» Wilkołak: Odrzuceni » Bohaterowie niezależni » Adrian Szyszko

Adrian Szyszko


wersja do druku

Antagonista do Wilkołaka: Odrzuconych

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk
Ilustracje: Mateusz 'night-wind' B.

Adrian Szyszko
Adrian Szyszko Ghost Wolf Cahalith Wiek: 28 lat Cnota: Sprawiedliwość / Wiara Skaza: Nieumiarkowanie Atrybuty: Inteligencja 3, Czujność 2, Determinacja 3, Siła 3, Zręczność 2, Wytrzymałość 2, Prezencja 4, Manipulacja 2, Opanowanie 3 Umiejętności: Wykształcenie 3 (teologia), Okultyzm 1, Śledztwo 1, Informatyka 1, Rzemiosło 1 Empatia 2, Ekspresja 4 (Przemówienia), Perswazja 4 (Morale), Zastraszanie 2, Obycie 2, Wysportowanie 2, Bijatyka 2 (Gauru), Skradanie 2, Przetrwanie 2, Prowadzenie 1 Atuty: Fotograficzna Pamięć (oo), Przywódca (oooo), Zasoby (o), Status: Parafia (ooo), Styl Walki: Tooth and Claw (ooo, patrz The Rage) Dary: Właściwe Słowa (o), Częściowa Przemiana (o), Wyczucie Słabości (o), Przynęta Wilczej Krwi (o), Szybkość Ojca Wilka (oo) Uznanie: Czystość 2, Chwała 1, Honor 0, Mądrość 0, Przebiegłość 0 Zdrowie: 7 Siła Woli: 6 Obrona: 2 Inicjatywa: 3 Szybkość: 10 Harmonia: 3 Esencja: 3 Pierwotne Instynkty: 2 Są miejsca, w których czuje się czyjąś obecność. Obecność kogoś, kto czuwa nad nami na górze. Ludzie zmęczeni egzystencją i ciągłymi absurdami codziennego życia dotychczas nie szukali wsparcia w męczącym obowiązku chodzenia do kościoła. Teraz wszyscy – zarówno młodzi, jak i starzy – zapełniają parafię św. Huberta do ostatniego miejsca, a na kazaniu boją się uronić choćby najmniejsze słówko. Boją się – albowiem na miasteczko padł strach przed przerażającą Boską karą. Wskazówka: Postać Adriana jest ściśle związana z parafią, więc ich rozdzielenie nie miałoby wielkiego sensu. Zarówno kościół, jak i księdza można bez problemu dostosować do realiów jakiejkolwiek podmiejskiej lub prowincjonalnej kroniki, osadzonej w skorumpowanym i przeżartym przez gangi świecie. W tekście nie występują więc odniesienia do konkretnych miejsc; ich nazwy zależą wyłącznie od fantazji Narratora. Bestia Wszystko zaczęło się trzy miesiące temu, w zimny, styczniowy wieczór. Mafia. Po raz kolejny mieszkańcy obserwowali bezsilnie, jak dom za domem staje w płomieniach, a ulicami podczas przestępczych porachunków śmigają kule. Jakież było zdziwienie miejscowych, kiedy następnego dnia reporterzy zdumionych do granic możliwości gazet znaleźli ciało „Świniaka”, grubej ryby przestępczego półświatka, praktycznie wypatroszone i rozszarpane na strzępy. Przerażająca wieść rozeszła się po mieście, ale ludzie... nie byli aż tak przejęci. W końcu zginął morderca, dealer, zły człowiek. A tego samego wieczora, w niedzielę – na ambonie kościoła parafii św. Huberta kazanie wygłosił nowy ksiądz, Adrian Szyszko. Dość szybko prowincjonalna nieufność wobec nowo przybyłego została zastąpiona oddaniem i zaufaniem – duchowny okazał się bowiem świetnym mówcą, a jego kazania o prawości i nieuchronnej Bożej karze dla grzeszników trafiły na podatny grunt. Na początku ludzie szeptali o nim nieżyczliwie, podśmiewali się, plotkowali – ale wkrótce przekonali się o wartości tego, co mówi. Ludziom szkoda tracić choć jedno słowo charyzmatycznego księdza, mówiącego o sprawiedliwości i zbawieniu tych, co wytrwają w dobrych uczynkach. Tylko że... ktoś tę sprawiedliwość właśnie zaczął wymierzać, rozpruwając brzuchy kolejnym mordercom i złodziejom miasteczka.
Zalążki opowieści W przeżartym przez korupcję i przestępców miasteczku zaczynają ginąć przestępcy, bez cienia wątpliwości zabici przez wielkie zwierzę, a jak się okazuje po głębszym śledztwie postaci – przez wilkołaka. Równocześnie w lokalnym kościele pojawia się nowy, niezwykle charyzmatyczny ksiądz. Wierni coraz bardziej lgną do kapłana, a złoczyńcy giną za coraz mniejsze przewinienia. Czy gracze odnajdą powiązanie? Jak wyżej – tylko że postacie, a lepiej ich bliscy są w jakiś sposób powiązani z półświatkiem. Wyobraź sobie postać, której brat jest szulerem lub złodziejem samochodów – czy ogarniająca miasteczko atmosfera paranoi i lęku sprowadzigo na ścieżkę prawości? A jeżeli nie? Czy gracze zdążą go ochronić przed tajemniczym drapieżnikiem karzącym ludzi za grzechy?
Życiorys Adrian urodził się 28 lat temu w tym samym miasteczku, do którego teraz trafił. Wychował się w niezbyt zamożnej rodzinie, mało religijnej: ojciec był ateistą, zaś matka okazała się „wierząca, lecz nie praktykująca”. Tym większym zdziwieniem napawała rodziców fascynacja chłopca Bogiem i katolicyzmem; jeździł na oazy, pielgrzymki, udzielał się w kościelnym chórze. W miarę jak dorastał, a jednocześnie rozpadała się jego rodzina, wiara stawała się w jego życiu coraz mocniejszym oparciem. W końcu rodzice wzięli rozwód – a ojciec dwa lata później popadł w hazard i został znaleziony w starej rzeźni na przedmieściu, bestialsko zabity przez mafię, całkowicie oskubany z pieniędzy. Sprawa rozeszła się po kościach, ponieważ słaba policja nie ośmieliła się rzucić wyzwania przestępczej machinie. Chłopak przez kilka lat, aż do ukończenia szkoły, mieszkał z matką, nierzadko ciężko pracując oraz pomagając jej w podstawowych czynnościach – straciła bowiem pracę i niewiele brakowało, by trafiła na ulicę. W końcu wyjechał na studia, pragnąc wstąpić do seminarium duchownego, co zresztą mu się udało i co pozwoliło mu w pełni przygotować się do powołania. Na rok przed zakończeniem nauki młodzieniec otrzymał najpierw radosną wiadomość – matka znalazła nową pracę i kupiła piękny dom na przedmieściu; a po miesiącu kolejną, tym razem tragiczną: nieznany sprawca zgwałcił i zabił ją trzysta metrów od drzwi wejściowych. Tego dnia Adrian zaczął śnić. Zaczął widzieć Boga, który kazał mu oczyścić świat: w snach pragnął mocy, jaka pozwoli mu się zemścić. Nie zrobił niczego źle. Pan dał mu misję do wykonania. Szukał tej mocy... i znalazł. Po dłuższej eskapadzie rozpoczętej ukończeniem z wyróżnieniem seminarium oraz po Pierwszej Przemianie młody ksiądz powrócił do rodzinnego miasta, do domu swojej zabitej matki. Mieszka na dalekim przedmieściu, w piętrowym domku jednorodzinnym, pełnym religijnych symboli, a mimo tego sprawiającym jakieś ponure wrażenie. Jest wysokim, nieźle zbudowanym mężczyzną o nieporządnych, rozczochranych ciemnych włosach i o dość młodzieńczej, budzącej zaufanie twarzy. Jednak tylko na pierwszy rzut oka – chwila obcowania z księdzem od razu budzi niepokój z powodu jego niesamowitych, szmaragdowych oczu, zdolnych do zatrzymania człowieka w miejscu jednym spojrzeniem. Zawsze nosi sutannę, aczkolwiek jest ona nieco pognieciona, co ściąga na niego uwagę innych księży, jednak nigdy nie skarcili go oni za niechlujność. Twarde mięśnie i duże dłonie pasowałyby bardziej do ulicznego bojownika, niż do duchownego – i rzeczywiście Szyszko bije się naprawdę dobrze. Krucjata Ksiądz Adrian jest samotnym mścicielem. Nie dołączył do żadnej z watah Uratha, a nawet ich unikał, pragnąc, by zostawiono go w spokoju. Jego chlebem powszednim jest modlitwa oraz działalność w kościele parafii św. Huberta – tu naprawdę daje z siebie wszystko, w swych ognistych kazaniach opowiadając ludziom o sprawiedliwości i życiu wiecznym tych, którzy czynili dobre uczynki. Nie jest to kościół, w którym spędził dzieciństwo; stara parafia zbankrutowała i została zamknięta. Parafianie słuchają jego słów – atut Przywódca sprawia, że ksiądz jest prawdziwym liderem, prowadzącym przez cienie zbłąkane Boże owieczki. Mroczny sekret Adriana objawia się nocami. Ksiądz jest doskonale świadomy swej przypadłości – jednak wie, że nie jest to klątwa, lecz dar, bycie bożym drapieżnikiem. Niemal każdej nocy odrzuca sutannę i niezauważony przez nikogo wymyka się na ulice, tropiąc i zbierając informacje. Potem uderza – z chirurgiczną precyzją wykańczając kolejnych członków przestępczego podziemia, w pierwszej kolejności likwidując ludzi odpowiedzialnych za śmierć jego rodziców. Nie negocjuje, nie wymaga, by ofiary prosiły go o przebaczenie; jest zdania, że złoczyńcy już dokonali wyboru. Poluje jako bezwzględny potwór, najczęściej w postaci Gauru lub Urshul, zostawiając wypatroszone zwłoki grzeszników na śniegu. A następnego dnia usuwa wszelkie ślady dookoła swego domu mogące prowadzić do niego, po czym ubiera sutannę i zaczyna kolejny dzień w parafii. Wierzy, że postępuje zgodnie z Bożą wolą i to jest w tym wszystkim najstraszniejsze. Jak widzi resztę swojego dziedzictwa? Królestwo Cienia jest dla niego czymś niezrozumiałym, co bezlitośnie wykorzystują jego mieszkańcy. Nie przechodzi na drugą stronę, nie wie, skąd pochodzą jego moce – Dary otrzymał od duchów, według których wskazówek ślepo postępuje. Pierwsza Przemiana mogła całkowicie odwrócić jego losy – jednak nie zdecydował się podążać ścieżką Uratha, reprezentujących zupełnie obcą mu wiarę w Ojca Wilka i Matkę Lunę. Oczywiście nie było to proste – niektórzy wręcz zmuszali go do nawrócenia. Adrian wykazał się żelazną wolą: przed silniejszymi uciekał, ze słabszymi walczył. Na swoje szczęście trafił akurat na okres, w którym watahę zaatakowali Nieskalani: przeżycie i walka okazały się ważniejsze niż buntowniczy młody Uratha, więc przyszłemu duchownemu udało się zbiec. Świadomość bycia potworem sprowadzała na Szyszkę nawet myśli samobójcze, jednak niebawem po zakończeniu studiów uznał, że musi kontynuować swoje powołanie – a przed Bogiem przysiągł, że nie porzuci wiary w Niego dla pogańskich bożków. Gardzi, bardziej unika innych Uratha – ale nie szuka ich obecności na swym terenie, priorytetem jest jego krucjata przeciwko grzechom zbłąkanych owieczek. Droga donikąd Działania księdza stają się jednak coraz bardziej szalone i potworne. Najważniejsi mordercy i gwałciciele już nie żyją – przyszedł czas na pomniejszych przestępców, a mieszkańcy miasteczka drżą ze strachu jak osika. Kiedy nadejdzie ich czas? Kiedy ich grzechy okażą się tak poważne, że sprowadzą na nich śmierć w krwawych szponach drapieżnika? Ludzie boją się, przestają czynić zło, starają się, by nic, co robią, nie mogło sprowadzić na nich kary. Do łask wracają ikony, krzyże i święte obrazy oraz modlitwa co wieczór. Do konfesjonałów ustawiają się długie kolejki. A na czele tego ruchu odkupienia stoi, o ironio, ksiądz Adrian Szyszko, wzywając do oczyszczenia i dobrego postępowania. Harmonia Adriana przekształca się w paskudny dysonans, a nieliczni świadkowie słyszą krzyki z jego domu, gdy śnią mu się koszmary. Kiedy w swym świętym powołaniu stanie się bezrozumnym potworem? Kiedy dojdzie do wniosku krzyżowca z Béziers – „zabijmy wszystkich, Bóg rozpozna swoich” – i zacznie polować na mieszkańców całego miasta, bez względu na to, czy są oni winni czy niewinni? To tylko kwestia czasu. Takie napięcie źle się odbija na zdrowiu psychicznym Adriana. Ksiądz cierpi na wokalizację oraz łagodne rozszczepienie osobowości. Przy wiernych jest nieugiętym krzyżowcem o pogodnej na pierwszy rzut oka twarzy, twardym jak stal wojownikiem o wolność i czystość, zdolnym jednak do współczucia, empatii, zrozumienia. Kiedy jest sam, w domowym zaciszu, te uczucia znikają – Adrian szeptem mówi do siebie, wybierając cele na tę noc, wypowiadając na głos słowa śmierci, fakty używane do dotarcia do ofiar oraz przeplata to wszystko modlitwą, tworząc niemalże bluźnierczy monolog. Gdy wychodzi z domu, ubrany w czarne, tanie ciuchy (bowiem wie, że je straci podczas przemiany), traci ludzkie uczucia, zmierza bezwzględnie do celu, zupełnie niepodobny do swojego poprzedniego wcielenia – poza żelazną wolą i determinacją. Wszystkie osoby, które w ludzkiej postaci nocnego mściciela rozpoznały księdza Adriana, zostały uciszone na zawsze, a ich rozszarpane zwłoki dołączyły do listy ofiar w miasteczku. Duchy Cała sprawa ma jeszcze jeden, przerażający aspekt. Krwawe pościgi oraz śmierci przestępców poruszyły świat za Rękawicą – duchy strachu oraz niepewności wyczuły, że szalony Uratha jest w stanie dostarczyć im więcej korzyści niż czyny złoczyńców. Początkowo go nawiedzały, ponosząc sromotną klęskę. Jednak bardzo szybko znalazły sposób, by przekonać go do każdej swojej racji – wykorzystując jego wiarę. Numen Fictive Form (patrz dodatek Blasphemies, str. 36) pozwala duchowi na manifestację w postaci odzwierciedlającej religijne wierzenia osoby, której się objawia. Gdy Adrian modli się o siłę do Boga, odpowiadają mu duchy, podając się za wyższe byty. W ten sposób obie strony są zadowolone: ksiądz otrzymuje informacje o słabych stronach swoich przyszłych ofiar oraz różne Dary, uznawane przez niego za narzędzia boskiego gniewu, a duchy spijają Esencję generowaną przez atmosferę strachu i niepewności panującą w miasteczku. Niektóre z nich posuwają się tak daleko w swojej bezczelności, że nawiedzają domy śmiertelników i objawiają im się pod chrześcijańskimi postaciami aniołów, Ducha Świętego, a nawet Matki Boskiej – jeszcze bardziej podsycając napięcie oraz strach przed karą za grzechy. Niektóre z rosnących w ten sposób w siłę duchów zaczynają tworzyć swoje własne kulty śmiertelników, udając anioły i inne biblijne istoty. Powoli cały region zaczyna przesiąkać chorym rezonansem, policja jest równie bezsilna co przetrzebiona przez bestię mafia, a kościół staje się prawdziwą fortecą wiary, tworząc nawet locus o pozytywnym rezonansie. Co zrobią lokalni Uratha?
Zalążki opowieści,
  • Cień stał się niezwykle niespokojny: ulice wręcz tętnią od strachu, niepewności. Duchy powiązane z tymi emocjami stają się groźne i zuchwałe: bez większych skrupułów przenikają przez osłabioną Rękawicę, karmiąc się lękiem śmiertelników. Gracze muszą podjąć wybór: po prostu pokonać potężne duchy lub poszukać głębiej, odnaleźć źródło anomalii. Mogą być w tym przypadku pewni, że mieszkańcy Królestwa Cienia łatwo nie oddadzą swojej kury znoszącej złote jajka.
  • Postacie graczy, uciekając, przez przypadek trafiają do prowincjonalnego kościoła. Od razu urzeka ich... siła, rezonans tego budynku. Wiara i nadzieja ludzi pokładane w tym miejscu są tak wielkie, że gracze zaskoczeni odnajdują nieskażony, pełen pozytywnej Esencji locus. Skąd tyle energii? Czy będą starali się odpowiedzieć na to pytanie, po prostu wykorzystają kościół jako źródło swojej mocy, czy może będą lękać się reakcji gospodarza? Jeżeli jest on w ogóle świadom tego, co się dzieje – gracze nie muszą o tym wiedzieć. Czy rezonans miejsca przyciągnie prawdziwe duchy ochrony i sprawiedliwości, zdolne stawić czoła złu oblegającemu święte mury? Może to być nawet zalążek kampanii dotyczącej wojny pomiędzy całymi dworami mieszkańców Hisilu – po czyjej stronie staną gracze, będą chcieli obronić pozytywny locus czy zagarnąć go dla siebie?
Fabułę można osnuć wokół pełnego Esencji kościoła oraz księdza jeszcze na wiele sposobów, np.:
  • rywalizacja między watahą graczy a inną o kościelny locus;
  • rywalizacja między watahą graczy a Nieskalanymi;
  • spotkanie Adriana na jego dzikich łowach i konfrontacja;
  • pogoń za podejrzewanym o spowodowanie niestabilności Cienia magiem bądź szamanem i uświadomienie sobie fałszywego tropu: być może przyciśnięty do muru Przebudzony pomoże wataże w jej misji?
  • jeżeli postacie mają kontakty w półświatku: do watahy przychodzą przestępcy z prośbą o pomoc, ponieważ ktoś skutecznie wyrzyna kolejnych gangsterów: po której stronie staną gracze?
  • gracze wiedzą o prawdzie – zechcą zabić Adriana czy może pomóc mu wrócić na ścieżkę Uratha? Jeśli to drugie, to jakim kosztem?
Dodatek: Przykładowe Duchy (na podstawie podręcznika podstawowego i Blasphemies) Strachowij Ranga: Pomniejszy Szpon (1) Moc 3, Finezja 2, Odporność 2 Ciało: 4 Wpływy: Strach (o) Numina: Udręka, Chór, Wyczucie Słabości* Siła Woli: 5 Inicjatywa: 4 Szybkość: 8 Obrona: 3 Esencja: 5 Tabu: nie może przebywać w miejscach o rezonansie innym niż strach. Opis: Strachowije są małymi duchami, tworzącymi się w ślepych zaułkach, w zabarykadowanych pomieszczeniach, na cmentarzach i innych miejscach, w których ludzie uciekają, boją się, chcą się wyrwać z koszmaru rzeczywistości. Wyglądają niczym półmetrowe, obłe, czarne robaki o błyszczących pancerzach, ślepych białych oczach oraz tysiącach malutkich, wijących się odnóży, wsysające Esencję jak minogi okrągłymi otworami gębowymi. Występują z reguły w miejscach swych narodzin, nie mogąc wysunąć się poza ten obszar, chyba że jakimś sposobem uda im się dotrzeć w miejsce, gdzie strachu jest ciągle pod dostatkiem. Wtedy też jest ich więcej – obrzydliwe, wijące się kłębowiska strachowijów złożone z dwudziestu, trzydziestu, nawet całego roju osobników mogą być groźnym przeciwnikiem(choć pojedynczo nie mają wielkich szans w starciu z kłami i pazurami Uratha). Kłamca Ranga: Większy Szpon (2) Moc 4, Finezja 5, Odporność 3 Ciało: 7 Wpływy: Kłamstwo (o), Wiara (o) Numina: Sense Character**, Chorus Whisper**, Rozproszenie, Wejrzenie w Świat Materii, Przebicie Bariery Siła Woli: 7 Inicjatywa: 8 Szybkość: 19 Obrona: 5 Esencja: 10 Tabu: jedyna Esencja, jaką jest w stanie pośrednio generować, musi pochodzić z jego kłamstw i sztuczek. Opis: Kłamcy to duchy chłodnego oszustwa użytego w celu karmienia się wiarą i nadzieją śmiertelników. Są raczej samotnikami, ponieważ oszukiwanie tego samego śmiertelnika jest dla nich antagonizmem, a rzadko zdarzają się dwaj Kłamcy prześcigający się nawzajem trikami – po prostu nie wchodzą sobie w drogę. Nie są często widoczni, najbardziej charakterystyczny przejaw ich obecności to otaczające ofiarę szepty, jednak czasem udaje się dostrzec Kłamcę: rozmytą, bladą sylwetkę, podobną do wykrzywionej parodii człowieka. Duchy te są w stanie wyczuwać emocje i pobudki śmiertelników: często przywiązują się do jednej, wybranej raczej w drodze przypadku osoby, karmiąc się jej lękami i nadziejami, równocześnie szepcząc w jej uszy wszystko to, co chce ona usłyszeć. Kłamcy nie są potężnymi wojownikami: osaczeni i zagrożeni bez wahania rozszczepiają się, uciekając w bezpieczne głębie Cienia. * Numen konwertowana z Daru z podręcznika podstawowego. ** Numen z Blasphemies.



Czytaj również

Alicja
Antagonista do Wilkołaka: Odrzuceni
Xin

Komentarze Obserwuj


8536

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Drobna uwaga - moze pisac przy tytulach do jakiego systemu sie odnosi? Bo na glownej stronie nie wiem co to jest "Adrian Szyszko" :)
13-11-2009 00:04
markós
   
Ocena:
0
Już poprawione.

A co do tekstu to gratuluję debiutu i ciekawego BNa ;) oby tak dalej!
13-11-2009 10:16
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0
Jak z zasady nie lubię opisów enpeców, to ten wyjątkowo mi się podoba. Nie jest może specjalnie oryginalny, ale fajnie opisany, a mechaniczna rozpiska towarzysząca tekstowi zasługuje zdecydowanie na plusa. Jeszcze obrazek dorzucić i już w ogóle byłoby idealnie.

Hajdamaka +1.
13-11-2009 10:20
~squid

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
jedna sugestia: może z polskich terminów używać, co? Skoro już mamy polską edycję, to nie ma potrzeby trzymać sięangielskich.
13-11-2009 10:44
Kot
    @squid
Ocena:
+1
Tekst był wyraźnie pisany przed jej wydaniem. A poza tym - nie wszyscy czekali na polską edycję.

Zgadzam się z Adamem, bardzo fajny opis. Brakuje tylko przesunięcia statystyk postaci za fragment z podstawowym jej opisem.
13-11-2009 12:17
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+5
Bardzo mi sie podoba radosna wiadomosc z tego tekstu. O, ta: " nieznany sprawca zgwałcił i zabił ją trzysta metrów od drzwi wejściowych." Wyjatkowo radosna.
Ja bym ten fragment poprawil - np na cos takiego: Na rok przed zakończeniem nauki młodzieniec otrzymał najpierw radosną wiadomość – matka znalazła nową pracę i kupiła piękny dom na przedmieściu; a po miesiącu kolejną, tym razem tragiczną: nieznany sprawca zgwałcił i zabił ją trzysta metrów od drzwi wejściowych.
13-11-2009 12:22
Vukodlak
    Fajnie, że coś się rusza w temacie WoDy.
Ocena:
+1
Ale squid zwrócił uwagę na ważną kwestię. Mamy polską edycję systemu, więc nie ma sensu jej ignorować, bo to wygląda jak bojkot. Sądzę, że redakcja powinna zmienić wszystie terminy na polskie.

Postać trochę psychodeliczna. Nie wiem czy odważyłbym się wprowadzic kogoś takiego do kroniki, bo to mogłoby się skończyć większą rzeźnią niż planowana.
13-11-2009 14:16
kowuś
   
Ocena:
+1
@Ramel: zabieg był celowy, radosna wiadomość o sukcesie i zaraz po niej tragiczna, dla kontrastu. Kwestia gustu, jak kto lubi opisywać.

@squid, Vukodlak, MacKotek: artykuł napisałem jeszcze przed ukazaniem się polskiego Wilkołaka, polskiej wersji nie posiadam (co oczywiście nie znaczy, że stoję wobec niej w opozycji). Moim zdaniem jeszcze gorzej wyglądałoby przemieszanie polskiej podstawki i terminów z angielskich Blasphemies, wystarczająco dziwnie wygląda mieszanie podstawki ŚM i określeń z Wilka, a nigdy nie lubiłem na własną rękę nieoficjalnie tłumaczyć terminów z dodatków, zawsze są jakieś kontrowersje.

Dzięki za przeczytanie i komentarze :)
13-11-2009 15:08
Scobin
   
Ocena:
0
Ramelu:

Bardzo mi sie podoba radosna wiadomosc z tego tekstu. O, ta: " nieznany sprawca zgwałcił i zabił ją trzysta metrów od drzwi wejściowych." Wyjatkowo radosna.

W tekście przed tym fragmentem masz słowo "kolejną". W domyśle – na pewno "kolejną wiadomość", ale już niekoniecznie "kolejną radosną wiadomość". :-)


Co do przekładów: no właśnie, z mojego punktu widzenia (jako redaktora) nielichym problemem jest to, że niektóre terminy mają oficjalne polskie wersje, a inne nie.

Niemniej jednak napiszę do Piotra, może uda się wypracować jakieś twórcze rozwiązanie. ;-)
13-11-2009 15:17
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kowus - ale problem polega na tym, ze wg obecnego opisu obie sa radosne. Zle sformulowanie.

Scobin - wlasnie niestety, niezgodze sie z Toba. Ta kolejna jest tez radosna. Jestem madry, bo konsultowalem sie z polonista :D
13-11-2009 15:26
Scobin
   
Ocena:
0
Ważniejsze od tego, czy ktoś jest polonistą, będzie to, jakich argumentów użył. :-) Problem ciekawy, mój słuch językowy nie każe tego uważać za błąd, ale sam słuch nie wystarczy. Niestety jednak nie przychodzi mi na myśl żadne sensowne źródło, w którym można by to sprawdzić. (Kwestie składniowe trudno ująć w jasne normy).

Natomiast po namyśle nie mam wątpliwości co do jednego: takie sformułowanie [niezależnie od jego formalnej (nie)poprawności] ma dużą szansę wywołania niepożądanych skojarzeń, które niepotrzebnie rozpraszają uwagę czytelnika. Zatem trzeba zmienić. :-)
13-11-2009 16:05
markós
   
Ocena:
0
Dzięki za czujność, już zmienione
13-11-2009 16:31
Scobin
   
Ocena:
0
OK, sprawdzone (niestety kowuś miał akurat sporo spraw na głowie, a ja, bagatela, miałem i mam nadal zapalenie oskrzeli).

Problem polega na tym, że "The Rage" i "Blasphemies" nie mają polskiego przekładu. Czyli tylko niektóre z terminów da się przełożyć z angielskiego. To może chwilkę potrwać, ale spokojnie możecie się spodziewać zmiany. :-)

EDIT (10 IV 2010): Aj, jednak zapomniałem. Jeżeli ktoś jeszcze to czyta i jest sens wprowadzać poprawki, proszę o wiadomość.
20-11-2009 22:59
Qendi
   
Ocena:
+1
zawsze jest sens wprowadzać poprawki. Do it!
11-04-2010 13:16
Scobin
   
Ocena:
0
W porządku. Jest do tego potrzebna podstawka do Świata Mroku, której nie mam (inaczej poprawiłbym od ręki), więc będę dalej szukał kogoś, kto ma i zgodzi się pożyczyć/sprawdzić. A może jest jakiś ochotnik? :)
11-04-2010 15:10
Scobin
   
Ocena:
0
Po latach znowu sobie przypomniałem i poprosiłem Kastora o pomoc. Odpowiedział praktycznie natychmiast – dzięki!

Mam nadzieję, że teraz już wszystko gra.
17-08-2010 21:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.