dwie rundy, a podczas trzeciej ciało ofiary dosłownie eksploduje, obryzgując wszystko posoką i wnętrznościami. Puchnącej ofierze mogą pomóc tylko zaklęcia leczenie krytycznych ran, uzdrowienie, cud, życzenie lub boska interwencja. Ponadto zabita Babimi zębami istota nie może zostać wskrzeszona ani zmartwychwstać. To jednak nie wszystko. Babie Zęby dysponują bowiem czymś w rodzaju własnej woli, która wpływa na ich posiadacza. Z każdą śmiercią wywołaną Babimi zębami (także nie poprzez eksplozję), ich posiadacz musi wykonać rzut obronny na Wolę o ST 15. Jeśli test będzie nieudany, charakter bahatera staje się o jeden stopień gorszy (tak więc z dobrego staje się neutralny, a z neutralnego – zły; na złe istoty efekt nie ma wpływu) Dodatkowo przedmiot od czasu do czasu (i niekoniecznie w szczęśliwych momentach – np. podczas walki) może wydawać dziwne dźwięki i przekazywać makabryczne mentalne obrazy swojemu posiadaczowi i jego kompanom znajdującym się w najbliższym otoczeniu. W takim wypadku wszyscy stojący w promieniu 6 m od przedmiotu sojusznicy postaci posługującej się Babimi zębami muszą zdać test na Wolę o ST 15 lub do końca dnia otrzymają kumulatywną karę -1 z Morale do wszystkich testów ataku, rzutów obronnych i testów umiejętności. Trzeba też pamiętać, że sceny krwawych eksplozji nie należą do przyjemnych i mogą wpływać negatywnie na psychikę bohatera, jego drużyny i oczywiście - na przeciwników (test na Wolę o ST 15 - rzucają wszyscy widzący eksplozję i nieodporni na takie widoki. Jeżeli nie zdany – efekt identyczny jak przy wizjach wysyłanych przez artefakt).

Silna Nekromancja i Oczarowanie; PC 19; waga 0,3 kg.

Tagi: artefakty



Czytaj również

Ślepe stado
Jak owce we mgle
- recenzja
Wszyscy na Zanzibarze
Intrygujące przygnębienie
- recenzja
Trawa
Co w Trawie piszczy?
- recenzja
II. miejsce w Konkurs(ik)u XI
Opis słabego artefaktu i szkoły magii
Mikstury i olejki nieśmierci

Komentarze


Loethlin
   
Ocena:
0
FANTASTYCZNE!!!!
04-03-2003 23:02
~Lex Galath

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To się nazywa Żuchwa
Nie chceiałbym być przez taką ugryziony
29-04-2003 15:31
~cuś

Użytkownik niezarejestrowany
    ups
Ocena:
0
używałem i pecha miałem jo żę zranić się chciałem
30-08-2003 23:50
~Rurik

Użytkownik niezarejestrowany
    Extra szczena
Ocena:
0
Swietna szczena po prostu super.Tylko czemu czarodziej wybuchlskoro nie zostaB zaatakowany przez szczene?
28-11-2003 15:09
Havock
   
Ocena:
0
dobry pomysł zwłaszcza z tąeksplozją
16-12-2003 09:17
~Mag Ister

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bardzo zabawne opowiadanko!!! Dobry materiał na mini-przygódkę. :)
23-12-2003 12:34
~Qball

Użytkownik niezarejestrowany
    śmiercionośna szczena
Ocena:
0
fajna rzecz takie zęby,załatwie je sobie i będe dziennie szorować pastą Colgate. A co do charakteru, to i tak jestem s......l, więc nic mi nie grozi,(no, może oprócz próchnicy):P.
21-01-2004 12:47
Olgierd
    Wypasione
Ocena:
0
te zęby są ekstra, zrobie se z nich sztuczną szczękę...
22-04-2004 17:04
~Lilith

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mojej dróżynie takie sceny nie zagrazają...wszyscy mają takie charakterki ze sie nawzajem ze skóry chetnie by poobdzierali
28-04-2004 20:05
~Hory

Użytkownik niezarejestrowany
    coś jeszcze
Ocena:
0
jak dla mnie za małe obrażenia. moja druzyna zaraz by sprzedala albo wyrzuciła jeśli byloby 2k6 to juz coś...
12-05-2004 14:27
~Waler Manril

Użytkownik niezarejestrowany
    Fajnie
Ocena:
0
Fajny przedmiot mozna kompliecik zrobić ... jak się zbierze cały to można całe krainy wysadzać!! :D
16-06-2004 21:24
~Ja

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Fajny pomysł(już go wykorzystałem). Gracze jeszcze go nie zidentyfikowali. Ale się zdziwią:)
25-08-2004 11:41
Railstin
   
Ocena:
0
Powoli zaczynam bać się o swoją babcię :)
05-09-2004 18:02
~Gość MCGość

Użytkownik niezarejestrowany
    komentarz
Ocena:
0
Fajne, moze jeszcze zmienisz wielkosc tego czegos. Np. zabójcza miednica do wystrzeliwania z katapulty. Po trafieniu w budynek, konstrukca pęcznieje i eksploduje rozrzucajac dookola cement. Pocisk wraca po karzdym trafieniu do katapulty (paniczna ucieczka ratuje zaloge). Potem niesy trzeba uzyc innej katpulty... :D
20-09-2004 12:07
pablo23456
    Ehh
Ocena:
0
ciekawy jestem jakiej pasty używała czarodziejka, że szczęka nie zniszczała????Moze pracowała też nad nową pastą do zebów ???TEZ TAKĄ CHCEEEEEEE
06-10-2004 14:19
~RaSeN

Użytkownik niezarejestrowany
    A niby tylko słaby artefakt...
Ocena:
0
Ludzie, to przecież bardzo potężna broń !!! Z samej uwagi na ti, że np. wysokopoziomowy mag, który jak wiadomo nie jest dość sprawny w rzutach na wytrwałość zostanie trafiony, już gościa można skrobać nożem z chodnika !!! Przedmiot jest RZECZYWIŚCIE dla graczy którzy się ślinią na każdy lepszy magiczny przedmiot - odechce im się !!! No i jaka satysfakcja dla MG za udupienie natręta !!!!!!
29-10-2004 19:38
~Yanush

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Siedzi sobie człowiek u swojej babci. Wsuwa pomidorówkę czy co tam babcia nie zaserwowała. I myśli o tym jaki by tu wykombinować arterakt. Babuniu masz może jakiś pomysł ?
03-11-2004 18:13
~tuptuś(z Babiego)

Użytkownik niezarejestrowany
    Szczena
Ocena:
0
Sądząc po żuchwie niezła z niej laska była... .
19-11-2004 13:12
1682

Użytkownik niezarejestrowany
    BRAWO
Ocena:
0
Świetna robota! Brawa dla autora, i prosimy o więcej takich przedmiotów :)
28-12-2004 13:24
~Pelna

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Do Bani!!!
Beznadziejna ta żuchwa.
26-01-2005 21:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.