» Artykuły » Inne artykuły » Antykwariat: Gateway. Brama do gwiazd - Frederik Pohl

Antykwariat: Gateway. Brama do gwiazd - Frederik Pohl


wersja do druku

Brama do sumień i gwiazd

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Antykwariat: Gateway. Brama do gwiazd - Frederik Pohl
Nazywam się Robinette Broadhead, jestem jednak mężczyzną

Zwykły człowiek, który ma wszystko, dzisiaj sławny multimilioner – a dawniej ledwie wiążący koniec z końcem i narażający życie w kopalni odżywczej papki górnik. Opowiada nam – czy raczej programowi psychoterapeutycznemu – historię swojego sukcesu i nieszczęścia. Na kartach powieści rozlicza się z dręczącymi go wyrzutami sumienia. Robinette jest bohaterem ciekawym, wzbudzającym sympatię i ludzkim. Niepozbawiony wad, myślący, z problemami emocjonalnymi – pierwszoosobowa narracja Pohla pozwala się z nim dobrze utożsamić. Zabierając się do lektury tej powieści, nie oczekujcie nieustannie dynamicznej akcji, naukowych i filozoficznych rozważań. Gateway: Brama do Gwiazd skłania się raczej do opisu emocji, relacji międzyludzkich i sytuacji człowieka w futurystycznym, przybrudzonym świecie – który sam w sobie nie jest opisywany szczególnie dokładnie. W znakomitej scenerii stanowiącej połączenie cyberpunku i ambitnej space opery Pohl tworzy historię głęboko etyczną, stawiającą człowieka przed najtrudniejszymi wyborami, niezwykle wartościową na tle całej fantastyki naukowej i uhonorowaną m.in. nagrodami Hugo i Nebula.

Brama do Gwiazd

Gateway to planetoida podziurawiona tunelami niczym ser szwajcarski. Cała stanowi jeden wielki artefakt starożytnej rasy obcych – Heechów. Była w przeszłości portem kosmicznym. Do tej pory znajdują się na niej tysiące nadświetlnych statków, których zasada działania pozostaje tajemnicą. Ludzie nauczyli się je uruchamiać, jednak nie potrafią nimi sterować, gdyż nie zachowały się żadne zapisy czy instrukcje. Można jedynie przed startem kręcić gałkami na ślepo i wyruszać w nieznane z zapasem żywności i wody. Można trafić do czarnej dziury lub spać na powierzchnię czerwonego olbrzyma, ale równie dobrze można natrafić na rajska planetę albo stację rasy obcych pełną niesłychanie cennych artefaktów. Odkrycia, choćby najdrobniejsze, są szczodrze nagradzane przez Korporację Gateway. Poszukiwacze to desperaci i szaleńcy, którzy jako najtańsza w tym wypadku siła robocza wyruszają w pustkę kosmosu, ryzykując życie. Wśród nich na stację trafia również nasz bohater.

Klaustrofobia

Podróże statkami Gateway, stanowiące główny przedmiot opowieści Broadheada, to traumatyczne przeżycia. Autor doskonale oddaje atmosferę, jaka panuje we w żaden sposób niezabezpieczonych, starożytnych puszkach. Poszukiwacze ścieśnieni w malutkich stateczkach, nie myjący się podczas miesięcy lotu w nieznane, gotowi są zabijać się i zjadać, gdy zabraknie im żywności. Świat Robina jest ponury, życie pojedynczych ludzi nie ma w nim większego znaczenia. Język, jakim Frederik Pohl to wszystko opisuje, jest prosty, lecz jednocześnie niepozbawiony narracyjnych zabaw – umiejętnie wplatane w tekst ramki z ogłoszeniami czy fragmentami publikacji naukowych budują klimat i ukazują różne elementy świata (eksploracje odległych gwiazd, problemy Poszukiwaczy, nieliczne i niepewne informacje o Heechach). Czyta się to wszystko szybko, płynnie i z przyjemnością.

Korzenie

Gateway: Brama do Gwiazd to książka wydana w 1977 roku (w Polsce 10 lat później). Zalicza się ją do klasyki i można odnaleźć w niej korzenie wielu koncepcji obecnych do dzisiaj w fantastyce naukowej. Cykl, którego początek stanowi, dotyka takich problemów jak transfer umysłu, cywilizacje postludzkie czy terroryzm. To u Pohla na większą skalę po raz pierwszy pojawiły się urządzenia syntetyzujące pokarm z samych pierwiastków biogennych (ostatnio podobny motyw wykorzystał Peter Watts w Wirze). Gateway i kontynuacje powieści wydają mi się inspiracją dla popularnej komputerowej serii RPG – Mass Effect (Proteanie bardzo przypominają Heechów, i to w tak wielu elementach, że dokładniejsze wymienianie stanowiłoby znaczący spoiler). W dalszych częściach cyklu Gateway pojawia się również rasa, która mogła stanowić wzór dla Żniwiarzy.

Mimo iż powieść zawiera w sobie wszystkie te koncepcje i tematy, pozostaje niewydumaną, należącą do nurtu starszego, nieprzeładowanego ładunkiem intelektualnym SF. Owszem, wiek utworu ma swoje wady. Od czasu jego napisania pewne elementy historii Robinette'a się zdezaktualizowały. W Gateway, dajmy na to, Związek Radziecki jest potęgą przyszłości, brak także takich nowinek technicznych jak implanty, nano- i biotechnologia. Jeśli kogoś irytuje archaiczna czasem terminologia z powieści Stanisława Lema i tutaj może mu coś zgrzytać. Z czystym sumieniem jednak mogę polecić Bramę do Gwiazd każdemu ceniącemu prawdziwa klasykę. Jeśli wracasz do Gwiazdy Moim Przeznaczeniem, Diuny czy innych powieści lat 60. i 70., jest to dla Ciebie lektura obowiązkowa.



Czytaj również

Ostatnie twierdzenie - Frederik Pohl, Arthur C. Clarke
Pod urokiem matematyki i w cieniu zagłady prewencyjnej
- recenzja
Ostatnie twierdzenie
Wstęp trzeci. Próby atmosferyczne
Ostatnie twierdzenie
Wstęp drugi
Ostatnie twierdzenie
Wstęp pierwszy

Komentarze


   
Ocena:
+1
Dobry miniseting
29-01-2012 19:33
Senthe
   
Ocena:
+1
Jejku, jedna z pierwszych książek SF, które mnie dawno temu zafascynowały. No dobra, "naukowość" leży i kwiczy, ale wątek psychologiczny (Sigfrid!) i styl niesamowicie miodny. Fajna sprawa, jeśli się przełknie pewną charakterystyczną dla klasyków naiwność.
03-02-2012 14:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.