
Nastał spokój. Emocje opadają. Na twarzach, powoli, wikwitują uśmiechy. Minie jeszcze trochę czasu, nim oswoimy się z sytuacją, nim dotrze do nas, że to już koniec, że wszystko potoczyło się tak, jak potoczyć się miało. Może nawet ociupinkę lepiej.
Operacja Stronghold dobiegła końca.
To było największe przesięwzięcie w historii Portalu. Wielotysięczny nakład. Równoczesna premiera w czterech krajach, w Polsce, Francji, Niemczech i Wielkiej Brytani, precyzyjna logistyka, wysyłka setek egzemplarzy do sklepów z grami z całego świata, od Malezji i Tajwanu, przez Czechy, Szwecję, po Hiszpanię, USA, Kanadę. Cztery wersje językowe, kilkaset komponentów, uroczysta premiera na targach w Essen, nagrywanie singla, kręcenie trailera, teledysków, produkcja koszulek, wywiady dla prasy i serwisów internetowych z całego świata.
Pracowaliśmy 10 lat, rozwijaliśmy się i uczyliśmy się, by teraz, w roku 2009 sprostać wyzwaniu i stworzyć największą polską produkcję planszową. I nie spieprzyć tego.
Wracamy z Essen z podniesionym czołem. Stronghold znalazł się w pierwszej 10 najpopularniejszych gier targów (przy ponad 600 premierach gier!), od wielu dni znajduje się na drugim miejscu (obok Dungeon Lords) w rankingu na najgorętszą grę planszową świata (BoardGameGeek: The Hottest). Nasze stoisko odwiedzali najwięksi twórcy gier (autorzy Wysokiego Napięcia, Conflict of Heroes, Through the Ages), najsłynniejsi publicyści (Games International, BoardGameNews.com), wydawcy, dystrybutorzy, dziesiątki ludzi z branży. Pod koniec targów już praktycznie na każdym kroku zaczepiali nas ludzie i podnosząc kciuk do góry wykrzykiwali: "Stronghold! Great game!" Wszystko to było jak piękny sen. I działo się naprawdę.
Przez cały czas trwania targów prowadziliśmy relację, wrzucaliśmy filmy na naszą www i komentowaliśmy to, co dzieje się wokół nas i Strongholda, pracowaliśmy od świtu do północy i dłużej. Głos - naprawdę - podczas targów stracili kolejno Bogas, Multi, a w końcu i ja. Łykaliśmy prochy, pakowaliśmy w siebie witaminy i walczyliśmy, do upadłego, bo to był ten moment w roku do którego przygotowywaliśmy się od wielu miesięcy. Padaliśmy z sił i podnosiliśmy się. Prosiliśmy o zmianę, przybijallismy piątkę i pomagaliśmy sobie wszyscy tak bardzo jak tylko się dało.
Niesamowita przygoda.
W piątek zrobiliśmy w Firmie wolne. Jest chwila, by odetchnąć. W środę prowadziłem Monastyr i była to jedna z najlepszych sesji Monastyru w ostatnich latach. W środę prowadzę ponownie. Wreszcie mam czas, by przeczytać 'Życie w obrazkach' Eisnera, 'Wigilijne psy' Orbita i gromadę innych rzeczy. Odpalam 'Doom3' i 'PES'. Stres opadł. Jest chwila wytchnienia. Zdobyliśmy Mount Everest, stworzyliśmy grę, która była jedną z najpopularniejszych gier targów Essen, pośród 600 premier, pośród 1500 wydawców, pośród 150 000 uczestników.
Teraz odpoczywamy.
A potem zaczniemy się rozglądać za kolenym ośmiotysięcznikiem...
Waszym zdaniem...