» Recenzje » Antologia Nowej Science Fiction - pod redakcją George'a Manna

Antologia Nowej Science Fiction - pod redakcją George'a Manna

Antologia Nowej Science Fiction - pod redakcją George'a Manna
Po przeczytaniu tej książki mam jeden zasadniczy problem: czy godzi się reprezentowaną przez nią science-fiction nazywać "nową"? Nie jestem tego pewien: z jednej strony obok autorów uznanych pojawiają się młodsi twórcy, ale z drugiej – same teksty swą "nowością" nikogo nie porażą.

Pisarze pozornie poruszają bardzo szeroką tematykę: od kosmicznych morderców i tropienia ich (W jego oczach, Jeśli najpierw…), przez kontakt z Obcymi (Osobisty Jezus, Klatki), aż do prób kontrolowania ludzi przy pomocy najnowocześniejszych wynalazków (Efekt Bowdlera, Trzecia Osoba). Jeśli dorzucić do tego jeszcze katastroficzny Ostatni kontakt i zalatującą pastiszem Meduzę można stwierdzić, że autorzy zbioru zajęli się każdym aspektem kosmicznego życia. Ale, jak to zwykle bywa, pozory mylą. Brakuje w Antologii Nowej Science Fiction opowiadań naprawdę odkrywczych, zaskakujących, poruszających problemy, o których zwykle się nie pisze. W niedawno recenzowanych przez mnie Krokach w nieznane każda kolejna opowieść była szansą na przeżycie czegoś nowego – pisarze co prawda nie byli ograniczeni wymogami fantastyki naukowej, ale i w zakresie tej konwencji kilku popisało się prawdziwą innowacyjnością. W Antologii Nowej Science Fiction natomiast mało który autor wychyla się przed szereg – większość tekstów to dobre pochłaniacze czasu, bardzo porządna, ale klasyczna do bólu science-fiction. Tytuł obiecuje całkiem inne doznania.

Peter F. Hamilton uraczył nas krótkim kryminałem, w którym wprawdzie zastosował interesującą wariację na temat wehikułu czasu, ale nie oszukujmy się – względem ostatnich powieści spod ręki tego pisarza wydanych w Polsce (Gwiazdy Pandory i Judasza Wyzwolonego) opowiadanie Jeśli najpierw... jest strasznie wtórne. Odrzuciły mnie Biostatek i Klatki – wygląda na to, że autorzy mieli zamiar obdarzyć teksty gęstym, erotycznym klimatem, ale po prostu niezbyt wyszło. Szczególnie zawiodłem się na tekście Neala Ashera – wydawało mi się, że będę mógł porównać jego rozważania na temat przyszłej ludzkiej seksualności z tym, co proponował w Ludziach piasku i popiołu Bacigalupi, ale nic z tego nie wyszło, gdyż Biostatek okazał się zwykłą powiastką awanturniczą. I skąd w takiej antologii miejsce na C-Rook City, w którym tłem wydarzeń są niewolnicze kopalnie na Marsie? Przecież ten ograny temat poruszany był już tyle razy na tyle sposobów, że "nowość" najzwyczajniej w świecie do tej idei nie pasuje.

Ta fabularna wtórność sprawia, że i pod względem merytorycznym większość opowiadań wydaje się nudna. Ciężko znaleźć w Antologii Nowej Science Fiction próby spojrzenia na ludzkość w nowy sposób, szczyptę wizjonerstwa, prawdziwie oszałamiające wizje istot z przyszłości. Jeśli nawet któryś autor subiektywizuje swoją opowieść, robi to raczej w zakresie fantastyki bliskiego zasięgu, jakby pisarze panicznie bali się zmierzyć z wykreowaniem ludzi przyszłości z prawdziwego zdarzenia. George Mann we wstępie pisze o tym, że dla autorów science-fiction opowiadania są gatunkiem naprawdę wdzięcznym: pozwalają zaserwować maksimum treści w krótkiej formie. Wygląda jednak na to, że autorzy części tekstów po prostu tej treści do przekazania nie mieli – i stworzyli proste historyjki, które co najwyżej próbują ująć czytelnika wzruszającymi momentami. A przecież nie tego oczekujemy po fantastyce naukowej!

Niegodziwością byłoby jednak nie wspomnieć o najmocniejszych elementach zbioru: Trzeciej Osobie, Efekcie Bowdlera i Kwintesencji Łaski. Te opowiadania rzeczywiście zostały oparte na pomyśle ciekawym nie tylko fabularnie, ale i merytorycznie. Doskonale prowadzona historia Ballentyne'a (który świetny tekst zaserwował także w Krokach w nieznane) wydaje się prostą opowieścią z ogarniętego technokratyczną wojną świata – ale okazuje się, że czerpie z głębokich tradycji Orwellowskich, dotyka problemu inwigilacji i kontroli społeczeństwa. Podobne treści znaleźć możemy w tekście Lovegrove'a, choć jest on raczej żartobliwy. Natomiast Kwintesencja Łaski to oparte na bardzo solidnych podstawach hard science-fiction, które na tle lekkich opowiastek z kosmosem w tle wypada naprawdę świetnie.

Szczerze mówiąc trochę mnie ta antologia zawiodła. Miała być nowa fantastyka, a wyszła raczej klasyczna, tyle że (w większości, gdyż na liście współautorów widnieją także Mike Resnick i Ian Watson) spod piór autorów pokolenia młodszego niż Fritz Leiber czy Robert Silverberg. Warto, jeśli jesteście bardzo spragnieni typowych opowieści z gwiazd; jeśli jednak pragniecie spojrzenia na to, co naprawdę oryginalne, polecałbym raczej Kroki w nieznane.
6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Antologia Nowej Science Fiction (The Solaris Book of New Science Fiction)
Autor: antologia pod redakcją George'a Manna
Wydawca: Copernicus Corporation
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 30 listopada 2009
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Format: 125 x 190 mm
Seria wydawnicza: Solaris Book
ISBN-13: 978-83-61656-11-1
Cena: 34,00 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.