» Recenzje » A.D. XIII. Tom 1 - antologia

A.D. XIII. Tom 1 - antologia

A.D. XIII. Tom 1 - antologia
Na naszym rynku księgarskim antologie stają się coraz popularniejsze. Zapewne wiąże się to z powszechnym brakiem czasu – łatwiej jest przeczytać raz na jakiś czas opowiadanie, niż przysiąść nad grubą powieścią. Szczególnie często raczy nas nimi Fabryka Słów. Po Demonach czy Małodobrym przyszedł czas na anielsko-demoniczną A.D. XIII.

Krótkie omówienie tematu znajdziemy we wstępie, przygotowanym przez Maję Lidię Kossakowską (autorkę m.in. Siewcy Wiatru). Szybko wprowadza nas ona w odpowiedni nastrój, zaostrzając apetyt na jedenaście opowiadań, zawartych w pierwszym tomie, który mam przyjemność recenzować.

Pierwszym tekstem jest Herezjarcha, napisany przez znanego skądinąd Jacka Komudę. Kojarzony jest raczej z tekstami traktującymi o Rzeczpospolitej Szlacheckiej, ale widać, że świetnie orientuje się również w realiach francuskich. Poznajemy tutaj młodego poetę, Villona, który ma zawisnąć na stryczku. Jak można się spodziewać, jego życie zostanie uratowane, jednak będzie musiał zapłacić za ocalenie. Bardzo dobre opowiadanie. Na pochwałę zasługuje kwiecisty styl i zadziwiająco zgrabne wpasowanie się w temat antologii. Polecam szczególnie tym osobom, które lubują się w mroczniejszych klimatach (ach, te cudowne opisy tortur!).

Następnym w kolejności tekstem jest Agentes in rebus Adama Przechrzty. Autor stworzył niezwykle ciekawy świat, okraszając Cesarstwo Rzymskie odrobiną fantastyki. Niestety, pojawiły się także drobne wady: tekst jest dość przewidywalny (szczególnie, jeśli chodzi o odkrycie tożsamości tytułowego agenta), a zakończenie nie jest zbyt ciekawe. Mimo wszystko tekst jest jednak wart przeczytania.

W odcieniach szarości jest jednym z najlepszych utworów w tej antologii: autor stworzył niezwykle klimatyczną historię, okraszając ją świetnymi dialogami i opisami. Rafał Dębski udowadnia, że potrafi wpasować się w dwie trudne do pogodzenia ramy: fantastykę i historię. Kto nie przeczyta opowieści o prastarym aniele pustyni – ten trąba, tym bardziej, że owy anioł nieraz zaskakuje. Z pewnością pomaga w tym jego świetna kreacja. Czytać w ciemno!

Angelidae popularnej na naszym rynku Ewy Białołęckiej prezentuje mocno odmienny styl: jest to bardzo lekka opowieść o dwóch pogańskich bożkach, którzy musieli przejąć rolę aniołów miłości. Po zbyt długiej i zbyt wesołej nocy w Trójmieście mają dużo do sprzątania. Szczególnie, iż dostali na wykonanie zadania tylko dwadzieścia cztery godziny. Happy end i łatwy do wysnucia morał wywołują uśmiech na twarzy.

Katarzyna Anna Urbanowicz szybko wprowadza nas w całkowicie inny nastrój. Oczy jak chabry traktuje o wzajemnych mordach Polaków i Ukraińców na Kresach Wschodnich. Tekst posiada niezwykle gęsty klimat, choć wydaje mi się, że nie pasuje zbytnio do reszty opowieści, jako że są one bardziej rozrywkowe. Autorka poważnie potraktowała wizję anioła stróża, za co chwała jej, gdyż nie zniósłbym w tym poważnym i przygnębiającym poniekąd tekście jakichś głupich kupidynków. Opowiadanie zmusza do refleksji, warto przeczytać je choćby dlatego.

Na początku sądziłem, że Krzysztof Kochański, podobnie jak pani Białołęcka, serwuje nam coś lżejszego. Zaczyna mocno, od "hiczkokowskiego" trzęsienia ziemi. Szybko jednak "łamie" konwencję, wprowadzając postać lalkowego diabełka. Potem pojawia się też państwo w państwie i miejsce śmierci dziesiątek kierowców, pozornie pozbawione wszelkich niebezpieczeństw. Enklawa Łobzonka pozostawiła we mnie mieszane uczucia, głównie z uwagi na zmarnowanie potencjału zakończenia.

Duże wrażenie wywarło na mnie Piękne jesteście, przyjaciółki moje Marcina Wrońskiego. Zadziwiający pomysł umieszczenia młodego Żyda wśród polskich arystokratów wydaje się trochę "przekombinowany", ale sprawdza się świetnie. Tekst byłby zapewne jeszcze lepszy, gdyby autor od samego początku nie wpajał czytelnikowi, kim są dwie piękne panie. Z pewnością zakończenie byłoby wtedy jeszcze bardziej zaskakujące.

Niezbyt dobre wrażenie zrobiła na mnie Operacja Orfeusz Jacka Piekary. Tekst bardzo dobrze się rozpoczyna, ale im dalej w las... tym gorzej. Rozwinięcie jest bardzo krótkie (w pewnym momencie stwierdziłem, że nie istnieje), a zakończenie dziwne. Choć rozumiem, że korzystanie z symboli religijnych w cyklu o Inkwizytorze jest normalną rzeczą, jednak tutaj takich zabiegów nie pojmuję.

Nie przypadła mi do gustu także kolejna opowieść, a mianowicie Łowca Mirosławy Sędzikowskiej. Wydaje mi się, że autorka próbowała napisać historię stale trzymającą w napięciu, ale ciągłe zmiany miejsca akcji i bohaterów szybko zaczynają nużyć. Autorka zapewne próbowała napisać historię o problemach emigrantów, czy wyszło – niech każdy oceni sam. Ja jednak nie mógłbym polecić z czystym sumieniem.

Dziesiątym tekstem antologii jest Air Marshalls Magdaleny Kozak. Przyznam, że był to mój pierwszy i niestety niezbyt szczęśliwy kontakt z piórem tej zachwalanej pisarki. Choć większość tekstu napisana jest bardzo sprawnie, to jeden z najważniejszych dialogów jest okropnie sztampowy. Autorka zniszczyła nim całą atmosferę. Zaimponowała mi jednak wiedza autorki na temat lotnictwa. Chwali się, że chce dzielić się nią z czytelnikami.

Na końcu wielu z nas spotka starych znajomych: Tomasz Bochiński ponownie zaprasza na warszawską Pragę, gdzie wprost roi się od niezwykłych postaci. Tym razem poznajemy historię "Profesory", która zajmuje się tajemniczymi zabójstwami. Podobnie, jak w Cudownym wynalazku pana Bella, niebagatelną rolę odegra tutaj piękna dziewczyna o sarnich oczach. Nie jest to niestety tekst tak dobry, jak przytoczone już opowiadanie, ale cieszy, że autor pracuje nad piórem i nie ma zamiaru porzucić wykreowanego przez siebie świata praskich ulic.

Podsumowując, jest to antologia dość nierówna. Z jednej strony pojawiły się w nim teksty bardzo dobre (W odcieniach szarości, Piękne jesteście, przyjaciółki moje czy Herezjarcha), ale i opowiadania dużo słabsze (Łowca, Air Marshalls, Operacja Orfeusz). Jednak nie żałuję trzydziestu złotych wydanych na książkę – więcej: kupię także tom drugi. Polecam każdemu, kto chciałby zaznać przy lekturze chwilę relaksu.
6.5
Ocena recenzenta
7.2
Ocena użytkowników
Średnia z 15 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: A.D. XIII
Tom: 1
Autor: antologia
Autor okładki: Grzegorz Krysiński
Autor ilustracji: Dominik Broniek
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 28 września 2007
Liczba stron: 568
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
ISBN-13: 978-83-60505-62-5
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

A.D. XIII. Tom 1 -antologia
Czyli rzecz o aniołach
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.