» Sesja » Motywy » Przemytnicy spaczenia

Przemytnicy spaczenia

Przemytnicy spaczenia
W Imperium można się zetknąć z najrozmaitszymi przejawami okrucieństwa i nieprawdopodobnego bestialstwa. Handel żywym towarem nie jest żadną nowością w realiach Starego Świata. Nawet wiejski pastuch ostrzeże córkę wybierającą się do miasta, by uważała na tych, co winem w gospodach częstują. W dużych miastach działa bowiem wiele grup wyspecjalizowanych właśnie w porywaniu młodych kobiet, które są później sprzedawane i zmuszane do prostytucji. Zdecydowanie mniej wiadomo na temat handlu organami, którymi zainteresowani są przede wszystkim magowie i medycy. Pozbawionym skrupułów naukowcom przestały już wystarczać zwłoki skazańców i ciała wykradane z grobów. Coraz częściej kupują żywych ludzi, którzy następnie poddawani są rozmaitym badaniom, kończącym się dla nich długą i bolesną śmiercią. Ostatnio pojawiły się jednak pogłoski o zupełnie nowym zagrożeniu. W Nuln zaczęło dochodzić do licznych zaginięć przedstawicieli innych ras, w szczególności młodych elfek. Przestępcy zaczęli wykorzystywać swoje ofiary w nowej, niebezpiecznej grze - przemycie spaczenia.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Niejeden czarownik, a nawet zwykły uczony, jest w stanie dobrze zapłacić za uncję spaczenia – nic więc dziwnego, że odpowiednie osoby szybko zajęły się jego dostarczaniem. Procedura przerzucania towaru jest bardzo prosta. Porwane osoby zmuszane są do połknięcia odpowiednio zabezpieczonego spaczenia i transportowane do „miejsca przeznaczenia” – głównie większych miast rozlokowanych wzdłuż Reiku, stąd najczęściej ofiary przewożone są na barkach. Elfki świetnie wtapiają się w grupy przeznaczonych do burdeli dziewczyn. Odurzone krasnoludy zazwyczaj przewożone są bez wzbudzania zbytnich podejrzeń, bo któż to nie widział zalanego w sztok krasnoluda, kumie? Niziołki z dzielnic biedoty często za marny grosz same godzą się na to, by wykorzystać je w roli żywych pojemników, choć nie wiedzą, co przyjdzie im przemycać i jakie będą tego konsekwencje.

W tym nielegalnym procederze muszą także uczestniczyć magowie oraz alchemicy, którzy odpowiednio spreparują spaczeń i przygotują go do transportu. Na ofiary rzadko wybiera się ludzi, zazwyczaj są to przedstawiciele innych ras, obdarzonych większą odpornością na negatywne oddziaływania magiczne. Szczególnie cenne są elfy - spaczeń o wiele słabiej wpływa na ich ciało, więc zgubne oddziaływanie jest znacznie spowolnione nawet w przypadku połknięcia. W trakcie dłuższej podróży człowiek mógłby oszaleć, zmutować lub umrzeć, do czego dochodziło przy próbach podejmowanych przez przemytników. Stąd uznano, że lepiej wykorzystywać w tej zbrodniczej procedurze inne rasy. Co prawda problemy z nagłym wystąpieniem mutacji wciąż się sporadycznie zdarzają, głównie, gdy do przemytu z konieczności wykorzystywane są niziołki lub krasnoludy. Szybciej niż elfy poddają się mocy spaczenia, choć w dużych miastach łatwiej o przedstawicieli tych ras. Większość osób biorących udział w przemycie żywego towaru nie zdaje sobie sprawy z tego, że przewożą także dodatkowy ładunek i konsekwencje „spaczeniowych incydentów” mogą być całkowicie nieprzewidywalne.

Poniżej zaprezentowano szkice scenariuszy tworzących zarys krótkiej kampanii opartej na wątku przemytu spaczenia.
Kurier

Krasnoludzki kurier przeznaczony do przerzucenia kolejnej, wyjątkowo dużej porcji towaru, nie tylko nie wykazał się dostateczną odpornością na spaczeń, ale też - dokonując poważnych zniszczeń w tajnym laboratorium i zabijając dwóch aptekarzy - zdołał wydostać się na ulice Nuln. Zachodzące w jego ciele zmiany niebezpiecznie się pogłębiają, z każdą godziną coraz bardziej przybliżając go do śmierci. Nim to jednak nastąpi, kurier zdąży jeszcze sporo namieszać, mordując przypadkowych ludzi i budząc przerażenie na ulicach miasta. Szefowie przemytniczej szajki decydują się schwytać mutanta, nim dopadną go władze.

Bohaterowie Graczy zostaną wynajęci przez straż miejską do wytropienia i zabicia grasującego po ulicach mutanta. Nie są jednak jedyną grupą liczącą na zgarnięcie wysokiej nagrody. Czy zdążą upolować bestię nim uczyni to grupa wyspecjalizowanych łowców najęta przez przemytników?

Przebieg scenariusza

Śledztwo zaprowadzi BG do jednego z najbardziej odpychających rejonów miasta - Labiryntu. Będą zmuszeni borykać się z wieloma trudnościami, m.in. z hermetyczną społecznością, która krzywo patrzy na przybyszy, czy ze znalezieniem wiarygodnego tropu, który mógłby doprowadzić do kryjówki mutanta. Sytuacja zaogni się w chwili, gdy BG odkryją, że jeden z potencjalnych świadków został zamordowany. Ludzie twierdzą, że to robota takich jak BG – łowców nagród. Wrogie nastawienie mieszkańców dzielnicy zostanie spotęgowane. Jeśli drużyna popełni błąd, może paść ofiarą wściekłego tłumu, który ku przestrodze wywiesi ciała Bohaterów u wejścia do dzielnicy.

Jeśli jednak wszystko pójdzie dobrze i BG zdołają się jakoś dogadać z miejscowymi, dowiedzą się o drugiej grupie najemników, która skierowała się ku starym magazynom. Na miejscu zastaną już jednak tylko zmasakrowane ciała pasujące do opisów członków drugiej grupy. Na pierwszy rzut oka można przypuszczać, że dopadł ich mutant, jednak bystry obserwator zauważy, że rany zadano żelazem, podczas gdy ofiary potwora były rozszarpywane i nosiły ślady szponów i ugryzień. Dotarcie do kolejnych świadków pozwoli Bohaterom odkryć, że jest jeszcze jedna grupa, która urządza tu sobie polowanie.

Dalsze śledztwo zaprowadzi drużynę do chylącego się nad otwartym kanałem szkieletu starej kamienicy. Tam właśnie nasłani przez przemytników łowcy odkryli kryjówkę mutanta. Przy pierwszej próbie ubicia bestii stracili dwóch ludzi. BG mogą być pewni, że sami również nie dadzą rady niczego zwojować. Mogą się przyczaić, licząc na to, że mutant wykończy konkurencję i osłabiony walką da im się łatwo zabić. Albo poczekać, aż trzecia grupa go zabije i później sama stanie się dla BG łatwiejszym celem. A może uznają, że mutant jest zbyt silny i jedyną szansą na jego wyeliminowanie jest połączenie sił z drużyną bezwzględnych morderców?

Co dalej?

Mutant padnie lub bardzo osłabiony zdoła uciec, a jego ścierwo zostanie rychło znalezione w jakimś kanale. BG, choć z trudem, będą w stanie rozpoznać w nim krasnoluda, o którego porwaniu było ostatnimi czasy głośno w portowych tawernach. Jeśli drużyna zatrzyma do dalszych wyjaśnień któregoś z łowców najętych przez przemytników, nie będzie miał on wiele do powiedzenia. W pierwszym odruchu skłamie, że ich grupa - tak jak BG - działała z ramienia władzy. Skuteczne przesłuchanie zmusi go do wyznania, że dobrze im zapłacono za pozbyć się znalazł stwora, najlepiej spalenie. nimi towarzyszył im człowiek, który miał ich kontrolować, ale jako pierwszy zginął z ręki bestii. W rzeczywistości był to alchemik, który miał za zadanie odzyskać spaczeń tkwiący w trzewiach niedoszłego kuriera. BG mogą odnaleźć przy jego ciele szklane fiolki, ołowiane pojemniczki i narzędzia chirurgiczne, ale przeznaczenie tego sprzętu pozostanie dla nich zagadką.
Siostra ambasadora

Kwestia zaginięć nieludzi stała się w Nuln na tyle paląca, że rozpoczęto w tej sprawie poważne – przynajmniej w teorii – śledztwo, które miało ułagodzić naciski ze strony przedstawicieli elfickich rodów. Prawda jest jednak taka, że władze są skorumpowane, zaś kilku śledczym, którzy rzeczywiście chcą znaleźć winnych, brakuje środków, by ruszyć sprawę do przodu. W takiej oto chwili nasłane przez przemytników zbiry dokonują brutalnego ataku na siostry ambasadora Ulthuanu, które wymknąwszy się spod opieki starszego brata, postanowiły obejrzeć sobie Nuln. Ich ochroniarz zostaje zabity, jedna z elfek porwana, a drugiej tylko dzięki niesamowitemu szczęściu udaje się uciec. Na murach miasta natychmiast pojawiły się ogłoszenia z ofertami wysokiej nagrody za jakiekolwiek potwierdzone informacje na temat porwanej i bandytów, którzy są za to odpowiedzialni.

Utrata krasnoluda zmusiła przemytników do szybkiego zdobycia nowego kuriera, jednak atak na rodzinę ambasadora okazał się kolejną pomyłką. Porywacze musieli znacznie przyspieszyć akcję przerzutu. Kilkanaście młodych dziewczyn przeznaczonych do altdorfskich zamtuzów i jedna nafaszerowana spaczeniem elfka stało się więźniami na cumującej w dokach barce, której załoga czeka tylko na dostarczenie brakujących jeszcze "towarów", by móc jak najszybciej opuścić Nuln. Z każdą mijającą godziną w ciele porwanej elfki zachodzą powolne przemiany, mogące mieć całkowicie nieprzewidywalne konsekwencje. Czy uda się do niej dotrzeć, nim barka opuści przystań?

Bohaterowie zostaną najęci jako niezależna siła, która będzie w stanie dotrzeć do sprawców całego zamieszania, albo przynajmniej – na osobistą prośbę zatroskanego ambasadora – odnaleźć porwaną elfkę.

Przebieg scenariusza

BG wnikną w głąb przestępczego półświatka Nuln i prowadząc ryzykowne śledztwo pośród labiryntu ciemnych uliczek miasta, będą zmuszeni borykać się z groźbami, szantażystami, oprychami, a w końcu także nasłanym na nich zabójcą. Dopiero bezpośrednia konfrontacja z kimś takim powinna uświadomić im, że za porwaniami kryje się więcej niż ktokolwiek mógłby wcześniej przypuszczać. Decydując się na przyjęcie zlecenia, nie mogli wiedzieć, że pchają się tam, gdzie obraca się dużą ilością złota i to na ogromną skalę. To świat przestępczego biznesu, w którym nie można sobie pozwolić na popełnienie błędu, inaczej najpewniej skończy się to nurkowaniem w rzece z kamieniem u nogi. A to wcale nie musi być od razu najgorsze, co może spotkać BG. Ostatecznie, po wyeliminowaniu zabójcy i wizycie w jednym, czy dwóch podejrzanych burdelach, w których przyjdzie im się rozprawić z paroma oprychami, BG dowiedzą się, że porwana elfka jest uwięziona na barce. Prawdopodobnie znajdują się tam także osoby bezpośrednio odpowiadające za większość porwań.

Akcję ratunkową można rozegrać na co najmniej dwa sposoby. Jednym jest włamanie - BG będą musieli skoncentrować się na tym, by pozostając niezauważonymi, zlokalizować elfkę i wydostać ją z barki. Nie będzie to łatwe, gdyż barka jest dobrze obsadzona chroniona. Poza tym prócz elfki znajduje się tam jeszcze kilkanaście dziewcząt. Co prawda nikt nie kazał drużynie ratować innych, ale czy podjęcie decyzji o ich porzuceniu przyjdzie BG z łatwością? Druga możliwość to poproszenie straży o wsparcie i przeprowadzenie otwartego szturmu na dobrze bronioną barkę. Główną trudnością będzie wypracowanie odpowiedniej przewagi, którą zapewnić może jedynie szybkie dostanie się na barkę i unieszkodliwienie strzelców. Powodzenie tej akcji powinno zależeć właśnie od decyzji taktycznych.

Co dalej?

Skala zbrodni, w które wplątała się drużyna, stanie się jasna w chwili, gdy uratowana elfka złoży zeznania. Bohaterowie dowiedzą się, że we wszystkim maczają palce czarodzieje, którzy gdzieś w Nuln rafinują spaczeń i prowadzą zakrojone na szeroką skalę badania nad sposobami jego pozyskiwania i bezpiecznego transportu. Dla przeciętnego obywatela jasne jest, że tam gdzie są czarodzieje, zawsze chodzi o coś większego, a najpewniej także politycznego, i nie warto się w to mieszać. Taka przestępcza organizacja nie mogłaby przetrwać bez sprawnego zarządzania i układów nie tylko z pałacem hrabiny, ale też z przedstawicielami altdorfskich Kolegiów Magii.

Bohaterowie powinni zrozumieć, że uratowanie elfki to dopiero początek kłopotów, a ich udział w tej sprawie nie zostanie niezauważony. Oczy wielu potężnych osobistości zwrócą się teraz w ich kierunku i powinni się spodziewać, że ta historia już wkrótce znajdzie swoją kontynuację. Czy BG pozostaną w Nuln z nadzieją, że jakoś im się upiecze, czy może zaciągną się na pierwszą lepszą barkę płynącą do Marienburga? A może sami zdecydują się przeprowadzić atak wyprzedzający, licząc na to, że pokonają wroga nim ten zdąży dobyć broni?



Czytaj również

Komentarze


Tyldodymomen
   
Ocena:
+7
Poleciłbym, ale w scenariuszu nie pada deszcz a w kanałach nie ma skavenów;/
18-03-2013 21:03
Kaczorski
   
Ocena:
+3
A może przerzucanie spaczenia za pośrednictwem zwierząt? Np. zwierzaki przeznaczone na ubój w rzeźni zaopatrującej uniwersytet/ gildię magów - każdy stwór połknął jakąś niewielką (odpowiednio zabezpieczoną) ilość. Suma składa się na konkretny ładunek. Albo gołębie pocztowe? To wcale nie muszą być SKUTECZNE metody, zwierzaki mogą b. szybko mutować, ale przemytnicy przecież wciąż szukają alternatywnych kanałów przerzutu. No i jest potencjał na fajną walkę ze zmutowanym zwierzakiem w rzeźni pełnej zmasakrowanych rzeźników.

Albo coś w rodzaju "podwodnego promu": dwa łańcuchy długie na kilkanaście/ kilkadziesiąt kilometrów, położone w korycie rzeki z wpiętymi pojemnikami na spaczeń. Taka linia przerzutowa mogła działać praktycznie niezauważona, ale w wyniku np wojny gangów zmienił się właściciel i nagle zaczęto przerzucać o wiele więcej towaru. W efekcie stwory w rzece zaczynają mutować i proste zadanie ochrony barki zmienia się w potężne śledztwo.
19-03-2013 00:05
   
Ocena:
+3
WFRP musi być mocny i mroczny klimat. Proponuję by część towaru była przenoszona w taki sposób: co jakiś czas z ulicy znika dziecko, porywają je oczywiście przemycający spaczeń. Następnie dziecko zostaje wypatroszone i wypchane spaczeniem a potem zaszyte. Zawinięte w kocyk niczym żywe jest przenoszone przez bramy miast i dalej przez kobiety udające matki. Kiedy już nie jest potrzebne i zaczyna się rozkładać, takie wypatroszone zwłoki wyrzucane są do kanałów, tam mogą je znaleźć gracze. No i deszcz, w WFRP musi padać deszcz.
19-03-2013 09:48
dzemeuksis
   
Ocena:
+6
Nie rozumiem po co oni połykają ten spaczeń.

Po pierwsze, w ten sposób za wiele nie da rady przewieźć za jednym razem - czy ilość, która się zmieści w żołądku, pokryje koszty z odpowiednią nawiązką?

Po drugie, oni to połykają na okoliczność czego? Czy przy bramach miast są dokonywane przeszukiwania wchodzących osób na okoliczność posiadania spaczenia?

I jeszcze jedna wątpliwość: "stąd najczęściej ofiary przewożone są na barkach."
Ale dokąd? Chyba że użyłeś tutaj "stąd" w znaczeniu "przeto".
19-03-2013 10:08
karp
   
Ocena:
+7
Skuteczne przesłuchanie zmusi go do wyznania, że dobrze im zapłacono za pozbyć się znalazł stwora, najlepiej spalenie. nimi towarzyszył im człowiek, który miał ich kontrolować, ale jako pierwszy zginął z ręki bestii.
Co autor miał na mysli?

Tekst nie przypadl mi do gustu:
1 - Opisuje zbyt wiele detali, do których drużyna nie dotrze, wiekszosć wydarzeń rozgrywa się poza BG
2 - Po co to wszystko? Jasne w Starym Świecie jest przemyt, bo są cła (np. na słynną bretońska brandy), ale ściga się ludzi transportujacych całe wozy/łodzie, a nie pół butelki. Straze miejskie mają trzepać kieszenie i sakiewki każdego przyjezdnego? Oki, nawet jesli to ma wg Ciebie sens - to czy nie lepiej przekupić/podstawić jednego swojego strażnika zamiast babrać się z obróbką tak niebezpiecznego materiału i ryzykować złapanie w czasie próby porwania elfek - elfy to dość hermetyczne społeczeństwo przeczulone na punkcie swojego bezpieczeństwa.
19-03-2013 11:39
Overlord
   
Ocena:
+1
Sam pomysł osoby, która miała kontakt ze spaczeniem i ucieka, a w tzw. międyczasie zaczyna mutować jest bardzo fajny.

Serio - świetny pomysł, aż się dziwię że to nie ja na niego wpadłem :)

Co prawda wiele rzeczy w historii bym zmienił, ale może napiszę na podstawie tego swój scenariusz do młotka. Jak będę miał kiedy i komu prowadzić ;)
19-03-2013 11:49
Indoctrine
   
Ocena:
+5
@karp

Jak najbardziej strażnik będzie trzepał poły płaszcza, bo wie że parę miedziaków mu się sypnie by zrobił to mało dokładnie :)
Tyle że nie przesadzajmy...

Próba zrobienia przemytu spaczenia analogicznego do narkotykowego jest ciekawa, niestety mało prawdopodobna, przynajmniej w takiej formie.

1. Po kiego grzyba aż tak bawić się w szmuglowanie spaczenia? Nie ma go aż tyle i do tego nie jest aż tak używany szczególnie w dużych metropoliach...

2. Pomysł by taki nosiciel mutował - super sprawa. Ten patent mi się podoba :) Ale...

3. Czy trzeba by go aż połykać? Strażnicy nie mają pojęcia co to jest spaczeń, jak wygląda, jak działa. Łatwo by go ukryć w wozie z suszonym łajnem albo torfem (dopóki nie zacząłby chodzić).

4. Na dłuższe wyprawy ta metoda by się nie sprawdzała, nawet elf zmieni się po miesiącu ze spaczeniem w brzuchu w mutka :)

19-03-2013 13:35
Szczur
   
Ocena:
+5
Przeczytałem artykuł, który zawiera jeden interesujący, choć średnio oryginalny pomysł (osoba ze spaczeniem w brzuchu mutuje), niestety obawiam się że wyrażenie moich pozostałych opinii o tym fascynującym scenariuszu na Polterze może być utrudnione.
Wolałbym nie dostawać warna/bana na podstawie zmyślonego punktu regulaminu (jak to ostatnio repek ma w zwyczaju) w stylu 'nie komentuj pod artykułami które ci się nie podobają', więc postaram się tylko rozreklamować te fascynujące dzieło najwyraźniej wyrażające aktualny poziom działu wfrp na zewnątrz wraz ze stosownym komentarzem ;)
19-03-2013 14:09
karp
   
Ocena:
+3
@ Szczur
Czytałem Twój komentarz do tekstu, słowo burdel pada w nim mniej razy niż w tekście powyżej, a innych zuych wyrazów nie dostrzegam. Myślę sobie, że autor zasługuje na solidny feedback, który pozwoli mu w przyszłości pisać lepsze teksty. I gdyby były watpliwosci - to nie jest żadna szydera.
19-03-2013 14:20
Szczur
    @karp
Ocena:
+16
Przekonałeś mnie. Poniżej komentarz:


rpg.polter.pl czyli receptura na kiepskie teksty:

1. Weźmy jakieś elementy ze współczesnej przestępczości (porwania kobiet do burdeli & przemyt narkotyków w żołądkach ludzi)
2. Wrzućmy to do WFRP, upewniając się po drodze że całkowicie i zupełnie nie ma to sensu (masowe porwania elfek do burdeli & przemyt 'specjalnie spreparowanego' spaczenia)
3. Popiszmy się po drodze nieznajomością uniwersum (napiszmy na przykład że to elfy są prawie całkowicie odporne na wpływ Chaosu, zaś halfingi mutują na prawo i lewo)
4. Dodajmy do tego para-przygodowe scenki do poprowadzenia graczom
5. Pamiętajmy jednak, że większość przygotowanych w nich materiałów nigdy nie wyjdzie na światło dziennie i gracze nie mają się tego dowiedzieć
6. Oraz co ważniejsze, upewnijmy się żeby było to absurdalne na każdym możliwym poziomie (na przykład nasz super-syndykat przestępczy w celu zapewnienia dyskrecji porywa krewną elfiego ambasadora która tam się włóczy po mieście, narkotyzuje ją i wykorzystuje jako kurierkę)
7. Nie starajmy się zastanawiać czy to w ogóle ma jakiś sens (bo przecież to absolutnie logiczne, że żeby przemycić małą bryłkę spaczenia najprościej jest wepchnąć ją do porwanej i poszukiwanej elfki, po czym szmuglować całą elfkę która jest o wiele łatwiejsza do ukrycia) i czy nie możemy jakoś prościej osiągnąć efektu który chcemy (ktoś ma spaczeń w brzuchalu i mutuje po drodze)
8. Dodajmy absurdalny spiseg!
9. Profit
19-03-2013 14:34
54591

Użytkownik niezarejestrowany
    Immersja
Ocena:
+1
,,Co prawda problemy z nagłym wystąpieniem mutacji wciąż się sporadycznie zdarzają, głównie, gdy do przemytu z konieczności wykorzystywane są niziołki lub krasnoludy."
-- Niziołki są odporne na mutacje chaosu.

Tekst dobry, czyta się bardzo gładko. Kilka motywów z przemytem wykorzystam podczas sesji, gdzie dwójka z graczy grających śnieżnymi elfami postanowiła założyć własną nielegalną działalnośc.
19-03-2013 15:08
dzemeuksis
   
Ocena:
+2
@Szczur
Nie przesadzasz trochę? Tekst nerv0 jest inspirujący. By takim być nie musi się składać z samych doskonale generycznych rozwiązań pasujących do wizji i stylu każdego warhammerowego MG. Jeśli wywołuje dyskusję owocującą innymi pomysłami, to jeszcze lepiej. Ale optymalną drogą do jej wywołania/podtrzymania nie jest szydercza jazda bez pardonu.
19-03-2013 15:55
Kaczorski
   
Ocena:
0
Połykanie spaczenia - może jeśli spaczeń znajduje się wewnątrz żywego ciała jest niemal niemożliwy do wykrycia (pod warunkiem że nie wchodzi z nim w reakcję). I stąd wielkie, powlekane alchemicznymi preparatami "tabletki spaczeniowe" albo nawet pojemniki zaszywane wewnątrz ciał kurierów (enpec: chirurg który wykonuje takie operacje - z jednej strony część układu z którym walczą gracze, z drugiej - jego umiejętności medyczne mogą się przydać drużynie).

Rzeczywiście, wypadałoby przed sesjami z takim tematem przemyśleć sposoby wykrywania tego badziewia. To chyba największy brak tego artykułu, jeśli się już czepiać.
19-03-2013 16:24
Repek
   
Ocena:
+1
Rzeczywiście, wypadałoby przed sesjami z takim tematem przemyśleć sposoby wykrywania tego badziewia. To chyba największy brak tego artykułu, jeśli się już czepiać.

Najlepszy byłby tresowany skaven, jak psy na lotniskach.

EDIT: Bez pozdrówek, bo sprawa jest śmiertelnie poważna.
19-03-2013 16:33
Tyldodymomen
   
Ocena:
+4
Repku, a gdzie pozdrówka ? :(
19-03-2013 16:39
nerv0
   
Ocena:
+4
Z pracy, więc na szybko.

Każdą krytykę jak zwykle przyjmuję i postaram się wyciągnąć z niej wnioski (szczurze, twoje uwagi zapewne są słuszne, sam jednak nauczyłem się, że nawet kompletną krytykę można przekazać w całkowicie niechamski sposób, tak aby człowiek ucieszył się, że ją dostał. Popracuj nad tym. ;))
19-03-2013 16:44
54591

Użytkownik niezarejestrowany
    >>> Nerv0
Ocena:
+1
Czekamy na profesję startową ,,Połykacza spaczenia", gdyż jej wartość klimatyczna jest bardzo konkurencyjna w stosunku do profesji szczurołapa. Da radę?
19-03-2013 17:22
Tullaris II
   
Ocena:
0
Ja się tylko przyczepię do jednego. Fabularnie faktycznie elfy są odporniejsze na mutacje niż ludzie, ale według mechaniki nie ma między nimi różnicy. Niziołki natomiast mają z automatu zdolność - odporność na chaos tak więc one są bardziej przydatne do takiego procederu.
19-03-2013 17:40
42017

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ale niziołkowe prostytutki to raczej "towar" niszowy O.o
19-03-2013 17:42
Repek
   
Ocena:
0
@Tullaris
W 3ed. elfy, krasie i halflingi zamiast mutacją ryzykują chorobami psychicznymi. Nie ma tu żadnej różnicy, kto się nadaje lepiej, a kto gorzej.
19-03-2013 17:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.