string(15) ""
» Blog » „Przyjemności” czasów dawnych
03-08-2012 22:10

„Przyjemności” czasów dawnych

W działach: rpg, Fanboj i Życie, Historia | Odsłony: 87

Dziś będzie o różnych, dziwnych motywach z dawnych czasów, które można w ten czy inny sposób wykorzystać na sesjach, w twórczości czy w settingach własnych.


1) Choroby


Pomińmy dżumę, trąd i inne takie. Zasadniczo wiedza medyczna w wiekach dawnych była żałosna, a chyba najlepszą metodą leczenia czegokolwiek były żarliwe modlitwy (które przynajmniej nie wyrządzały ludziom krzywdy). Nie potrafiono znieczulać, nie potrafiono odkażać, nie znano skutecznych leków antybakteryjnych, nie potrafiono operować. Praktykowano całą masę zabobonów. W zasadzie najlepsze, co potrafiono zrobić, bez czynienia pacjentowi poważnej krzywdy, to wywołać przeczyszczenie. Każda choroba, która nie zabijała od razu oraz nie przechodziła po tygodniu wywoływała też potworne cierpienia.


Ludzie chorowali na różne, dziś niezbyt groźne dolegliwości. Do najczęstszych należały: kamienica nerkowa, kamienica żółciowa oraz podagra. Ta ostatnia była bardzo często spotykana w wyższych warstwach społeczeństwa. Cierpieli na nią królowie, szlachcice i magnaci. Podagra wywołana jest złym odżywianiem, a dokładniej żarciem mięcha i zapijaniem alkoholem. Objawia się jako bolesna opuchlizna stawów rąk i nóg. Jest na tyle silna, że chory może zostać całkowicie unieruchomiony. Nie powoduje śmierci, a jedynie potworne cierpienie. W zaawansowanych stadiach chory nie jest w stanie się samodzielnie poruszać, skóra może pękać, gnić, śmierdzieć...


Podagra była bardzo typową chorobą wieku starczego w dawnych wiekach w Polsce oraz ogólnie w Europie.


2) Postrzyganie na mnicha i zsyłanie do klasztoru


Klasztory w wiekach dawnych (tak gdzieś do XV wieku, w Rosji do XVIII, choć to zależy od okolicy) pełniły dość specyficzną, trudną do zrozumienia dla współczesnych ludzi rolę. Tak więc: przede wszystkim były to miejsca modlitwy. Po drugie: miejsca kształcenia, gdyż przepisujący księgi mnisi dość często posiadali sporą wiedzę w różnych dziedzinach. Byli często też dość skutecznymi lekarzami (głównie dlatego, że leczyli modlitwą, a nie rtęcią i puszczaniem krwi). Klasztory pełniły też rolę, zwłaszcza w średniowieczu wczesnym centrów rzemiosła i wytwórstwa, którą jednak z czasem przejęły miasta.


Jedną z funkcji, o których dziś się zapomina była też funkcja więzienna. Otóż: wiele zakonów oraz klasztorów było pustelniami pełniącymi funkcję miejsc odosobnienia dla ludzi, którzy musieli odpokutować za grzechy, faktyczne jak i wyimaginowane, udającymi się w te miejsca dobrowolnie lub pod strażą.


Klasztory służące do pokut i pustelnie zwykle lokowane były na odludziu, głównie dlatego, by wydarzenia wielkiego świata nie odciągały żyjących w nich mnichów od zbawienia. Typowe lokalizacje to bezludne i dzikie góry, takież same lasy, bagna, wyspy na jeziorach i morzach. Często miejsca o ciężkim, niesprzyjającym klimacie, w efekcie czego opuszczenie ich było raczej trudne. Mieszkańcy zajmowali się natomiast umartwieniami ciała, modlitwami i postami. W wypadku klasztorów pokutniczych często zdarzało się, że ich życie nie było przesadnie długie.


Generalnie do klasztorów wysyłano różnych ludzi, zwłaszcza takich, których żal było mordować: niewygodnych rodziców, małżonków, rodzeństwo, kuzynów, pasierbów i podopiecznych. Jakość klasztoru (niektóre były niemalże luksusowe) zależała od tego, co gość miał do odpokutowania i czy na pokutę zgadzał się po dobroci, czy trzeba było mu pomagać siłą.


RPG-owa fajność tego pomysłu polega na tym, że w klasztorach ludzi się nie zabija, więc mogą wrócić, zebrać sojuszników i innych takich, a następnie upomnieć się o to, co im się należy.


3) Wyłupywanie oczu...


ucinanie języków etc. Generalnie ludzie w średniowieczu byli bardzo wierzący i chociaż dotrzymywanie przykazań, wychodziło im niestety średnio ze wskazaniem na źle, to jednak w miarę możliwości ludzie starali się nie grzeszyć. A w końcu zabijanie jest złe.


Jeśli więc kogoś nie chcieli zabijać, lub zabijanie go byłoby z jakiegoś powodu szczególnie niemile widziane (np. w grę wchodziło brato lub ojcobójstwo) często gościa zwyczajnie okaleczano tak, żeby nie sprawiał już problemu. Podobnie traktowano też ludzi z jakiegoś powodu cennych, a kłopotliwych: jeńców, zakładników, więźniów, których należało za ewentualne wybryki w rodzaju samowolnego oddalenia się z miejsca wykonywania wyroku jakoś ukarać, a skrócić się go o głowę nie dało.


Potem takiego delikwenta trzymano na dworze, często nawet czyniąc mu różne honory, albo zsyłano do zakonu. Ślepiec bez rąk i nóg był bowiem raczej niegroźny.


4) Wtrącanie do lochu


W wiekach dawnych generalnie nie stosowano kary więzienia w podobny sposób, jak dzisiaj. Zwykle więc poprzestawano albo na karach mutylacyjnych, albo na hańbiących albo na grzywnach pieniężnych zadośćuczyniającym pokrzywdzonym. Więzienie służyło raczej do przechowywania więźniów do momentu ich egzekucji, niż jako miejsce odbywania kary. Trzymano w nim też ludzi, których z różnych powodów nie chciano krzywdzić, lub których władca nie mógł kogoś skrzywdzić.


Inne zastosowanie lochu to uśmiercenie kogoś w sposób szczególnie okrutny, a przy tym bez rozgłosu.


Generalnie wbrew filmom skazańców więziono głównie w wieżach, a nie pod ziemią. Generalnie im wyżej nad ziemią, tym warunki były lepsze. Dalej było bowiem od gruntu, a co za tym idzie zimna i wilgoci. Tak więc piętra górne, przeznaczone głównie dla więźniów wysokiej rangi i stanowiły coś w rodzaju aresztu domowego. Im niżej, tym więcej pospólstwa. Lochy podziemne najczęściej były duszne, ciasne, zimne i podchodziła do nich wilgoć. Czasem stosowano kary uwięzienia w nich przez miesiąc lub kilka miesięcy, jednak mało kto wychodził z nich zdrowy. Najwięksi twardziele wytrzymywali w nich rok albo dwa lata.


Lochy takie często nazywano Oublitte, co przetłumaczyć można jako „miejsca zapomnienia”, gdyż o zamkniętych w nich pacjentach można było w zasadzie zapomnieć.


5) Dziecięcy władcy


Czyli motyw znany np. z Gry o Tron. Generalnie po śmierci króla władzę dziedziczył jego najstarszy syn. W wiekach dawnych jednak ludzie umierali często młodo i zdarzało się, że przyszły władca nie był pełnoletni, a w niektórych przypadkach nawet, że jeszcze nie potrafił chodzić o własnych siłach. Wówczas władzę po nim przejmował regent. Regentem czasem była mamusia, czasem wujcio, czasem najbliższy współpracownik tatusia albo jego gwardia przyboczna, czasem najbardziej wpływowy możny lub koalicja możnych. Decyzję o tym podejmowano w ciągu kilku pierwszych miesięcy po zgonie, często przy użyciu mieczy i toporów.


Jako, że władca był dzieckiem, to wiele do powiedzenia nie miał. Czasem go szanowano. Czasem był właściwie zakładnikiem, a czasemjak w wypadku Iwana IV Groźnegoofiarą pogardy i złego traktowania. Faktycznie jednak w jego imieniu rządził ktoś inny, a gdy władca nie zgadzał się z decyzjami, jakie w jego imieniu zapadały, to dostawał lanie...


Jajca zaczynały się, kiedy władca dorastał do tego, żeby rządzić samemu. Wielu królom udało się znaleźć znajomków, którzy pozwolili im zasiąść na tronach. Wielu innych proces dorastania kosztował życie. Byli tacy, którzy dostali lanie i siedzieli potem spokojnie, pełniąc rolę marionetek.


Sprawę fajnie rozwiązywano wśród Turków, gdzie panowała zasada starszeństwa. Władzę obejmował więc najstarszy z rodu. Często jego koledzy, znajomi etc. żeby mieć z nim spokój robili tak, że brali jakieś obszerne pomieszczenie w pałacu, kilka kobiet, wszelkie, potrzebne do życia sprzęty i go tam zamurowywali. Zostawiali tylko niewielkie okienko, przez które państwo znajdujący się w środku otrzymywali żywność i napoje. Osoba znajdująca się w środku nawet nie zawsze narzekała na swój los.


Warto zauważyć, że podobnie traktowano też zwykłe sieroty. W momencie, gdy ktoś tracił mamę i tatę dostawał opiekuna, który zajmował się nie tylko dzieciakiem, ale też i majątkiem, który dzieciak odziedziczył. Majątek ten zwykle przyłączał do swojego albo wręcz przepijał, a co do dzieciaka, togdy ten wyrósł odpowiednio – opiekun stwierdzał, że młody odnalazł Boga i chce iść do klasztoru...


6) I władcy-świry


Dziedziczenie władzy ma pewną wadę ukrytą. Otóż władzę otrzymuje najstarszy potomek, niezależnie, czy ma równo pod sufitem, czy nie. Władca może mieć nierówno na dwa sposoby. Po pierwsze, tak jak Fiodor I, następca Iwana Groźnego na tronie Rosji, którego główne zajęcie polegało na tym, że kazał sobie na kremlu wybudować dzwonnice i całymi dniami bił w dzwon, podczas gdy Borys Godunow rządził krajem. Drugi przypadek jest taki, jaki trafił się Kaliguli, cesarzowi Rzymu. Kaligula więc:

- podobnie jak Jamie Lanister uprawiał seks ze swoimi siostrami

- a nawet założył burdel, w którym każdy z tych sióstr mógł skorzystać

- mianował konia senatorem

- kiedy skończyło mu się złoto (a skończyło, bo przepił je na seks i walki gladiatorów) oskarżył najbogatszych obywateli o zdradę i skonfiskował ich majątki.

- jako, że to złoto też przepieprzył oskarżył kolejnych obywateli o zdradę

- gdy podczas igrzysk skończyli mu się gladiatorzy rozkazał zepchnąć na arenę pierwszy rząd widzów

- wysłał wojsko nad kanał La Manche, żeby zbierało muszelki

- wypowiedział wojnę Morzu Śródziemnemu

- ogłosił się bogiem, konkretnie: Herkulesem, Merkurym i Jowiszem oraz boginią, a dokładniej Wenus.

- kradł, mordował, gwałcił


Rządził łącznie cztery lata, po których wdzięczni poddani go bestialsko zaciukali.


7) Wymienianie się zakładnikami i branie na wychowanie


W zasadzie znany motyw, ale warty wspomnienia. Generalnie w dawnych wiekach papier niewiele znaczył, honor i miłość do Boga znaczyły trochę więcej, niż dzisiaj, ale nie tak znowu dużo, a przysiąg nikt nie dotrzymywał. Prawa międzynarodowego natomiast nie było. Radzono sobie z tym problemem na kilka sposobów. Jednym z nich było oddawanie zakładników. Jako te służyły więc zwykle dzieciaki władców próbując zawrzeć rozejm oraz (bardzo często) dzieciaki możnych z ich kraju.


Zakładnicy tacy zwykle byli traktowani dobrze, chyba, że tatuś się burzył lub trzeba było mu o zobowiązaniach przypomnieć. Wówczas mogły ich spotykać różne nieprzyjemności.


W niektórych przypadkach, gdy władca chciał wymusić na swoich poddanych posłuszeństwo brał ich dzieci na swój dwór na wychowanie. Los taki spotykał potomstwo buntowników, ale też niewielkich lecz agresywnych plemion (np. zwyczaj ten praktykowali cesarze Rzymu wobec potomstwa królów barbarzyńskich). Zwykle dzieciaki takie były traktowane dobrze, niektóre nawet zyskiwały wysoką pozycję i status. Oczywiście tak długo, jak długo tata czy mama byli grzeczni. Bo jak grzeczni nie byli, to rachu, ciachu i do piachu.


8) Zesłania na prowincje


Metoda wykorzystywana w państwach dużych w sensie geograficznym. Otóż: czasem zdarzało się, że jakiś władca lub parlament miał pod swoją opieką obywatela wpływowego, a przy tym

niewygodnego i bawiącego się w politykę, to – zamiast go skrytobójczo zamordować – czasem gościa traktowano jakimś zaszczytnym stanowiskiem w dalekich stronach. Ambasador u Papuasów. Gubernator kolonii na Grenlandii. Tytuł Wielkiego Księcia oraz Wicekróla Kamczatki i Wysp Kurylskich czy coś w tym guście...


Generalnie większość ludzi tak kopniętych przez zaszczyt – obiektywnie rzecz biorąc – nie miała powodów do narzekania. Stawali się potężni, bogaci i wpływowi. Od stolicy dzieliły ich jednak setki kilometrów, trafiali zwykle do dzikiego i biednego kraju, przez co wszelkie próby buntów czy intryg z ich strony były z góry skazane na niepowodzenie.


9) Banicje, infamie i proskrypcje


W skrócie: Banicja polega na nakazie opuszczenia granic państwa pod karą śmierci. Infamia oznacza wyjęcie spod prawa. Od momentu jej ogłoszenia ofiara nie jest przez prawo chroniona, może też być bezkarnie zabita. Często mordercę obdarowywano połową majątku infamisa. Proskrypcja w starożytnym Rzymie oznaczała konfiskatę i zlicytowanie majątku przez państwo. Później stała się wyrokiem uznającym ofiarę martwą za życia. Jej spadkobiercy otrzymywali spadek, małżeństwa ulegały rozwiązaniu, cel nie miał żadnych praw, tracił wszystkie urzędy i również można było go bezkarnie zabić.


Zwykle każdy, kto banicie dostarczał żywności lub schronienia również obejmowany był karą. Większość takich ludzi żyło więc po lasach, ukrywając się, lub udawało się do obcych państw, jeśli ich władcy zechcieli ich przyjąć.


W czym RPG-owa fajność?


Cóż, jak powiadał Machiavelli „Jeśli kogoś krzywdzisz, to zrób to tak, by nie mógł się zemścić”, a Banita żyje, cokolwiek by o tym prawo nie twierdziło i mścić się może.


10) Płacenie żelazem


Motyw z Gry o Tron w rzeczywistości wyglądał trochę inaczej. Otóż: w dawnych wiekach królom zdarzało się czasem zamawiać różne rzeczy u rzemieślników. Na przykład budowę pałacu, wykonanie fresków, nową, wspaniałą zbroję... A gdy ci skończyli pracę nie zapłacić. Lub też wtrącić takiego pana do lochu, torturować i pod groźbą różnych nieprzyjemności zmuszać do dalszych prac.


Znanym i często wykorzystywanym motywem są też budowniczowie tajnych przejść, którzy – dla zachowania sekretów – zostali w owych tajnych przejściach pochowani.

Komentarze


Siman
   
Ocena:
+7
Dla mnie to jest luźno rzucona garść ciekawostek okołohistorycznych z myślą o inspiracji sesyjnej, a przy tym bardzo inspirujących i tak rozumiany wpis się broni i jest warty polecajki.

Jako tekst popularnonaukowy jest rzeczywiście słaby. Ale przecież to nie jest tekst popularnonaukowy, więc IMO żaden problem.
04-08-2012 17:52
Jingizu
   
Ocena:
0
Podzielam zdanie Simana. Ten wpis to nie praca magisterska na wydziale historii tylko garść fajnych motywów na sesję, co zresztą zostało powiedziane już w pierwszym zdaniu notki. Pomysł z zamurowaniem "władcy" w pałacu mogę wykorzystać u siebie na sesji niezależnie od tego, czy pochodzi z otomańskiej Turcji, starożytnego Rzymu czy tylko z głowy autora.

@Lord Koniu:
Jeśli chodzi o medycynę w "dawnych czasach", to polecam "Stulecie chirurgów" J. Thorwalda, opisujące przełomowe odkrycia medycyny z XIX wieku. Ogólnie - przed wprowadzeniem znieczulenia i antyseptyki rzadko podejmowano próby poważniejszych operacji, bo w znakomitej większości prowadziły do śmierci w wyniku szoku, krwotoków lub zakażenia.

EDIT
@Zegarmistrz:
Ale faktycznie zmieniłbyś tę "kamienicę nerkową" na "kamicę". Kamienica to taki budynek ;)
06-08-2012 11:20
dzemeuksis
   
Ocena:
0
@Lord Koniu

Źródło? Ze mnie tam żaden historyk medycyny, ale zawsze myślałem, że akurat ta gałąź nauki miała się we wszystkich cywilizacjach starożytnych.

Się może i jakoś tam miała na tyle, na ile się mogła mieć przy ówczesnym poziomie rozwoju techniki. Więcej na ten temat możesz poczytać w angielskiej przedmowie i tłumaczeniu dzieł zebranych Hippokratesa lub, jeśli wolisz, w oryginale.
06-08-2012 12:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.