» Blog » [AR] Yuri on Ice
21-03-2019 12:37

[AR] Yuri on Ice

W działach: anime i kreskówki, AR | Odsłony: 119

[Słowem wyjaśnienia - zaczynam nową serię na moim blogu, nazywa się "AR" co jest skrótem od "anime review". Nie wiem jak często będę postował, ale jest to projekt, który bardzo mnie cieszy. Linki zamierzam zarchiwizować na mojej Polter-stronie. Enjoy! :3

EDIT: A, jeszcze jedno, recenzja pochodzi z pewnego projektu, który kiedyś robiłem razem z Grześkiem, uznałem, że co się ma zmarnować?]

A pork cutlet bowl fatale that entralls Victor

Yuri on Ice to niewątpliwy fenomen. Anime opowiadające o łyżwiarstwie figurowym zostało bardzo ciepło przyjęte i było najczęściej komentowanym w mediach społecznościowym tworem japońskiej animacji w całym roku 2017, zyskało też wiele nagród, w tym nagrody z Tokyo Anime Award Festival. O co jednak ta cała burza?

Głównym bohaterem Yuri on Ice jest tytułowy Yuri Katsuki, młody japoński łyżwiarz figurowy. Poznajemy go podczas światowych mistrzostw, gdzie ponosi sromotną klęskę. Jednym z powodów był stres, drugim zaś śmierć Vic-chana, jego kochanego psa, który odszedł na tamten świat w okresie zawodów.

Yuri postanawia odpocząć od tańczenia na lodzie, być może na zawsze. Podczas tego okresu kończy studia w Ameryce i wraca do swojej rodzinnej miejscowości Hachetsu, gdzie jego rodzina prowadzi karczmę i gorące źródła. Odwiedza także swoich przyjaciół z dzieciństwa, którzy posiadają miejscowe lodowisko.

Podczas tych odwiedzin Yuri wykonuje choreografię Victora Nikiforova, pięciokrotnego mistrza świata w łyżwiarstwie figurowym. Nie wie jednak, że trojaczki jego przyjaciółki nagrywają go smartfonami i wysyłają nagranie do Internetu, gdzie staje się viralem. Dociera ono do samego Victora, który przybywa z Rosji do Japonii, by stać się trenerem Yuriego.

Tam w wielkim skrócie prezentuje się początek serii. W powyższym opisie brakuje trzeciego bohatera napędzającego fabułę, to jest Yuriego Plisetsky’ego. Zbieżność imion może konfundować, ale jest to postać skrajnie odmienna od japońskiego Yuriego, W czasie gdy Yuri z Japonii jest wstydliwy, niepewny siebie i nerdowaty, Yuri z Rosji to prawdziwy punk i buntownik. Dosyć powiedzieć, że jego pierwsza scena w anime to kopnięcie drzwi do ubikacji, za którymi swoje problemy opłakuje Katsuki i powiedzenie mu w kilku słowach, że „w tym sporcie nie ma miejsca na dwóch Yurich, baka!”. Yup, Plisetsky to ostry i agresywny chłopak, który wie czego chce i jak to otrzymać.

Choć Yuri to niewątpliwie anime sportowe, to jednak główny nacisk jest postawiony na psychikę bohaterów i ich wzajemne relacje, a tańczenie na ludzie jest zaledwie tłem. Podczas wykonywania przez każdego z uczestników swojego pokazu, mamy wgląd w jego aktualne myśli lub myśli i komentarze osób, które go oglądają. Poza cichym i zagubionym Yurim K. i pewnym siebie oraz silnym psychicznie Yurim P. mamy wgląd w przemyślenia Phichita, skatera z Tajlandii, który pragnie przekonać swoich rodaków, jaką fajną zabawą jest łyżwiarstwo figurowe, JJ-a z Kanady, który uważa samego siebie za „króla łyżw” (ah, te hybris) i Chrisa z Szwajcarii, który wprost ocieka seksapilem (zbliżenia na tyłek!). Liczba łyżwiarzy nie kończy się na tych ludziach, ale są to akurat te postaci, które zapadły mi najbardziej w pamięć. Każda z nich jest wyraźnie odmienna od innych, nie tylko pod względem wykonywanych pozycji w tańcu i dobranej doń muzyki, ale przede wszystkim swojej osobowości i poglądów na łyżwiarstwo figurowe. I tak np.: choć wszyscy chcą wygrać mistrzostwa, to robią to z różnych powodów. Yuri Katsuki chce to zrobić, by udowodnić sobie i innym miłość, której doświadczył w życiu, Phichit jest patriotą i pragnie złotego medalu dla swojego państwa, a taki JJ myśli tylko o sobie i chce sławy i zaszczytów, które wiążą się z zwycięstwem.

A skoro Yuri to anime skoncentrowane na psychice, to także na relacjach między ludzkich. Ze względu na związek Yuri-Victor często jest określane jako yaoi (a w zasadzie to post-yaoi). Czy to jednak prawda? Hm… jakby to wyjaśnić. Może tak: owszem, w tym anime jest dużo homoromantycznych podtekstów. Dla przykładu, Victor pyta Yuriego kim powinien dla niego być „Ojcem? Nie? Bratem? Też nie? Więc chłopakiem!”. Mężczyźni często się przytulają, a nawet wymienili się obrączkami (w kościele!). Czy to jednak znaczy, że można ich relację nazwać związkiem jednopłciowym? Mam wątpliwości. W scenie, w której Victor zastanawiał się, kim ma być dla Yuriego, sam zainteresowany stwierdził, że „nie, nie, nie, nie chłopakiem”. Co zaś do wymieniania się obrączkami w kościele, to miały one być podarunkiem dla Victora i podziękowaniem za wszystko, co zrobił dla Yuriego. Kiedy później, w tym samym odcinku Phichit – przyjaciel Katsukiego – zobaczył, że Victor i Yuri mają obrączki, to owszem, powiedział całej restauracji „mój przyjaciel wychodzi za mąż!”, ale o ile jego intencja była jeszcze ok, o tyle cała scena, która potem wynikła została potraktowana przez twórców jako wątek komediowy, z Yurim zaprzeczającym w mangowym, przejaskrawionym stylu, jakoby cokolwiek było między nim a jego trenerem.

Ah, jest także scena pocałunku, o niej także warto wspomnieć. Pod koniec jednego z występów Yuri rzucił się w stronę Victora, a ten go „pocałował”, co uchwyciły kamery. Czemu używam cudzysłowów? Cóż, było zbliżenie na usta – jeszcze niepołączone – dwójki bohaterów, potem na ich oczy, a kiedy „pocałunek” miał miejsce… został zasłonięty przez rękę Victora, jest to więc jedynie nasza interpretacja zdarzeń. Pocałunek mógł mieć miejsce albo i nie, ale jeśli miał, to został – brzydko mówiąc – ocenzurowany. Nieładnie.

Tak więc mamy tu klasyczny queer-baiting. Z jednej strony chciałoby się puścić oczko do widzów LGBT, z drugiej uważa się, że są oni „kontrowersyjni” i nie zasługują na taką prezentację ich motywów jak robimy to w przypadku wątków heteronormatywnych. To bardzo złe i niesprawiedliwe założenie – że geje są „nieodpowiedni” do puszczania na antenie, że są „wstydliwym tematem” a ich egzystencja może „budzić oburzenie”. Szczerze? Wolałbym brak jakiegokolwiek motywu jednopłciowego niż taką jego realizację.

Taka prezentacja wątku homoseksualnego jest szczególnie smutna, jeśli spojrzymy na to, co twórcy zrobili z relacją Mickey-Sala. Dla tych co nie wiedzą – to brat i siostra z Włoch z „szczególną” relacją. Taaaaa, mówię o kazirodztwie. Już w pierwszej scenie, w której się pojawiają, Mickey stwierdza, że „Sala jest lepsza niż jakakolwiek inna kobieta”, dalej jest… cóż, tylko gorzej. Mickey mówi, że ją kocha i że zawsze będzie ją bronił przed „innymi mężczyznami” (w domyśle „pragnę Cię tylko dla siebie”) potem mają małą kłótnię i rozstanie (Sala: „zacznę chodzić na randki!” w sensie, że teraz nie chodzi, bo jej brat jej wystarcza), a potem się godzą – ale tylko po emocjonalnym występie Mickeya, w którym „rozpacza po utraconej miłości”, co doprowadziło jego siostrę/kochankę/whatever do łez.

[Serio, jeden człowiek, który opisywał to anime na YT stwierdził, że „początkowo myślał, że są razem, dopiero potem dotarło do niego, że są rodzeństwem”]

Więc tak, relację „romantyczną” brat-siostra pokażemy i wyraźnie stwierdzimy, że są razem, ale całusa gejowskiego ocenzurujemy, a przez cały czas trwania anime Victor i Yuri nie powiedzą sobie „kocham Cię” ani razu… rozumiecie drodzy Czytelnicy co jest nie tak z tym anime? Bo powiem wprost, jako gej czuję się bardzo, ale to bardzo urażony. Po prawdzie to jest tak, jakby mi dano w policzek. Na jakim świecie ja żyję, jeśli relację kazirodczą przedstawia się bardziej jawnie niż związek dwóch dorosłych, niespokrewnionym z sobą mężczyzn? I co dokładnie twórcy chcieli przedstawić w relacji Sala-Mickey, jakie cele mieli? Nie czaję tego. Gdyby to był wątek „mam siostrę/brata, jesteśmy blisko, będziemy się trzymać razem bo jesteśmy rodziną” to byłbym wniebowzięty – głównie dlatego, że sam mam siostrę, ale nie dogadujemy się zbyt dobrze i szukam w sztuce substytutów naszej relacji – ale pokazanie związku kazirodczego? Nie wiem co w tym rozczulającego, a fakt, że brat i siostra nie kryli się z tym w ogóle i nie ponosili żadnych trudów, którą taki związek bez wątpienia miałby w realnym życiu… nie rozumiem, serio. W zamierzeniu Yuri on Ice miało być „realistycznym” anime, ale ten wątek jawnie temu przeczy.

Skoro o realizmie mowa – w jakim świecie homoseksualny związek dwóch sportowców, Rosjanina i Japończyka, nie wiązałby się z homofobiczną relacją otoczenia? Victor i Yuri całują się, wymieniają obrączkami, przytulają, płaczą razem, to wszystko w świetle obiektywów, a reszta świata nic? Przecież oni nawet razem zatańczyli na lodzie – coś, co nie miało jeszcze miejsca w prawdziwym świecie – i nie spotkali się z żadną homofobiczną reakcją? Jak w ogóle można cokolwiek mówić o homoseksualizmie, nie dotykając tematu uprzedzeń, z którymi osoby homoseksualne mierzą się każdego dnia? To tak jakby pisać o Afroamerykaninach nie dotykając wątków rasizmu albo o Żelaznej Damie, pomijając to, że musiała sprostać oczekiwaniom i realiom męskiego świata polityki. Innymi słowy – jest to przedstawienie niepełne i pomijające specyfikę tematu. Kolejny spory minus dla Yuri on Ice, zaraz za „kocham Cię siostro”.

[Odbiegając na bok od recenzji, myślę, że powyższe wymaga paru słów wyjaśnienia. Nie sądzę, by Żelazna Dama – albo Afroamerykanie – składali się tylko z wyzwań społecznych, którym musieli sprostać. Thatcher to przykład skutecznego polityka, a osoby czarnoskóre mają własną tożsamość wykraczającą poza doświadczenia dyskryminacji. W obydwu jednak kontekstach kwestie społeczne są na tyle istotne, iż ich pominięcie jest z pewnością przemilczeniem pewnej części prawdy i zamazaniem obrazu.]

Jest jednak i pozytyw całej sytuacji. Jak pisałem, Yuri to post-yaoi. Co miałem na myśli? W klasycznym yaoi mamy wyraźny podział na seme i uke, stronę aktywną i pasywną, męską i kobiecą. Jeden z partnerów jest większy, starszy, bardziej „macho”, a drugi mniejszy, zazwyczaj młodszy i taki nieco… sissy. Yuri on Ice wyłamuje się z tego typowo japońskiego, heteronormatywnego schematu. Victor jest starszy od Yuriego i bardziej doświadczony życiowo, ale nie można o nim powiedzieć, że „w tej relacji to on nosi spodnie, a Yuri spódniczkę”. Dla przykładu, kiedy Yuri powiedział mu, że dziękuje mu za trenowanie go i w następnym sezonie rezygnuje z łyżwiarstwa, to Victor się rozpłakał, Katsuki pozostał w miarę spokojny. Gdyby Yuri było typowym yaoi, to główny bohater by płakał, a jego trener by go pocieszał. Dlatego, choć z jednej strony ich związek – zakładając, że taki istniał, bo można naprawdę inaczej interpretować – został wyrażony pośrednio, to z drugiej jest to typowa, naturalna relacja i wyłamuje się z odgrzewanego kotleta, jakim jest najczęstsza prezentacja tematu homoseksualności w japońskiej animacji.

Zmieńmy może temat. Jak napisałem wcześniej, łyżwiarstwo to tylko tło, ale jest niezwykle dobrze zrealizowane. Nie znam się na tym sporcie więc nie jestem w stanie stwierdzić, na ile realistyczne były poszczególne stepping sequences, ale oglądało się je całkiem miło. A te podkłady muzyczne! Mamy tu klasykę, jak i utwory napisane specjalnie dla tego anime. Są kawałki żywiołowe, są nostalgiczne i melancholiczne, wszystkie przyjemne dla ucha. Tak, warstwa dźwiękowa została zrealizowana bardzo dobrze i niewątpliwie stanowi jedną z większych zalet produkcji.

Skoro o muzyce mowa, powinienem napisać parę słów o openingu i endingu. Przyznam szczerze, na początku oglądania serii zraziłem się do niej, gdyż opening… no cóż, jest w całości śpiewany po angielsku. Z czasem jednak osłuchałem się z nim i przypadł mi do gustu. Uważam jednak, że film w openingu mógłby być nieco lepszy i zamiast pokazywać różne figury łyżwiarskie, skupić się na głównych bohaterach i wydarzeniach z serii. Ending zaś jest naprawdę fajny, energiczny i elektroniczny w warstwie muzycznej oraz reprezentujący postaci główne i poboczne w ich postach z mediów społecznościowych. Chyba lubię go nawet bardziej niż sekwencję otwierającą anime.

Podsumowując, uważam Yuri on Ice za całkiem udane anime. Choć można mu zarzucić queer-baiting, autorzy być może wstydzili się relacji napędzającej fabułę, a wątek włoskich bliźniaków był nie na miejscu, to jednak jest to dobra animacja. Wyłamała się z schematów, tak typowych dla innych produkcji traktujących o związkach męsko-męskich, jest ładna graficznie i fabularnie, posiada niezłą muzykę. Jest też bardzo świeża i wciągająca. Yuri ma swoje niedociągnięcia i kontrowersje, ale jest to bardzo lekka i intrygująca animacja, od której ciężko się oderwać.

Ocena: 8/10

1
Notka polecana przez: Exar
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.