» Recenzje » Wszystkie » The Mutant Epoch: One Day Dig 5

The Mutant Epoch: One Day Dig 5


wersja do druku

Dalszy ciąg wykopków

Autor: Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski

The Mutant Epoch: One Day Dig 5
Nawet najlepszym Mistrzom Gry zdarzają się chwile twórczej blokady, gdy wymyślenie przygody na nadchodzącą sesję zdaje się wręcz niemożliwe. W takich momentach wybawieniem mogą okazać się darmowo dostępne scenariusze. Jednak o ile do najpopularniejszych systemów bez wysiłku można znaleźć rozmaite przygody, czy to udostępnione przez wydawcę, niezależne firmy, czy też tworzone przez fanów, o tyle do bardziej niszowych erpegów znalezienie gotowych modułów może okazać się nie lada wyzwaniem.

Dlatego niewątpliwie wypada docenić wsparcie, jakie kanadyjskie wydawnictwo Outland Arts zapewnia użytkownikom staroszkolnego postapokaliptycznego systemu The Mutant Epoch. Obok dodatków ukazujących się drukiem, doczekał się on całej serii darmowych mini-dodatków dostępnych w wersji elektronicznej. Wśród nich znajdziemy cykl Creatures of the Apocalypse rozbudowujący systemowe bestiarium (i zebrany w kompilacji dostępnej także w wersji papierowej) oraz One Day Digs – krótkie jednostrzały przeznaczone dla początkujących postaci. Dwa pierwsze suplementy wchodzące w skład cyklu ODD zawierały podwójną dawkę materiałów (i oznaczone były, odpowiednio, jako One Day Digs 1&2 oraz 3&4), kolejny, opatrzony numerem piątym, przynosi już jedną tylko przygodę, za to zauważalnie bardziej rozbudowaną od poprzednich. Zatytułowana Lilac Towers, liczy piętnaście stron, z czego jednak cztery trzeba odliczyć na mapy, a jedną na okładkę, co mimo wszystko zostawia dość miejsca na całkiem rozbudowany scenariusz.

Co bynajmniej nie oznacza jednak "skomplikowany" – fabuła Liliowych wież jest prosta jak budowa cepa. Postacie wędrujące przez bezdroża (dla Mistrzów Gry osadzających swoje sesje w oficjalnym systemowym settingu zamieszczono sugestie odpowiedniej lokalizacji miejsca akcji) napada grupa dzikich humanoidów. Po ich pokonaniu bohaterowie podążający tropem niedobitków trafiają do zagrzebanych pod ziemią antycznych ruin stanowiących kryjówkę i bazę wypadową potwornych bandytów.

Dalej, jak nietrudno się domyślić, czeka na nas dungeon crawl – eksplorowanie kolejnych pomieszczeń, walki z przeciwnikami i zdobywanie skarbów ukrytych przez stulecia przed oczami świata. Plany zasypanych poziomów budynku, który niegdyś był luksusowym hotelem, wypada pochwalić za czytelność i dokładność, zaś wyzwania stające przed postaciami – za różnorodność. Mimo że sporą część z nich stanowią walki z humanoidami podobnymi do tych, jakie zaatakowały bohaterów na początku scenariusza, to nie tylko bardziej standardowym przedstawicielom potwornych ras towarzyszą także unikalni ich członkowie, ale sam wiekowy budynek skrywa niemało niespodzianek. Zgodnie ze staroszkolnym duchem Epoki Mutantów, część wyzwań i skarbów określana będzie losowo, co dodatkowo może zwiększyć różnorodność spotkań. Nawet finałowy przeciwnik, z którym walka wieńczy przygodę, przedstawiony jest jako lista dostępnych opcji, z których prowadzący może wybrać lub wylosować tę, która ostatecznie stanie naprzeciw graczy.

Pomimo tej niewątpliwej zalety, trzeba – niestety – zauważyć, że hotelowy kompleks jest dość rozległy, i jeśli faktycznie prowadzić tę przygodę zgodnie z założeniami przyjętymi przez autora, graczy czeka mozolne przebijanie się przez kolejne piętra i sprawdzanie dosłownie dziesiątków pokoi, z których większość nie będzie zawierać nic interesującego. Z jednej strony odpowiada to hotelowej rzeczywistości i może zostać docenione przez osoby poszukujące w erpegach swoiście rozumianego realizmu, poza tym finalne zwieńczenie przygody jak i pomieszczenia przełamujące tę rutynę czyni to tym bardziej ekscytującymi, ale z drugiej – nie wiedząc, jak długo jeszcze trzeba będzie przemierzać niekończące się korytarze i sprawdzać kolejne bliźniaczo podobne do siebie pokoje, część postaci (a właściwie graczy) może zdecydować, że ma dosyć, i opuścić zrujnowany hotel przed jego pełnym zbadaniem.

Oprócz samej przygody i planów budynku Lilac Towers zawiera również dwa nowe rodzaje potworów, które Mistrzowie Gry mogą wykorzystać także we własnych przygodach osadzonych w realiach systemu. O ile te oceniam jednoznacznie pozytywnie, o tyle sam scenariusz budzi we mnie mieszane uczucia. Ciekawe elementy przeplatane są w nim potwornie monotonnymi poziomami budynku, których eksploracja może ciągnąć się w nieskończoność, zróżnicowane wyzwania i przeciwnicy łatwo mogą zaginąć pośród standardowych wrogów i de facto pustych pomieszczeń. Pewnym wyjściem, rzecz jasna, może być ograniczenie rozmiarów hotelu, zmniejszenie liczby pięter, które trzeba przebyć, by dostać się do serca kompleksu i głównego przeciwnika, ale trudno mi traktować to inaczej niż jako łatanie ewidentnych dziur pozostawionych przez autora.

Dlatego przygodę jako taką oceniam jako zaledwie przeciętną, jednak całemu dodatkowi finalną ocenę podnoszę o jedno oczko za dodatkowe potwory i naprawdę bardzo dobre mapy. Nawet jeśli ktoś nie zamierza prowadzić Liliowych wież, oba te elementy może z powodzeniem wykorzystywać w swoich scenariuszach, niekoniecznie prowadzonych w oparciu o system wydawnictwa Outland Arts – z łatwością można przenieść je także do innych postapokaliptyczych erpegów.

6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: The Mutant Epoch: One Day Digs 5
Linia wydawnicza: The Mutant Epoch
Autor: Danny Seedhouse
Ilustracja na okładce: William McAusland
Ilustracje: William McAusland
Wydawca oryginału: Outland Arts
Data wydania oryginału: 26 sierpnia 2015
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 15
Format: pdf
Numer katalogowy: ODD-5
Cena: Co łaska



Czytaj również

The Mutant Epoch: One Day Dig 7
Gwiezdne dzieci
- recenzja
The Mutant Epoch: One Day Dig 6
Podziemny konwent
- recenzja
The Mutant Epoch: One Day Digs 3 & 4
Skok w zmutowany bok
- recenzja
The Mutant Epoch: One Day Digs 1 & 2
Wykopki na raz
- recenzja
The Mutant Epoch: The Crossroads Region Gazetteer
Kawałek nowego, wspaniałego świata
- recenzja
The Mutant Epoch: Creatures of the Apocalypse Codex
Dwudziestka drapieżnych dziwolągów
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.