string(15) ""
» Blog » A ten znacie?
12-12-2014 22:06

A ten znacie?

Odsłony: 1226

Jest taki kawał.

A właściwie nie kawał, bo to nie jest śmieszne.

Na polterze oczywiście cicho, nikt z zainteresowanych nie chce się przyznać, jak bardzo sfrajerował, nikt kto się nie sfrajerował pewnie nawet nie wie.

O co chodzi?

Słyszeliście o wałku, jaki wykręcili na polakpotrafi goście odpowiedzialni za reaktywację Secret Service? Nie słyszeliście?!?

To poczytajcie. Takie rzeczy tylko w Polsce.  

Notkę dedykuję ludziom, którzy podczas zbiórki krzyczeli "shut up and take my money". Nie próbujcie zarabiać na giełdzie :).

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Siman
    @Gawk
Ocena:
+4

A ty wiesz? Bo twoja racja jest twojsza?

Trollu mój złoty, ja podałem swoją tezę i swoje kontrargumenty do tezy Zigzaka, czekam na rewanż z jego strony. Wiem, że nie znasz tej metody dyskusji, ale chociaż nie przeszkadzaj dorosłym, gdy rozmawiają.

13-12-2014 22:02
Gawk
   
Ocena:
+1

Jednak fakty nie zależą od stopnia skomplikowania ani wzniosłości wystosowywanych tez.

Ani od przyklepywania komentarzy swoich towarzyszy.

13-12-2014 23:41
Tyldodymomen
   
Ocena:
+2

He he Pan Przedsiębiorca nie wiedział co podpisuje z Nowakiem a jak już podpisał do wypowiedział w najbliższym możliwym terminie.  Biznes po polsku 2014.

14-12-2014 00:25
Headbanger
   
Ocena:
0

Nie ogarniam tej kuwety. Dla mnie po prostu szkoda bo SService było pisemkiem mojego dzieciństwa (obok gamblera).

14-12-2014 03:10
Z Enterprise
   
Ocena:
+3

Simanie, ach Simanie.

 Z kilkoma z tych osób rozmawiałem prywatnie na PGA. Rozmowy z października pokrywają się bardzo dobrze z oficjalną wykładnią pisma w grudniu. Wynika z tego wszystkiego, że ekipa SS zgrzeszyła w najgorszym razie bucówą i naiwnością, a głównym sprawcą zamieszania jest Pegaz

Czyli już w październiku znałeś sprawę, ale buzia w ciup, żeby nie odstraszać i zniechecać potencjalnych klientów dla kolegów? Nieładnie. W ogóle cięzko w tym momencie posądzać cię o bezstronność w tej sprawie. Milczałeś, a teraz, jak już sprawa wypłynęła, to próbujesz wybielać kolegów. Zresztą, redaktorzy to tylko pionki w tej zabawie, może nawet i są niewinni i o sprawie nie wiedzieli.

Proszę jednak, na przyszłość, jeśli chcesz się podpierać wypowiedziami swoich kolegów, przy jednoczesnej próbie przeprowadzenia wywodu prawniczego, ze czarne jest białe - cytuj konkretnie wypowiedzi osób z którymi rozmawiałeś, oraz przedstaw dowody, że taka rozmowa rzeczywiście miała miejsce (nagranie, zapis czatu). Lub zamilknij, bo ja ci zaraz napiszę, że "rozmawiałem z osobami bardzo blisko związanymi ze sprawą, które twierdzą, że jest dokładnie tak jak ja mówię a ty się mylisz". Wiesz, argumenty tego typu po prostu nie mają żadnej mocy sprawczej. Podobnie jak teksty typu O ile wiem, a orientuję się też całkiem nieźle, podobnie uważa ekipa z Polakpotrafi. Nie wiem, jak nieźle się orientujesz - masz konkrety, to je przedstaw. Bez przechwałek kogo ty nie znasz.

Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że upierasz się zrobić pod moim wpisem blogowym wokandę sądową. Bo jeśli chcesz potrollować, a wszystko na to wskazuje,  to zapraszam, bawimy się dalej - zapałki na własną odpowiedzialność. 

Nie ma ANI JEDNEJ osoby dobrze zorientowanej w sytuacji, która by podważała taki scenariusz, nawet sam Pegaz siedzi cicho [EDIT: o przepraszam, już się odezwał. Czyli jednak ma jakąś swoją wersję, spoko, wiele to nie zmienia ;) ].

Widocznie nie przeczytałeś i nie zestawiłeś sobie jego kalendarium z resztą wypowiedzi ludzi zamieszanych. Gdybyś to zrobił, pewnie zauważyłbyś, że w przeciągu tygodnia od wpłynięcia kasy z polakpotrafi na konto Idea Ahead firma wymówiła umowę Bronwaldowi. Z kalendarium wynika, że wygaśnięcie umowy następuje dokładnie po 3 miesiącach od wypowiedzenia. Co wystarczyło akurat na wydanie dwóch numerów SS, o czego zobowiązywała umowa.  Dokładnie pomiędzy wydaniem 1 a 2 numeru nowego SS zostaje założona domena Pixel-magazine - czyli na dwa miesiące przed wygaśnięciem umowy licencyjnej.

Pamiętajmy jednak o tym, że obie strony wiedziały o całej akcji już we wrześniu. Wiedzieli, że nie będzie 3 numeru SS, przy czym można zakładać, że Robert Łapiński wiedział to wcześniej. Może (tu sobie gdybam) nawet ZANIM kasa spłynęła z PP. Raczej na pewno, bo przygotowanie rozwiązania umowy przez prawników trwa kilka dni, razem z poprawkami, spotkaniami i ustaleniami. Można spokojnie założyć, że w trakcie wykonywania z przelewu z PP na konto Idea Ahead już trwały prace nad zamknięciem umowy z Bronwaldem.

Innymi słowy, niezależnie od tego, czy Pegaz to trudny człowiek, a redakcja SS to chamy (ciężko sobie zresztą wyobrazić dobrą współpracę pomiędzy takimi ludźmi) kalendarium Nowaka (o ile prawdziwe) wyraźnie pokazuje, że wałek trwał już w trakcie KSa, i został sfinalizowany praktycznie natychmiast po wpłynięciu kasy na konto, w przeciągu tygodnia. Reszta to już tylko przykrywka i wywiązywanie się ze stygnącej, ale wciąż ważnej umowy. 

 Na koniec wreszcie - ten wpis blogowy nie miał na celu wywołania dyskusji, która rozwiąże raz na zawsze kwestię wału, jakiego dokonano na SS przy pomocy PP. To, że jest to wał, przekręt, naciągactwo, przekłamanie, a może nawet oszustwo, to jest już sprawa sądu, jesli ktoś sie do niego z takim oskarżeniem zwróci. Ja przedstawiam na swoim blogu prywatną opinię zaniepokojonego obywatela, który uważa, że  tak właśnie jest - że osoby zaangażowane w tworzenie pisma doskonale wiedziały co się stanie i celowo wprowadzały ludzi w błąd. I jak dla mnie, to jest to wałek. I to spory. Może się mylę, ale nie zależy mi na tym, by ktoś marnował swój czas na udowadnianie mi, jak bardzo. 

Simanie, dzemeuksisie - zapraszam do stworzenia własnych notek blogowych z antylinczami na Idea Ahead.

14-12-2014 10:36
Gawk
   
Ocena:
+1

Podziwiam, że ci się chciało, Z.

Przecież to oczywiste, że Siman ma rację, bo jego racja jest jejsza, bo popiera go Dżeme, który oprócz bycia jego stronnikiem, jest zapewne również jego dobrze zaznajomionym ze sprawą informatorem...

Po prostu nie masz szans w tej dyskusji, bo musiałbyś udowodnić najpierw, że Siman nie ma racji, a potem, że ty ją masz. Bo jeśli nie udowodnisz, że ją masz, to obligatoryjnie pozostanie przy niej Siman.

Taka typowa Polska przypadłość.

 

P.S. Nawet, jeżeli uda ci się udowodnić obie kwestie, to będziesz musiał jeszcze udowodnić, że Dżeme nie ma racji, bo na pewno to zavetuje.

14-12-2014 11:54
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+3

"Co mogła zyskać ekipa SS rezygnując z marki SS, świadomie i dobrowolnie, bez konfliktu z Pegazem?"

Pieniążki zaoszczędzone na licencji dla Pegaza?

14-12-2014 13:01
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Gawk, ale ja nie zamierzam nikomu udowadniać, że mam rację. Ot, wrzuciłem info o ciekawym (moim zdaniem) przekręcie (moim zdaniem) którym od jakiegoś czasu żyje świat poza Polterem. Reszta to tylko trolling dzemeuksisa i Simana :)

14-12-2014 13:15
Gawk
   
Ocena:
+1

Ja to wiem, ale oni tego nie rozumieją.

Najwyraźniej nie rozumieją też mechanizmu, który został tutaj opisany przez kilka osób.

Do tego chyba wierzą, że ludzie są dobrzy, prawi i szlachetni, i nie posuwają się do czynienia zła, kiedy mogą to robić bezkarnie.

Przekręty biznesowe w Polsce to jest numero uno, bo Polskie prawo zostało stworzone do ich robienia, by Wiejska Mafia mogła się bogacić uczciwe kradnąc. A że polakpotrafi, to niektórzy nad wyraz bystrzy ludzie korzystają z tych samych mechanizmów, by się w podobny sposób dorabiać, korzystając jednocześnie podzielonych zdań co do swojej winy, i głupoty tych, którzy negują istnienie takich rzeczy z niewiary w teorie spiskowe. Choć uczyli się o nich na historii w szkole podstawowej chociażby...

 

W wypadku braku jednomyślności co do winy podmiotu (którą można uzyskać poprzez zapewnienie sobie alibi i wzniosłe tłumaczenia), o wyroku decyduje dedukcja, oparta na dowodach. Jedna dowodami również można manipulować, co wypacza niekiedy same fakty. Tutaj mamy prosty tego przykład.

W świetle przedstawionych dowodów (przesłanek) to było najzwyklejsze oszustwo. Jednak biorąc pod uwagę zróżnicowane opinie i wyjaśnienia podmiotów o nie oskarżonych, pojawiają się wątpliwości, a te działają na ich korzyść i zwiększają szansę wyjścia z całej sytuacji obronną ręką.

Opinia publiczna może tak samo zaszkodzić, jak i pomóc w wypadku procesu, więc nie jest tutaj bez znaczenia. 

Nawet jeżeli pierwsza instancja się na to nie złapie, zawsze można się odwoływać, a że wątpliwości rodzą wątpliwości, to wyższa instancja tym bardziej może je wziąć pod uwagę, bowiem jej zadaniem jest zrobić z nich użytek.

 

Całą prawdę i tylko prawdę znają ludzie za ten wybryk odpowiedzialni i nikt poza nimi jej nie pozna. W swoich opiniach może opierać się tylko na procesie dedukcji. 

 

Co do motywu z przynętą, to jest jego udoskonalona wersja. Normalnie sprzedawca proponuje klientowi towar zastępczy, bo przynęta nie istnieje. Tutaj istniała. I ludzie ją dostali, ale teraz z przyczyn niezależnych, już nie mogą. mogą natomiast dostać coś innego, tego samego typu. 

Więc nie mogą mieć pretensji, że nie dostali tego co chcieli, bo dostali, ale że się nie udało, to już nie mogą i to niczyja wina. A że mogą dostać ekwiwalent, to mają nieuzasadnione pretensje.

Dobra linia obrony? Dobre alibi? 

 

Ba dum, tss...

14-12-2014 13:28
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1

Podsumowując- podczas pracy nad numerem były klasyczne redakcyjne spiny które są notoryczne blisko deadline'u . Pan Przedsiębiorca tak bardzo wzruszył się losem pracowników uciśnionych przez wymagającego kierownika więc dla dobra atmosfery pracy zaprzestał z nim współpracy.

 

 

 

Zgłaszam Łapusza do tytułu pracodawcy roku 2014 !

 

 

 

14-12-2014 13:34
-DE-
   
Ocena:
0

Po mojemu to zwykla indolencja polaczona z lekkomyslnoscia. Jak mozna podpisac umowe bez wnikliwego przeczytania? Ktora, jak sie okazuje, pozwala cofnac licencje bez powaznej przyczyny?

 

Przy takiej beztrosce wydawcy pismo i tak by sie nie utrzymalo na rynku, stad i Pixelowi dlugiej przyszlosci nie wroze.

14-12-2014 13:40
nerv0
   
Ocena:
0

Pieniążki zaoszczędzone na licencji dla Pegaza?

Ale czy zakupu takiej licencji nie dokonuje się go aby na samym początku zanim zacznie się jakiekolwiek wydawanie i inne pierdoły?

14-12-2014 13:42
KFC
    @N0
Ocena:
+1

Z zamieszczonej korespondencji wynika, że Łapusz&Co niejako leasingowali markę-nazwę, więc można założyć że w umowie był zapis np. "od każdego numeru dajecie 30% na Bronwald.", dopiero później jak już się skwasiło, podobno Pegaz chciał się pozbyć całkiem praw do marki. Więc pewnie jak zawsze w takiej sytuacji poszło o kasę i nic więcej.

14-12-2014 14:09
Gawk
   
Ocena:
0

Po mojemu to zwykla indolencja polaczona z lekkomyslnoscia. Jak mozna podpisac umowe bez wnikliwego przeczytania? Ktora, jak sie okazuje, pozwala cofnac licencje bez powaznej przyczyny?

 

No właśnie - nie można. Gdyby to byli figuranci z pierwszej łapanki, sprawa byłaby wyjaśniona. To jednak byli ludzie, którzy w temacie byli obeznani, zatem nie sposób powiedzieć, że nie wiedzieli co robią.

 

Przy takiej beztrosce wydawcy pismo i tak by się nie utrzymalo na rynku, stad i Pixelowi dlugiej przyszlosci nie wroze.

I może właśnie o to chodzi, żeby jego przyszłość nie była długa.

14-12-2014 14:11
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

-DE-, ale to ludzie wydający "Secret Service" wymówili umowę dającą im prawa do marki, nie odwrotnie. Sami zrezygnowali, najprawdpodobniej jeszcze w trakcie zbiórki na pp. 

14-12-2014 14:16
-DE-
   
Ocena:
+1

Doniesien jest tyle, i to sprzecznych, ze ja juz sam sie gubie kto, gdzie i kiedy. Wiem jedno, afera tylko umocnila mnie w postanowieniu, zeby nie brac udzialu w zadnych kampaniach crowdfundingowych, czyli de facto szarej strefie gospodarki.

 

Mogliby sie wreszcie jankesi dobrac KS-owi (Polak Potrafi, IGG itd.) do dupy, a w slad za nimi Unia i raz na zawsze rozwiazac kwestie prawna zbiorek i odpowiedzialnosci wobec darczyncow/klientow. Wysokosc funduszy sprzeniewierzonych czy to wskutek zlej woli, czy niegospodarnosci, rosnie lawinowo. A KS inkasuje prowizje i umywa rece. Nie tylko w Polsce cos smierdzi.

14-12-2014 14:26
fajersztorm
   
Ocena:
+1

Gdy tylko usłyszeliśmy o rekatywacji ss razem z najlepszym kumplem zaczęliśmy się śmiać. Dla nas było to równie absurdalne jak próba reaktywacji młotka z otoczka. Gdy zobaczyliśmy cenę to znowu mało nie padliśmy ze śmiechu. Gdy zobaczyłem zawartość coś boleśnie ukuło mnie w serce bo wiedziałem że po raz kolejny miałem rację.

Nie szkoda mi ludzi którzy włożyli w to pieniądze tak jak nie szkoda mi tych co wzięli kredyty we franku.Za naiwność wbrew inteligencji trzeba płacić.

Za to naprawdę denerwuje mnie to że coraz cześciej wykorzystuje się nasze sentymenty i wspomnienia by w tak obrzydliwy sposób nabijać sobie portfel.
 

14-12-2014 15:27
Tyldodymomen
   
Ocena:
+2

Przypominam że wbrew sugestiom dwa numery SS nie wyczerpują zobowiązań wydawcy na PP. Faktycznie część opcji mówiła o dwóch numerach ale były też inne :

numery 1-6 drukiem   805 osób

numery 2-6 drukiem 266 osób (inne grono niż powyżej )

numery 1-6 cyfrowo 103 osoby

1174 osoby zostały mówiąc wprost wydymane, bo wspierali markę SS a nie bliżej-nieokreślone-pismo-o-grach. Oczywiście Łapusz nie ma wyjścia, będzie musiał uruchomić zwrot pieniędzy dla niezadowolonych. Oczywiście wraz z odsetkami, ale na taką dozę uczciwości chyba nie ma co liczyć.

14-12-2014 15:46
Siman
    @Z
Ocena:
+2

Czyli już w październiku znałeś sprawę, ale buzia w ciup, żeby nie odstraszać i zniechecać potencjalnych klientów dla kolegów? Nieładnie. W ogóle cięzko w tym momencie posądzać cię o bezstronność w tej sprawie. Milczałeś, a teraz, jak już sprawa wypłynęła, to próbujesz wybielać kolegów.

Haha, Z, trzeba ci przyznać, nawet jeśli konfabulujesz, to z fantazją.

O jakich kolegach mówimy? Pisałem, że z nimi rozmawiałem. Tak się składa, że to są normalni ludzie, nie trzeba mieć przepustki, żeby do nich podejść i zadać parę pytań. Niczego też nie zatajałem, bo Pegaz ogłosił swoje rozstanie z SS, o ile dobrze pamiętam, w trakcie albo tuż przed PGA, więc sprawa była głośna i gorąca. Nikt też wtedy nie mówił o zaprzestaniu wydawania SS, ba, większość zaangażowanych osób w ogóle nie dopuszczała takiej opcji, chodziło wyłącznie o to, czy Pegaz będzie działał przy tworzeniu magazynu czy nie i na jakich zasadach. Po prostu to dzisiaj pisze Łapiński na temat problemów ze współpracą dosyć dobrze pasuje do tego, o czym słyszałem w październiku. I to jest moja prywatna opinia wynikająca z prywatnych rozmów, z których nie będę się tłumaczył, ani ciebie przekonywał.

Argumentem w dyskusji może być co najwyżej to, że są to ludzie z nielichym dorobkiem (zresztą Łapiński też sroce spod ogona nie wyleciał) i byłoby co najmniej dziwne, że tak łatwo by to zaprzepaścili dla niezbyt dużego zysku (BTW policz sobie ile kosztuje utrzymanie biura przez co najmniej pół roku i wydanie siedmiu numerów magazynu w nakładzie, strzelam, kilku tysięcy sztuk każdy, odejmij to od kwoty zebranej na zbiórce i podziel między wydawcę, redakcję i kilkanaście pozostałych osób, które pomogły przy powstaniu pisma, napisali swoje teksty itd. Minus podatki. Szału nie będzie, gwarantuję).

To że umowę rozwiązał wydawca to przyznał sam wydawca zanim PegazAss w ogóle cokolwiek napisał. W sumie nic nowego do dyskusji nie wniósł, po prostu podpalił spekulacje. W tej chwili to słowo przeciw słowu: Pegaz twierdzi, że nie on rozwiązał umowę, więc automatycznie jest niewinny, Łapiński dosyć dokładnie tłumaczy dlaczego ją rozwiązał i naświetla okoliczności. Tu nawet ciężko powiedzieć, że któryś z nich kłamie, bo fakty podawane przez obu dokładnie się pokrywają, inna jest tylko interpretacja: kto zaczął, kto winny. A tutaj tak naprawdę zostają nam wyłącznie spekulacje.

I w tych spekulacjach mam dwa argumenty: pierwszy, o którym pisałem przed chwilą, z reputacji (po Pegazie jadą nawet przeciwnicy nowego SS), drugi, z braku korzyści. Okno jest otwarte, stłukła się doniczka, więc stwierdzasz, że ktoś się włamał. Ale telewizor stoi, laptop leży, cenne rzeczy są na swoim miejscu. Więc po co miałby się włamywać? 

Do tego drugiego argumentu nadal nie potrafisz się odnieść.

@Anioł Gniewu

Pieniążki zaoszczędzone na licencji dla Pegaza?

To by miało najwięcej sensu, ale znów, fakty tu do siebie nie pasują. Pieniądze (błagam, nie pieniążki, brr...) zaoszczędzone na licencji musiały być większe niż straty z powodu odpłynięcia czytelników (bo że spora część, może większość, odpłynie jest niemal pewne).

Są trzy możliwości w tej sytuacji:

a) Panowie podpisali umowę przed rozpoczęciem zbiórki, nie znając do końca możliwości biznesowych. W trakcie zbiórki Pegaz odkrył, że może na tym zarobić znacznie więcej, więc zaczął się targować, Łapiński nie chciał się zgodzić, więc doszło między nimi do scysji. Jest to mało prawdopodobny scenariusz, zważywszy na to, że to Łapiński wypowiedział umowę. Poza tym w tej wersji nadal mamy do czynienia z kłótnią o pieniądze, a nie zaplanowanym oszustwem którejś ze stron.

b) Umowa od początku zawierała nierealne rynkowo ceny licencji i Łapiński zawczasu wiedział, że nie jest w stanie się z nich wywiązać, więc zaplanował swój mroczny podstęp, w którym nabije kabzę pieniędzmi ze zbiórki, po czym wycofa się z umowy po paru numerach. Problem w tym, że jak wspominałem, umowa została podpisana na długo przed zbiórką, która okazała znacznie, znacznie większym sukcesem, niż wszyscy się spodziewali. A skoro Łapiński i tak zrezygnował, to by oznaczało, że ceny licencji, mimo potrójnie przekroczonego celu, nadal są zbyt wysokie. Sorry, ale rynek pism komputerowych w Polsce jest praktycznie martwy, a przed zbiórką SS największa w Polsce zbiórka (nomen omen wskrzeszania innego sentymentu, czyli MiMa) zgromadziła trochę ponad 100 tys. Nie wierzę, żeby którykolwiek z panów liczył na jeszcze więcej, niż rzeczywiście zebrali.

c) Wreszcie, może być po prostu tak, że nie poszło o pieniądze. To by się zgadzało z deklaracjami obydwu stron i zeznaniami osób postronnych. Ta opcja wydaje mi się najbardziej sensowna, tym bardziej, że jeśli policzyć sobie koszta wydawania pisma, o czym pisałem wyżej, to niecałe 300 tys. to wcale nie są jakieś niebywałe kokosy.

Co więcej, interesuję się crowdfundingiem od jakiegoś czasu, co prawda głównie z perspektywy finansowania gier komputerowych, ale z tego co się orientuję, mało która zbiórka jest obliczona na zysk. Bywa i tak, że zbiórkowicze dopłacają do swoich zbiórek, celowo i z premedytacją. Głównym celem crowdfundingu jest reklama, przyciągnięcie uwagi do produktu, stworzenie społeczności wokół gry,zwrócenie uwagi inwestorów, wreszcie sfinansowanie KOSZTÓW stworzenia produktu (a i to zazwyczaj nie w 100%, w przypadku gier nieraz nawet nie w 10%). Zysk pojawia się bardzo rzadko, raczej w przypadku produktu, który już istnieje, a zbiórka jest de facto przedsprzedażą i to wyjątkowo udaną (casus kilku planszówek i bitewniaków na Kickstarterze, jak w przypadku Zombiecide).

Żeby zarobić na zbiórce SS wydawca musiałby po prostu wycofać się z wydania produktu, zawiesić pismo. Bo wtedy nie ponosi kosztów, kasa leci do kieszeni. W sytuacji, kiedy chce wydawać pismo dalej, mamy do czynienia wyłącznie ze stratami: reklama stała się właśnie antyreklamą, społeczność została podzielona i rozwalona (zamknięcie fanpage'a SS), koszty zostały sfinansowane wcześniej, ale zyski są w perspektywie znacznie mniejsze (bo baza czytelników się na pewno skurczy). Nie widzę argumentu, który by czynił wydawanie Pixela zamiast Secret Service bardziej opłacalnym dla kogokolwiek.

@Gawk

Jednak fakty nie zależą od stopnia skomplikowania ani wzniosłości wystosowywanych tez.

Ani od przyklepywania komentarzy swoich towarzyszy.

Cieszę się, że rozumiesz mój punkt widzenia. Samokrytyka też zawsze jest w cenie.

14-12-2014 18:30
Gawk
   
Ocena:
0

Nie wiesz co powiedzieć, to wykpij interlokutora już na wstępie, a potem zaserwuj mu zbiór mniej lub bardziej wyimaginowanych bohomazów.

- By Siman.

14-12-2014 18:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.