» Recenzje » Polskie » Graj fabułą

Graj fabułą

Graj fabułą
Autorzy trzeciej części cyklu portalowych almanachów stworzyli książkę niejednoznaczną. Z jednej strony pominęli dwa bardzo istotne problemy, z drugiej – w czytelny sposób przedstawili dużą ilość wartościowych materiałów. Która szala przeważyła?

Żeby zbyt szybko nie rozładowywać napięcia, zacznę od paru zdań o twórcach i zawartości tomu. Na okładce widnieje nazwisko Mateusza Zaroda, który jest głównym autorem książki (od niego pochodzi 26 z zaprezentowanych porad i technik, w tym wszystkie zawarte w dwu ostatnich rozdziałach: Twist and Shout oraz Wielkiej improwizacji). Po piętach depcze mu jednak Ignacy Trzewiczek (ustępując pola tylko jedną poradą i niemalże monopolizując rozdziały pierwszy i drugi: Scenariusz: fundamenty i teoria oraz Błędy). Tę dwójkę wspiera też miejscami Rafał Szyma (szczególnie w rozdziale trzecim, Piszemy przygodę).

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Tytuły rozdziałów (z wyjątkiem Twist and Shout, w którym pokazano różne sposoby komplikowania prostej fabuły) mówią same za siebie. W każdym z nich odnajdziemy pewną liczbę sugestii (w sumie 64, średnio po jakieś półtorej strony każda), jednak w książce brakuje powiązań między nimi. W moim odczuciu jest to pierwszy z zapowiadanych niedostatków. Co prawda dwa początkowe rozdziały nie stwarzają tu trudności, bo zawarte w nich wskazówki (bardzo cenne dla niedoświadczonych mistrzów gry, lecz całkiem przydatne również tym z dłuższym stażem, choćby jako przypomnienie) można, a nawet trzeba traktować łącznie; właściwie w każdym momencie gry warto przestrzegać ich wszystkich naraz. Potem jednak pojawia się kłopot, bo porady przechodzą w techniki, a z tych nierzadko jedna wyklucza drugą.

Dla przykładu – przeczytamy przepis na tworzenie scenariusza metodą słów-kluczy; przewracając stronę, napotkamy służącą temu samemu technikę pięciu pytań; w kolejnej sugestii na ten temat dowiemy się, że "Niektóre przygody [...] są jak cebula". Niektóre – to znaczy jakie? Kiedy stosować jaki sposób tworzenia przygód? A jeżeli nawet wszystkie są równoważne i wymienne, to dlaczego nikt nam o tym nie powie wprost? Po lekturze Graj fabułą mam wrażenie, że nad podejściem "od problemu do techniki" przeważa tam perspektywa "od techniki do problemu". Żałuję, bo przykłady technik można znaleźć także gdzie indziej (choć nie tak liczne i zwykle znacznie gorzej opracowane). Natomiast informacji na temat ich wyboru, a może i łączenia, jest jak na lekarstwo – dlatego bardzo by się tutaj przydały. W końcu podczas gry lepsze skutki przynosi myślenie o tym, jak rozwiązać określony problem, aniżeli o tym, którą technikę zastosować.

Drugą poważną wadę stanowi brak wiadomości o znaczeniu konwencji fabularnej (rozumianej tak jak w tekście Juliana Czurki). Dobrze byłoby dać znać odbiorcy, że inaczej będzie wyglądać bieg zdarzeń w horrorze, inaczej w scenariuszu przygodowym, jeszcze inaczej – w heroicznym. Co prawda w poradzie "Zachowanie wbrew logice" autorzy nieco zbliżają się do tego zagadnienia, ale tylko na chwilę. Ponownie szkoda.

Na tym jednak lista istotnych braków książki się wyczerpuje, a jej zalety są przynajmniej równie ważne. Po pierwsze i najcenniejsze, większość pomysłów powinna się świetnie sprawdzić na sesjach – są zaczerpnięte z praktyki, zróżnicowane, bardzo przejrzyście opisane i obficie ilustrowane przykładami. Zazwyczaj trudno się z nimi nie zgodzić, a co więcej, niejeden był dla mnie (jeśli chodzi o doświadczenie w prowadzeniu, mam się za przedstawiciela wagi lekkopółśredniej) zgoła nieoczywisty.

Po drugie, tę publikację zapewne będzie Wam się bardzo dobrze czytało. Podział na wiele krótkich fragmentów, wspomniana przed chwilą klarowność, bezpośredniość (styl książki, krytykowany przez Cravena i niektórych komentatorów jego recenzji, raził mnie tylko w paru miejscach, w innych nie przeszkadzał – aczkolwiek tym, którzy nie lubią Trzewikowego sposobu pisania, całość prawdopodobnie mniej się spodoba), czasem niemałe walory językowe – z tych powodów była to dla mnie niezwykle przyjemna lektura. Miejscami, zwłaszcza na stronach 42–48, uśmiechałem się nawet przy czytaniu, szczerze rozbawiony okazanym przez Trzewika poczuciem humoru.

Po trzecie, książka jest całkiem ładnie wydana (nie licząc braku justowania) i sprawia wrażenie solidnej.

Cóż zatem? Twardy orzech do zgryzienia. Chciałbym, aby twórcy tomu nieco inaczej skorzystali ze swoich wieloletnich doświadczeń z grami fabularnymi, więcej pisząc o konwencjach, wyborze i wiązaniu technik. Byłoby to bardzo istotne zwłaszcza dla początkujących mistrzów gry. Tym ostatnim lekturę jednak polecam tak czy inaczej – porady z rozdziałów 3–5 będą dla nich bardzo przydatnym materiałem do własnych refleksji i praktyki, a dwie pierwsze części książki postawią nieodzowne fundamenty pod dobrą zabawę. Jeżeli zaś chodzi o bardziej doświadczonych prowadzących – ci raczej nie znajdą w Graj fabułą zbyt wiele nowych treści, ale będą mogli lepiej uporządkować i na nowo przemyśleć swoją wiedzę. Czy to wystarczy do zakupu? Zdecydujcie sami.

Na koniec – pamiętajmy, że nie od razu Kraków zbudowano, a publikacja Portalu trafia w bardzo ważną lukę na naszym rynku. Być może dopiero w przyszłości przeczytamy Łącz techniki i Graj konwencją? Mogło być lepiej, owszem, mogło – ale i tak jest całkiem nieźle.


Dziękujemy Wydawnictwu Portal za udostępnienie książki do recenzji.
7.0
Ocena recenzenta
7.27
Ocena użytkowników
Średnia z 45 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Graj fabułą
Linia wydawnicza: Almanach Mistrza Gry
Autorzy: Mateusz Zaród, Ignacy Trzewiczek, Rafał Szyma
Wydawca polski: Portal
Data wydania polskiego: 2009
Miejsce wydania polskiego: Gliwice
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka
Cena: 35 zł



Czytaj również

Graj fabułą
- recenzja
Avalon: Rycerze Króla Artura
Król versus Syn
- recenzja
Baniak Baniaka #14
Z lekką nutką konfuzji
Baniak Baniaka #12
Mistrzu, nie wykorzystuj graczy
Baniak Baniaka #11
Czy zabijać Bohaterów Graczy?
Świat Neuroshimy
Omówienie linii wydawniczej NS - część druga

Komentarze


~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+7
Pierwszy akapit recenzji niemalże potrząsa czytelnikiem serwisu, przyzwyczajonym do inaczej pisanych recenzji. Cóż, widać, że ta recenzja została napisana przez osobę, która się na tym zna. Co ważne, w trakcie pierwszego czytania nie rzuciły mi się z oczy żadne błędy językowe, co oznacza, że jeśli nawet są, zaliczają się do kategorii tych drobnych. Co tu wiele mówić, dobra robota, Scobinie!
07-11-2009 13:45
996

Użytkownik niezarejestrowany
    Po pierwsze
Ocena:
+5
żeby nie było - bardzo dobra recenzja. O ile fajnie brzmi, że dobrze by było napisać coś o łączeniu technik, to jednak wydaje mi się to być wydumanym zarzutem, bo po prostu sobie tego nie wyobrażam, albo można jeden akapit ogólników napisać, albo chyba trzeba by osobną książkę napisać o potencjalnych kombinacjach wspomnianych technik.

Co do konwencji - sam nie wiem, też chyba materiał na inną książkę albo krótkie ogólniki. Tak czy inaczej - ja się zgadzam ogólnie z recenzją, ja wręcz młodym graczom bym polecił zakup. Ale, że każdy sam zadecyduje to wiadomo ;-)

Na koniec:
nie od razu Kraków zbudowano, a publikacja Portalu trafia w bardzo ważną lukę na naszym rynku.
Święte słowa.
07-11-2009 15:54
Scobin
   
Ocena:
+3
Nawet jeden akapit byłby cenny, bo nakierowałby czytelnika (zwłaszcza niedoświadczonego) na ten sposób myślenia. Przeglądając w kilku miejscach komentarze nt. Graj fabułą, nigdzie nie natrafiłem na wzmiankę o konwencjach i łączeniu technik – m.in. stąd wnioskuję, że to wcale nie jest oczywiste.

Do tego można byłoby dodać 2–3 stroniczki z przykładami, jak to się robi (np. fabuła jakiejś przygody zaplanowana od zera, z wykorzystaniem kilku wskazanych technik i wyjaśnieniem, dlaczego właśnie taka w tym miejscu a nie inna) – i włala! ;-)
07-11-2009 16:26
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
A to prawda, że rozdzialik "od białej kartki po scenariusz byłby fajny, najlepiej jakby przedstawiał budowę dwóch gruntownie odmiennych scenariuszy.
07-11-2009 16:55
Feniks
   
Ocena:
+3
Mam nadzieję, że Portal będzie kontynuował tą serie bo rzeczywiście jest to straszna luka na naszym rynku nie zapełniania od lat.
07-11-2009 18:29
Got
   
Ocena:
+1
Recenzja dobra i rzeczowa, pochwalam. Książke mam i też chwale. Choć oceniam ją lepiej od autora recenzji.

Więcej takich, i Książek i recenzji :)
07-11-2009 19:32
Scobin
   
Ocena:
+1
Przez chwilę pomyślałem, że zdanie:

Choć oceniam ją lepiej od autora recenzji

znaczy "książka jest lepsza niż recenzent". :) ;)


Dzięki za komentarze!
07-11-2009 19:52
Sethariel
   
Ocena:
+1
Scobin

"Nie oceniajcie, a nie będziecie oceniani" ;)
08-11-2009 01:58
Gegen
   
Ocena:
0
W całym almanachu podpisanym nazwiskiem Mateusza Zaróda zdziwiło mnie to, iż najbardziej przypadły mi do gustu porady Ignacego Trzewiczka. Na okładce powinni być dwaj autorzy. Chociażby patrząc na procentowy udział Trzewika w pisaniu tekstu.

Co do recenzji. Pierwszy akapit nie powinien być tak negatywny. Tak się nie powinno pisać. Przynajmniej mnie tak uczono. Z całością też się nie do końca zgadzam. W kilku miejscach zastanawiałem się, czy recenzent w ogóle czytał podręcznik.

"porady przechodzą w techniki, a z tych nierzadko jedna wyklucza drugą."

Nikt nie napisał w "Graj z Głową", że trzeba wszystkie techniki ze sobą łączyć. Autorzy podali ich wiele. Każdy może wybrać dla siebie najodpowiedniejsze. To tak jakby ktoś proponował grę typu dungeon crawl albo story telling bez turlania, a Ty byś chciał by Ci wytłumaczył jak to połączyć.
07-12-2009 19:47
Scobin
   
Ocena:
0
Dzięki za komentarz, już prawie zapomniałem o tej recenzji. :-)

Nie uważam pierwszego akapitu za negatywny – starałem się od początku pokazać wady i zalety almanachu, bo taką akurat przyjąłem formę recenzji (w której skupiam się na tym, co jestem w stanie w miarę kompetentnie ocenić). Nawet zaś gdyby wstęp negatywny był, to dlaczego miałaby to być wada sama w sobie? Jeśli produkt jest słaby (to oczywiście spostrzeżenie ogólne, niedotyczące tej książki Portalu), to cóż, trudno.

Co do technik, problemem nie jest to, że jedna wyklucza drugą – ale to, co przedstawiłem w kolejnym akapicie. Być może powinienem wyraźniej to opisać; mam nadzieję, że teraz będzie jaśniej.

A samą książkę jak najbardziej czytałem, jeszcze nie mam doświadczenia Pierre'a Bayarda. ;-)
07-12-2009 20:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.