» Artykuły » Uniwersum » Karak Varn

Karak Varn

Karak Varn
Karak Varn - niegdyś ta wielka twierdza z łatwością mieściła nawet sto tysięcy krasnoludów. Została wybudowana z rozmachem i przepychem architektonicznym. Powstała zapewne gdzieś w Pierwszej Erze, kiedy Krasnoludy mogły pozwolić sobie na wystawienie milionowej armii, w większą nie uwierzę, mimo że ich twierdze były rozsiane po wszystkich górach znanego świata. Jej główna cześć znajduje się pod ziemią.

Powierzchniową część twierdzy zwano Vel’hesh, Ostańcem lub Czatowanią. Tam przyjmowano nie-krasnoludzkich dyplomatów, dbano o interesy brodatego ludu. Oczywiście, wykuta w górskim stoku twierdza była niezwykle potężnym środkiem zaradczym przeciwko napastnikom z zewnątrz, a przede wszystkim złu, które rozbudziło się w odmętach Czarnej Wody. Dawne Krasnoludy jednak umiały zażegnać poważne nawet zagrożenia, nie uginając się przed zdradziecką magią wody. Władano stamtąd wszystkimi przełęczami widocznymi ze szczytu Varn.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

W obecnych czasach liczba krasnoludów zamieszkujących górę nie przekracza dwóch tysięcy. Długo by mówić o przyczynach takiego stanu rzeczy, jednak dla potomności, a zwłaszcza ku przestrodze, postaram się spisać to, co przyczynia się do naszego wymarcia. Duma naszego ludu jest jedną z ważniejszych przyczyn. Nasz król Gruni XIII odmawia przyjęcia pomocy tak od innych klanów, twierdz, jak i przede wszystkim nie-krasnoludów. Tłumaczy to słowami z Księgi Przodków, podpiera tradycją. Czy jednak szkodą dla naszych przodków byłoby przetrwanie ich potomków? Czy mamy stać się ofiarami tych marnych, pogardzanych goblinów? One chociaż potrafią się zorganizować, przystosowują się do zmieniających się warunków. My nie.

Zwyczajem było odkładanie połowy dochodów z handlu do skarbca, czwarta część szła na wynagrodzenia robotników i mistrzów, a ostatnia trafiała do szkatuły króla, którą to mógł doraźnie rozporządzać. Był to dobry zwyczaj na czasy, w których prowadziliśmy ożywiony handel, mistrzów było zaś tylu, ilu teraz mamy robotników. Stajemy się, dosłownie, przechowalnią złota dla zielonoskórych. Wystarczy im po nie przyjść, prędzej czy później nie stanie krasnoluda, żeby ich bronił. Być może plugawa goblińska tłuszcza zrobi ze złota użytek, gdyż my w myśl wzniosłych ideałów i nieaktualnych przykazań przodków jedynie je gromadzimy. Tymczasem nasz lud głoduje, jest źle ubrany, brakuje mu sprzętu, ekwipunku. Poczyna brakować ducha.

Jak można reagować wobec rzędów złotych zbroi, zdobiących ściany broni, które wyszły spod rąk najbieglejszych mistrzów, kiedy na sobie ma się starą skórę, a w ręku zardzewiały topór? Dlatego umieramy, nawet bitwy z goblinami zbierają swoje żniwo, gdyż tracimy jedyną przewagę: sprzęt. Ortodoksyjne trzymanie się starych prawideł jest czymś, czego nie mogę pojąć. Znam historię naszego ludu, znam Ścieżkę Kamienia, ale ta dawka żółci to więcej, niż może znieść krasnolud. Zwłaszcza krasnolud, który widzi, że dawną świetność można by przywrócić!

Ludzi honoru nazywamy krzywoprzysięzcami, tylko dlatego, że chcą coś zmienić, wnieść swój wkład w odrodzenie naszej rasy. Tworzymy w ten sposób włóczących się po szlakach Zabójców spośród najbardziej utalentowanych z nas. Młode krasnoludy odchodzą szukać szczęścia gdzie indziej, przybysze nie zostają dłużej niż kilka zim. Bo jak żyć w państwie, w którym za najmniejszą przewinę staje się przed Prawem Przodków? Gdzie na pojęcie żony czeka się dwadzieścia lat, wedle zwyczaju? Gdzie pusta duma władców odmawia im rozsądku, by wynająć ludzkich najemników, którzy za marne pieniądze odsunęliby od nas grozę upadku?

Wiem, że zamykając te słowa w papierze, zamykam również swoją drogę do kamienia. Nikłe są szanse, aby moi ziomkowie przeczytali owe rozważania, jeśli jednak się tak stanie, niech wspomną słowa starego Dwalina...

Twórca tego zapisu, nieznany szerzej Mistrz Wiedzy, został pozbawiony prawa przynależności do rasy krasnoludzkiej i odarty z honoru. Nie dano mu nawet szans na chwalebną śmierć, gdyż nie miał nigdy wrócić do kamienia.



Czytaj również

Komentarze


   
Ocena:
0
Takie sobie
01-07-2012 12:15
Kroshgar
   
Ocena:
0
krótkie
10-07-2012 15:09
Nefarius
   
Ocena:
0
"Stajemy się, dosłownie, przechowalnią złota dla zielonoskórych. Wystarczy im po nie przyjść, prędzej czy później nie stanie krasnoluda, żeby ich bronił."

Nie stanie krasnoluda, żeby ich bronił?
16-09-2012 14:31
feanor785
   
Ocena:
0
@Nefarius

Nie zostanie. Kiedyś się tak mówiło. Dodałem to dla efektu stylizacji.

Pozdro
16-09-2012 19:50
Ulli
   
Ocena:
0

W warhammerze krasnoludy udają się do sal chwały gdzie biesiadują z przodkami i Grungnim, ale plus za fascynację Dragon Age Origins. Przednia gierka.

Nie dano mu nawet szans na chwalebną śmierć, gdyż nie miał nigdy wrócić do kamienia.

Jedyny sposób na pozbawienie krasnoluda prawa do chwalebnej śmierci i odkupienia win jest wykonanie na nim wcześniej egzekucji. Żaden król, głowa klanu czy szef gildii nie może zabronić krasnoludowi wstąpienia na drogę zabójcy trolli. 

Jesteś lastinowiczem. Nie pytam, stwierdzam fakt. Takie klasyczne dla tamtego forum pustosłowie po którym człowiek zastanawia się kto mi zwróci zmarnowane 5 minut. Ale próbuj dalej. Ćwiczenie czyni mistrza.

27-07-2017 21:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.