» Recenzje » Antykwariat: Mindplayers - Pat Cadigan

Antykwariat: Mindplayers - Pat Cadigan


wersja do druku

Odmienne stany świadomości

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Antykwariat: Mindplayers - Pat Cadigan
W gronie tuzów cyberpunkowej literatury znajduje się jedna kobieta. Twórczość Pat Cadigan trafiła jednak na nasz rynek ze sporym opóźnieniem. Jej najsłynniejsza książka Wgrzesznicy ukazała się w Polsce dopiero w 2003 r., ponad dziesięć lat po swej amerykańskiej premierze. Natomiast debiut powieściowy Cadigan zatytułowany Mindplayers (1987) do rodzimych księgarń nigdy nie dotarł. Jako że nazwisko autorki wymieniane jest przez znawców gatunku (np. przez George'a Manna w The Mammoth Encyclopedia of Science Fiction) jednym tchem razem z nazwiskami Williama Gibsona i Bruce’a Sterlinga, miłośnicy cyberpunku zainteresowani genezą podgatunku nie mają prawa przejść obok Mindplayers obojętnie. Ale czy współczesny czytelnik, który nad historię literatury przedkłada rozrywkę, także powinien zainteresować się książką?
 
Bohaterką książki Cadigan jest Alexandra Victoria Haas, młoda kobieta bez pomysłu na życie i bez szacunku dla obowiązującego prawa. Namówiona przez kumpla aplikuje sobie nielegalną psychozę, co kończy się zatrzymaniem przez Policję Mózgową. W areszcie Allie otrzymuje niespodziewaną ofertę szkolenia na licencjonowaną mindplayerkę. Jako, że alternatywę stanowi więzienie, nasza bohaterka przystaje na propozycję i trafia rychło do ośrodka J. Walter Tech, gdzie zdobędzie mindplayerowe szlify i dojrzeje do swej przyszłej specjalizacji. W drugiej połowie książki Allie zostanie zatrudniona w agencji Nelsona Nelsona, a jej praca, z grubsza rzecz ujmując, będzie polegać na pomaganiu rozmaitym artystom w odnajdywaniu utraconej weny.
 
Powyższe streszczenie ma za zadanie dawać do zrozumienia, że w Mindplayers nie znajdziemy żadnej intrygi ani nawet wciągającego głównego wątku. Jest to największa bolączka tej niezłej stylistycznie książki, którą po mniej więcej stu stronach przestałem czytać jak powieść, a zacząłem traktować jak zbiór opowiadań połączonych postacią protagonistki. Potem zresztą wyczytałem, że autorka faktycznie skomponowała Mindplayers z wcześniej stworzonych opowiadań. Nie byłoby w tym nic nagannego, gdyby tylko na poszczególne rozdziały składały się trzymające w napięciu historie. Niestety, dziełu Cadigan bliżej do nudy niż do suspensu.
 
A jak prezentuje się wykreowany na potrzeby książki świat? Tutaj pojawiają się dwa kolejne kłopoty. Po pierwsze, opisom realiów pisarka poświęciła stosunkowo mało miejsca. Nie dowiadujemy się więc, jak właściwie wygląda społeczeństwo, w którym żyje Allie. Z otrzymanych strzępów informacji trudno wytworzyć sobie jakiś spójny obraz, tym bardziej, że Cadigan w ogóle nie zachęca do tego czytelnika i koncentruje się na umysłowych podróżach bohaterki.
 
Chociaż na kartach powieści nie pada bodajże nigdy słowo "psychologia" ani żaden z jego derywatów, z czasem orientujemy się, że mindplayerzy to po prostu futurystyczna wersja psychoterapeutów. W trakcie prowadzonych przez siebie sesji Allie, za pośrednictwem odpowiedniego urządzenia, staje umysł w umysł ze swoimi pacjentami. Zasadniczą część książki stanowią zatem barwne (lecz niekoniecznie psychodeliczne) opisy mentalnych ekskursów w głąb świadomości i podświadomości. Wyrażenie "w głąb" nie jest zresztą precyzyjne, bo narratorka wielokrotnie podkreśla, że mindplayer tak naprawdę nie wchodzi w umysł swojego pacjenta, ale tylko bezpośrednio styka własną psyche z psyche drugiej osoby na neutralnym terenie maszynowej przestrzeni.
 
Druga trudność z Mindplayers polega więc na tym, że, wbrew pozorom, nie jest to tak naprawdę powieść cyberpunkowa. Nikt tutaj niczego nie hakuje, nikt nie porusza się w wirtualnej rzeczywistości celem pozyskania utajnionych danych, a zewnętrzny świat wydaje się uporządkowany i pozbawiony anarchistycznych zawirowań (choć, podkreślam, wiemy o nim niewiele). Tylko perypetie Jerry'ego Wirerammera, dawnego kolegi Allie – który najpierw sprzedaje swoją osobowość legalnie, a potem bootleguje ją spragniony dodatkowych zysków – nieśmiało przypominają, że są tutaj nadal jakieś jednostki żyjące na krawędzi prawa.
 
Rzecz jasna, niewpisanie się Mindplayers w definicję cyberpunku nie może być powodem do czynienia powieści wyrzutów. Szkopuł w tym, że w minddramie Cadigan dostrzegam spory potencjał, którego autorka nie zdołała wykorzystać. Może zabrakło jej umiejętności pisarskich, może zacięcia filozoficznego, może odwagi do zadania prowokacyjnych pytań o naturę ludzkiego umysłu? Szkoda, że ontologii mindplayu nie wzbogacono o Fichteańskie rozgraniczenie między jaźnią a nie-jaźnią, szkoda, że nie znajdziemy tutaj nawiązania do Bergsonowskiego pojęcia trwania. Pisarka przemyca też niewiele odwołań do konkretnych teorii psychologicznych, ale w tej kwestii powinien wypowiedzieć się ktoś bardziej ode mnie kompetentny. Nie chodzi oczywiście o to, żeby Cadigan łechtała mój filozoficzny fetysz lub żeby dokształcała mnie z psychologii. Dobre pomysły fantastycznonaukowe mogą jednak mnóstwo zyskać na teoretycznej podbudowie, co z każdą kolejną książką udowadnia na naszym podwórku Dukaj. Cadigan, miast ślizgać się po problematyce świadomości, powinna była śmiało się w nią wdrążyć. Nie zrobiła tego, przegrał czytelnik.
 
Największy paradoks powieści pozostawiłem na koniec. Pomimo że bezpośrednim tematem Mindplayers jest psychologia, wewnętrzne rozterki głównej bohaterki wypadają mgliście i nieprzekonująco. Ich naiwność zostaje zogniskowana przez gwałtowne zakończenie; powieść urywa się jakby w połowie, zdradzając zupełny brak kompozycyjnego wyczucia Cadigan. A przecież wystarczyłoby przenieść na koniec książki ostatni epizod z Jerrym Wirerammerem, by pozostawić czytelnika w lekkiej zadumie, a nie w lekkim niesmaku.
 
W ostatecznym rozrachunku Mindplayers bronią się tylko stroną stylistyczną. Autorka faszeruje swoją prozę zręcznymi neologizmami (książka to wyzwanie dla tłumacza: ciągle głowię się nad tym, jak w języku polskim należałoby oddać podobieństwo fraz altered states of consciousness i alerted snakes of consequences), ale pisarskiej energii nie starcza jej już ani na angażującą fabułę, ani na pełnokrwisty świat, ani na wzburzenie czytelniczej wyobraźni. Mindplayers mogę więc polecić chyba tylko osobom ciekawym fantastycznonaukowej wariacji na temat zawodu psychologa lub czytelnikom pragnącym poznać powieściowy debiut autorki Wgrzeszników.



Czytaj również

Niebezpieczne kobiety
Madonny i ladacznice
- recenzja
Antykwariat: Kantyczka dla Leibowitza
Postnuklearne zbawienie
Antykwariat: Limes inferior
Przekrocz granicę i poznaj prawdę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.