string(15) ""
» Blog » Ad Feminam
04-10-2012 15:38

Ad Feminam

Odsłony: 12

Komentarze


38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Na całe szczęście, teoretyczneale, na całe szczęście nie jesteśmy. Ale dobrze sobie czasem pohisteryzować, zobaczyć jak to jest być po tej emocjonalnie rozjechanej stronie barykady. Teraz rozumiem feministki lepiej - histeryzowanie to kupa zabawy.
05-10-2012 10:15
Alkioneus
   
Ocena:
+1
Ja jestem za feministkami. Poza tym chcę wyrzucić z języka takie faszystowskie sformułowania jak "prawość" czy "załatwić coś na lewo" i (to już na poważnie) OTWARTY DOSTĘP DO OTWIERACZY DO PUSZEK dla leworęcznych.

Feministki wsparte leworęcznymi wygrają tę walkę o praworządność...(ups, wykreślić) oburęcznorządność!
05-10-2012 13:59
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No wlasnie, masz rację. Wszak angielskie słowo "sinister", ktore kojarzy się złowieszczo, a z łaciny oznacza lewą łapkę, jest totalnym dyskryminacyjnym ciosem w leworęcznych.
W cytowanym wcześniej artykule z Independenta feministki były wspierane np przez niepełnosprawnych (jakie nieładne określenie!), środowiska homoseksualne i mniejszości rasowe. Leworęczni też by mogli pomóc.
I rudzi. I niscy. I grubi. I za wysocy. I okularnicy (choc to już protezy, więc niepełnosprawni) i pryszczaci i właściwie wszyscy, którzy nie są... no właśnie, kim?
Przeciw czemu mają walczyć? Przeciw komu?
05-10-2012 14:16
nerv0
   
Ocena:
+6
Boże, to znów się dzieje!
05-10-2012 14:21
Alkioneus
   
Ocena:
+3
Przeciw czemu mają walczyć? Przeciw komu?

Przeciwko RESZCIE.

05-10-2012 14:24
Nit
   
Ocena:
+2
Fighting for peace is like f**king for virginity – napis z muru nieznanego autorstwa

Idea „wszyscy jesteśmy równi” jest szczytna. Problem pojawia się, jak ktoś zacznie ją interpretować po swojemu, na przykład „wszyscy mamy takie same żołądki”. Jeszcze gorzej jest, jak ktoś próbuje wmusić swoją ideę w kogoś innego („chcielibyśmy porozmawiać o biblii”). Trzeba się liczyć, że to się może spotkać z oporem – mnie osobiście podejście typu zrobimy sobie pochód przez centrum miasta (blokując przy tym ruch) żebyście zobaczyli, że jesteśmy homoseksualistami/feministkami/młod zieżą wszechpolską nastawia od razu negatywnie do takiej grupy.
05-10-2012 15:13
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@Alkioneus - hmmm, to taka zagadka logiczna. Co się stanie, gdy połączą się ze sobą feministki, grubi, leworęczni, pryszczaci, homoseksualiści, - ludzie o odcieniu skóry innym niż rózowa potocznie zwana białą), okularnicy, inwalidzi itd?
Czy jesli będzie ich wystarczająco dużo, nie okaże się nagle, że ta RESZTA to po prostu dyskryminowana przez molocha mniejszośc?

Mi to tak wygląda.

@Nit - wszyscy walczą o pokój, aż się leje krew.
Idea równości jest szczytna, ale możliwa chyba tylko w armii klonów ze Star Warsów, gdzie wszyscy to faktycznie są równi. W naszym świecie wyzszy bedzie wyzszy, a niższy - niższy. I to już jest nierównośc. No chyba, że obetniemy nogi wyższemu, żeby był tak samo wysoki jak niski. Choc to tez nic nie da, bo ten co był wyzszy teraz będzie kaleką, więc niższy będzie od niego wyższy.
Och, jaki ten świat niesprawiedliwy. Można walczyc o jakąś utopię, albo się dostosowac do tego co jest. Idealnie nigdy nie będzie.
05-10-2012 16:31
KRed
   
Ocena:
+4
Jeszcze gorzej jest, jak ktoś próbuje wmusić swoją ideę w kogoś innego (...). Trzeba się liczyć, że to się może spotkać z oporem

Ale takie podejście byłoby całkiem w porządku. Jeśli uważasz, że to w co wierzysz jest warte walki to super, walcz o to! Oddawaj ciosy albo nadstawiaj drugi policzek, ale nie miej pretensji, że ktoś śmie mieć odmienne zdanie.

Tymczasem lewa strona chciałaby kontrolować język dyskusji (poprawność polityczna), zakres dyskusji (antropologia skupiona na tym co miedzy pępkiem a kolanami), piętnować swoich oponentów jako chorych i ograniczonych (homofobia i ciemnogród).
I w tym jest właśnie problem, że oni w dyskusji nie walczą po męsku :)
05-10-2012 17:10
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
KRed - też prawda.
05-10-2012 17:43
Nit
   
Ocena:
+1
@Zigzak

Raczej nie widuje się na ulicy ludzi forsujących zrównanie wzrostu, ale ruchy takie jak na przykład feministki nie działają pod hasłem uznania wyższości płci żeńskiej, tylko właśnie pod hasłem równości. To jest poniekąd hasło utopijne, ponieważ zawsze będą jakieś różnice (mężczyźni mają przeważnie lepiej rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną, kobiety lepiej rozróżniają kolory itd.). Tak jak pisałem wcześniej, idea fajna, ale sposoby realizacji już nie.

Poza tym, jak ma być równość płci, to ja się domagam wielokrotnego orgazmu dla mężczyzn :D

@KRed

Oczywiście, że trzeba walczyć o swoje, ale trzeba pamiętać, że tam kończy się nasza wolność, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, dlatego trzeba wiedzieć, kiedy przestać naciskać, żeby dowodzenie swoich racji nie przerodziło się we wciskanie ich na siłę.
05-10-2012 18:32
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@Nit - oczywiście że nikt nie forsuje zrównania wzrostu. Ale wzrost jest tak samo zależny od biologii jak płeć.
Dlatego hasła równosci kobiet i mężczyzn w każdej materii są tak samo radosne, utopijne i niemożliwe do spełnienia jak hasła o równy wzrost dla wszystkich..
Podobnie ze zróznicowaniem w kwestii rasy, otyłości czy leworęczności.
Różnorodność jest podstawą rozwoju. Nawet jesli powoduje rasizmy, seksizmy i homofobie.
05-10-2012 19:03
Kamulec
   
Ocena:
0
@Nit
Ale co mają np. parytety do równouprawnienia?
06-10-2012 13:03
Nit
   
Ocena:
0
Równouprawnienie (kobiet i mężczyzn) jest ideą, która jest według mnie jak najbardziej słuszna. Parytety zaliczyłbym już natomiast do sposobów realizacji tej idei. Przy czym ten sposób wydaje mi się kiepski, ponieważ sugeruje to, że kobiety w zarządach firm i w sejmie będą tam nie z powodu kwalifikacji, tylko właśnie przez parytety.
06-10-2012 18:19
Kamulec
   
Ocena:
0
Też jestem za równouprawnieniem, ale obecnie oznacza ono raczej poprawienie sytuacji mężczyzn, a nie kobiet. Podaj mi jakiś przykład, gdzie kobiety są przez polskie prawo traktowane gorzej?
07-10-2012 15:05
Nit
   
Ocena:
0
@Kamulec

Tu mnie masz. W poprzednim komentarzu napisałem o „równouprawnieniu”, a myślałem o idei „równości”, która jest dużo szerszym pojęciem. Trochę się nie zrozumieliśmy przez nazewnictwo. :P

Podaj mi jakiś przykład, gdzie kobiety są przez polskie prawo traktowane gorzej?
Może gdybym był feministką to znalazłbym jakiś przykład takiego prawa, natomiast sam się tym nie interesowałem. Podtrzymuję przy tym swoje zdanie, że parytety to kiepski pomysł - ciężko jest dokonać za pomocą prawa zmiany, która powinna przebiegać na poziomie mentalności.

Pozdrawiam

[Edit]:
@Zigzak (poniżej)

O to już trzeba zapytać Kamulca ;)
07-10-2012 16:41
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nit- bo wszak wcześniej pod "feminizm" podciągneliśmy wszystkie (absurdalne i nie) ideologie społeczne głoszące równośc. Pewnie stąd to niezrozumienie.
07-10-2012 17:00
Kamulec
   
Ocena:
0
@Nit
Więc na jakiej płaszczyźnie poza równouprawnieniem jesteś za równością i czym ma się ona w porządku prawnym przejawiać (jeśli założyć, że równouprawnienie już mamy)?
07-10-2012 18:33
Nit
   
Ocena:
0
@Kamulec

Równość na poziomie mentalności to chociażby taki sztampowy temat, jak pytanie „czy zamierza pani zajść w ciążę?” na rozmowie kwalifikacyjnej. Była reklama społeczna, gdzie analogiczne pytanie zadano jakiemuś kolesiowi i podsumowano to słowami, że takie pytania nie powinny padać niezależnie od płci. Można jeszcze bardziej trywialnie: „Pokonała cię dziewczyna?!” Na szczęście to się powoli zmienia, tak, jak to, że mamy teraz też stewardów, a nie tylko stewardessy. Regulowanie tego prawnie raczej mija się z celem, bo chociażby w tym pierwszym przypadku można, nawet bez tego felernego pytania, faworyzować kandydatów płci męskiej.

Oczywiście (jak we wszystkim) można przesadzić i zastąpić regułami zdrowy rozsądek. Wtedy powstają takie potworki, jak „poprawność polityczna”. Myślę, że najlepiej by było, gdybyśmy się po prostu stosowali do Imperatywu kategorycznego Kanta (oczywiście mam na myśli konkretną interpretację jego brzmienia).
07-10-2012 19:18
Kamulec
   
Ocena:
0
"czy zamierza pani zajść w ciążę?"
To nie jest przejaw dyskryminacji, lecz dbania o własny interes nielegalnymi środkami. Z jednej strony wina tego, co pyta (bo mu nie wolno), ale z drugiej też prawodawcy (który obciąża pracodawcę kosztami z tytułu czyjejś ciąży).

Zaś co do żartów, ich przedmiotem jest to, co ludzi bawi, a obejmują one m.in. odmienność i stereotypy. Natury człowieka nie zmienisz, zaś umiejętność nie ranienia innych to kwestia przede wszystkim empatii.
07-10-2012 19:28
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Kamulec - pytanie "czy zamierza pani zajśc w ciążę" nie jest do niczego potrzebne. Wystarczy spojrzec na statystyki wieku matek i wyeliminowac najbardziej prawdopodobne kandydatki na stanowisko.

I nie do końca zgodzę się, że to wina prawodawcy, który w koncu chroni kobiety produkujące nowych przyszłych podatników. Kobiety walczą o równouprawnienie, wywalczyły sobie możliwośc pracy na tych samych stanowiskach co mężczyźni, wobec których zwykle nie ma problemu z zajściem w ciążę. Nie powiem, że to wina kobiet, ale wygląda to tak, że weszły do gry, która toczyła się na jakichś zasadach, i naciskają, by te zasady zmienic, dostosowac do nich.
Z jednej strony mają wybór - siedź w domu, produkuj dzieci i niech mąż cię utrzymuje, albo rób karierę i zapomnij o dzieciach. Kobiety chcą i tego i tego, i są zdolne do tych dwóch rzeczy naraz (do rodzenia i pracy), ale to zmienia zasady gry.
Np uderza w ekonomię.

Trudno dziwic się pracodawcom, że są niechętni zatrudnianiu kobiet w wieku prokreacyjnym. Trudno się też dziwic, czemu kobiety zarabają mniej na tych samych stanowiskach co mężczyźni.

Bo biologia i ekonomia są bezlitosne. Jeśli kobieta za każde urodzone dziecko ma około roku urlopów, podczas których nie pracuje, ale pobiera wypłatę, to znaczy, że patrząc z większej perspektywy, w ciągu swojej kariery zawodowej będzie pracowała krócej niż mężczyzna, co za tym idzie - mniej wydajnie.
Do tego trzeba dorzucic te wszystkie stereotypy o PMSach (krzywdzące, ale skądś jednak się biorą) i wpływach hormonów na jakośc pracy i masz nagle obraz pracownika drugiej kategorii (w oczach pracodawców), mniej skoncentrowanego na pracy, częściej opuszczającego stanowisko pracy (Chore dziecko, wywiadówki) i mniej wydajnego - stąd pewnie i zmniejszone pensje dla kobiet.

Co zaś do "Natury człowieka nie zmienisz" - wielu utopistom się wydawało, że jednak zmienisz. Np poprzez wprowadzenie sztucznych ograniczeń i nakazów, jak włąśnie równouprawnienie wszystkich ze wszystkimi.

Rewolucją się tego na pewno nie załatwi, może ewolucji się uda.
07-10-2012 19:56

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.