string(15) ""
» Blog » A co mi szkodzi...
07-02-2016 17:22

A co mi szkodzi...

W działach: RPG | Odsłony: 1164

Niezrażona dziwnymi zjawiskami, które mają miejsce w różnych zakamarkach internetów, zamierzam dzielić się swoimi przemyśleniami. Jako, że ciężko tu od pewnego czasu o jakąkolwiek lekturę, niezależnie czy dobrą, czy słabą, postanowiłam nie być małpą i dać spragnionym czytania szansę na owo. Być może ktoś zechce zajrzeć, a jeśli nie, to nie.

Akurat dziś frustracje, ale nie zawsze tak było i będzie. Zwykle hejty i flejmy przyciągają uwagę, a ja jestem uważnym obserwatorem i uczę się od innych;]

"Prowadzę kupę lat i uznaję siebie za całkiem dobrego MG, graczem natomiast jestem okazyjnym i powiedziałabym, że raczej kiepskim (a kiedyś wręcz beznadziejnym, jednak pracuję nad sobą). Mimo to, podczas niewielu okazji do gry i licznych poprowadzonych sesji udało mi się dojść do pewnego wniosku, z którego uczyniłam swoją mantrę i który staram się powtarzać każdemu, żółtodziobom i starym wygom.

Jakąż to niewiarygodną prawdę odkryłam, zapytacie. Co takiego istotnego, czego nie wymyśliło już milion ludzi przede mną? Rzecz banalna, a jednak genialna w swojej prostocie: kiedy odgrywasz swoją postać, wyobraź sobie, że jesteś bohaterem książki, którą ktoś właśnie czyta. Czy chciałabyś/-ałbyś czytać o tchórzu, który podkula ogon przed każdym niebezpieczeństwem? Naprawdę masz ochotę zagłębiać się w przygodę kogoś, kto jest szary, płaski, porzuca przyjaciół, wykorzystuje innych, jest najniższego sortu cwaniakiem i zwykłym d*pkiem?

Pomijając niektórych wykolejeńców, większość powie „nie”. Dałabym głowę, że wpadło na to więcej niż milion ludzi, a jednak dlaczego w takim razie kreowanie pozytywnych postaci jest takim gigantycznym problemem? I idę o zakład, że nie tylko na moich sesjach. Czemu gracze tak bardzo-bardzo nie chcą wyjść na głupków czy naiwniaczków i robić tylko za super-hiper przebiegłych herosów, którzy nigdy się nie mylą, a wszystko im się udaje?"

Reszta tutaj: http://amenarhi.blogspot.com/2016/02/gorzkie-zale-albo-bol-tyka-mistrza-gry.html

Komentarze


Bakcyl
   
Ocena:
0

Tekst "na czasie". Ja tam mam swoje teorie, dlaczego gracze uwielbiają grać złymi postaciami i dlaczego granie złymi postaciami (w większości wypadków) nie ma sensu.

07-02-2016 20:45
dzemeuksis
   
Ocena:
0

Skomentowałem na blogu właściwym, ale komentarz się nie dodał (moderacja). Niestety nie zapisałem go sobie a drugi raz nie chce mi się pisać, żeby tutaj wkleić. :(

07-02-2016 20:59
Venomus
   
Ocena:
+1

Podejmę rzuconą rękawicę. Gracze nie chcą grać tymi dobrymi bo albo jest to oklepane albo zwyczajne mało pociągając. Zło z drugiej strony...ah, to uroczo tajemnicze zło. Coś czego nie robimy w prawdzym życiu gdyż albo mamy dobrą naturę i przyjazne usposobienie albo po prostu boimy się konsekwencji prawno/społecznych związanych z czynienie zła. A w erpegu? There is no consequences. Postać gracza co najwyżej po swoim szlaku terroru i co tam sobie każdy człowiek wyobraża w chwilach gdy jest samemu w ciemności, po prostu zostanie usiekana przez jakiegoś paladyna. Roll another character, mate

O możliwści noszenia czarnych, powiewających i stylowych peleryn nawet nie wspomnę bo to jasne jak oblicze Boga Imperatora Ludzkości.

Większość graczy mając te -10 dioptrii, muskulaturę ratlerka lub odwrotnie, będąc naturalnym kandydatem na cosplay Jabby/Nurgle'a gra owymi złymi by sobie od reagować.

No i zło złu nieròwne. Granie psychopatą i ktòrzy zabiją własnego towarzyszą podczas pierwszego noclegu aby potem spełnić się seksualnie w jego oczodole a potem podpala karczmę, nie sprawia dużej frajdy (oby...). Ale już graniem zgraną ekipą PZ/NZ ktòrzy zachowują się jak dysfunkcją rodzina ale chroniąc wzajemnie swoje gluteus maximus i nie wrzeszcząca non stop jest wcale przyjemna. Podejrzewam, że gdyby 90% graczy posiadało zdolności swoich postaci to pewnie zostaliby płatnym i mordercami, dyktatorami czy czymś takim, ewentualnie szukającym i uciech hedonistami, a nie wykorzystywali by swoich daròw do pomagania okolicznej ludności ( a przynajmniej nie dłużej niż miesiąc). Ot taka naszą ułomna natura i takie tam o korupcji władzy/mocy.

 

A, że teraz fala ludzi gra nijakimi, chroniący własne tyłki postaciami? Podejrzewam, że postępują tak jakby postać była ich prawdziwym avatarem w tym świecie. Mają jedno życie to wolą sprzedać kumpla, uniknąć wchodzeniu w drogę nekromancie i tym podobne. Coraz mniej w nas bohaterstwa a coraz więcej pragmatyzmu, nawet w fandomie. Pewnie jakby mnie faktycznie przeniosło do takiego high/dark fantasy sam postępowały tak jak opisywałaś w notce aby przedłużyć żywot o te kilka dni/szklanek napitku więcej. 

Satisfied?

07-02-2016 22:54
Bakcyl
   
Ocena:
+1

@ Venomus

Zło jest uroczo-tajemnicze tylko dla młodzieży, która ma o nim mylne wyobrażenie, zazwyczaj z powodu oglądania zbyt dużej ilości filmów. Zło to zło. Jest brudne, nikczemne i obrzydliwe. Są różne jego rodzaje, ale zło nie jest tajemniczo-urocze. To nie są jakieś Drowy, które knują, spiskują i tak subtelno-mistycznie oddają się mhocznym praktykom głaskania kotów za pomocą młotów w swoich siedzibach. 

Niestety w głowach większej części populacji zło ma własnie taki wypaczony obraz. Mało kto kojarzy zło z nieszczęściem innych. Z gwałtami, zabójstwami, z rzeczami, od których włosy dęba stają i można się porzygać. Ale to jest zupełnie inny temat...

 

Jakąż to niewiarygodną prawdę odkryłam, zapytacie. Co takiego istotnego, czego nie wymyśliło już milion ludzi przede mną? Rzecz banalna, a jednak genialna w swojej prostocie: kiedy odgrywasz swoją postać, wyobraź sobie, że jesteś bohaterem książki, którą ktoś właśnie czyta. Czy chciałabyś/-ałbyś czytać o tchórzu, który podkula ogon przed każdym niebezpieczeństwem? Naprawdę masz ochotę zagłębiać się w przygodę kogoś, kto jest szary, płaski, porzuca przyjaciół, wykorzystuje innych, jest najniższego sortu cwaniakiem i zwykłym dupkiem?

Jest to sposób myślenia, którego nie polecam. W sesji RPG chodzi o to, by wszyscy jej uczestnicy dobrze się bawili, ale nasza postać jest NASZA. Mamy ją dla samych siebie (z wyjątkiem, kiedy robimy postać pod kogoś, lub z kimś do spółki na zasadzie partnerstwa) i to my mamy dobrze się bawić grając nią, a nie inni przyglądając się, jak nią gramy. Komfort innych współgraczy wynikający z aprobowania naszego stylu gry czy stworoznej postaci jest nieistotny. Oczywiście pomijam tutaj motyw, kiedy nasza postać czy styl gry po prostu nie pasuje do sesji i przeszkadza innym w czerpaniu z niej przyjemności.

 

Nie jestem fanbojem (fan-gerlem?) naiwnych rycerzyków w lśniących zbrojach, ani mesjaszy-zbawicieli, którzy bezmyślnie atakują przysłowiowe wiatraki, by ocalić świat przez zgubnym łopotem wirników... Po prostu uważam, że kreujący swe postaci gracze zapominają, że przychodzą rozegrać przygodę. Jaką przygodą można nazwać robienie uników przez całą sesję? „Lepiej nie będę pyskował do tego gangera, jeszcze dostanę w dziób, lepiej niech zabierze wszystkie moje rzeczy, pobije moich kolegów, zamorduje mi matkę i zgwałci psa, będę siedzieć cicho, bo jeszcze mnie uderzy...” – oczywiście problem wyolbrzymiam, ale z pewnością każdy spotkał się z podobną sytuacją chociaż raz. Ja spotykam się z tym ciągle i przyznaję, że mam już serdecznie dość płaskich, tchórzliwych albo cwaniaczkowatych postaci. Ludzie nie chcą odgrywać bohaterów? Naprawdę w dzisiejszym świecie nikt nie chce się chociaż przez chwilę poczuć tym prawym, dobrym?

A jaki konkretnie świat i system masz na myśli? Nie myl gry z rzeczywistością, ale zachowaj realia świata w niej przedstawionego. Wszystko jest kontekstowe - zależy od sytuacji. Sporo tutaj zależy od porozumienia się z MG i wyczucia tego, co wolno, a czego się nie powinno w danej sytuacji. Gracz nie rozpatruje sytuacji w grze tylko pod kątem możliwości i zasobów swojej postaci. Robi to również pod kątem znajomości MG, jego oczekiwań względem niego.
Jeśli grasz w WFRP gdzie masz 25-45 procent szans na udaną akcję, a zginąć możesz naprawdę łatwo, to naturalnym stanem rzeczy jest asekurowanie się w każdy możliwy sposób. Martwa postać jest martwa i to jest problem zarówno dla gracza, jak i dla MG. Zadaniem gracza jet podejmowanie wyzwań w granicach rozsądku (zależnego od prowadzonej postaci). Jeśli grasz Paladynem w D&D, to zgodnie z jego naturą możesz śmiało rzucić się na demona, bo paladyni mają to do siebie, że za nic mają niebezpieczeństwo, ale są też pyszni i butni. A w Neuroshimie? To dziwne, że gracz boi się grupy gangerów (zwłaszcza jeśli stosujecie mechanikę z dodatku "Ołów)? Bynajmniej. To jest nawet logiczne, jeśli gracz się wczuwa. Już pomijając mechanikę, bo nawet jeśli jego postać jest przekoksem, albo ma super broń a gangerzy jedynie dwudziestki dwójki, z których mogą pukać co najwyżej do wiewiórek, to gracz wczuwając się w postać po prostu z jej perspektywy uznaje, że nie chce ryzykować. Nawet, jeżeli wedle mechaniki ma 80% szans na wygraną. A potem co? Po walce gracze rzucą: "Nooo, wiadomo było, że mają za słabe staty", to MG na nich krzywo popatrzy, albo rzuci w następnej scenie Nocnego Łowcę? Zależy jak leży, jak gracie...

 

I znajdzie tę przygodę, a nie konsternację, a MG nie oberwie na koniec zbiorowym fochem „przygoda do dupy, nie było dla mnie/nas miejsca”.

I to jest błędne myślenie. Jeżeli gracze tak mówią, to równie dobrze może być wina MG, że nie dostosował przygody do postaci, albo że nie powiedział graczom, jakie postacie powinni zrobić, jakie najbardziej się przydadzą w kampanii którą planuje czy w przygodach które chce poprowadzić. 
Jeśli MG obwinia gracza o to, że ten prawidłowo odegrał postać, ale przez to przygoda się nie udała, to powinien się zastanowić nad sobą jako MG, a nie mieć pretensje do gracza. Jeśli wrzucasz graczy na misję skradankową wiedząc, że ich postacie nie mają tych umiejętności czy sprzętu, to nie oczekuj, że gracze przyjmą to z entuzjamem i jak idioci podejmą wyzwanie, które przekracza ich możliwości czy zwyczajnie nie pasuje do profilu ich postaci. Wtedy co najwyżej poszukają innego rozwiązania, zapewne niestandardowego. Zmuszeni do skorzystania z jedynej, słusznej drogi, jaką im zaproponuje MG, może i zrobią to, ale bawić się dobrze na pewno nie będą.
Może też być tak, że scena w przygodzie stawia graczy pod ścianą i wtedy mogą oni czuć się skonsternowani, bo nie wiedzą co zrobić. Nigdy nie wiesz czym to się skończy, bo o tym mogą zdecydować tak samo rzuty, jak i MG. Wtedy gracz też się zabezpiecza. Jeśli przeciwnicy przyszpilą postacie graczy, to nawet koksy mogą odpuścić i nie robić głupich rzeczy, nie chcąc ryzykować, że oberwą, albo polegną, bo zrobil icoś głupiego. Jak często się zdarza, że gracze tracą postacie, bo zrobili "coś głupiego"? A jakczęsto to "coś głupiego" wynika z "nie to co powinni według MG"? No właśnie...

 

Podsumowując: przez cały ten wymęczony i w dodatku aż nazbyt osobisty wywód pragnę udowodnić tylko jedno - gracze powinni brać z przygody, co się da i dać się zapamiętać, zarówno BNom, jak i współgraczom. A jeśli mają przy tym zginąć to tak, by można było o ich śmierci nakręcić film – komedię, horror czy love story; to już wybór gracza.

I prawda trzecia z kolei. Martwe postaci nikogo nie obchodzą! Oczywiście martwa postać może mieć brata, ciocię, psa, którzy rusząsię za nią mścić i tak dalej. Może to być jakimś punktem zwrotnym w fabule, ale martwa postać to martwa postać. Gracz zrobi po prostu nową. Ewentualnie pogadacie o tym poza grą, w grze może być scena pogrzebu, o ile jest istotna dla samej gry, dla konwencji. Jeśli gracie w jakąś Mafię, to nawet logiczne, na pogrzebie też może być zadyma i w ogóle. Ale ta postać już nie istnieje i gracz dobrze się bawi grając inną. Kto miałby niby nakręcić film o martwej postaci? Postać po prostu ginie, nawet jeśli śmierć jest wzniosła i czasem się o niej wspomni, to postać jest mrtwa. To głównie sam gracz będzie ją wspominał i rozpamiętywał moment jej zgonu jako ciekawostkę, bo postać jest dla gracza i to on najbardziej się z nią utożsamiał.
Bez ryzyka nie ma zabawy i to ryzyko zgonu jest istotne dla jej dobra, ale... skutkuje ono ostrożnością, której intensywność jest proporcjonalna do wielkości zagrożenia. Nie ma dymu bez ognia. To jest właśnie realizm.

Łatwo popaść w absolutyzm będąc MG i zapomnieć, jak to jest z perspektywy gracza. MG nie boi się tak o te postacie, traktuje to inaczej. Widzi i wie wszystko. Łatwo jest przeoczyć to, że gracze o większości zagadnień pojęcia nie mają, bo to stanowi wyzwanie. Dlatego się oni asekurują.

 

W całej swojej wypowiedzi mam na myśli tylko takich ludzi, którzy niby są gotowi grać, ale tego nie robią. Chcą przygód, a chowają głowy w piasek, kombinują, żeby tylko nic nie zrobić, żeby nie oberwać, żeby nie było „niemiło”.

Jeżeli chodzi o "takich" ludzi, to cały ten wywód jest zbędny. "Ci" ludzie należą do kategorii "Nie ma sensu z nimi grać". Obojętnie, w jaki sposób utrudniają innym grę. czy to przez nie branie udziału w przygodzie czy przez robienie głupot na sesji etc. Oni po prostu się do gry z pewnych względów nie nadają i takowymi się zwyczajnie nie gra. To jest jednak osobna kategoria, która nie wymaga omawiania. Tylko do wora, a wór do jeziora.

08-02-2016 01:56
Venomus
   
Ocena:
0

Niestety w głowach większej części populacji zło ma własnie taki wypaczony obraz. Mało kto kojarzy zło z nieszczęściem innych. Z gwałtami, zabójstwami, z rzeczami, od których włosy dęba stają i można się porzygać. Ale to jest zupełnie inny temat...

Owszem, trafnie. Jednak zważywszy ile mamy na świecie zwyroli, morderców, pedofilów i sadystów śmiem stwierdzić, że jednak zło ludzi pociąga. Nie tyle to gównażersko-darthvaderowskie ale to ubabrane po łokcie gównem, juchą i łzami niewinnych ludzi słabszych od nich. Wielu ludzi zło fascynuje nawet widząc poza jej kreskówkową otoczkę dla gimnazjalistów, tą bez rechotów do protagonistów i wyjawiania swoich planów bo tak. Na tej planecie jest dużo ludzi niezdrowo podnieconych tym co szkodzi drugiej osobie i niestety należy to uznać jako "fascynacje złem". Co prawda trochę off topic bo na sesjach raczej rzadko takie ujście w graczach znajdziemy...mam nadzieje.

08-02-2016 02:12
Bakcyl
   
Ocena:
0

Jak mówiłem, to zupełnie inny temat, nad który też chętnie podyskutuję. Nie wiem jednak czy jest to do tego odpowiednie miejsce i może przydałoby się pomyśleć nad przeniesieniem tej dyskusji na forum...

08-02-2016 02:23
amenarhi
   
Ocena:
+1

Dzięki za wszystkie komentarze, @dzemeuksis, Twój komentarz jest już widoczny na blogu i następnym razem (jeśli zechcesz skomentować) powinny się Twoja słowa od razu pojawić:)

@Bakcyl, masz rację we wszystkim, co powiedziałeś. Nie zamierzam się z Tobą spierać, ale dodam jedno "ale". Moi gracze robią postaci, których określiłabym jako bohaterów, mają właściwe podejście, sztywną moralność i duże poczucie odpowiedzialności. Chcą takich, z takimi (chyba?) czują się dobrze. A na sesji? Faktycznie, strach zagląda w oczy i lepiej troszkę stracić na odgrywaniu, niż zagrać, bo jeszcze zginą. Z drugiej strony - to tylko gra, a postać to tylko postać. Śmierć jest częścią gry (a u mnie zdecydowanie mniejszą częścią, przez tyle lat mojej kariery zabiłam tylko dwie postaci i żadnej ze złośliwości...) i spodziewałabym się, że przez moje podejście BG będą raczej brawurowi; a jednak nie.

Ja też gram, też się boję ponosić bezsensowne ryzyko swoją postacią. Ale jeśli robię łowcę mutantów, to nie odrzucam każdego zlecenia na mutanty "bo za trudne", a potem zęby w ścianę albo idę rabować sieroty. Chodzi mi o wyważenie i konsekwencję, którego czasem mi u graczy brak. 

Wiadomo, że dostosowuję poziom rozgrywki do poziomu postaci, nie dam początkującym BG w WFRP bandy zwierzoludzi, bo sama bym sobie więcej narobiła tym krzywdy, jakby wszyscy padli. Nie chcę wyjść na tyrana, bo nim nie jestem, zawsze pytam graczy, co było okej, a czego mam nie robić, mówię "pojedźcie po mnie za tę przygodę". Odpowiedź "nie, było fajnie, tylko myśmy [wstaw dowolne]". Chcę żeby się dobrze bawili, jeśli wolą spokojne przygody, to takie robię. Boli mnie i dziwi tylko kwestia "chcę być bohaterem, ale nie chcę".

@Venomus, ależ są konsekwencje. Tylko fabularne, ale jednak; jeśli nie pomogą komuś, to z nim nie pohandlują, nie otrzymają pomocy w zamian, czy wręcz zostaną skądś przepędzeni. Jeśli nasr*ją po obu stronach barykady, szybko skończy się miejsce, gdzie będą mile widziani i trzeba będzie walczyć ze wszystkimi, bo skończą się okazje do ucieczki.

Fakt, gra złymi jest pociągająca, ale nie przeszkadza mi granie takimi - tylko kwestia konsekwencji. Jeśli jestem wielkim złym paskudnikiem, którego wykreowałam/łem jako butnego i brawurowego, to może podkulę ogon przed większym i źlejszym, ale dlaczego przed kulawym gangerem z zaciętą bronią? Czemu nie strzelę mu w plecy, wiedząc, że nikt nie ma szans tego zobaczyć? Jak złych chcą, to poproszę, jak dobrych - biorę wszystkich jak leci. Nie chcę tylko niekonsekwentnych. 
 
Co do przeniesienia się na forum - chętnie się włączę, brakuje mi okazji do merytorycznych dyskusji, a temat faktycznie jest szeroki i lada moment będziemy offtopować.

08-02-2016 13:34
jesykh
   
Ocena:
+2

Jeżeli gracze mają pewne założenia postaci, których potem nie spełniają, to zawsze można potraktować ich konsekwencjami. Zła sława, wilczy bilet, nagroda za głowę, wybite zęby, ograbienie. Albo przeciwnie: pochwały nagrody i zaszczyty za niekonsekwentne i podłe zachowanie, tak aby pociągnąć ich w otchłań degeneracji. Kiedyś udało mi się prawie skusić młodą padawankę na sesjach StarWars do przejścia na ciemną stronę. Starczyło, że kiedy robiła złe rzeczy lub coś przy pomocy ciemnej strony, to nie musiała rzucać:)

Pamiętaj, konsekwencje i skutki wykuwają postaci nadając im kształt, czasem nieoczekiwany, ale jednak.

EDIT: i nie mówię tu o konsekwencjach, którym trzeba sprostać albo stawić pola. Mówię o takich, które wywalają drzwi o 3 nad ranem, wyciągają bohaterów w szlafmycach na podwórko i stawiają pod murem:)

08-02-2016 15:27
Venomus
   
Ocena:
0

@Venomus, ależ są konsekwencje. Tylko fabularne, ale jednak; jeśli nie pomogą komuś, to z nim nie pohandlują, nie otrzymają pomocy w zamian, czy wręcz zostaną skądś przepędzeni. Jeśli nasr*ją po obu stronach barykady, szybko skończy się miejsce, gdzie będą mile widziani i trzeba będzie walczyć ze wszystkimi, bo skończą się okazje do ucieczki.

Fakt, gra złymi jest pociągająca, ale nie przeszkadza mi granie takimi - tylko kwestia konsekwencji. Jeśli jestem wielkim złym paskudnikiem, którego wykreowałam/łem jako butnego i brawurowego, to może podkulę ogon przed większym i źlejszym, ale dlaczego przed kulawym gangerem z zaciętą bronią? Czemu nie strzelę mu w plecy, wiedząc, że nikt nie ma szans tego zobaczyć? Jak złych chcą, to poproszę, jak dobrych - biorę wszystkich jak leci. Nie chcę tylko niekonsekwentnych.

A co za problem po spaleniu wszystkich wiosek handlować z Twierdzą Zhentil/Pustkowiami Chaosu? ;) To tez ludzie, zjeść muszą, w futra się ubrać itp.

A to z baniem się byle skurla z rdzawym sztyletem akurat masz rację. Wystarczy lekko podpuścić gracza posiadającego złą postać a ta niczym Marty McFly zrobi dokładnie to co zechcesz ;)  Ego jest ego.

Nowa dyskusja na forum? ŻYWA? Takiej nekromancji na polterze nie widziano od lat ^_^

08-02-2016 18:52
jesykh
   
Ocena:
+3

Nowa dyskusja na forum? ŻYWA? Takiej nekromancji na polterze nie widziano od lat ^_^

To jakaś zwodnicza magia, medalion drży...

08-02-2016 19:17
amenarhi
   
Ocena:
+1

  Kiedyś udało mi się prawie skusić młodą padawankę na sesjach StarWars do przejścia na ciemną stronę. Starczyło, że kiedy robiła złe rzeczy lub coś przy pomocy ciemnej strony, to nie musiała rzucać:)

Świetny pomysł, naprawdę. Podrzucę mojemu MG ze Star Warsów:P

 i nie mówię tu o konsekwencjach, którym trzeba sprostać albo stawić pola. Mówię o takich, które wywalają drzwi o 3 nad ranem, wyciągają bohaterów w szlafmycach na podwórko i stawiają pod murem:)

Kurczę, dobrze powiedziane. Może u mnie to za słabo widać, te konsekwencje, albo mam za miękkie serduszko, zawsze tylko straszę, a jak przychodzi co do czego, to już gorzej... Jak to baba, ech. No nic, jesykh, wezmę Twoją radę pod uwagę i zobaczymy następnym razem.

Nowa dyskusja na forum? ŻYWA? Takiej nekromancji na polterze nie widziano od lat ^_^

Przepraszam, kajam się, naprawdę. W końcu RPG umiera. ;)

Jakby ktoś mimo wszystko zamierzał parać się ową nekromancją, temat znajdziecie
http://forum.polter.pl/fascynacja-zbrodnia-czyli-dlacz-wiekszosc-woli-zle-postaci-vt73848.html

08-02-2016 19:19
Venomus
   
Ocena:
+1

Słodki Cthulhu, pierwszy post na forum od...dawna.

08-02-2016 21:39
Bakcyl
   
Ocena:
0

Chciałbym napisać coś na forum, ale przy wypowiadaniu się w innym temacie otrzymałem taki oto komunikat:

 

"Post został wysłany, ale musi zostać zatwierdzony przez moderatora przed ukazaniem się."

 

W związku z tym może jednak pójdziemy sobie na jakieś normalne forum, gdzie można normalnie pogadać, bez bezpieki nad łbem? Ewentualnie pozostańmy tutaj. Możemy też n blogu, choć tam nieco topornie się pisze te komentarze.

08-02-2016 22:08
Venomus
   
Ocena:
0

"Post został wysłany, ale musi zostać zatwierdzony przez moderatora przed ukazaniem się."

Hmm, mi sie nic po wysłaniu posta nie wyświetliło.

08-02-2016 22:22
Bakcyl
   
Ocena:
0

Więc to ja jestem cichcem moderowany czy ten temat jest moderowany ogółem?

08-02-2016 22:40
Jidaigeki
   
Ocena:
+2

Bakcyl, a to nie jest tak, że to był Twój pierwszy post na forum?
Może coś posoliłem, ale jak kojarzę, pierwszy post na forum przechodzi właśnie pod lupą.

09-02-2016 09:37
Bakcyl
   
Ocena:
0

O ile pamiętam, to nie. Chyba że wcześniejszy w ogóle się nie pojawił, albo został usunięty. Wtedy to by się zgadzało. 

Zapomniałem, że to Polter i tutaj na wstępie trzeba zostać zinwigilowanym.

09-02-2016 13:25
Jidaigeki
   
Ocena:
0

No tak ;) Powiem Ci, że np. na forum AEG w dziale dot. L5R (zanim nie siadło po zassaniu L5R przez FFG), gdy napisałem pierwszy post i PM do innego użytkownika, też musiałem czekać na aprobatę ze strony "systemu", grubo bodaj nawet całą dobę. Pamiętam, jak dosłownie wychodziłem z siebie (patrz: mój avatar ;p ), bo usilnie chciałem dobić z pewnym Zaoceańczykiem interes via Ebay, a tu ręce związane. Zmierzam do tego, że na tle globalnym Polter aż taki zaściankowy nie jest, choć subiektywnie nie rozumiem, po co czekanie na tę zabawną akceptację. Obrona przed botami? Ciężko mi w to uwierzyć :)

09-02-2016 15:58
Bakcyl
   
Ocena:
0

To jest niby obrona przed botami. Z tym, że prawdziwe boty i tak to ograniczenie obchodzą, a normalnie nawet jeśli forum nie jest należycie zabezpieczone, to moderator powinien od razu zareagować i po bocie, więc to mały problem.

09-02-2016 16:37
Kamulec
    Komunikat administracji
Ocena:
0

Jak ktoś chce zgłosić multikonto, zapraszam na pw. Wpisy w tej sprawie tutaj skasowane.

11-02-2016 01:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.