» Scenariusze » Wszyscy moi oszukani

Wszyscy moi oszukani


wersja do druku

Scenariusz wyróżniony w konkursie Quentin 2011

Autor: Redakcja: Galmadrin
Ilustracje: Adrianna Macierzyńska

Wszyscy moi oszukani
Prezentujemy wyróżniony w konkursie Quentin 2011 scenariusz autorstwa Kamila 'Talandora' Sobierajskiego Wszyscy moi oszukani do systemu Zew Cthulhu.

Dziękujemy wydawnictwu Galmadrin za redakcję i skład tekstu. Okładkę specjalnie na potrzeby tej publikacji wykonała Adrianna Macierzyńska.

Pobierz plik (PDF, 41 MB)



Czytaj również

Evernight: Smocza szczodrość
Krótka opowieść z Waluzji
La Revolution
Wyróżnienie w konkursie Quentin 2011
Utracone Dziedzictwo
Finalista konkursu Quentin 2011

Komentarze


Seji
    Redakcja? Korekta?
Ocena:
+6
Pierwszy akapit:

"Wszyscy moi oszukani to scenariusz napisany do systemu Zew Cthulhu. Jest
kampanią której założeniem była nieliniowość, oraz dowolność pozostawiona gra-
czom. "

Losowe zdanie pare stron pozniej:

"Księga otworzyła oczu młodzieńca na prawdziwą naturą wszechświata, odmieniając jego życie. "

Ten tekst zostal przeczytany przed publikacja? Serio?
16-10-2011 19:39
narsilion
   
Ocena:
+1
No jest błędów sporo, mniejszego i większego kalibru.

"Wierza" na mapce (s. 12) też robi wrażenie.

Zobaczymy, może wydawca to jeszcze przeczyta i podmieni plik na poprawiony.
16-10-2011 20:24
Repek
   
Ocena:
+1
@narsilion

Każdy [a było przynajmniej tyle osób co w kapitule], kto czytał oryginał, wie, że strona edytorska nie była największą zaletą tego scenariusza. :) Można zresztą sprawdzić na stronie Quentina.

Wydaje mi się, że Galmadrin sporo zrobił dla tego tekstu. Teraz w ogóle da się go czytać - i nie mówię o mniejszej ilości błędów, bo oczywiście są - ale o czcionce, układzie strony i tak dalej.

FhtagnPozdro
16-10-2011 21:00
Aesandill
   
Ocena:
+1
To nadal znakomity scenariusz do Zewu tyle że w lepszej oprawie i łatwiejszy do przeczytania.
A nie do końca sprawna redakcja - no cóż - wtopa ;)

Pozdrawiam
Aes
16-10-2011 21:05
Sting
    Coraz bardziej się...
Ocena:
+4
...obawiam o redakcję Gaslighta.

Trzymam jednak bardzo mocno za niego kciuki.
17-10-2011 08:55
nerv0
   
Ocena:
+1
Gdyby jeszcze cały tekst był chudszy o jakieś 30 stron... :)
17-10-2011 12:29
Talandor
   
Ocena:
+4
Piszecie tak jakby jakaś literówka była dla was ważniejsza niż treść. Tekst ma być pomocą dla Narratora, ten ma go raz przeczytać i opracować sam dla siebie.

Piszecie jakby przerabianie moich myślotoków, opisywanie luźnych, elastycznych koncepcji, czy rozmyślań, było czymś prostym. To jest drugi scenariusz jaki opisałem w życiu. Dajcie mi trochę czasu by się nauczyć zwięzłości i stylu, to nie przychodzi samo.

Tyle komentarzy, a żaden nie odnosi się do treści i samej opowiedzianej Historii. Jakby to nie było grono fantastów, o wielkiej wyobraźni ale grono nauczycieli polskiego.

Owszem są błędy, literówki. Nie usunięte komentarze, jak na przykład, irracjonalne "To Wydra!" w opisie Gherta. Ale czy na prawdę, to one są tu najważniejsze?
17-10-2011 15:41
Aesandill
   
Ocena:
+2
@ Talandor
"To nadal znakomity scenariusz do Zewu tyle że w lepszej oprawie i łatwiejszy do przeczytania".

Ekhem,
Można lepiej pochwalić?

Pozdrawiam
Aes
17-10-2011 17:02
Sting
    @Talandor
Ocena:
+8
Wszyscy wierzymy, że pod względem językowym będzie u Ciebie coraz lepiej.

Natomiast, gdy widnieje w wieści sformułowanie:

"Dziękujemy wydawnictwu Galmadrin za redakcję i skład tekstu."

To odbiorca ma prawo oczekiwać, że tekst został przeczytany i poprawiony przez osoby za to odpowiedzialne.

To nie Twoja wina, że finalna wersja przygody wygląda tak, jak wygląda.

P.S. I wypraszamy sobie porównanie do grona nauczycielskiego języka polskiego. Już jedna pani podobno doktor od tegoż trudnego języka zepsuła świetny - pod innymi niż językowe względami - produkt. ;]
17-10-2011 18:13
Scobin
    @Talandor
Ocena:
+3
Pewnie warto podkreślić, że umieszczone tutaj komentarze – tak wynika z moich obserwacji – nie są niczym wyjątkowym w naszym erpegowym Internecie (i pewnie w ogóle w polskiej sieci). Wskazywanie pojedynczych błędów przeważa nad takimi ocenami, w których bardziej znaczącym aspektom tekstu poświęcano by proporcjonalnie więcej uwagi niż tym mniej istotnym.

Przyczyny tego stanu rzeczy mogą być rozmaite i niekiedy całkiem prozaiczne (dla przykładu, wyliczenie kilku niedopatrzeń wymaga znacznie mniej czasu niż całościowa ocena, a czas to pieniądz). Nie chciałbym jednak tutaj o nich pisać, przede wszystkim zaś nie chciałbym ich tu oceniać, bo to kontrowersyjna kwestia i grożącą dłuższą dyskusją, a czas to pieniądz. ;-)

Powodzenia w tworzeniu kolejnych tekstów! Quentinowe wyróżnienie dla drugiego scenariusza, który spisałeś w życiu, to dobry początek dalszej drogi. :-)
17-10-2011 21:40
Seji
   
Ocena:
+6
Scobinie drogi,

Chetnie napisalbym cos wiecej o tym scenariuszu, ale odpuscilem sobie po paru stronach - z powodu pozostawionych bledow. Gdyby tekst nie byl podpisany nazwiskiem redaktora, tylko oznaczony jako "wersja quentinowa - taka, jaka dostalismy" slowa bym nie powiedzial.


@Talandor

Jak napisal Sting, nikt nie zarzuca Tobie braku takich czy innych umiejetnosci. Podnoszona kwestia jest to, ze tekst opisano jako poprawiony, a wyglada, jakby nikt go nie tknal palcem, poza skladem (zostawienie bledow, ktore podkresla dowolny modul sprawdzania pisowni to juz nawet nie niechlujstwo - to lenistwo).

Wbrew temu, co pisze Scobin, komentarze takie jak tutaj raczej nie przewazaja. Jednak czytelnicy zwracaja zwykle uwage na istotne dla nich aspekty publikacji - tutaj na bledy (przynajmniej ja tak zrobilem, a w rezultacie zniechecilo mnie to do dalszej lektury; mam duza odpornosc, ale od tekstu opublikowanego na powaznym portalu, sygnowanego dodatkowo przez wydawnictwo, wymagam wiecej niz od wpisu na blogu).

Jesli rozejrzysz sie chocby w tym serwisie, znajdziesz innego rodzaju komentarze i dyskusje - merytoryczne, odnoszace sie do tresci, nie do formy (dobra forme rzadko kto komentuje - a szkoda). Czego zycze kolejnym Twoim tekstom. :)
17-10-2011 22:06
Sting
    @Scobinie...
Ocena:
+2
...pogubiłem się w Twojej argumentacji. Znaczy nie można powiedzieć NIC negatywnego, bo wtedy stoi się po stronie zomo, a nie po stronie Polska? ;] [podkreślę emotikonke - ŻART]

Jest podpisane, że była redakcja? Jest. Zrobiono ją? Nie.

Czy ktoś coś zarzuca scenariuszowi? Nie. Sam uważam, że jest dobry. Co nie zmienia faktu, że ta wersja korekty na oczy nie widziała.

Mam wyliczać niedopatrzenia redakcji jak Kastor? Mógłbym. Seji też by mógł. Pytanie jest tylko jedno - czy my to powinniśmy robić? W momencie, gdy tekst jest po redakcji.

Naprawdę, jechanie na starej nucie, "bo fandom tylko krytykuje" w tej sytuacji jest po prostu śmieszne.
17-10-2011 22:16
Scobin
   
Ocena:
+1
Drogi Marcinie!

Chetnie napisalbym cos wiecej o tym scenariuszu, ale odpuscilem sobie po paru stronach - z powodu pozostawionych bledow.

To jedna z możliwych przyczyn, których jest wiele i między innymi dlatego nie chciałem tutaj o nich pisać. :)

Wbrew temu, co pisze Scobin, komentarze takie jak tutaj raczej nie przewazaja.

Obstaję przy opinii, że wskazywanie pojedynczych błędów (a) nie jest niczym wyjątkowym oraz (b) przeważa nad złożonymi całościowymi ocenami (co niekoniecznie znaczy, że dominuje we wszystkich komentarzach). Natomiast nie bardzo widzę, jakiego kryterium mielibyśmy użyć do rozstrzygnięcia różnicy w naszych poglądach, toteż zapewne pozostaniemy przy swoich zdaniach.

Natomiast fajnie, że wszyscy dobrze życzymy następnym tekstom Talandora. :-)

___________

@Sting

...pogubiłem się w Twojej argumentacji. Znaczy nie można powiedzieć NIC negatywnego, bo wtedy stoi się po stronie zomo, a nie po stronie Polska? ;] [podkreślę emotikonke - ŻART]

Nie ma sprawy, żadnej części tego cytatu nie biorę na serio. :)

Naprawdę, jechanie na starej nucie, "bo fandom tylko krytykuje" w tej sytuacji jest po prostu śmieszne.

Inaczej odbieramy wymowę mojego komentarza. :)
17-10-2011 22:17
Sting
    @Staszku...
Ocena:
+3
...może ja po prostu jestem przewrażliwiony na punkcie poprawności językowej, ale naprawdę redakcji tego tekstu obronić się nie da.

Wydaje mi się, że to nawet nie jest krytyka. To po prostu stwierdzenie faktu - autokorekta worda nawet część rzeczy podkreśla.

A wymowa komentarza, cóż ja go odebrałem ofensywnie. To było takie mniej ostro napisane: "krytyk i eunuch z jednej są parafii. Obaj by chcieli, żaden nie potrafi". Ale jak piszesz, inaczej widocznie odbieramy wymowę komentarza.
17-10-2011 22:25
Scobin
    @Tomaszu
Ocena:
+1
A wymowa komentarza, cóż ja go odebrałem ofensywnie. To było takie mniej ostro napisane: "krytyk i eunuch z jednej są parafii. Obaj by chcieli, żaden nie potrafi". Ale jak piszesz, inaczej widocznie odbieramy wymowę komentarza.

No cóż, starałem się zaznaczyć, że przyczyny pisania krótkich komentarzy wskazujących błędy mogą być różnorakie. Próbowałem podać przykład, ktory nie będzie budził specjalnych kontrowersji (sam mam zbyt mało czasu, aby w złożony sposób komentować wszystkie teksty, które w mojej opinii warto by było całościowo ocenić). Nie użyłem nawet słowa "krytyka", bo wiem, że bywa różnie odbierane. Intencją mojego komentarza było zasugerowanie Talandorowi, że w polskiej sieci rzadko można uzyskać całościowe oceny napisanych tekstów, zatem sytuacja, która najwidoczniej trochę go zmartwiła czy zasmuciła, nie jest niczym wyjątkowym – być może więc najlepiej nie przywiązywać do niej większej wagi, tylko dalej robić swoje. A jak wspomniałem gdzie indziej, wszyscy dobrze życzymy kolejnym tekstom Talandora. :-)

Innymi słowy, moja prywatna ocena "tendencji komentarzowej", o której piszę, pozostaje w tym miejscu bez znaczenia. Jeśli będę chciał ją wyrazić, zrobię to gdzie indziej.

Poziom redakcji scenariusza to odmienna sprawa, na ten temat celowo się tutaj nie wypowiadam (choćby dlatego, że sam zajmuję się teraz korektą paru quentinowych scenariuszy i byłbym w niezręcznej sytuacji).

Pozdrawiam i życzę dobrej nocy!
17-10-2011 22:37
Aesandill
   
Ocena:
+7
@ Talandor

Troszkę szersza opinia:

Co jest na plus:
- Mapy myśli, karty postaci, niezłe przemyślane mapy lokacji. Wszystko co potrzebuje Mg ma na tacy.

- Pomysłowe wykorzystane klasyczne motywy i potwory mitów Cthulu. (świetny pomysł z rytuałem, tablicami i Ubbo Sathla)

- Duża swoboda dana graczom przy świetnie skonstruowanym świecie(lokacje i BNi)
Bardzo spodobał mi się pomysł z Ghert'em oraz cała klasyka typu wskrzeszanie przodka.

Co na minus:

- Objętość
Czyli powtarzające się informacje i nie przyjazność drukarce. Dało by się to skrócić (jak pisał nerv0 o 30 stron krótsze było by dużo lepsze).

- Objętość ponownie
Wiele informacji jest zwyczajnie do wykasowania. Niektóre szczegóły są zupełnie niepotrzebne a sprawiają że ciężko się to czyta
(rozpisana szeroko Rebeca itp). Nie ma odpowiednio rozłożonych informacji o ważności BNów. Każdy jest rozpisany na równi, co jest raczej słabym pomysłem. Podobnie jest z resztą tekstu.

Podsumowując:

Moim zdaniem scenariusz który mógł swobodnie wygrać tą edycje Q. Moim zdaniem jeden z (dwóch) najlepszych tej edycji (swojego tu nie liczę i nie wartościuje - niech inni go oceniają).

Klasyk, porządny kawał Cthulu, choć brakuje w nim "tego czegoś", krzty nowatorstwa. To raczej chropowaty(bo słabo zredagowany) kawał świetnego rzemiosła (i bardzo dobrze - takie scenariusze też sa ważne i potrzebne).
Jeśli ukaże się w przyjaźniejszej wersji, chętnie go poprowadzę.

A błędy po "firmowej" korekcie, to wtopa.

-------------------------------------------------

W takich proporcjach lepiej ;) ?

Pozdrawiam
Aes

17-10-2011 22:57
Talandor
   
Ocena:
0
A mnie, wasze podejście wydaje się małostkowe.
(Nie mówię do wszystkich)

To pierwsza przygoda jaką zrobiłem do systemu Zew Chtulhu. Chciałem więc by była w miarę klasyczna i żeby stwory miały macki.

Miałem do opowiedzenia opowieść. Dwa lata temu usiadłem i spisałem ją tak jak potrafiłem. Niezrozumiałym bełkotem.

Ja prowadzę, nie z przygotowanych scenariuszy, ale z rozbudowanych map myślowych, z pamięci, tak by dało się improwizować na poczekaniu w każdym kierunku nie tracąc na logiczności i spójności. Tu próbowałem stworzyć obraz tego co było w mojej głowie. W pełni zbudowanego świata. Gotowego do prowadzenia, tak by zaoszczędzić przyszłemu narratorowi tej opowieści jak najwięcej pracy.
Wyszło mi ponad dwieście kartek...
Obciąłem wszystkie wątki poza niezbędnymi i zmontowałem. Głównie by się uczyć programu do składu tekstu. W tym czasie dostałem w swoje łapki tablet graficzny. Zrobiłem więc grafiki by się uczyć jak się tym narzędziem posługuje.

Tekst przeleżał dwa lata zanim wysłałem go na Quentin. Nie dając go nikomu wcześniej do przeczytania. Kapituła dostała wersję bez jakiejkolwiek korekty.

Cóż. Przepraszam kapitułę.
Galmadrin który zechciał się zainteresować tekstem, na mój gust wykonał tytaniczną pracę. Poprosiłem koleżankę o przejrzenie tego tekstu zanim im wysłałem. Spędziliśmy nad nim sporo czasu, wiele poprawiliśmy. Ale programy do składu tekstu nie mają autokorekty, poprawki były głównie merytoryczne. Galmadrin dostał test poszatkowany, w zburzonej formie. Oraz już gotowe, niemodyfikowalne grafiki.
Musieli na prawdę lubić Zew by nie machnąć ręką i zrezygnować.

Skład nie jest prostą rzeczą. Artur Szulakowski doprowadził jednak ten bajzel do czytelnej formy. Adrianna Macierzyńska poświeciła wiele czasu by zrobić tak pracochłonną okładkę.




Ale okazuje się że was (mówię do ortografistów) w ogóle nie obchodzi scenariusz. Więc moja praca. I co gorsza tych ludzi którzy poświęcili mu czas. Była zbędna?
To ma być grono miłośników fantastyki, których wyćwiczona wyobraźnia szuka nowych motywów, inspiracji? Trafiłem na nie ten portal?
Cóż. Przepraszam was (brak ironii) jak już osiągnę bezbłędność, dam wam znać.

Tylko nie pomstujcie na skład Galmadrinu. To moja dysleksja, mój pozbawiony autokorekty worda tekst, moje koślawe grafiki i mój pomysł na skład. Więc do mnie kierujcie wszelkie zażalenia. Wydawnictwo zrobiło świetną robotę dla tekstu który nie był dla nich w żadnym stopniu istotny.
Nie powiem więc, by mnie wasza postawa nie irytowała.



Możliwe że się mylę. Że ortografia, faktycznie jest ważniejsza od treści. Że nie ma żadnej wartości moje amatorskie pisanie skalane błędami. Że po przeczytaniu jednej strony należy wyrzucić historię do kosza, gdy się trafi na błąd. Rozwlekły styl. Literówkę.
Cóż, nigdy nie pozbędę się błędów. Na szczęście opowiadając moje przygody ustnie nie popełnię literówek.

Dajcie sobie trochę luzu, albo dajcie sobie spokój z czytaniem moich przygód.
I tak będę próbował je pisać dalej.

P.S. Proszę nie czuć się dotkniętym, tym komentarzem. I nie szatkować go komentując jakieś urywki. Ja wiem że wiele z tych zdań jest niefortunnych.
Nikomu nic nie zarzucam, po prostu piszę co czuję oglądając waszą dyskusję. Nie traktujcie tego jako atak, ale jako moje odczucia.
18-10-2011 03:03
Aesandill
   
Ocena:
+5
@ Talandor
Wiesz, ja w jednej z opinii dostałem minus za rozjechany skład - winny był program ;), bo u mnie na kompie ze starym officem wszystko grało.
Też namęczyłem się setnie, aby wszystko było piękne.

Nie musisz przekonywać ile to kosztuje pracy, i jak jesteś wdzięczny ludziom którzy Ci pomagali.

Ale bierzesz tą krytykę zbyt personalnie(moim zdaniem).
A Twoja obrona miejscami bardziej skupia się na Twórcy, nie odbiorcach.


Nawet fantaści z nieograniczoną wyobraźnią muszą tekst przeczytać. Nawet jak będą mieli czas go jeszcze opracować to ich drukarki też żrą tuner.
Forma też może być wadą.


Pozdrawiam
Aes
18-10-2011 07:13
Sting
    Cóż Talandor...
Ocena:
+5
...powiem Ci jak było ze mną i z moim pierwszym opowiadaniem.

Napisałem je i nosiłem się jak król. Jakie to świetne, jakie super, jakie nowatorskie, itd. Później nastąpiła publikacja na łamach Poltera. Ludzie w większości docenili pomysł, ale zniszczyli mnie za wykonanie. Było ono faktycznie złe.

Co wtedy zrobiłem? Posypałem głowę popiołem i wziąłem się do ciężkiej pracy nad sobą (dzięki Malto i JoAnno za trud i czas, jaki mi poświęciłyście), ponieważ tylko przez akceptację własnych błędów, a nie obrażanie się na świat, "ortografistów" itd. można do czegoś dojść w sferze własnego pisarstwa.

Uważam, że błędnie podchodzisz do krytyki. Zbyt emocjonalnie. Każdy twórca ceni to co stworzył, ale musi również popatrzeć na to z dystansem. U Ciebie go brakuje. Ochłoń, przeanalizuj zarzuty (większość osób wszak twierdzi, że to, co stworzyłeś jest dobre, natomiast zawalił redaktor) i wyciągnij wnioski.

Aha, i nie bierz na siebie zarzutów za zepsutą redakcję. Ty wykonałeś część swojej pracy (scenariusz, poprawienie na tyle, na ile mogłeś), ktoś nie wykonał swojej.

P.S. Cóż to jest z tym argumentem: "fantaści? za grosz wyobraźni panowie!"? To jakaś ostatnia linia obrony? Często to ostatnio pada w różnego rodzaju dyskusjach.
18-10-2011 08:36
Ifryt
   
Ocena:
+5
Poniżej moja opinia o tym scenariuszu. Opublikowałem ją wcześniej na blogu, przy okazji recenzji scenariuszy quentinowych.

Wszyscy moi oszukani Zew Cthulhu Kamil „Talandor” Sobierajski
Bardzo przyzwoita klasyczna przygoda do Zewu Cthulhu. Duże pole do działania dla graczy – nacisk położono na szczegółowo opisane lokacje i NPCów podzielonych na kilka niezależnych frakcji, których działaniom gracze mogą pomagać lub szkodzić. To właściwie moja ulubiona forma scenariusza. Niestety w rozpisce tej pracy autor nie ustrzegł się pewnych niedociągnięć. Np. brak jest wskazania, w jaki sposób gracze mogą dotrzeć do Bernarda McManna tudzież do całego wątku z mafią (choć z drugiej strony jest to na tyle oczywisty trop, że gracze mogą z własnej inicjatywy prowadzić śledztwo w tym kierunku). Punkty motywacji poszczególnych frakcji to dobry pomysł, ale częściowo chyba Mistrz Gry musi je przydzielać według własnej oceny poczynań graczy. Same punkty otrzymywane w miejscach opisanych w scenariuszu nie wystarczą do przepchnięcia motywacji przez całą skalę (co przynajmniej teoretycznie powinno być możliwe). Fajne ilustracje NPCów w przygodzie – poza obrazkiem Julii, który nie pasuje do opisu
18-10-2011 09:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.