string(15) ""
» Blog » 8 niedawno powstałych mitów o wrześniu 1939
09-09-2016 23:01

8 niedawno powstałych mitów o wrześniu 1939

W działach: historia | Odsłony: 1170

II wojna światowa była największym konfliktem zbrojnym, jaki stoczono w dziejach (i mam nadzieję, że takim już pozostanie). Po dziś dzień jest też konfliktem chyba najbardziej zmitologizowanym.Co więcej mity te, zamiast rozjaśniać się mnożą się.

Odpowiadają za to różne rzeczy: polityka, propaganda, poszukiwanie sensacji

Dziś zajmiemy się pewną liczbą nowych tworów tego typu.

8) Drugą wojnę światową wywołali Niemcy, a nie „naziści”

Drugą wojnę światową wywołał Adolf Hitler, członek Niemieckiej Narodowosocjalistycznej Partii Robotników (NSDAP). Jej zwolennicy nazywali się Narodowymi Socjalistami, co po niemiecku brzmi: Nationalsozialismus. Jako że zwrot taki jest długi, trudny do zapisania i wypowiedzenia na jednym wdechu (jest to cechą języka niemieckiego), powstał od niego dwusylabowy skrótowiec (których tworzenie jest kolejną cechą języka niemieckiego): nasi. Czyli „nazista“.

Wbrew lansowanej przez ignorantów tezie, nie jest to politycznie poprawny nowotwór, tylko wyraz o genezie jeszcze przedwojennej, określający zbrodnicze, realnie istniejące ugrupowanie polityczne i jego ideologię.

Mówienie inaczej, to jak twierdzić, że skoro każdy polityk kradnie, to znaczy, że każdy złodziej to polityk.

7) Zwycięstwo pod Mokrą:

Bitwa pod Mokrą od jakiegoś czasu robi furorę, jako jedyna bitwa w trakcie Kampanii Wrześniowej, jaką wygrali Polacy. I to nie byle jak, bowiem pokonując dwukrotnie liczniejszego przeciwnika i niszcząc dwieście czołgów nieprzyjaciela. Jako pierwszy ową batalię wygrzebał Wołoszański i niestety to jemu należy przypisywać to zwycięstwo. Zatriumfował on jednak nie nad Niemcami, ale głównie nad historią.

Po pierwsze: pod Mokrą Polacy nie walczyli z przeciwnikiem dwukrotnie liczniejszym, a po prostu liczniejszym. Dokładnie rzecz biorąc, po stronie Niemców walczyła 1 Dywizja Pancerna w sile 11 792 ludzi. Przeciwko niej stanęły natomiast: Wołyńska Brygada Kawalerii w sile 6 911 ludzi, 11 Batalion Strzelców w sile 940 ludzi oraz pociągi pancerne Śmiały i Piłsudski posiadające załogi w sile 190 ludzi. Łącznie daje to 9 171 żołnierzy i oficerów. Liczba ta pomnożona przez dwa w żadnym razie nie daje 11 792.

Po drugie: walk pod Mokrą w nie da się nazwać zwycięstwem, bowiem strona polska nie zdołała zrealizować swojego celu, którym było utrzymanie tego odcinka frontu. Przeciwnie, pomimo zaciętego oporu, Niemcy zajęli pole walki jeszcze tego samego dnia w nocy, a nazajutrz wznowili natarcie, zmuszając naszych do wycofania się. Tak więc bitwa zakończyła się porażką.

Po trzecie: owszem, Niemcy w trakcie tej bitwy utracili 100 czołgów, jednak nie był to druzgocący cios dla 1 Dywizji Pancernej, bowiem trwale zniszczono jedynie dwa pojazdy.

Niestety walka z pojazdami pancernymi rządzi się nieco innymi prawidłami niż z ludźmi. Wbrew pozorom, żeby doszło do zniszczenia, czy raczej spowodowania utraty pojazdu pancernego, nie jest konieczne jego całkowite rozbicie. Wystarczy, że dojdzie np. do zerwania gąsienicy, przestrzelenia silnika lub baku i pojazd traci przydatność bojową. W odróżnieniu od żywego żołnierza, nie umiera on jednak i bardzo często daje się naprawić.

Nie inaczej było pod Mokrą, gdzie z blisko stu utraconych czołgów prawię połowę przywrócono do użytku w ciągu 48 godzin.

6) Każdy Polak był Raginisem:

Jak wiadomo, w trakcie kampanii wrześniowej każdy Polak warty był 40 Niemców, bił się do ostatka i ginął z Bogurodzicą na ustach. Sabaton nawet piosenkę o tym napisał... Dotyczyło to w szczególności wyższego dowództwa. Faktycznie było trochę inaczej. Jak zwykle w Polsce wszystko psuło się od góry. Najlepszymi przykładami, że nie każdy był bohaterem mogą być generałowie Rómel i Dąb Biernacki.

Rómel jest moim zdaniem przykładem człowieka, który nigdy nie powinien dostać się na wyższe stanowisko dowódcze. Łączył brak talentu z tchórzostwem, w wyniku czego zbiegł z pola walki, porzucając własnych żołnierzy i zupełnie kluczową dla utrzymania frontu Armię Łódź.

Dąb-Biernacki natomiast, na skutek swego nieudolnego dowodzenia, doprowadził do klęski Piotrowskiej, w trakcie której jego oddziały zostały niemal z marszu rozbite. Co gorsza, kłamał w raportach do wyższego dowództwa, obwiniając o niepowodzenie żołnierzy, doprowadził do chaosu w trakcie odwrotu oraz do głodu wśród podkomendnych, do których (z jego winy) nie docierało zaopatrzenie. Mimo tego, nie został pozbawiony dowództwa, co pozwoliło mu kilka dni później, podczas bitwy pod Tomaszowem Lubelskim, porzucić własne oddziały i zbiec z pola walki w cywilnym przebraniu.

Nie popisał się też Władysław Bortnowski. Jeden z jego podkomendnych, generał Mikołaj Bołtuć, powiedział o nim: „żałuję, że w pierwszych dniach wojny, w czasie bitwy w Borach Tucholskich nie dałem mu kuli w łeb i nie objąłem dowodzenia” oraz „jak zginę, to niech wszyscy wiedzą, że zginąłem ja i armia z winy tego skurwysyna”. Bortnowski okazał się w pierwszej kolejności człowiekiem słabym psychicznie i po pierwszych klęskach się załamał.

Sam Bołtuć też, nawiasem mówiąc, nie był wielkim talentem. Przeciwnie, okazał się człowiekiem popędliwym w słowach i czynach, a bombardowanie w czasie walk nad Bzurą nadwerężyło mu nerwy. W efekcie tego stracił głowę, choć w nieco inny sposób: nie stchórzył, tylko wpadł w coś w rodzaju szału berserkerskiego, podejmując nieprzemyślane decyzje. Odwołał na przykład w trakcie walki dwóch dowódców podlegających sobie dywizji wprowadzając w nich chaos.

Bardzo źle zapisał się też generał Fabrycy, który szeregiem błędnych decyzji w zasadzie przekreślił możliwość obrony Polski południowo-wschodniej.

Jego podkomendny, pułkownik Franciszek Grabowski, porzucił swoich ludzi i zbiegł z pola walki. Fabrycy miał go za to postawić przed sądem wojennym, jednak z powodu braku czasu do tego nie doszło. Podobnie postąpił pułkownik Jan Batro, w krytycznej chwili symulujący chorobę. Natomiast pułkownik Dojan-Surówka, bohater z roku 1920 po prostu zdezerterował, porzucając swoich ludzi, po czym uciekł najpierw do Warszawy, a potem do Rumunii.

Wymieniać można długo.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

Komentarze


Łodzianin
   
Ocena:
0

 Robiły jednak wszystko, by słabe nie były i by przeprowadzić wojnę co najmniej rewizjonistyczną, co oznaczało odebranie Polsce Wielkopolski, Pomorza i Śląska a Francji - Lotaryngii i Alzacji a także zdobycie Sudetów od Czechosłowacji i połączenie się z Austrią. Dopiero wzmocnienie Niemiec, m.in. przez aliantów (kredyty, umarzanie długów, wprowadzanie równości zbrojeń, demilitaryzacja okupowanych obszarów, znoszenie międzynarodowych kontroli wykonywania traktatu wersalskiego) wzmogło ich butę.

Tym, co zaraz napiszę prawdopodobnie dość mocno narażę się dyskutantom, ale uważam, że po pierwszej wojnie Niemcy (nacja nie państwo) zostali potraktowani zbyt ostro. Ich nie obowiązywała zasada samostanowienia narodów i spora część etnicznie niemieckich terenów (Sudety, Tyrol Południowy, Memel, Eupen i Malmedy) zostały bez najmniejszej racji przyłączone do państw sąsiednich. To musiało spowodować poczucie krzywdy i nastroje rewizjonistyczne.

12-09-2016 16:14
earl
   
Ocena:
+2

Z tym, że akurat do Sudetów i Tyrolu Niemcy nie miały żadnych praw, bo te kraje należały do monarchii austro-węgierskiej.

12-09-2016 16:36
Siman
    @Klebern
Ocena:
+1

4. W Jałcie opinia Roosvelta i Churchilla nie miała żadnego wpływu na decyzje Stalina. W zasadzie nie wiem, czego Polacy oczekiwali. Na tereny II RP wkroczyli Rosjanie i oni decydowali. O zdradzie to mogą mówić Czesi, bo Pragę wyzwalali Amerykanie, tylko zgodnie z ustaleniami Wielkiej Trójki cofnęli się, by zostawić ich w strefie wpływów Rosjan.

W Jałcie rzeczywiście było już pozamiatane, chociaż mówienie, że nie mieli żadnego wpływu jest straszną bzdurą - jeśli kiedykolwiek w historii był moment, w którym jedno państwo trzymało niemal wszystkie karty światowej polityki, to był to rok 1945 dla USA. Jałta stanowiła natomiast konsekwencję bardzo ugodowej polityki Amerykanów wobec Sowietów w trakcie wojny, która to polityka miała oczywiście mocne uzasadnienie (strategiczna rola frontu wschodniego), ale można dość myślę łatwo wybronić tezę, że był to klasyczny przypadek utraty ręki po oddaniu palca, na który przyzwalano aż do '46-7 roku, kiedy było już zdecydowanie po ptakach.

12-09-2016 17:09
Siman
   
Ocena:
+3

A dyskusja pt. Niemcy vs. naziści jest kompletnie jałowa. Biorąc pod uwagę, że Rzesza Niemiecka była państwem totalitarnym, stwierdzenie, że naziści = Niemcy jest jak najbardziej poprawne, nie tylko w rozumieniu potocznym, ale też ściśle historycznym, jako że NSDAP kontrolowało każdy możliwy aspekt tego kraju. Można więc obu tych określeń używać wymiennie, a nawet pominąć jedno z nich. Ideologicznym skrzywieniem byłoby tylko twierdzenie, że któregoś z nich używać nie wolno.

12-09-2016 18:11
Łodzianin
   
Ocena:
0

@earl

Ale były zamieszkiwane przez Niemców. Naród austriacki to wynalazek powojenny. Przed 1. wojną monarchia Habsburgów była państwem złączonym przez dynastię, a nie narodowym. Niemieckojęzyczni poddani cesarza Austrii byli Niemcami, nie posiadali odrębnej tożsamości narodowej. Po końcu pierwszej wojny i upadku imperium Habsburgów istnienie odrębnej od Niemiec Austrii było pozbawione sensu i wynikało jedynie z woli Aliantów.

12-09-2016 20:18
   
Ocena:
0

Jakie warlordztwo? To nie Chiny. Rozkaz wejścia wojsk niemieckich na zachodnie ziemie RP był wydany przez kanclerza Fehrenbacha i zaakceptowany przez prezydenta Eberta. Podobnie jak zajęcia Wilna było rozkazem Naczelnika Państwa Piłsudskiego. Żadna samowolka tu nie miała miejsca.

Mówię o warlordztwie międzypaństwowym, przejawiającym się tym, że zbrojne wejście na sporne ziemie, wbicie swoich flag i powiedzenie "to moje" jest uznawane za akceptowalny element polityki zagranicznej.

Akurat to Ty raczej bredzisz albo świadomie udajesz, że nie zrozumiałeś tego, co Anioł napisał.

Anioł w jednym zdaniu pisze, że Prusacy nas zniewolili, a w kolejnym, że w polskiej historii nie ma żadnych złych Niemców. Tymczasem Prusy były w okresie rozbiorów jednym z państw niemieckich (chociaż jeszcze nie jedynym Państwem Niemieckim TM). Twierdzenie, że to Prusacy, a nie Niemcy nas uciskali jest tak samo prawdziwe, co twierdzenie, że to Niemcy, a nie Prusacy nas uciskali. Względnie że Prusów jako (przynajmniej quasi)suwerennego kraju nie było, nie ma i nie potrzeba. Chociaż każde z nich jest błędne w inny sposób.

A jak można przeprowadzić wojnę bez zbrojeń?

A jak można prowadzić zbrojenia bez wojny? Ano bardzo prosto - robiłem to w Civ 5 po tym, jak przez maleńką armię straciłem miasto. Zbrojenia są aktem wrogim i niepokojącym, ale nie są co do zasady aktem wojny.

I nawet gdyby nie było NSDAP, to sztandar wojenny poprowadziliby inni - konserwatyści, narodowcy, chadecy, socjaldemokraci, bo każdy chciał odbudowania dawnej, kajzerowskiej Rzeszy a niektórzy chcieli zrealizować te cele, których nie udało się uskutecznić Hohenzollernom. 

Gwoli ścisłości: ja nie twierdzę, że tak by nie było. Zwyczajnie nie mam wiedzy. Sądzę, że sam fakt tworzenia armii na miarę państwa i epoki nie jest dążeniem do wojny - ale ustępuję wobec innych argumentów.

Natomiast odpowiedzialność państwa (czy nawet narodu) nie zwalnia z odpowiedzialności jego kierownictwa politycznego. Wojnę rozpoczęło państwo niemieckie, ale rozpoczęli ją także konkretni, znani z imienia i nazwiska Niemcy-naziści. I nawet, gdyby każdy nacjonalista, socjalista i pacyfista na ich miejscu postąpiłby tak samo, to nadal wojnę rozpoczęli: Hitler, Adolf (nazista)...

A dyskusja pt. Niemcy vs. naziści jest kompletnie jałowa. Biorąc pod uwagę, że Rzesza Niemiecka była państwem totalitarnym, stwierdzenie, że naziści = Niemcy jest jak najbardziej poprawne, nie tylko w rozumieniu potocznym, ale też ściśle historycznym, jako że NSDAP kontrolowało każdy możliwy aspekt tego kraju. Można więc obu tych określeń używać wymiennie, a nawet pominąć jedno z nich. Ideologicznym skrzywieniem byłoby tylko twierdzenie, że któregoś z nich używać nie wolno.

Amen.

12-09-2016 20:41
TO~
   
Ocena:
+1

Proponuję się nie obcyndalać, tylko pójść w jedynie właściwym kierunku i raz na zawsze uznać, co następuje: 1 września 1939 kuter rybacki Schlezwig-Holstein (znajdujący się na wodach eksterytorialnych) został bez powodu ostrzelany przez agresywnych Polaków z Westerplatte.

12-09-2016 23:35
earl
   
Ocena:
0

@ Łodzianin

Tylko, że przyłączenie Tyrolu do Włoch a Sudetów do Czechosłowacji nijak się ma do ostrego potraktowania Niemiec, gdyż w tym przypadku nie zostały one w żaden sposób pokrzywdzone. One straciły Alzację, Lotaryngię, Wielkopolskę, Pomorze Gdańskie, część Górnego Śląska, część Szlezwiku, Eupen, Malmedy, Nadrenię, Saarę i Luksemburg i to do tych krajów mogły rościć pretensje a nie do krajów, które nigdy do nich nie należały.

 

@PK_AZ

1) Prowadzenie zbrojeń zawsze zmierza do przeprowadzenia jakiejś wojny. Temu służył wyścig zbrojeń przed I wojną światową, temu służyły zbrojenia niemieckie i sowieckie w okresie międzywojennym, temu służyły zbrojenia sowieckie i amerykańskie w czasie zimnej wojny. Gdyby nie sukcesy polityczne, gospodarcze i wojskowe Rzeszy weimarskiej, to Hitler mógłby co najwyżej wdawać się w pyskówkę na forum Ligi Narodów a i tak by go olano, bo nie miałby za sobą potencjału, stworzonego przez poprzedników.

2) Oczywiście, że rozpoczęli wojnę naziści, niemieccy naziści, kierujący Rzeszą Niemiecką. I nie o to mi chodzi w tym wpisie. Po prostu zegarmistrz próbuje odciążyć winą Niemców a stwierdzić, że to nie Niemcy, a naziści wywołali wojnę. Z drugiej strony nie ma oporów przed obciążeniem Rosjan odpowiedzialnością za wkroczenie 17 września do Polski, kiedy to nie Rosjanie, a Sowieci-bolszewicy z ZSRR zagarnęli połowę Rzeczypospolitej. Nie jest to obłudne?

 

@ Siman

Nie można tych pojęć traktować wymiennie, ponieważ ogólnoświatowa propaganda zapomina o tym, że naziści byli Niemcami i utożsamia ich z Polakami, pisząc m.in. o polskich obozach śmierci.

13-09-2016 00:04
Vukodlak
   
Ocena:
+1

@TO~

At last, the truth has been spoken. Najwyższy czas rozliczyć tych bandziorów, którzy zaatakowali bezbronnych niemieckich rybaków. Albo to byli nazistowscy rybacy? Ciężko stwierdzić...

13-09-2016 07:59
Klebern
   
Ocena:
0
@Siman

Tu masz rację, ugodowa polityka Trumana była przyczyną, że Stalin tak łatwo zainstalował rząd komunistyczny w Polsce. Truman po prostu zbytnio zaufał słowom Stalina o wolnych wyborach. Dwa, nabrał się na gest Stalina. W końcu na czele rządu stanął Mikołajczyk i nie był to jedyny z rządu na obczyźnie. Ciężko to jednak nazwać zdradą, co naiwnością Trumana. W końcu ZSRR przed wojną i w jej trakcie miało dobrą prasę w USA. Bolszewicy mieli hopla na tym punkcie. O zdradzie to mogą mówić Czesi, bo ich bardzo brutalnie i chamsko wrzucono do bloku wschodniego, gdy wielu Czechów walczyło po stronie Aliantów. Im zwyczajnie napluto na twarz, a jakoś nie krzyczą o zdradzie w Jałcie.

Tam gdzie wkroczyli Rosjanie, tam instalowano rządy komunistyczne. USA miało tu niewiele do powiedzenia. Z resztą nawet nie chciało się w to wtrącać, zadawalając się tym co sami zdobyli. Co miał zrobić Roosvelt czy Truman? Nakrzyczeć na Stalina? Strasznie by się tym przejął. Wojnę wywołać? Dobrze, że nie wybuchła.


@Vukodlak
Zamiast wystawiać oceny wziąłbyś chociaż przeczytał Daviesa odnośnie tego " niezaproszenia na defiladę". Owszem Anglicy postąpili kolokwialnie mówiąc, bardzo nieelegancko, ale nieprawdą jest, że żadnego zaproszenia dla PSZ nie wysłali, tylko dla lotników z 303.

Dla Twojej informacji to poszło o kolejność zaproszeń. Anglicy wysłali zaproszenie do Berlinga. Berling odmówił, a dopiero potem w przeddzień defilady wysłano zaproszenie do PSZ. PSZ odmówiło tłumacząc się brakiem czasu, ale to chodziło o politykę. Rząd w Londynie odebrał taką kolejność jako polityczny gest uznania rządu lubelskiego jako legalnego, z resztą słusznie. Lotników z 303 proszono na defiladę osobno po odmowie ze strony Andersa.
13-09-2016 08:35
Łodzianin
   
Ocena:
0

@earl

Tylko, że ja cały czas piszę o ostrym potraktowaniu narodu niemieckiego, czyli całości niemieckojęzycznej ludności od Tyrolu po Szlezwik. Spory terytorialne nie zostały rozstrzygnięte zgodnie z forsowaną przez zwycięskie mocarstwa zasadą "samostanowienia narodów", tylko tak, by możliwie najwięcej odebrać Niemcom, co spowodowało przyłączanie praktycznie całkowicie niemieckich narodowościowo rejonów do państw sąsiednich.

13-09-2016 12:19
earl
   
Ocena:
0

Ale niemieckojęzyczna ludność to nie naród niemiecki. Szwajcarzy czy Luksemburczycy nie uważali się za Niemców, mimo, że mówili tym samym językiem. Podobnie jak Alzatczycy i Lotaryńczycy, związani kulturowo i politycznie z Francją. A nawet ci, którzy uważali się za Niemców, niekoniecznie chcieli przebywać w jednej Rzeszy ze sobą - stąd istniały tendencje odśrodkowe w Bawarii i Saksonii, tłumione przez rząd centralny. Bawarczyków i Saksończyków nikt nie pytał o zdanie, czy chcą być w Rzeszy czy nie - podbój bismarckowski uznano za fakt dokonany i zostawiono ich w jednym państwie, rządzonym przez Prusaków. Dlaczego więc uważasz, że Sudety, Tyrol, Szlezwik, Śląsk, Austria itd. też chciałyby się przyłączyć do Rzeszy?

13-09-2016 13:22
KRed
   
Ocena:
+2

Proponuję się nie obcyndalać, tylko pójść w jedynie właściwym kierunku

Odpowiedzialności za wojnę nie ponosi napastnik, tylko napadnięty, bo swoją słabością zachęcił napastnika do napaści.

13-09-2016 13:29
Łodzianin
   
Ocena:
+1

@earl

Luksemburczycy

Luksemburczycy posługują się trzema językami; luksemburskim (bardziej podobnym do francuskiego niż niemieckiego), francuskim i niemieckim (który jest chyba najmniej znaczącym z tych trzech). 

Sudety, Tyrol [...] Austria

Austria chciała się połączyć z Niemcami (świadczy o tym nawet nazwa pierwszej republiki - Republika Niemieckiej Austrii, obejmującej wszystkie niemieckojęzyczne tereny Cesarstwa), to traktat w Saint-Germain uniemożliwił jej przyłączenie do Niemiec i okroił z części terenu, która przypadła Czechom, Królestwu SHS i Włochom.

Szlezwik

Północny Szlezwik przypadł Danii w plebiscycie i był etnicznie duński. Nie chciał ponownego przyłączenia do Rzeszy.

itd.

Najbardziej problematyczny jest obszar przyłączony do Belgii, ale na korzyść Niemców przemawia fakt, że referendum nie było anonimowe, a ludność mogła obawiać się deportacji.

Zjednoczenie Niemiec to temat na zupełnie inną dyskusję.

13-09-2016 17:23
Siman
   
Ocena:
0

@earl

Nie można tych pojęć traktować wymiennie, ponieważ ogólnoświatowa propaganda zapomina o tym, że naziści byli Niemcami i utożsamia ich z Polakami, pisząc m.in. o polskich obozach śmierci.

Zakładanie, że nazistów utożsamiano z Polakami jest chyba grubą przesadą. Tzn. pisanie o polskich obozach śmierci jest rzeczą, którą każdy Polak powinien oprotestować z oburzeniem za każdym razem gdy padnie w prasie, nie mam co do tego wątpliwości. Natomiast wizerunek nazisty-Niemca jest tak silnie zakorzeniony w światowej popkulturze jak chyba żaden inny wizerunek historyczny ever. Tego naprawdę nie da się przykryć paroma wzmiankami o "polish death camps". Może tu istnieć sugestia kolaboracji Polski (którą trzeba wypleniać), ale na pewno nie utożsamienia.

 

@Klebern

Ciężko to jednak nazwać zdradą, co naiwnością Trumana. 

Historia drugowojenna Polski jest generalnie historią naiwności Zachodu. Dotyczy to zarówno '39, jak i '45. Natomiast poczucie zdrady jest uzasadnione o tyle, że z naszego punktu widzenia nie znaczenia, czy Wielka Trójka nas olała, coś tam przeoczyła czy z premedytacją w to wpieprzyła. Walczyliśmy w wojnie "wolnego świata" z totalitarnymi zbrodniarzami, a na koniec razem z wieloma innymi pionkami zostaliśmy w tej wojnie bez większych łez oddani w objęcia innych totalitarnych zbrodniarzy. Po stronie pragmatyki oczywiście wszystko się zgadza, Jałta to było w 100% podręcznikowe realpolitiks bez sentymentów, ale w tej sytuacji propaganda Zachodu po prostu nie licuje z faktami.

To dobrze obrazuje sytuacja z dyskusji na temat defilady. Nie chodzi o to, czy zaproszono czy nie, ale że gdy fetowano zwycięstwo "tych dobrych" mało kogo obchodziło co i kogo tym Polakom, i dlaczego.

14-09-2016 15:53
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

[email protected] poczucie humoru jest Ci obce prawda? Żyj długo i pomyślnie przyjacielu z Vulkana... 

23-09-2016 07:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.