» Recenzje » Wszystkie » Hospiterror - Psycho Role Play

Hospiterror - Psycho Role Play


wersja do druku

Prawdziwy horror?

Autor: Redakcja: Tomasz 'kaduceusz' Pudło

Hospiterror - Psycho Role Play
Przed dostaniem podręcznika w ręce o Hospiterrorze nie wiedziałem nic. Ot, szukałem w Znanym Polskim Sklepie Internetowym czegoś, czym mógłbym dobić zamówienie do równej kwoty. Skusiły mnie siermiężne rysunki w klimacie bazgrołów ze szkolnych zeszytów, enigmatyczny opis i niska cena.

Gra ma raptem 28 stron. Po odliczeniu strony tytułowej, obrazków, pustych przestrzeni i faktu, że została napisana olbrzymią czcionką okaże się, że lektura zajmie nam najwyżej kilkanaście minut. Okładka nie sprawia dobrego wrażenia, szczególnie jeśli skonfrontujemy ją z grubszą i solidniejszą oprawą gier Nowej Fali. Mimo że ilustracji jest niewiele i nie stoją na zbyt wysokim poziomie (jak mniemam, zgodnie z założeniami autora), to bardzo dobrze pasują do atmosfery gry.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

W Hospiterrorze gracze wcielają się w role pacjentów zakładu psychiatrycznego, cierpiących, jak na psychicznie chorych przystało, na różnego rodzaju zaburzenia natury umysłowej. Setting jest wyraźnie zarysowany i ograniczony do jednego dość dokładnie zresztą opisanego budynku. Celem pensjonariuszy jest uwolnienie się z zakładu, w czym, naturalnie, przeszkadzać im mają zakładowi pielęgniarze i lekarze.

Broszura wita nas króciutkim opowiadaniem wprowadzającym, po którym autor serwuje dialog z sesji oraz ogólny zarys klimatu i założeń gry. Potem umieszczony jest kilkustronicowy opis tworzenia bohaterów, następnie zaś mechanika, bestiariusz (opis i statystyki antagonistów – lekarzy, pielęgniarzy i salonowych) oraz spis działających na ciało i umysł medykamentów. Całość zamyka przykładowy scenariusz.

Podręcznik czyta się miło i szybko, nie tylko ze względu na kujący w oczy minimalizm. Podręcznik napisany jest lekkim, żartobliwym językiem, dobrze wprowadzającym w absurdalno-schizofreniczny klimat gry. Całość ma w zamierzeniu autora kojarzyć się z "wczesną działalnością Witkacego lub/i groteską", co jest chyba zresztą najlepszym podsumowaniem atmosfery systemu. Potem przychodzi refleksja.

Gra nie proponuje nic nowego. Luźno-śmieszne sesje w surrealistycznych klimatach zdarzały mi się od zawsze i w żadnym wypadku nie potrzebowałem do nich bardzo zwięzłego spisu schorzeń psychicznych, czy dość topornie opisanego settingu. Autor zakłada, że jego gra kierowana jest do graczy oswojonych z RPG. Ja bym się raczej zapytał – któremu graczowi ze stażem dłuższym niż kilka miesięcy nie przytrafiła się zabawna, schizofreniczna sesja?

To, co proponuje system, nie jest w żaden sposób wsparte - ani na poziomie opisu, ani mechaniki(szumnie prezentowanej jako "uniwersalna"). Całość sprowadza się do rzutu kością sześciościenną, zmodyfikowaniu wyniku o trudność zadania oraz porównaniu tejże wartości z przypasowanym do podjętego działania współczynnikiem. Jeśli wynik jest niższy od wartości współczynnika, akcja kończy się sukcesem.

Autor musiał zauważyć, że prostota tego typu mechaniki zahacza o prymitywizm i spróbował (zresztąbardzo słusznie!) udziwnień. Niestety groźnie brzmiące "Punkty Psycho" to po prostu możliwość poprawienia rzutu (kilka razy w ciągu rozgrywki). Mechaniczne rozwiązanie nazwane "Demonicznym planem", opierające się na tym, że jedna z postaci dostaje raz na sesję przywilej zaproponowania projektu ucieczki z zakładu to nic innego, jak próba przerzucenia na gracza obowiązku wymyślenia celu i fabuły sesji. Sukces (pełny bądź częściowy) planu oznacza ni mniej, ni więcej, tylko... dodatkowe pedeki.

Kreacja settingu i rola w nim postaci graczy, choć niewątpliwie dotykająca grywalnego fabularnie tematu, nie jest dla mnie niczym na tyle pomysłowym, czy oryginalnym, aby była warta opisywania w wydawanym na papierze systemie. Koncept, iż pacjenci są szaleni i próbują się wydostać na zewnątrz, pracownicy chcą im to uniemożliwić, zaś sam zakład jest zamknięty i tajemniczy, sam w sobie nie jest wystarczająco nowatorski, aby podźwignąć osobną grę. Humorystyczny ton, który cechuje tekst podręcznika, jest co najwyżej próbą nowego podejścia do tematu pisania gier RPG, nie jest jednak w stanie nadać oryginalności samej rozgrywce.

Dodatkowo w każdym drażliwym momencie autor przezornie zaznacza, że czytelnik może dowolnie dostosowywać ów system do swoich pomysłów, czy potrzeb. Fakt, że system można zmieniać, nie jest dla mnie specjalną nowością. Jako człowiek z dość staroświeckim podejściem do RPG zwykle kupuję gry po to, żeby dostać gotowy produkt, a nie sam nieobrobiony surowiec, wymagający mnóstwa pracy, aby wykorzystać go więcej niż raz, czy dwa.

Podręcznik jest wręcz zatrważająco rozdmuchany jak na swoją treść. Czcionka jest olbrzymia; między akapitami a kolejnymi podrozdziałami pozostawiono mnóstwo pustych przestrzeni. Jeśli porównam to sobie z Nową Falą wypchaną po brzegi klimatem, pomysłami, rozwiązaniami, z jej maczkiem zamiast tekstu – Hospiterror wypada naprawdę blado. W gruncie rzeczy z tych dwudziestu ośmiu stron można by spokojnie zrobić połowę. Gdyby autor zmniejszył czcionkę, zostałoby mu mnóstwo miejsca. Można by opisać czym są gry RPG i tym samym potencjalne poszerzyć target o ludzi, dla których tego typu rozgrywka byłaby nowością. Nie zaszkodziłoby też dorzucenie kilku tematycznych bonusów. Przykładowo - chętnie widziałbym w podręczniku solidny, rzemieślniczy spis schorzeń psychicznych. Obecny zajmuje niecałe pół strony.

W podręczniku zawarto przykładową przygodę. Powiem szczerze, że jej ocenienie jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Z jednej strony konstrukcyjnie przypomina napisany w latach siedemdziesiątych scenariusz do Dungeons and Dragons, w którym lochy, orki i smok zostały zamienione na korytarze zakładu psychiatrycznego, pielęgniarzy i tajemniczą postać bibliotekarza, z drugiej natomiast... jego lektura kończy się konsternacją czytelnika, któremu pozostaje powtarzane pod nosem pytanie: "o co chodzi?". Nie wiem, czy ta przygoda jest tak absurdalna i tak kiepska, czy też po prostu nie zrozumiałem jej przesłania.

Gdyby podręcznik ukazał się w formie darmowego pliku pdf, spojrzałbym na niego przychylnym okiem. Na plus na pewno zaliczyłbym klimat (mimo, że odgrzewany) i poczucie humoru autora. Jest to jednak zdecydowanie za mało, by uciągnąć całą grę. Negatywna recenzja nie jest jednak wynikiem poniesionych przeze mnie kosztów (które są przecież niskie), ale porównaniem do innych produktów na tym samym poziomie cenowym. Coś, co ukazuje się drukiem i za co żąda się pieniędzy, musi być surowiej oceniane od darmochy. I niestety, ponieważ żyję w XXI wieku, w świecie Nowej Fali i indie, od minigier wymagam albo oryginalności fabularnej, albo ciekawych rozwiązań mechanicznych. Hospiterror nie oferuje mi ani jednego, ani drugiego.


Ocena: 2 / 6



Czytaj również

Komentarze


Szabel
   
Ocena:
0
Ah, nie jest ta recka dobrym znakiem na 2008 rok(to pierwsza w tym roku recka rodzimego produktu RPGowego na polterze). :/
14-02-2008 09:29
KRed
   
Ocena:
0
Oczekiwań nie było, więc i rozczarowania żadnego nie ma :)
14-02-2008 12:56
~Shadowfax

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
Co tu pisać. Bez sensu jak każde indie. Że też ktoś ma czelność nazywać to RPG.
14-02-2008 14:45
Darken
    He, he 19 zeta?
Ocena:
0
Sorry, ale taniej mi wyjdzie wydrukowanie niegdyś płatnego systemu The Shadow of Yesterday, a nie wydawanie 19 złotych plus przesyłka.
14-02-2008 14:59
Siman
   
Ocena:
0
Shadowfax - gdzieś ty tu indie znalazł? To nawet Nowa Fala (dość już przecież leciwa) nie jest. Oj, coś mi tu trollem pachnie.
14-02-2008 15:04
Homunculus
   
Ocena:
0
Wiedziałem że nie warte zakupu ;] wystarczą mi oblęd w WFRP, Dark Heresy i nWoDzie
14-02-2008 15:46
Stemen
   
Ocena:
0
Indie czy nowa fala, nieważne. Przykre, że ktoś po raz kolejny stara się nam wepchnąć szit :/
14-02-2008 17:00
Beamhit
   
Ocena:
0
Bo Shadowfax ma małego i ma kompleksy :P
14-02-2008 17:40
~Shadowfax

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
moje lewe palce sa dluzsze od prawych o 5mm. wiec srodkowego palca mam dluzszego :P
14-02-2008 18:19
markós
   
Ocena:
0
Shadowfax => nie każde Indie jest bez sensu :P
14-02-2008 19:56
Stemen
   
Ocena:
0
Ale sprzedawanie papieru toaletowego pod szyldem systemu RPG jest już napewno bez sensu ;)
14-02-2008 20:02
markós
   
Ocena:
0
Faktycznie, jak na srajtaśmę to ten podręcznik jest za drogi ;)
14-02-2008 23:46
~Dibbler

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zgadzam sie ze pobieranie opłaty za coś co jest nie więcej niż tylko pomysłem to troche niefajny pomysł. Zresztą pomysł też nie jest jakiś oryginalny i ciekawy...
15-02-2008 13:23
~Dungal

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Stemen - najwyraźniej nie poznałeś Nowej Fali do końca (albo wcale). A już na pewno jej nie skumałeś..
Hospiterior rzeczywiście powinien być w pdf za free.
16-02-2008 20:33
~Capslook

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A mialem taka nadzieje, ze fajne bedzie, a tu d*pa zbita. Na dodatek to moje pierwsze RPG, więc nie bylem swiadom tego, ze to jest zwykly szit:(
29-03-2008 22:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.