» Recenzje » Zagraniczne » Numenera

Numenera


wersja do druku

Nanomagia i cybermiecz

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło, AdamWaskiewicz

Numenera
Po odejściu z zespołu projektującego D&D Next Monte Cook, jeden z trzech głównych autorów 3. edycji D&D, zaczął zajmować się własnymi projektami – zaczynając od Numenery, gry fabularnej science fantasy, której patronuje cytat Arthura C. Clarke'a: "Dostatecznie zaawansowana technologia jest nierozróżnialna od magii", i która zebrała rekordowe wsparcie na Kickstarterze.

Podręcznik podstawowy jest grubą na ponad 400 stron, ładnie ilustrowaną cegłą, w której znajdują się pełne zasady gry, opis świata, porady dla MG i kilka scenariuszy. Wśród inspiracji Numenery Cook wymienia między innymi W Górach Szaleństwa Lovecrafta, Arzacha Moebiusa czy Piknik na Skraju Drogi Strugackich, ilustracje z kolei kojarzą mi się z przygodowym SF w duchu Gwiezdnych Wojen (choć mogłyby też sugerować, mniej pochlebnie dla Numenery, He-Mana). Jaki twór powstanie, kiedy za takie klimaty weźmie się autor, który zjadł zęby na dedekach?

Było już osiem innych światów...

Akcja Numenery toczy się na Ziemi, około miliarda lat w przyszłości. Cywilizacja człowieka rozwinęła się i upadła, podobnie jak siedem innych, bohaterowie Numenery zaś żyją w Dziewiątym Świecie, zbudowanym na gruzach poprzednich. Na gruzach, warto dodać, osobliwych – poprzednie cywilizacje opanowały podróże kosmiczne, nanotechnologię, manipulację czasem i przestrzenią, a teraz Ziemia roi się od kosmitów, owoców inżynierii genetycznej, zdziczałego nanotechu i wszelkiej maści anomalii, nazywanych przez współczesnych właśnie Numenerą. Na takich fundamentach ludzie, którzy dziwnym trafem znów pojawili się na naszej planecie, tworzą świat przypominający magiczne średniowiecze znane z gatunku fantasy – są więc królowie i poddani, chłopi i rycerze, a do tego korzystający z nanotechu magowie czy odkrywający tajemnice poprzednich światów kościół – Zakon Prawdy.

Graczom przyjdzie się wcielić w bohaterów przemierzających Dziewiąty Świat, odkrywających jego tajemnice i przeżywających przygody. Każdą z postaci określają Typ (Type), Cecha Szczególna (Focus) i Opis (Descriptor). Typ to jedna z trzech "klas” postaci: bohater może być Glewią (Glaive), biegłą w używaniu broni i znającą techniki sztuk walki; Nanomagiem (Nano), który kontroluje nanotech, uzyskując efekty podobne do czarów; lub też znającym się po trochu na wszystkim Jackiem. Cechy Szczególne przypominają komiksowe supermoce: bohater gracza może więc wyśmienicie strzelać z łuku, kontrolować ogień, błyskawice lub grawitację czy nawet przenikać przez ściany. Wreszcie Opisy to bardziej zwyczajne talenty postaci, połączone zwykle z dodatkowymi korzyściami, ale też wadami; na przykład Czarująca postać świetnie radzi sobie w towarzystwie i jest bogatsza, ale ma słabą wolę. Zasady opcjonalne pozwolą wcielić się też w mutantów i przedstawicieli dwóch obcych gatunków.

K20 w nowym wydaniu

Mimo paru innowacji zasady Numenery wpasowują się w erpegowy główny nurt. BN-i, potwory i przedmioty mają przydzielone poziomy od 1 do 10, które pomnożone przez 3 określają trudność testów – minimalny wynik, jaki gracze muszą wyrzucić na k20, żeby pokonać związane z daną postacią lub sprzętem wyzwanie. Trudność maleje o jeden lub dwa poziomy, jeśli BG mają przydatne umiejętności, może ją też modyfikować zarówno MG, jak i gracze, wydający punkty z pul Siły, Zręczności i Inteligencji ich postaci. To właśnie gracze wykonują wszystkie rzuty kośćmi – MG ustala tylko trudność.

Tradycyjnie, trochę więcej uwagi poświęcone jest walce. W tej jednak nie uświadczymy mechanicznych fajerwerków – konflikty rozstrzyga się testami ataku i obrony (z trudnością zależną od poziomu przeciwnika), które prowadzą do zadawania zależnych od broni i pancerza obrażeń (swoją drogą stałych, a nie uzależnionych od rzutu kością jak w D&D). Obrażenia powodują zmniejszanie pul BG lub współczynnika zdrowia BN-ów.

MG jest wielokrotnie zachęcany do samodzielnego interpretowania i modyfikacji mechaniki – płynny rozwój akcji jest ważniejszy od trzymania się litery zasad (i bardzo dobrze, bo niektóre reguły szczegółowe – dystanse skoków czy walka bronią dystansową w zwarciu – nie trzymają się kupy). W duchu luźnego podejścia do gry utrzymana jest reguła Interwencji MG (GM Intrusion): jeżeli prowadzący musi podjąć jakąś decyzję dotyczącą działań BN-ów czy zdarzeń losowych, to wybiera alternatywę najciekawszą dla fabuły (czyli pewnie szkodzącą BG), a za to przyznaje graczom punkty doświadczenia; gracze mogą nie zgodzić się, jeśli sami oddadzą MG równowartość pedeków, które mieli otrzymać.

Numenera dla gracza...

Przed sesją Numenery gracz powinien nie tylko stworzyć postać, ale też opanować podstawy mechaniki – w końcu to właśnie on będzie sięgał po kości w czasie sesji. Nie jest to bardzo trudne zadanie. W obu grupach, w których testowałem system, pierwsze sesje przebiegły bez większych zgrzytów. Pewnym problemem natomiast okazało się tworzenie postaci – ustalenie, jakie Opisy i Cechy Szczególne najlepiej będą pasowały do koncepcji bohatera nie jest oczywiste. Zanim postacie były gotowe, mijało zwykle od pół do półtorej godziny. Na plus wypada za to karta postaci, która w swojej kategorii jest prawdziwym dziełem sztuki.

Nowostworzeni bohaterowie są dość potężni i trudni do zabicia, a ich moce barwne i mocno wpływające na rozgrywkę (mogą się wśród nich znaleźć np. lewitacja czy przechodzenie przez ściany). To jednak nie zdolności postaci mają w trakcie rozgrywki największe znaczenie, a Szyfry (cyphers) – najprostsze egzemplarze Numenery, "magiczne" przedmioty jednorazowego użytku w rodzaju materiałów wybuchowych, stymulantów i emiterów pól siłowych. Zgodnie z założeniami gry, bardzo łatwo je znaleźć, a bohaterowie mogą mieć przy sobie tylko ograniczoną ich ilość (pod groźbą niebezpiecznych anomalii, włącznie ze śmiercią w miniaturowej czarnej dziurze). Pomysłowe wykorzystanie Szyfrów, jak też potężniejszych artefaktów czy urządzeń, pozwala pokonywać czy omijać wyzwania, które w innych systemach mogłyby wymagać długich, dramatycznych scen lub dziesiątek rzutów kośćmi. Numenera to system dla graczy lubiących kombinować – i to nie na poziomie statystyk postaci, ale w świecie gry.

Wiecznie zmieniający się zasób Szyfrów ma pozwolić na uniknięcie rutyny, a rozwój postaci jest w Numenerze drugorzędny. Wciąż jednak kupowane za Punkty Doświadczenia premie są odczuwalne, a zdobywane co kilka rozwinięć kolejne rangi (Tiers) pozwalają opanować naprawdę ciekawe moce. Glewie zdają się tutaj poszkodowane względem innych Typów postaci – ich specjalne ataki niewiele różnią się od zwykłego wydawania punktów z pul na ułatwianie testów, podczas gdy doświadczony Nanomag potrafi stać się niewidzialny, dezintegrować materię lub przechodzić do innych wymiarów. Każdy bohater za to dysponuje zdolnościami wynikającymi z jego Cechy Specjalnej, które mogą być znacznie ciekawsze od tych związanych z Typem: postać z cechą Rides the Lightning opanowuje na przykład teleportację w zasięgu wzroku w blasku błyskawicy.

… i dla MG

Dla chcącego prowadzić Numenerę MG Monte Cook przygotował opis świata, rozdziały o stworzeniach Dziewiątego Świata i Numenerze, czyli "magicznych" przedmiotach, jak też porady i cztery krótkie scenariusze.

Opis Dziewiątego Świata jest obszerny (zajmuje prawie 100 stron). Każda większa kraina z dołączonej do podręcznika mapy – zarówno stosunkowo cywilizowane Dziewięć Królestw, jak i niezbadana Dal (The Beyond) – ma spisaną ogólną charakterystykę i opis ważniejszych miejsc, od miast i twierdz po tajemnicze cuda natury i techniki. Można tu znaleźć dużo dobrych pomysłów, poruszających wyobraźnię i zachęcających do oparcia o nie kampanii: w pamięć zapadły mi rozrastająca się sama z siebie twierdza, niebotyczne obeliski o nieznanych zastosowaniach, kosmiczna winda zwana Łodygą Fasoli czy klasztor czczących sól kapłanek. Łatwo wejść w klimat fantasy opartego na technologii, w którym jest miejsce na motywy ze współczesności lub z SF, ale które równocześnie jest bardziej epickie i poważne niż groteskowe czy surrealistyczne. Przygody do Numenery nie piszą się jednak same, podobnie jak historie postaci – opisy w podręczniku skupiają się na miejscach i postaciach na tyle ważnych, że niełatwo je wpleść w fabułę dotyczącą początkujących bohaterów (są porównywalnie ogólne do opisów z Zapomnianych Krain: Opisu świata), a poszczególne krainy za mało różnią się od siebie, by dostarczać stereotypów ich mieszkańców rodem z Wolsunga czy Legendy Pięciu Kręgów.

MG ma do dyspozycji około 100 Szyfrów (w podręczniku podane jest ich działanie i proponowany wygląd), podobnie zwięzłe opisy blisko 80 potężniejszych artefaktów oraz wyliczenie kilkudziesięciu osobliwości (oddities) – urządzeń o nieznanym zastosowaniu. Przedmioty można losować z tabel i są na tyle różnorodne, że nie powinny szybko się znudzić.

Na Numenerowy bestiariusz składają się dziwaczne kreatury – od stosunkowo "normalnych" krwiożerczych jaszczurek i barbarzyńskich ludzi-kozłów po potężne automaty wojenne, wariacje na temat Obcego z filmu Ridleya Scotta, przezroczyste latające dyski i monstra złożone głównie z systemu krwionośnego. Istoty absurdalne i głupie zdarzają się całe szczęście dość rzadko; większość bestiariusza trzyma się klimatu solidnego SF i Lovecrafta. Zazwyczaj stworzenia są zilustrowane, mają wypisane motywacje i zachowania, jak też, oczywiście, statystyki. Te ostatnie w Numenerze sprowadzają się głównie do poziomu danej istoty, co zachęca do wymyślania własnych stworzeń, nawet na bieżąco, w trakcie gry (a przy okazji stwarza pewne problemy, kiedy jedni BN-i zwrócą się przeciwko innym – jeśli Mistrz Gry nie zadowoli się porównaniem poziomów, zostaje mu tylko wymyślanie własnych wariantów zasad).

Takie luźne, improwizacyjne podejście do tworzenia statystyk BN-ów świetnie się sprawdza w czasie gry, zresztą zachęca do niego sam autor. Dzięki Szyfrom i potężnym zdolnościom BG mogą wywrócić do góry nogami plany prowadzącego, więc w Numenerze otwarte scenariusze powinny sprawdzić się lepiej od liniowych przygód, a pomysłowe omijanie przeszkód zajmuje miejsce długich spotkań z zaplanowaną wcześniej dramaturgią. Mechanika wspiera takie podejście: walki są krótkie albo nie ma ich wcale, jeśli udany test pozwoli bohaterom uniknąć zagrożenia.

Inne porady dla MG dotyczą przewagi fabuły, płynności rozgrywki i dobrej zabawy nad ścisłym przestrzeganiem zasad, przygotowania się na zdolności BG i funkcje ich wyposażenia, wyznaczania poziomu trudności i korzystania z Interwencji MG. Nie zabrakło też wskazówek odnośnie szykowania się do sesji, pisania scenariuszy, tworzenia ciekawych spotkań i utrzymywania tempa. Są też porady bardziej charakterystyczne dla świata Numenery: sugestie dotyczące opierania przygód o zagadki z zapomnianej przeszłości czy różnych sposobów wykorzystania technologii. Monte Cook powiedział gdzieś, że porady w Numenerze opisują od podstaw cały jego sposób prowadzenia – i faktycznie, wskazówki są wyczerpujące, a przy okazji inspirują i robią wrażenie sensownie napisanych (bez fanfaronady w stylu Johna Wicka). Przed lekturą Numenery myślałem, że naczytałem się dość erpegów, by żadne porady dla MG nie robiły na mnie wrażenia. Myliłem się – wskazówki Cooka wpłynęły i cały czas wpływają na to, jak prowadzę.

Pomniejszym mankamentem rozdziałów dla MG jest brak dłuższej listy imion (dotkliwy w grze, w której świecie języki nie są ściśle wzorowane na żadnych istniejących w rzeczywistości), zaś znacznie większą wadą – nędzna jakość przykładowych scenariuszy. Pierwszy i najdłuższy z nich sprowadza się do chodzenia od zadania pobocznego do zadania pobocznego – może i pozytywnie kojarzy się to z Baldur's Gate i innymi CRPG-ami, ale taką fabułę nawet średnio doświadczony MG potrafiłby sklecić, i to marnując o wiele mniej stron. Dwa inne scenariusze to przegadany dungeon crawl bez fajerwerków i przygoda wychodząca z założenia, że BG przyjmą zadanie od Numenerowego odpowiednika wszechpotężnego mafiosa (kto na to się zgodzi?), ostatni zaś ratuje trochę sytuację rozmachem i finałem, w którym technologiczne cuda poprzednich światów można oglądać w pełnej krasie. Sam pomysł na zamieszczenie w podręczniku podstawowym przygód jest świetny, szkoda tylko że scenariusze, na których zarabia Cook, są znacznie gorsze od tych, które Polacy za darmo piszą na Quentina.

Post-dedeki wysokiej klasy

Podobnie do mieszkańców Dziewiątego Świata, którzy ze strzępków zaawansowanych technologii tworzą cywilizację w założeniach podobną do dobrze znanego magicznego średniowiecza, Numenera wykorzystuje fragmenty nowych pomysłów i 40 lat rozwoju gier fabularnych, żeby stworzyć grę w dużym stopniu przypominającą stare, dobre D&D. Ja bardzo polubiłem grę Monte Cooka – paradoksalnie elementy SF pozwalają się rozpędzić z tworzeniem nastroju tajemnicy (w przeciwieństwie do ogranych motywów z mitologii), dzięki nim można też też z łatwością pójść z sesjami w stronę najlepszych gier przygodowych (Mysty!). Mechanika jest uporządkowana, intuicyjna i pozwala skupić się na nastroju i eksploracji świata, a niektóre rozwiązania w niej wyjątkowo przypadły mi do gustu (jak zasady Interwencji MG czy składające się głównie z poziomu statystyki BN-ów i potworów). Czy do podobnego rezultatu można by dojść z jakąś prostą wersją mechaniki d20 i kilkoma dobrymi książkami SF pod ręką, nie wydając, niemałej w końcu, sumy na podręcznik? Pewnie tak, ale Numenera to wciąż dobrze zaprojektowana gra z ciekawym, rzadko spotykanym podejściem do science fantasy i kilkoma wyśmienitymi pomysłami.

Dziękujemy sklepowi Rebel.pl za udostępnienie podręcznika do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
8.06
Ocena użytkowników
Średnia z 9 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Numenera
Linia wydawnicza: Numenera
Autor: Monte Cook
Okładka: twarda
Ilustracja na okładce: Kieran Yanner
Ilustracje: Samuel Araya, Helge Balzer, Mark Buhalo, Chrom, Florian Devos, Sara Diesel, Dreamstime.com, Jason Engle, Kali Fitzgerald, Guido Kuip, Eric Lofgren, Patrick McEvoy, Jeremy McHugh, Brynn Metheny, Michael Perry, Roberto Pitturru/Fabio Passamonti, Scott Purdy, Lee Smith, Matt Stawicki, Mark Tarrisse, Keith Thompson, Prosper Tipaldi, Cory Trego-Erdner, Shane Tyree, Bear Weiter, Adrian Wilkins, Kieran Yanner
Wydawca oryginału: Monte Cook Games
Data wydania oryginału: 14 sierpnia 2013
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 416
Oprawa: twarda
Format: 29x22 cm
ISBN-10: 1939979005
ISBN-13: 978-1939979001
Cena: 59,99 USD



Czytaj również

The Strange
W sieci ciemnej energii
- recenzja
Klanarchia kontra Numenera
Dwie wizje przyszłości
A Breath of Fresh Air
Łyk świeżego powietrza
- recenzja

Komentarze


XLs
   
Ocena:
+3

Czy do podobnego rezultatu można by dojść z jakąś prostą wersją mechaniki d20 i kilkoma dobrymi książkami SF pod ręką, nie wydając, niemałej w końcu, sumy na podręcznik? Pewnie tak

A ja powiem, że na pewno nie. Mechanika której troche za mało poświęciłeś, chodzi niesamowicie. Działa wręcz idealnie. Pomysły są dość mocno odrębne niż podejście "lekka mechanika d20". Nie wiem czy testowałeś w realu, ale mechanika ma bardzo pozytywny wpływ na graczy. Motywuje ich do działania, do myślenia. Powoduje, że angażują się w rzuty. Myślą, kombinują... Prosta mechanika d20 takiego efektu nie daje.

Mechanika jest cholernie dobra, a mi się coś wydaje że mało ją testowałeś tylko czytałeś podręcznik i tyle ;) (do czego oczywiście masz prawo)

 

+ mechanika ma wiele istotnych szczegółów powodujących fane rzeczy na sesji:

- broń i jej obrazenia została uproszczona. Dzieki temu nikt się nie zastanawia co jest lepsze czy broń 2k6 czy k12+2.. co nie powoduje że wszyscy biorą to samo bo najlepsze

- gra się skupia na historii i postaciach

- mg ma małe pole do popisu przy "oszukiwaniu graczy"

- gracze mogą poczuć postacie

- postacie są na starcie pięknie związane ze sobą...

itd:)

Pół godziny tworzenia postaci to wynik aż zbyt dobry;) szczególnie przy pierwszym prowadzeniu.

Ja się mieszcze w 15-30 co w wielu systemach jest niemożliwe.:)

A i mechanikę tłumaczy się w 15 minut.


są znacznie gorsze od tych, które Polacy za darmo piszą na Quentina.
 

 

Scenariusze faktycznie nie błyszczą i są najsłabszą częścią podręcznika. Natomiast nie muszą takie być, tzn błyszczeć. Ot mają wprowadzić świat i tyle.

A niektóre scenariusze Quentina to dno lub przegadana pseudo ambitna papka.;)

23-01-2014 09:49
WekT
   
Ocena:
+3

chcę

23-01-2014 10:52
Ninetongues
    Szata Graficzna
Ocena:
0

Jako fan Kickstartera hajpowałem Numenerę zanim to było modne. ;) A tu skupię się na rzeczy najważniejszej dla mnie. 

Szata graficzna

Jak na podręcznik, który zarobił na siebie pół miliona dolarów na serwisie Kickstarter, Numenera wręcz zaszokowała mnie niskim poziomem szaty graficznej.
Za tyle kasy Cook mógłby zrobić najpiękniejszego erpega, jaki kiedykolwiek powstał.

Zamiast tego, mamy... no właśnie.

Ilustracje

Generalnie ilustracje w podręcznikach można podzielić na lepsze, dedykowane (czyli rzeczy robione specjalnie do naszej gry) i gorsze, nazwijmy je sobie stockowe (czyli kupujemy randomowe obrazki, które troche pasują do klimatu). Profesjonaliści regularnie wypełniają podręczniki obrazkami pierwszego rodzaju, drugi pozostawiając różnej maści indie projektantom.

W Numenerze mamy ok. 30% dedykowanych i aż 70% totalnie randomowych obrazków! Wśród nich konkretne prace Thompsona, którymi jarałem się dziesięć lat temu!

Nieliczne prace dedykowane (kilka envirosów, klasy, ze dwa splashe) choć dosyć specyficzne, nadają grze fajnego klimatu i są naprawdę dobrze zrobione.
Ale co z tego, jeśli...

Styl

...to jeden wielki miszmasz. Każda ilustracja w innym stylu, wykonywana inną techniką, co jakiś czas dziwaczne, kuriozalne, czarno-białe wstawki bliżej niezidentyfikowanych obiektów. Kilkanaście razy obrazki powtarzają się (miniaturki). Wspomniane obrazki Thompsona (sztuk 2), wykonane tradycyjnymi metodami toną wśród grafik CG wywołując dziwny dysonans. To wrażenia pogłębia fatalny

Layout

Czegoś tak kuriozalnego nie widziałem już dawno.
Dobre liternictwo, fajne ramki, ładny układ stron - wszystko to traci znaczenie, kiedy najważniejsze, czyli ilustracje, wkładano w tekst chyba na "chybił-trafił". Dziwaczne rozmiary ilustracji, a każdy inny, łamią tekst w chaotyczny sposób. Nie ma w nich nic regularnego.

Co więcej, zdarzają się całe spready, gdzie mamy tekst drobnym maczkiem i maleńki, kwadratowy obrazek przedstawiający niewiadomo co wklejony gdzieś u dołu strony.

Podsumowując

Numenera fajną grą jest.
Szkoda, że jest taka brzydka.

23-01-2014 11:38
XLs
   
Ocena:
0

Widziałem duuuuuuużo brzydsze gry. Jest poprawna graficznie i tyle.

DnD to ma wiele większe budżety więc... 500 tys? Buhaha :) A czy dnd jest najpiękniejszą grą? Nie:P

 

23-01-2014 12:06
Ninetongues
   
Ocena:
0

Też widziałem "duuużo brzydsze gry", ale nigdy za takie pieniądze. ;)

23-01-2014 12:56
XLs
   
Ocena:
+1

W kwestii ceny podręcznika:> (charakternik:P) czy budżetu?

Po za tym same obrazki nie są złe, a podręcznik ma spójny klimat;)

23-01-2014 13:07
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0

To co panowie wydajemy ten podręcznik? W końcu Polak potrafi! A co sprzedanych egzemplarzach ustalimy obiektywnie czy się spodobał czy nie.

23-01-2014 15:13
XLs
   
Ocena:
0

@etcposzukiwacz

 

Za słaby na to jestem

23-01-2014 15:26
Squid
   
Ocena:
+1

@XLs

W momencie kończenia recenzji miałem za sobą trzy sesje w Numenerę, więc trochę testowałem. Starałem się, żeby nie przekroczyć pewnej długości tekstu - i pewnie ucierpiał na tym opis mechaniki.

Jak dla mnie, motywowanie do myślenia świetnie działa w Numenerze przez stałe poziomy trudności przeciwników. Skoro ciekawe manewry, negocjacje, ukrywanie się itp. mają trudność sztampowego rzutu na atak, to gracze sięgają po nie często i chętnie.

Skopiowanie tego mechanizmu do innej gry (nawet istniejącej) nie jest dużym wyzwaniem i myślę, że da się do tego dojść, wychodząc z d20 czy jakiejś autorki bez większych problemów (chociaż wygląda na to, że Cook wpadł na to pierwszy, a przynajmniej pierwszy od dłuższego czasu, bo coś podobnego jest chyba w Tunnels & Trolls).

Mniej ważne są dla mnie pule cech, z których punkty się wydaje do poprawiania testów. Wynikają z tego ciekawe mechanizmy (np. jeśli bohaterowie mają dużo czasu na odpoczynek, mogą zdawać naprawdę trudne testy - da się w ten sposób zrobić postać chirurga, który rutynowo wykonuje skomplikowane operacje, niezła rzecz), jednak na rozgrywkę jakoś bardzo to nie wpływa. Ale inna sprawa, że po siedzeniu w oldschoolu przyzwyczaiłem się do gier bez wydawania punktów na ułatwianie testów, więc akurat tych zasad mogę nie doceniać.

Z zaletami, które wyliczyłeś w swoim poście, w większości się zgadzam. Może tylko broń momentami szwankuje (nie mam podręcznika pod ręką, ale o ile dobrze pamiętam, szybkostrzelność i ilość amunicji mogą mocno sugerować wybór uzbrojenia), a skupienie na historii i postaciach jest chyba mniejsze niż w grach indie, które na nie stawiają.

Są beznadziejne prace na Quentina, ale w ostatnich latach co roku jest parę scenariuszy, przy których te Numenerowe mogłyby się schować (zwłaszcza, gdyby dostały porządną korektę).

A ogólnie akutalnie Numenera jest jedną z moich ulubionych gier - myślę, że nie jest to jakiś przełom, ale za to doskonale dopasowuje świat i zasady pod moje gusta.

23-01-2014 16:46
XLs
   
Ocena:
+1

Czyli w większości aspektów się zgadzamy. Co do pól, ja prowadzę tak, że nie daje drużynie zbyt dużych szans na wytchnienie. Przez to gracze bardzo mocno knują z pulami.

 

Kolejny plus. Postać gracza da sie opisać trzema słowami... to też jest piękne w tym systemie. Obiektywnie z 8/10 się zgadzam. Subiektywnie gra ma ode mnie 10... szczególnie że da się stworzyć He-mana:)

23-01-2014 18:26
Squid
   
Ocena:
0

Ale tak po prawdzie, to w tym samym stopniu można trzema słowami (a nawet dwoma) opisać postać w dedekach. "Elf kapłan", "Praworządny krasnolud wojownik", itd. To nie dokładnie to samo, co w Numenerze (rasa i klasa to niedokładnie ten sam zakres, co Descriptor, Type i Focus), ale idea jest podobna.

23-01-2014 19:51
XLs
   
Ocena:
0

Chodzi o to że w 3 wyborach zawarta jest cała postać, bardzo to szybkie, eleganckie i nie trzeba potem przeglądać setek opcji.

24-01-2014 08:30
KFC
   
Ocena:
+3

Jak dla mnie rozczarowanie ubiegłego roku. Po wielkim hajpie na tę grę, wielkich nadziejach i wielkim budżecie, wyszedł moim zdaniem produkt poprawnie wydany, ze średnio zjadliwą i sensowną treścią settingową i podobnie średnią mechaniką. Za porównywalną cenę zdecydowanie bardziej jestem zadowolony z zakupu naszej rodzimej, już kilkuletniej Klanarchii.

24-01-2014 15:20
Squid
   
Ocena:
0

KFC, co Ci się nie podobało w settingu i mechanice?

24-01-2014 22:35
Kamulec
   
Ocena:
+1

@XLs

W DeDekach (3ed) na prawdę solidnie zrobiona jest podstawka i może ze dwa główne podręczniki do Zapomnianych Krain (OŚ, PGpF), Podręcznik Gracza moim zdaniem jest świetny. Natomiast reszta? Raczej jak ilustracja nie wyszła, to i tak ją wrzucali.

26-01-2014 09:09
KFC
   
Ocena:
0

Squid pewnie kwestia gustu, bo nie mówię że to totalnie zła gra, tylko jakoś mi nie podeszła.

Jeśli chodzi o mechanikę to jako że nie przepadam za tworami d20 podobnymi to mechanika mimo dodania nowocześniejszych rozwiązań i tak pachniała mi DeDekiem i tego raczej nie przeskoczę. Grę pisał Monte więc można było się tego spodziewać, ale miałem nadzieję że jeszcze bardziej uproszczą zasady w stylu Fate'a np. a dostałem takie trochę lżejsze DeDeki.

A jeśli chodzi o setting to podobał mi się bestiariusz i sporo dziwacznych pomysłów, ale z drugiej strony miałem wrażenie, że autorzy co tylko dziwnego wymyślili to siup i do podręcznika, stąd jako całość wydał mi się dość niespójny i chaotyczny bez jakiejś myśli przewodniej, co nowa krainka to wymyślmy parę dziwnych rzeczy dodanych do genericowego opisu lasu/gór/pustyni/równiny (niepotrzebne skreślić) i jakoś to będzie, bo przecież to taki nowy tajemniczy świat. Plus mało porywające opisy steadfast i organizacji, i dość konfundująca technika - ni to s-f ni to fantasy. Liczyłem też, że pójdą o krok dalej i świat będzie faktycznie bardzo obcy i dziwaczny, a tutaj to takie ni przypiął, ni przyłatał - trochę z weird, trochę z fantasy, trochę z s-f. Po prostu jakoś mi to wszystko nie zagrało w kupie.

26-01-2014 12:14
Squid
   
Ocena:
+1

Grę pisał Monte więc można było się tego spodziewać, ale miałem nadzieję że jeszcze bardziej uproszczą zasady w stylu Fate'a np. a dostałem takie trochę lżejsze DeDeki.

Nie wczytywałem się w Fate Core, ale w porównaniu ze Spirit of the Century Numenera wydaje mi się znacznie lżejsza mechanicznie (zwłaszcza, jeśli olać zasady długości skoku itp; Monte sam do tego zachęca). Największa różnica, mam wrażenie, jest w podejściu - mechanika Numenery służy symulacji (nie możesz odpalić dwa razy szyfru, bo zawsze psuje się po pierwszym użyciu), a ta Fate'a podporządkowuje się opowiadaniu historii (nie możesz odpalić aspektu więcej niż raz na punkt Fate, bo w ten sposób historia będzie ciekawsza).

autorzy co tylko dziwnego wymyślili to siup i do podręcznika, stąd jako całość wydał mi się dość niespójny i chaotyczny bez jakiejś myśli przewodniej

Myślę, że myślą przewodnią są dawne technologie, to, że mogą być zarówno straszne, jak i niezwykłe i przydatne. To dość ogólny motyw, ale mainstreamowa gra chyba nie potrzebuje dokładniejszego. Nie mam porównania z innymi grami science fantasy; na myśl przychodzą mi głównie Blackmoor, Tekumel i Carcosa, ale pierwsza to pulp, druga to chyba raczej poważna eksploracja obcej kultury, trzecia - hardkorowy weird. Czy znasz jakieś inne?

Plus mało porywające opisy steadfast i organizacji

Steadfast jest faktycznie taki se, jego kraje za mało się różnią. Za to z organizacji przynajmniej Angulian Knights bardzo mi się podobali - równocześnie bronią ludzkości i prześladują niewinnych mutantów, mają też fajną estetykę; dobry materiał i na sojuszników, i na wrogów postaci.

26-01-2014 15:08
XLs
   
Ocena:
0

Bo Numenera ma styl jak komiksy z lat 80tych, nie jest spójna, nie ma nawet zamiaru zbytnio być. To zlepek elementów tworzących pewną atmosfere, tak jak kraje też są średnio istotne, ważna jest niesamowitość i eksploracja. Jak ktoś lubi spiski, polityke to to nie jest sytem dla niego, chociaż i to w tym systemie można robić.

27-01-2014 07:47
XLs
   
Ocena:
0

@Kamulec

No właśnie a budrzet dnd pewnie miało większy;)

27-01-2014 13:43
Z Enterprise
   
Ocena:
0

To co panowie wydajemy ten podręcznik? W końcu Polak potrafi! A co sprzedanych egzemplarzach ustalimy obiektywnie czy się spodobał czy nie.

Poczekam aż wyda go Galmadrin. Oh, wait...

@Squid

Istoty absurdalne i głupie zdarzają się całe szczęście dość rzadko; większość bestiariusza trzyma się klimatu solidnego SF i Lovecrafta.

Widziałeś bestiariusz Lovecrafta? :)

27-01-2014 13:57

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.