string(15) ""
» Blog » AFTERBOMB zajawka dodatku
11-01-2013 18:35

AFTERBOMB zajawka dodatku

Odsłony: 0

COMBAT ZONE to opracowywany właśnie dodatek do gry fabularnej AFTERBOMB MADNESS RPG. Suplement skupia się na opisaniu, co się dzieje na ziemiach spornych i okupowanych przez najeźdźców (sowietów oraz obcych). W ramach zaostrzenia apetytu przedstawiam krótki fragment, przedstawiający miasto, przeżywające inwazję innowymiarowców. Tekst został „wyjęty” z dalszej części podręcznika, więc pojawia się w nim sporo motywów, które zostały opisane wcześniej – potraktujecie to jako zajawkę. W tym kawałku tekstu będzie sporo retrofuturyzmu, ale bez obaw, w dodatku nie zabraknie bardziej „upadkowych” klimatów.

Dallas – strefa walki [TEKSAS]

Kiedyś było Dallas. Dzisiaj jest jeden wielki bajzel. Na niebie więcej spodków obcych niż chmur, w ciemnych ulicach Hybryd niż śmieci, a w kanałach Samobieżnej Broni Systemowej niż szczurów. Na powierzchni też nie jest lepiej. Profanatorzy Zwłok roznoszą ludzkie rozczłonkowane szczątki po całym mieście, robią na ścianach graffiti krwią i obwieszają flakami latarnie. Mówię ci, to miejsce nie przypomina już metropolii zbudowanej przez ludzką cywilizację. Raczej przeklęte prosektorium nawiedzone przez ufoli wszelkiej maści.

Nie wierzę, by nasi zdołali powstrzymać inwazję. Jest tylko kwestią czasu, aż lokalny ruch oporu zostanie zrównany z ziemią. Zdecydowana większość Dallas już teraz znajduje się pod okupacją obcych i jest odmieniona nieodwracalnie nie tylko za sprawą zniszczeń, ale i wszechobecnych pnączy i sieci pochłaniacza. Symbionci grasują po ulicach niczym wściekłe psy i urządzają tu masakrę na niesłychaną skalę, alterhumanus rozpracowują kryjówki lepiej zakonspirowanych ocalałych oraz wypuszczają cyberzombie na żer, a eterycy konsekwentnie rozpieprzają naszych metalurgów w krwawych, bezpośrednich starciach.

Wobec powyższych faktów pojawia się zatem pytanie, jak to się w ogóle dzieje, że jacyś obywatele Dallas wciąż jeszcze utrzymują się przy życiu?! Po pierwsze, Żylety i Draby z Teksasu to wyjątkowo twarde egzemplarze – nieugięci, wytrwali, nie do zdarcia. Po drugie, trzeba pamiętać, że kilkadziesiąt lat temu mimo trwającej wojny Dallas przeżywało swój postapokaliptyczny okres prosperity. Nie gdzie indziej, lecz właśnie tutaj rządzili baronii szajek plądrowniczych, którzy inwestowali ogromne środki w rozwój technologii wojskowych, przygotowując się na inwazję ufoków. Już wtedy w tym regionie powstawały niezliczone wynalazki bojowe i totalnie odjechane rodzaje uzbrojenia. Tradycja ta została zachowana – po dziś dzień w Dallas wytwarza się bodaj najbardziej oryginalne graty przeznaczone do walki, w tym jednoegzemplarzowe prototypy i krótkie serie militariów tak skomplikowanych, że nawet tęgie głowy spośród najlepszych nerdów nie bardzo łapią, co z tym zrobić.

Aktualnie miasto przypomina gigantyczny poligon doświadczalny, na którym testują swoje wynalazki ludzie i obcy. Uważaj gdzie łazisz, bo możesz się zapuścić na pole minowe, wleźć w teren obstawiony dziwacznymi pułapkami lub natknąć się na zaprogramowane do zabijania wszystkiego co się rusza specjalne modele Automatów Wielozadaniowych zmontowane przez okolicznych azylantów. Wiesz co? Właściwie to miej się na baczności bez przerwy – nawet wtedy, gdy siedzisz na tyłku i nie grozi ci, że sam się wpakujesz w jakieś bagno. W każdej chwili może cię nieprzyjemnie zaskoczyć jakiś obcy, będący na spacerze ze swoim pupilkiem z innego wymiaru, ewentualnie dopaść samobieżna broń tych pokręconych drani. Kłopoty czekają za każdym rogiem i wiszą w powietrzu, a bywa i tak, że wypełzają spod ziemi!  

A teraz słów kilka na temat tutejszego ruchu oporu. Lokalsi to prawdziwe oszołomy! Spodziewaj się po nich wszystkiego z wyjątkiem umiaru. Skrajność to ich znak rozpoznawczy i drugie imię. Jeśli dokonują konwersji to na całego, od stóp do głów. Gdy budują w warsztacie nową giwerę, to od razu trzylufowy pistolet lub wielowiązkowy laser. Jeżeli wytwarzają biostymulanty, to tylko dedykowane dla koneserów ze sztuczną wątrobą. Tu nie ma miejsca na wątpliwości, skrupuły, strach lub zwątpienie. Wszystko ma dawać 300% efektu i to bez zająknięcia.

Ale zaraz, zaraz, chwileczkę, zastanawia cię pewnie, gdzie ci wszyscy szaleńcy w ogóle egzystują, skoro miasto jest jak front wojskowy, który zagiął się niczym świński ogon i domknął, zataczając krąg wzdłuż granic Dallas?! Cóż, nie trzeba ci chyba tłumaczyć, że tu życie jest na skrajnie wysokich obrotach i nikt nie spędza wieczorów przed telewizorem. Trwa wojna. Nie tylko Totalna, ale tutejsza, lokalna, desperacka walka o przetrwanie jakby poza Dallas nic już nie istniało! Draby i Żylety żyją na pokładach różnorakich pojazdów wynalezionych tuż przed atakiem obcych, zdaje się, że jakoś koło 2050 roku. Ubogie wersje tych maszyn przypominają pospolite ciężarówki z otworami strzeleckimi. Lepsze są machinami kroczącymi zdolnymi poruszać się w poziomie po trudnym terenie, ale i w pionie, na przykład po ścianach ocalałych wieżowców. Najbardziej zaawansowane mogą się częściowo przekształcać, transformując do wersji, która w danym momencie jest najbardziej efektywna – pojazdu kołowego, żyrokoptera na wypasie czy machiny poruszającej się na mechanicznych, pajęczych kończynach.

Jak widzisz, w Dallas nuda ci nie grozi. Jeżeli zatem planujesz wycieczkę krajoznawczą po Teksasie i poszukujesz mocnych wrażeń, zawitaj tu koniecznie! Dobra zabawa gwarantowana! 

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+2
A teraz pomyśleć, że Trzewiczek & Co. zdołali wymyślić w tamtych rejonach tylko paru szczęśliwych kowbojów ciągnących ropę i strzelających do przejezdnych.

Przyznam, że z zajawek ten świat wygląda dużo ciekawiej niż Neuroshima. Czekam na Crossover z Roboticą, żeby się jakiś Moloch pojawił. :)
13-01-2013 11:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.