» Recenzje » 2586 kroków - Andrzej Pilipiuk

2586 kroków - Andrzej Pilipiuk


wersja do druku
2586 kroków - Andrzej Pilipiuk
Znacie Pilipiuka? Ha, a kto go nie zna? Jest kilku polskich pisarzy, których w półświatku fantastycznym kojarzą niemal wszyscy. Nie trzeba być jego wielbicielem, nie trzeba nawet czytać jego książek – o Pilipiuku, głównie za sprawą jego powieści o egzorcyście Jakubie Wędrowyczu, po prostu się wie. Smutnym jednak byłoby ograniczyć tego autora do jednej tylko, wyżej wymienionej serii, gdy w dwa i pół tysiąca kroków (z kawałkiem) dalej można znaleźć kolejną dawkę fantastycznej (i nie chodzi tu tylko o tematykę) lektury.

2586 kroków jest zbiorem czternastu historii o dwunastu różnych bohaterach. Są to głównie opowiadania grozy, przetykane gdzieniegdzie humoreskami. Tę konwencję bardzo sprawnie wspiera inteligentna obserwacja, że nie boimy się tak wydumanego zagrożenia z kosmosu, jak tego, co realnie może nas skrzywdzić. Znakomita większość tekstów balansuje na granicy rzeczywistości i zdarzeń nadprzyrodzonych. Osadzone są one na nam wszystkim bliskich terenach słowiańskich oraz odwołują się do znanych nam okresów w historii.

Właśnie opowiadania, nazwijmy to "historyczne", wypadają w antologii najlepiej. Tytułowe 2586 kroków i bezpośrednio z nimi powiązane Wieczorne dzwony to opowiadania grozy bazujące na lęku przed nieznanym. Są to dwie rzeczy – zarazy, na które nie ma lekarstwa, oraz jej przyczyny, które w realiach XIX wieku wcale nie muszą być racjonalne. Autor zadał sobie wiele trudu (choć bez wątpienia pomogło mu w tym wykształcenie), by świat przedstawiony w jego tekstach wydawał się możliwie realistyczny. W dużej mierze dzięki tej cesze, opowiadanie Mars 1899 robi takie wrażenie. Drugą, niezmiernie istotną rzeczą, jest klimat, generowany przez ponurość świata oraz ulokowanie historii w mrokach rodzącego się Związku Radzieckiego. Idąc tym tropem, wypada wspomnieć jeszcze o dwóch opowiadaniach. W pierwszym, zatytułowanym Griszka, Pilipiuk wykorzystał mgiełkę tajemnicy i niedomówień, jaką osnuta jest postać Grigorija Rasputina, w Strefie zaś skutki tragedii w Czarnobylu. W obu autor po raz kolejny przekonująco łączy literacką fikcję i znane wydarzenia historyczne. Mimo że akcje opowieści dzieli kilkadziesiąt lat, obie okraszone są dawką zbliżonego, ponurego humoru.

Istotnym walorem 2586 kroków jest różnorodność tego zbioru. Wyżej wspomniałem o opowiadaniach klimatycznych i trzymających w napięciu, jednak pojawiają się też niedługie humoreski, które dosłownie bawią do łez. Szczególnego polecenia wymagają w tym miejscu ultrakrótkie opowiadanko Parszywe czasy, fantastycznie skonstruowane i rewelacyjnie zakończone, oraz W moim bloku straszy – pełen absurdalnego humoru list czujnego i spostrzegawczego obywatela do władz.

Oczywiście, w każdej beczce miodu jest łyżka dziegciu. Tu występuje w postaci dwóch opowiadań – Atomowa ruletka, która w wielu elementach jest drażniąco wtórna, i Vlana – opowiadanie zwyczajnie słabe, z niezmiernie naiwnymi bohaterami, posługujące się oklepanymi motywami i stereotypami, pisane jakby bez koncepcji.

Autor posługuje się piórem z zadziwiającą lekkością, nie pozwalając czytelnikowi łatwo oderwać się od lektury. Nie ma tu przesadnej kwiecistości języka, jaką niektórzy wytykają innym autorom (zwłaszcza płci żeńskiej). Nie istnieje też problem "przebijania się" przez kolejne rozdziały - na każdej stronie jest napięcie, wzbudzające w czytelniku ciekawość, co do losów bohaterów, i sprawiające, że 2586 kroków czytałem z prawdziwą oraz nieskrywaną przyjemnością.

Książkę dostałem jako przysłowiowe "wydanie drugie, poprawione". Nie będę krył, że gdy po raz pierwszy wziąłem tę antologię w ręce, powaliła mnie ona łopatki. Estetyka pełni tu dla mnie rolę drugorzędną, zaś za najistotniejsze uznałem to, czy oprawa graficzna będzie współgrała z konwencją całej publikacji, gdyż dysonans mógłby tu bardzo popsuć wrażenie. Na okładce znajduje się ta sama fotografia w stylu retro, która zdobiła wydanie pierwsze, choć nieco wystylizowana na kształt zakurzonego tomiszcza, zdjętego z półki jakiejś dawno zapomnianej biblioteki. W środku każda z kartek została klimatycznie ozdobiona, a użyty papier przypomina ten, który znajdziecie w większości polskich publikacji połowy dwudziestego wieku. Z początku patrzyłem na to nieco sceptycznie, obawiając się, czy owe wstawki graficzne nie będą przeszkadzać w lekturze. Nic z tych rzeczy. Słowa uznania należą się także Maciejowi Dębskiemu, ilustratorowi pozycji.

Szkoda jedynie, że mimo iż jest to wydanie drugie, nie ustrzeżono się literówek. W każdej innej pozycji nie byłby to, co prawda, żaden wielki zgrzyt, jednak oprawa i treść 2586 kroków sprawiają tak fantastyczne wrażenie, że żal ściska serce, iż publikację psują (choć to za mocne słowo) tak prozaiczne błędy.

Antologia 2586 kroków jest czymś, czego doświadcza się nieczęsto. Mimo kilku niedociągnięć, sposób, w jaki została napisana, złożona i wydana, daje niecodzienne poczucie celebracji lektury książki. Zabieg takiego wydania jest poniekąd ryzykowny, gdyż nie wszystkim musi się ono podobać, jednak – według moich doświadczeń – dziwną frajdę i radość sprawia samo trzymanie tej książki w ręku, o lekturze już nie wspominając. Ja jestem jak najbardziej za i proszę o więcej.
9.5
Ocena recenzenta
7.83
Ocena użytkowników
Średnia z 20 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: 2586 kroków
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 7 września 2007
Liczba stron: 520
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-60505-64-9
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

2586 kroków - Andrzej Pilipiuk
Niby daleko, a jednak blisko
- recenzja
2586 kroków - Andrzej Pilipiuk
528 stron
- recenzja
Wilcze leże
O przewadze zwykłego nad niezwykłym
- recenzja
Operacja Dzień Wskrzeszenia
W pogoni za przodkiem prezydenta
- recenzja
Na nocnej zmianie
Fantastyka fandomowa
- recenzja

Komentarze


Qball
   
Ocena:
0
Zdjęcie mimo wszystko jest inne :)

Opowiadanie "wieczorne dzwony" jest IMO słabe i nie trzyma w napięciu - przynajmniej mnie nie trzymało. Uważam je za jedno z najsłabszych w całej antologii.
14-10-2007 23:33
SethBahl
   
Ocena:
0
Ej, bo ja dostałem soft cover, a to zdaje się hard jest na obrazku :P.
14-10-2007 23:36
Qball
   
Ocena:
0
Aha, to wszystko wyjaśnia :)
14-10-2007 23:48
~SC21

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Słyszałżem, że to najlepsza książki Pilipiuka. Ładnie wydana, więc może się skuszę. :-D
16-10-2007 11:16
earl
   
Ocena:
0
Nie jest to na pewno najlepsza książka Pilipiuka, niemniej jednak jest w niej kilka ciekawych opowiadań. Wśród nich interesująca jest alternatywna historia o powojennej hegemonii Polski w świecie ("Serce roście, patrząc na te czasy", jakby rzekł poeta z Czarnolasu) oraz o polisie ubezpieczeniowej, wystawianej przez szatana. Niestety, nie pamiętam ich tytułów.
Ogólnie zresztą nie lubię zbiorów opowiadań nie powiązanych ze sobą bohaterami ani wątkami, tak jak w tym przypadku.
17-10-2007 14:51
~xendo

Użytkownik niezarejestrowany
    brak powiązań
Ocena:
0
Faktycznie zgadzam się z przedmówcą. Brak powiązania pomiędzy opowiadaniami jak to było np w Czarowniku Iwanowie. Do snu czyta się wyśmienicie. Ale czy to komplement?
08-12-2009 08:29
~Edeczka

Użytkownik niezarejestrowany
    Jedna z najlepszych
Ocena:
0
Jedna z najlepszych książek, gorrrąco polecam, a opowiadanie "Wieczorne Dzwony" to jedna z najpiękniejszych opowiastek Pilipiuka...
31-03-2013 19:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.