string(15) ""
» Blog » Afterbomb – co potrzeba, żeby mnie zachęcić?
20-07-2012 23:07

Afterbomb – co potrzeba, żeby mnie zachęcić?

W działach: rpg, Fanboj i Życie, Wredni Ludzie | Odsłony: 35

Drone, zachęcony sukcesem swojej poprzedniej gry przygotowuje się do wydania kolejnej pozycji. W sukces ten jestem w stanie nawet uwierzyć, zwłaszcza, że dziś wydałem kilkadziesiąt złotych w Świecie Piw... Tak więc Drone pisze kolejną grę.


Nie powiem, podziwiam jego zapał. Sam nigdy bym się nie odważył inwestować pieniędzy w wydanie swojegodzieła. Niemniej jednakprzynajmniej na razienie noszę się z zamiarem zakupu Afterbomb. Powód jest taki, że system ten nie zachęca mnie do tego, gdyż wiele wskazuje na to, że nie pasuje on do moich oczekiwań od gry RPG. Oczywiście twórca ma prawo tworzyć taką grę, jaka mu się podoba. RPG natomiast nie musi podobać się Zegarmistrzowi i świat od owego niepodobania pewnie się wokół Zegarmistrza nie zawali. Aby gra zacheciła Zegarmistrza do kupna musiałaby zawierać jednak następujące elementy:


1) Fajne archetypy jedwabistych postaci


Zacznijmy od ustalenia najważniejszego faktu – cytując klasyka - gry do grania. Aby gra mnie zainteresowała muszę wiedzieć a) kim gramy b) w co gramy. Twórcy gier RPG, by ułatwić nam sprawę często umieszczają w swoich dziełach prezentują nam mniej lub bardziej wyraźnie jakiś wybór archetypów, ras, klas czy pomysłów na dostępne postaci. Nawet gry o otwartym systemie kreacji bardzo często sugerują nam kim lub czym możemy sobie pograć. W systemach Życiododupnych, w jaką to konwencję celowała Robotica i celuje Afterbomb to:

- Wojownik i Złodziej, bo bez nich trudno sobie wyobrazić grę RPG

-Mechanikczyli postać bazująca na settingowej, unikalnej mechanice (Czarodziej w Fantasy, Haker i Koleś Z Wszczepami w Cyberpunku,socjaliściw Exalted etc.)

- Parę archetypów podkreślających realia settingu i jego konwencję: jak na przykład Łowca Mutantów i Zabójca Maszyn w Neuroshimie, Rycerz i Szlachcic w Warhammerze, oddających fakt, że to feudalne Niemcy.

- Parę archetypów całkowicie oryginalnych, unikalnych dla danej gry i będących jej znakiem rozpoznawczym jak np. Wampir w Wampirze, Wilkołak w Wilkołaku, Zabójca Trolli w Warhammerze, Space Marine w Warhammerach 40K

- Kilka archetypów podkreślających jaki mroczny i paskudny jest dany setting. Do tej tej kategorii należą np. Żebrak czy Szczurołap w Warhammerze albo Szczur z Neuroschimy...


Przy czym ostatnia kategoria postaci bardzo często jest też najmniej reprezentatywna, albo nawet w ogóle jej nie ma. Twórcy najczęściej wychodzą z założenia, że i tak nikt nie będzie grał tego typu bohaterami, czemu zresztą trudno się dziwić. W końcu kto wybierze Żebraka, jeśli może być Czarodziejem lub Zabójcą Trolli? Żeby to nadrobić dodają jakieś zasady chorób nabytych, obłędu lub tworzą światy o bardzo wysokim stopniu życiododupności w rodzaju Midnighta, gdzie w ogólnym ponuractwie gra się bohaterami DeDekowymi...


Z proponowanych przez Afterbomb postaci znamy narazie tylko dwie: Cargo i Renegata (którego nazwa jest nawiasem mówiąc myląca, powinien nazywać się raczejwyrzutek”). Obie postacie moim zdaniem niezłe. To znaczy: ja bym nimi nie zagrał, jednak mają swoje zalety i mogą być wybierane przez Graczy. Renegat posiada bardzo atrakcyjne RPG-owo tło. To człowiek znikąd, de facto odcięty od korzeni. Może pojawić się w dowolnym miejscu świata, gotowy jest podjąć się każdej pracy, a fakt, że został wygnany z jego bunkra sprawia, że okrywa go nimb tajemnicy: co sprawiło, że został z niego wywalony? To dzielny buntownik? Outsider? Ofiara? Wygnany przestępca?


Również Cargo jest postacią atrakcyjną, gdyż tworzy specyficzny koloryt: system jest w końcu postapokalipsą, tak więc zapewne spotyka się w nim wielu kalekich, obarczonych utrudniającymi życie mutacjami. Obecność takiej postaci podkreśla więc jego konwencję. Nie dziwiłoby mnie wcale, gdyby co jakiś czas zdarzał się Gracz, który wybrałby Cargo po prostu dla jaj, żeby w drużynie przepaków grać takim Qusimodo... Tym bardziej, że taki bohater może mieć całkiem fajne moce rekompensujące mu kalectwo...


Jednak w tym celu musi być wypełniony pewien warunek: muszą być jakieś inne, fajne postacie, dla których Cargo i Renegat mogliby tworzyć tło. Jacyś ludzie, którzy generalnie sobie w tym świecie radzą. Mutanci z pozytywnymi mutacjami. Żołnierze. Uczeni badający obcych. Wpływowi szabrownicy grabiący ruiny. Mafiozi żerujący na nieszczęściu innych. Misjonarze, którzy nie stracili wiary w boga. Fanatycy, którzy odnaleźli się w tym Bogu. Goście pokroju Beara Gryllsa, żyjący, bo nauczyli się zjadać Obcych i filtrować skażoną wodę skarpetkami. Jacyś neo-kowboje na zmutowanych koniach. Lekarze Bez Granic...


Nie wiem, może mam umysł spaczony przez DeDeki, ale wolałbym grać takimi postaciami.


Czy Drone umieści je w swojej grze? I czy zdoła zrobić to na tyle przekonująco, by przyciągnąć graczy takich, jak ja? Patrząc na Roboticę, która była reklamowanaGraj klonem, androidem, hiperistotą, bo to takie oryginalneśmiem wątpić. Co ciekawe te postacie miały potencjał, tylko zwyczajnie autor nie potrafił go wydobyć. Oczywiście Robotica była jego debiutanckim dziełem, nabrał doświadczenia (co widać na przykład porównując jego dzisiejsze i wczorajsze podejściu do dyskusji i dyskutantów) i mogę się mylić.


2) Co w tym systemie robi się fajnego?


To jest drugie pytanie, na które warto by odpowiedzieć: co w zasadzie robi się w tej grze? Po co gramy? Znaczy się: wiem, że była jakaś apokalipsa, że jest się Amerykaninem i walczy z Ruskimi i zdaje się Obcymi. I próbuje się przeżyć w postapokaliptycznym świecie. Tylko, że takich gier byłbym w stanie wymienić kilka tu i teraz: Gamma World, Neuroshima, Twilight 2000, Hell on Earth, Rifts... We wszystkich z nich rozegrała się apokalipsa i walczymy, niekoniecznie jednocześnie z komuchami i kosmitami... Jednak fakt pozostaje faktem...


I prawdę mówiąc raz dla odmiany pograłbym po stronie Ruskich.


Przydałoby się więcej inbformacji na temat tego, jak ta walka wygląda. To jest:

- kto konkretnie walczy?

- jakich środków używa? Terroru? Mechów? Laserowej broni kosmitów? Wygrzebanego z magazynów sprzętu? Bomb-samoróbek?

- jak walczy? To regularna armia? Ruch oporu? Partyzantka miejska? Partyzantka leśna? Bierny opór?

- dlaczego mamy tych komuchów i kosmitów nienawidzić?

- jaką bronią dysponują wrogowie? Jakie ich cele? Jaką taktykę stosują?

- dlaczego ma to nas obchodzić?


3) Elfich lasków, Gondoru lub czegoś w tym guście


Wszelkiego rodzaju lasy Loreen, Rivendell, Gondory czy Shire, czyli królestwa dobra i prawości przedstawiane często jako miejsca spokojne i idylliczne zwyczajnie nudne. Jednak mają jedną, poważną zaletę: miejscami bezpiecznymi, w których nie spawnują się potwory, powietrze nie jest skażone, woda nadaje się do picia, żywność do jedzenia, a mieszkańcy mili i uczynni. To znaczy, żejeśli ktoś się do takiego miejsca doczołgamoże odpocząć, zregenerować HP-ki i dokupić zapasów nie obawiając się o utratę życia.


Dlaczego by się to przydało? Otóż czytając Robotikę odniosłem wrażenie, że to taki system, w którym budzimy się okradzeni i z nożem wbitym w brzuch, wychodzimy z domu i w progu świat wita nas seryjka z granatnika automatycznego. Owszem, inne podobne systemy np. Midnight, gdzie ludzie będą próbowali nas zabić, bo umiemy czytać i pisać, mamy broń, znamy się na czarach, a jeśli w drużynie jest elf lub krasnolud, to już całkiem mamy przerypane...


Jednak Midnigtht to D20, gramy bohaterami DeDeków. Co nas nie zabije, przyniesie nam Expa, więc w konsekwencji nas wzmocni. Wkrótce będziemy na tyle silni, żeby w pojedynkę rozbijać orkowe patrole.


Odniosłem wrażenie, być może mylne, że w Robotice chodzi natomiast głównie o kolekcjonowanie trwałych urazów, a to jakoś nigdy mnie nie bawiło. Obawiam się też, że generalnie na tym będzie polegała gra w Afterbomb.


4) Mniej syfu w syfie


Powiem uczciwie: tym, co najbardziej odpychało mnie w Robotice był mrok. I to taki w wydaniu sesji u 14-letniego sadysty. Jeśli poczytacie forum o DeDekach na Poltergeiście, to prędzej czy później znajdziecie odpowiednie tematy. Generalnie problem tego systemu polegał na tym, że czuć było, iż niezależnie od działań, jakie podejmą Gracze spotkać ich może tylko jakaś, najczęściej naprawdę przerażająca śmierć... Trwałe kalectwo i zestaw chorób psychicznych to powód do szczęścia.


Ot, typowe, bezrefleksyjne przenoszenie artykułów z cyklu „jak prowadzić Zew Chtulhu” na inne konwencje. Bo owszem, w Zewie postacie najczęściej kończyły martwe lub szalone. Jednak Zew był bardzo specyficzną grą. Znaczy się: stanowił horror, a śmierć bohaterów w horrorze jest czymś naturalnym. W końcu de facto o tym traktuje ten gatunek.


Science Fiction, nawet postapokaliptyczne ma jednak trochę inne reguły. Jeśli przyjrzymy się strukturze innych systemów, nawet tych mających opinię mrocznych i ponurych zobaczymy, że zawsze jest w nich jakaś iskierka światła, nadziei na poprawę.

- W Midnight sytuacja jest nieciekawa, zwycięstwo z Izradorem na dobrą sprawę jest chyba niemożliwe. Jednak gramy DeDekowymi postaciami. Każda potyczka, jaką wygrywamy, przegrywamy lub z której uciekamy sprawia, że stajemy się odrobinę potężniejsi i groźniejsi dla wroga.

- Black Company D20 ma de facto to samo.

- Dark Sun podobnie.

- I Ravenloft

- Warhammer pod wieloma względami od DeDeków się nie różni, zwłaszcza samą strukturą gry. Świata nie da się w prawdzie uratować, zginie on prawie na pewno, jednak zanim to nastąpi możemy zostać Zabójcą Gigantów, Arystokratą, Arcymagiem lub Dowódcą Najemników i trochę poużywać życia

- W Gasnących Słońcach świat się wali, słońca gasną, ludzkość cofa się do średniowiecza, księża palą heretyków miotaczami ognia... Jednak można być szlachcicem i żyć w luksusie mając to wszystko gdzieś...

- W systemach z logo Warmłotka 40 000 jest generalnie podobnie, jak w Warhammerze i GS-ach, z tą jednak różnicą, że wszystko jest bardziej. Poza tym są w nich Space Marines.

- W Neuroshimie jest syf i kiła, a poza tym każdy jest chory, jednak też każdy jest badassem w swojej dziedzinie.

- W WoDzie wszyscy są nieszczęśliwi, ale można porzucać się samochodami.


A jak jest w Afterbomb?


Tego nie wiemy.

Komentarze


Nuriel
   
Ocena:
+1
No i mam dylemat. Z jednej strony notka fajna, polecankę dac by wypadało. No, ale z drugiej to przecież Dron, Pobombie... Człowiek się bedzie pózniej przed znajomymi i rodziną wstydził ;)
20-07-2012 23:12
von Mansfeld
   
Ocena:
0
@Nuriel

Ja poleciłem, choć rzadko polecam wpisy Zegarmistrza. Teraz przynajmniej mamy konkretny tekst, z konkretnymi konkluzjami.
20-07-2012 23:16
Malaggar
   
Ocena:
+11
@Laveris: Wszyscy wiemy że poniosła cię histeria polterowa i poleciłeż Zegarmistrza tylko za jego dawną chwałę.
20-07-2012 23:21
Salantor
   
Ocena:
0
Mnie tam by jeszcze interesowało jak dużo treści to pomysły własne autora. Nie mam nic do inspirowania się Falloutem, Mad Maxem i resztą gatunku, ale jeśli te inspiracje (albo zżynki) stanowią większość, to podziękuję.
20-07-2012 23:29
Vukodlak
   
Ocena:
+5
Twórcy najczęściej wychodzą z założenia, że i tak nikt nie będzie grał tego typu bohaterami, czemu zresztą trudno się dziwić. W końcu kto wybierze Żebraka, jeśli może być Czarodziejem lub Zabójcą Trolli?

Ekhm... no, ten tego...

Mój MG.

Cyrkowiec, rzemieślnik, włóczykij i inne tego typu profesje są przez niego łykane - na równi z czarodziejami i zabójcami trolli. On to lubi. Naprawdę

W Gasnących Słońcach grał hezychackim mnichem z poszarpaną szmatą na grzbiecie, podczas gdy inni szli w przepackich voroksów, bogatych szlachciców i wyposażonych w high-tech inżynierów z gildii.
21-07-2012 02:10
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Vuko

Skoro jest również MG, to nic dziwnego, że gra takimi postaciami ;)
21-07-2012 08:08
Inkwizytor
   
Ocena:
+1
Z GSami to nie do końca tak... Średniowiecze już osiągnięto, palenie heretyków to standard od dawna. Właśnie ten "promyczek nadziei" jest głównym motywem plotu (odkrycia, nowy Cesarz itd).
21-07-2012 08:29
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1
A ja na pewno dam Afterbombowi szansę. Jeśli, jak zapowiada autor, system w miękkiej oprawie ma kosztować 25 zetów, to spokojnie mogę zaryzykować, nawet jeśli gra finalnie kompletnie mi nie podejdzie. Zawsze lubiłem postapokaliptykę, a kolejny system może stanowić choćby źródło lepszych czy gorszych inspiracji.
21-07-2012 09:25
Malaggar
   
Ocena:
+3
Adam, poczekaj rok i będziesz miałdo ściągnięcia ze strony za darmo.
21-07-2012 10:18
markol
   
Ocena:
0
a tam a co ze wspieraniem polskiego fandomu, co 25 zł to mało, a system zawsze może zaskoczyć.
21-07-2012 10:42
Szary Kocur
   
Ocena:
0
Ja ryzykuję. Jak się okaże, że dobry system, to uznam to za dobry zakup.

A jak nie... to się chociaż pośmieję.
21-07-2012 12:23
Iuchiban
   
Ocena:
0
Hm... Sugestia z graniem Ruskimi w Afterbomb ciekawa... Zawsze interesowało mnie granie "po drugiej stronie barykady" np.Ebionitami w Klanarchii - i wydobywanie z tych niby super złych cech ludzkich, tak by wyszło, że dobrzy wcale nie sa dobrzy, a niby czarno - biały świat ma rozkoszne odcienie szarości...

Cena do powiedzmy 75 zł jest dla mnie do przyjęcia więc nabędę i zobaczę co i jak. Przy np. 159 zł juz bym się mocno wahał :P

A w Afterbomb na bank są inne postacie niż zaprezentowane przez Drona - wiem o misjonarzu, szeryfie federalnym itd.

Czy Robotica była dobijajaca w sensie świata? Kwestia gustu - dla mnie nie. Osobiście lubie upadające światy i granie nie herosami lub herosami staczajacymi się na dno - w Warhammerze np. odkładałem zawsze postacie gdy były za bardzo rozwinięte - żadna przyjemność grać kimś, komu wszystko(lub prawie wszystko) się udaje. No ale wiadomo każdy ma inne zapatrywania i inne oczekiwania związane z RPG.
21-07-2012 13:47
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
CYCKI CI KURWA NIE WYSTARCZOM???
21-07-2012 20:03
Malaggar
   
Ocena:
+2
@markol: PO cholerę mam wspierać polski fandom?
21-07-2012 21:42
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1
@ Malaggar - rok mogę odżałować (Klanarchia dłużej na półce się kurzy), ale czytanie podręcznika z monitora nie jest warte dwudziestu pięciu złotych, a samodzielne wydrukowanie kosztowałoby jeszcze więcej. Więc i tak zakup pozostaje majlepszą opcją - no, chyba że w miarę szybko dałoby się kupić taniej używany egzemplarz.
21-07-2012 22:37
Malaggar
   
Ocena:
0
Adamie, ja ogólnie nie wierzę w "Afterbąbę" więc nawet 25 zł nie jest warte. Wolę za te pieniądze kupić czekoladki dziewczynie albo ją na kawę zabrać.
21-07-2012 22:45
~Yorick

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Malaggar - no to nie kupisz Afterbomb przeciez przymusu nie ma... Po co zatem śledzisz to co jej dotyczy na tym portalu skoro cię ta gra nie intersuje?
21-07-2012 23:59
banracy
   
Ocena:
+2
To jest jak patrzenie na pociąg, który lada chwila się wykolei, wiesz że to co zobaczysz będzie okropne, ale nie możesz odwrócić zwroku.
22-07-2012 00:11
~Yorick

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie rozumiem czemu spisujecie od razu na straty tą grę - poczekajmy aż się ukaże żeby oceniać. Przecież to nie będzie kolejny Charakternik. To niemożliwe. Z zapowiedzi widzę że może być to coś ciekawego choć może groteskowego i troche prześmiewczego.
22-07-2012 00:16
zegarmistrz
   
Ocena:
+4
Powody są trzy:
1) Autor przy okazji wydawania poprzedniej gry wkurzył towarzystwo i w efekcie to jest do niego negatywnie nastawione.
2) Jego poprzednia gra cudem nie była...
3) ...podobnie jak różne Arkony i inne gry wydane przez dumnych, polskich wydawców.
22-07-2012 00:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.