» Artykuły » Publicystyka » Arcania: A Gothic Tale - pierwsze wrażenia

Arcania: A Gothic Tale - pierwsze wrażenia

Arcania: A Gothic Tale - pierwsze wrażenia
25 marca na CDProjekt Spring Conference udało mi się zobaczyć grywalną wersję najnowszej, czwartej już odsłony serii Gothic - Arcania: A Gothic Tale. Gra zapowiada się rewelacyjnie, a co ważniejsze, czuć w niej klimat dzieł Piranha Bytes. I to pełną gębą!


Nowy bohater, starzy przyjaciele


Zacznijmy jednak od początku. Miałem okazję zobaczyć grę w wersji alfa, więc Clemens Schneidhofer (specialista od PR firmy JoWooD) już na wstępie zaznaczył, że wiele rzeczy zostanie co najmniej poprawionych, a w najgorszym razie zupełnie zmienionych.

Głównym bohaterem Arcanii będzie Bezimienny, ale podobieństwa względem postaci z poprzednich odsłon tutaj się kończą. Nasz heros pochodzi z małej wysepki leżącej z dala od kontynentu znanego z Gothica 3. Do tej pory zajmował się wypasaniem owiec i wiódł żywot spokojnego farmera, jednak pewnego dnia na horyzoncie pojawił się okręt wojenny pod banderą króla Rhobara. Jednostka pełna była paladynów, którzy dokonali jakichś straszliwych czynów (jakich, tego Clemens nie chciał zdradzić), w czego konsekwencji główny bohater trafia na większą wsypę. Niestety, więcej szczegółów na temat fabuły nie ujawniono. Mogę natomiast potwierdzić jedno – będą starzy przyjaciele znani z wcześniejszych odsłon. W zaprezentowanym mi fragmencie pojawili się Diego i Gorn, a Schneidhofer nie zaprzeczył, że pojawi się reszta naszej starej ekipy.


Bo nie samą historią gra stoi


System walki nie różni się wiele od tego, który widzieliśmy w trzeciej części Gothica. Cały czas pozostaje czysto zręcznościowy, chociaż pokonanie przeciwnika wydaje się nieco trudniejsze. Specjalnie na czas pokazu prezenter stworzył postać z wysokimi współczynnikami. Mimo to, pokonanie strażnika w mieście zajęło mu trochę czasu. Moją uwagę przyciągnęły manewry AI przy zasłanianiu się tarczą. Clemens niejednokrotnie musiał zmieniać pozycję by przypuścić atak, ponieważ szturm od frontu spełzał na niczym, a nawet doprowadził do paru kontr ze strony przeciwnika.

Poza bronią białą w Arcanii tradycyjnie pojawi się także magia. Jak udało mi się dowiedzieć, tym razem sztuki magiczne będą ściśle powiązane z poszczególnymi bóstwami. Tych będzie trzy i to doskonale nam znanych. Innos tradycyjnie odpowiadać będzie za ogień, Adanos za wodę, a Beliar za błyskawice. Jaką formę przyjmie ta zależność - tego jeszcze nie wiemy, ale Clemens ściszając głos powiedział, że pojawią się napewno drzewka umiejętności, więc możemy tylko snuć przypuszczenia, iż Spellbound odejdzie do kręgów znanych z pierwszej oraz drugiej odsłony. Jeżeli chodzi o samą walkę za pomocą magii sprawa wygląda prawie identycznie, jak w grach spod młota Piranha Bytes, aczkolwiek z pewnymi nowymi aspektami. Niektóre czary po dłuższym przytrzymaniu klawisza ataku zmienią swoją postać, a inne zwiększą zadawane obrażenia.


Quests, quests never changes


Podstawą wszystkich Gothiców były zadania. Różnorodność, wyrafinowanie – te słowa dla poprzednich "quest makerów" pozostawały obce. Najczęściej nasze misje polegały na prostym schemacie: pogadaj – zbierz – przynieś, ewentualnie po drodze zabij kogoś... lub też całą hordę. Teraz będzie podobnie, ale zadania pozbawione zostaną pełnej liniowości. Niestety zaprezentowano nam wyłącznie jedno, które tylko w nikłym stopniu dało nam tę “swobodę” odczuć. Naszym celem było wydostanie z więzienia pewnego człowieka (kim on był, ma pozostać tajemnicą). Tradycyjnie biegaliśmy od jednej postaci do drugiej, aby na końcu stanąć przed wyborem czy chcemy zdemaskować dowódcę strażników, czy próbować się z nim dogadać. Pracownik JoWooD podjął tę pierwszą decyzję, co zakończyło się wcześniej opisanym starciem. Krótko mówiąc – wciąż mało widzieliśmy.

Natomiast ciekawą opcją była możliwość wpłynięcia naszego bohatera na inną postać. Na chwilę obecną wyglądało to dziwnie. Obserwując dialog z boku, nie wpadłbym na to, że Clemens właśnie nakłonił NPC do zmiany wcześniejszej decyzji. Ponoć gracz ma to wywnioskować samoistnie, bo żadnych wskazówek w stylu jakiejś opcji dialogowej a'la “spróbuj wpłynąć na osobę” nie ma. Miejmy nadzieję, że Spellbound wykorzysta potencjał tego rozwiązania i nie pozostawi jako ficzera dla hardkorowych graczy.

Wzorem Mass Effect ulegnie system prowadzenia kamery w dialogach. Już nie figuruje tak statycznie – widok będzie dynamicznie “przeskakiwał” z jednej postaci na drugą, ale o samej mimice twarzy nie da się tak naprawdę nic powiedzieć, bo w wersji alfa ona nie funkcjonowała.


Grafika, fizyka – to się lubi


Cały akapit o grafice i fizyce należy potraktować z dużym dystansem, ponieważ, jak już wielokrotnie wspominałem, dane nam było zobaczyć grę w fazie alfa. Ogólnie styl, w jakim deweloperzy stworzyli Arcanię bardziej przypomina ten z trzeciej części Gothica. Wszystko jest kolorowe, a widoki epickie i pełne głębi. Co najważniejsze – już na tym etapie prac zapierają dech w piersi. Niestety nie miałem okazji zobaczyć wszystkich stref klimatycznych. Widziałem jedynie tereny podobne do królestwa Myrtany.

W kwestii modeli widać całkowitą inspirację poprzednimi odsłonami serii. Zbroje wartowników strzegących most wyglądały jak żywcem przeniesiona zbroja Thorusa, kiedy widzieliśmy go niedaleko Trelis. Postacie sprawiają wrażenie bardziej realistycznych od tych, które stworzyła ekipa Piranha Bytes w Gothicu 3. Animacje pozostają wiele do życzenia. W większości przypadków modele poruszały się sztywnie i definitywnie czuć było, że są na wczesnym etapie prac.

Na sam koniec pokazano mi dwie rzeczy, które twórcy zachwalali już we wcześniejszych prasowych doniesieniach – spływającą wodę oraz cykl dnia i nocy. Otóż pierwszy aspekt to największa innowacja Arcanii względem gier, stwierdzam to z pełną odpowiedzialnością. Widok, jak formują się kałuże podczas deszczu, a potem ciecz spływa z góry na dół wywarł na mnie duże wrażenie. Pozostaje tylko pytanie czy to rozwiązanie wpłynie w jakimś stopniu na rozgrywkę, czy tylko stanowić będzie jakąś ciekawostkę. Cykl dnia natomiast prezentuje się efektowniej, niż miało to miejsce wcześniej, ale tak samo, jak w przypadku “ruchomych kałuż”, nie powiedziano nic na temat wpływu tego czynnika na gameplay.


Wielka niewiadoma


Trudno jednoznacznie stwierdzić czy Arcania: A Gothic Tale będzie sukcesem i przywróci blask serii zatracony przy trzeciej części. Tym bardziej, że widziałem grę w we wczesnej fazie, więc mnóstwo elementów może ulec zmianie. Jednak jednego jestem pewien – Spellbound podąża dobrą drogą, taką, jaką ja, jako wierny fan dzieła Piranha Bytes, oczekiwałem.

Filmik przedstawiający kilka lokacji w formie screenów z gry:


Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Elex
Nowe szaty króla... znaczy Gothica
- recenzja
Spellbound, kontynuatorzy legendy Gothic
profil twórców czwartej części serii Gothic

Komentarze

string(15) ""

27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"25 marca na CDProjekt Spring Conference"

Ah, gdzie są niegdysiejsze śniegi?
19-05-2010 17:03
Nefarius
   
Ocena:
+1
W głowie ciągle mi siedzi irytujące warczenie kretoszczurów z Gothica 1... Może kiedyś będę mieć taki sprzęt żeby kontynuować moją ulubioną grę ;( xD
20-05-2010 10:31

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.