» Teksty » Felietony » Budując swój własny domek z kart cz.3

Budując swój własny domek z kart cz.3


wersja do druku

Sposoby na lepsze granie

Autor: Redakcja: Deckard

Budując swój własny domek z kart cz.3
Poniżej znajdziecie listę rzeczy, które tworzą najczęściej spotykane problemy. Dlaczego więc by ich nie unikać?

Sprawa jest ciężka, gdyż poniższe koncepty są zakodowane jako fundamentalne bloki budujące „dobrą grę” w wielu grach i tym samym są wyznacznikiem tego jak grać dla wielu osób. Jeżeli przekreślicie jeden lub więcej z nich, to nagle to, co robicie, przestaje być „grą fabularna albo odgrywaniem postaci”. Spójrzcie tylko na różne gry łamiące jeden lub więcej z tych schematów i niekończącej się dyskusji na temat tego „czy to jest naprawdę gra RPG?” lub „czy ty naprawdę odgrywasz postać?”

Zatem o czym my tutaj mówimy?

1. Krótsze gry

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Poświęćcie na rpg dwie do czterech godzin, tyle ile trzeba na wieczór z rozbudowaną planszówką, nie 6 albo więcej, które to bardziej przypomina pracę na niepełnym etacie niż rozrywkę. Przerzućcie się na jednostrzałówki albo 3-6 sesyjne gry, gdzie gracze będą w stanie zobaczyć koniec historii i satysfakcję, jakie ona przynosi a nie kampanie z finałem leżącym gdzieś za upstrzonym górami horyzontem. "O kurna! Jak jedynie w kilka godzin dokonać czegokolwiek!", czytajcie dalej – już tłumaczę.

2. Postarajcie się grać z jak największą liczbą osób

Gdy nie gracie w kilkugodzinne sesje i nie poświęcacie masy czasu na „prawdziwe kampanie” - niezwykle łatwo wprowadzić rotacyjnych graczy, grać z innymi ludźmi itd. Takie podejście zmienia dynamikę postrzegania przez ciebie hobby – nie szukasz perfekcyjnej grupy, z którą będziesz grał po wsze czasy, lecz osób, które mogą grać z wami w tej chwili i ogólnie są w porządku. Na krótką metę nie sprawia to wrażenia rozwiązania lepszego niż wyjściowa kampania trwająca lata, ale po pewnym czasie rozbudujecie swoją sieć znajomych i pośród nich mogą znaleźć się osoby, które będą dzieliły wasze zainteresowania. Jeżeli będziecie w wielu takich relacjach, zawsze możecie powrócić do swojej wymarzonej kilkuletniej kampanii.

Innymi słowy – podobnie jak w przypadku karcianek bądź planszówek - budujecie sobie lokalną bazę graczy, nie zaś kilka odseparowanych od siebie elitarnych kręgów.

3. Grajcie w to, w co chcecie grać

Nie musicie się wiązać z tą JEDNĄ GRĄ, w którą MUSICIE grać, gdyż pozostali chcą w nią grać. Dlaczego? Ponieważ w sieci, którą sobie wypracowaliście, znajdą się osoby skore do grania albo przynajmniej do wypróbowania czegoś nowego. Od czasu do czasu będziecie iść na kompromisy i ustępstwa, ale tak samo będą postępować ludzie z wami grający – nie będziecie zmuszeni do spędzenia całego swojego czasu marząc o wypróbowaniu czegoś nowego. Nie będziecie MUSIELI już grać z kimś, kogo uważacie za pajaca – wokół was będzie sporo innych opcji.

4. Mów, czego oczekujesz, czyli meta gra jest w porządku!

"Ale byłaby jazda, gdyby armia Czarnego Władcy zaatakowała właśnie teraz!". "Może król tak naprawdę jest moim bratem, ale żaden z nas nie zdaje sobie z tego sprawy?". Jak możecie cokolwiek osiągnąć w cztery godziny? To proste - nie marnujecie czasu starając się przekazać coś ustami waszych postaci i potykając się na każdym kroku podczas tych werbalnych szarad. Pomocne jest także to, że waszą grupę tworzą teraz ludzie, którzy chcą grać w tę konkretną grę oraz grają w podobnym stylu, zamiast przeciągać linę w walce o to, o czym ma być ta gra.

5. Krytyka nie jest niczym złym!

Teraz, gdy grasz już z różnymi ludźmi, jeśli ktoś nagle stwierdzi, że nie pasuje mu gra, które cię bawi albo nie odpowiada mu twój styl prowadzenia, nie jest to równoznaczne z końcem zabawy. Możecie swobodnie porozmawiać o graniu i zrozumieć, które aspekty wam odpowiadają a które nie. Tym samym będziecie mogli podjąć lepsze decyzje w przyszłości co do kwestii, w co, jak i z kim będziecie grali. Koniec z urażonymi uczuciami, obrażaniem się i końcami znajomości – po prostu zaczniecie do tych spraw podchodzić w inny sposób. Konkretnie zaś w taki, w jaki podchodzicie do sytuacji, gdy wasi znajomi lubią potrawy, które wam nie odpowiadają – nie będzie to stanowiło żadnego problemu.

Podsumowując, ludzie, którzy wprowadzili ten zbiór porad w życie, nie tylko omijają problemy występujące w samej grze, ale także wiele innych narastających wokół niej – takich jak napięcie miedzy przyjaciółmi, albo niezbyt uprzejme ("po prostu nie mówmy nic i nie zapraszajmy ich już w przyszłości") pasywno agresywne zagrania.

Wybierzcie te elementy, które wam odpowiadają i wypróbujcie je. Postarajcie się grać z różnymi ludźmi, zauważcie różnicę. Ludzie mówią "lepiej nie grać, niż grać źle", lecz ja muszę się zapytać: dlaczego musimy wybierać pomiędzy jednym z dwóch, skoro po prostu możemy GRAĆ i zarazem grać dobrze?

Autor: Chris Chinn
Tłumaczenie Radek 'Drozdal' Drozdalski
Redakcja: Łukasz 'Deckard' Lenard



Czytaj również

Część druga - Dokąd nas to zaprowadzi?
Ile mnie w moim RPG?
Wykorzystać gotowe czy wymyślać od zera?
Warsztat dedekowca
Jak Gerard robił planszę do D&D i co z tego wynikło
Zalety stopniowego rozwoju
Druga część dwugłosu

Komentarze


18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
O, a ta część - choć dla mnie niespecjalnie odkrywcza - prezentuje kilka niezłych rad, które z chęcią zaszczepiłbym (u niektórych młotem pneumatycznym) u niektórych znajomych rpgowców. Miłe zakończenie, po dwóch kiepskich częściach cyklu. :)
14-12-2007 13:12
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Z 1 punktem chętnie się zgodzę, choć jest on mocno uzależniony od lokalizacji miejsca gry. Często jeśli mamy jechać na sesje dłużej niż sama sesja ma trwać, to trochę bez sensu. Wtedy lepiej pograć dłużej. Niestety zwykle gramy dłużej dlatego bo akurat mamy dłuższą chwilę wolną. Gdybyśmy mogli grać krócej ale częściej byśmy grali. Ale nie możemy, bo faktycznie znaleźć 6 godzin na 1 wieczór RPG jest trudno. Ale znaleźć czas na 2 wieczory po 3 godziny często jest o wiele trudniej.

2 punkt wprowadzam w życie od mniej więcej 2 lat i nie jestem z niego zadowolony. Mam rotacyjnych znajomych na RPG ale to zupełnie nie to o co mi chodzi (choć ciągle szukam). Po 1 zapraszając nowych ludzi ryzykujemy, że zaprosimy kogoś niefajnego. Wiele wieczorów zmarnowałem przez to że przyszedłem na sesję do MG który mi zupełnie nie podpasował, czy dlatego, że przyszedł gracz który rozwalił całą sesję. Ponadto nawet gdy znajdą się ludzie których gra nam odpowiada (a faktycznie po dłuższym czasie tacy ludzie się znajdą) to albo robimy z nich "stałą" ekipę na jakiś czas i już nie szukamy rotacyjnie dalej, albo z czasem dalej szukamy rotacyjnie "jeszcze lepszych" przez co gubimy tych dobrych i pogrążamy się w wiecznym "szukaniu" które do niczego nie prowadzi. Oczywiście zamiast szukać możemy z czasem dobierać z istniejących osób, ale to wcale nie jest proste. Ludzie w różnym towarzystwie różnie się zachowują. Każdy człowiek jest inny. Trzeba spędzić wiele czasu by ludzie nawet o podobnych preferencjach "przegryźli się" ze sobą. Poza tym dobierając tak graczy szybko rośnie nam kajecik z adresami i telefonami ale trudno potem utrzymywać ze wszystkimi kontakt (mam w tel. z 50 nr do graczy z Wawy z którymi grałem raz lub kilka razy, ale z większością nie mam jak utrzymywać kontaktu, a potem głupio po roku zadzwonić "hej może zagralibyśmy?" :P)

Co do punktu 4: "Ale byłaby jazda, gdyby armia Czarnego Władcy zaatakowała właśnie teraz!", to gdyby po takim stwierdzeniu MG powiedział "armia czarnego władcy właśnie atakuje" to poczułbym się jakoś tak niefajnie. Kwestia preferencji i stylu gry, ale ja osobiście wole być zaskakiwany na sesji. Jedni ludzie lubią wybierać prezenty pod choinkę sami, sprawdzając czy będą im się podobać. Inni wolą niespodzianki. Kwestia upodobań. (Ale to tylko dygresja na temat przykładu bo oczywiście warto mówić czego oczekujemy, choć sam mam pod tym względem pewne uprzedzenia :))

Co do 5 punktu nie do końca go rozumiem. Czemu teraz krytyka niby nie jest niczym złym? W sensie kiedyś gracz po usłyszeniu krytyki się obrażał a teraz nagle w magiczny, niewytłumaczony przez autora, sposób się już nie obraża. Czemu? Ponadto preferencje stylu gry nie są jak preferencje dotyczące jedzenia. Bo jedzenie możesz zjeść sam i nie musisz go wciskać innym, a grając grasz z innymi. Chyba że chodziło o to że mając wielu graczy dobieramy tych z którymi mamy podobne zainteresowania, ale to przeczy temu punktowi, bo oznacza, że nie gramy z tymi którzy nam nie pasują, a przecież miało być inaczej.
14-12-2007 13:22
Furiath
    re karczmarz
Ocena:
0
ad 5. ja to rozumiem w ten sposób:

Mając stała ekipę, grono 4 najlepszych kumpli z którymi grasz od x lat i pewnie jeszcze przez x lat i z nikim więcej, zdecydowanie częściej występuje autocenzura na otwartą krytykę i wyrażanie własnego zdania, ponieważ boicie się sprawić komuś przykrość. A wystarczy że jedna z osób z waszej stałej ekipy walnie wtedy focha, dąsa lub obrazi się - a może rozpaść się cała długaśna kampania czy nawet wspólna zabawa.

Gdy zaś mamy duże grono znajomych rpgowców, z którymi gramy w różnych konfiguracjach, foch jednej z nich nie załamuje nam zabawy w RPG. Bo spotykamy się, by zagrać, a nie by być najlepszymymi przyjaciółmi ever. Dlatego rozmowy o grze i o tym, jak chcemy się bawić, odgrywać, itd. stają się dość ważne.
14-12-2007 13:42
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Ten 5 punkt nie jest taki oczywisty, bo z 2 strony teraz krytyka może rozwalać sesje o wiele szybciej. Bo grając z różnymi ludźmi nie czujesz z nimi więzi. Jeśli coś ci nie odpowiada ot zmieniasz gracza i nie czujesz potrzeby wytłumaczenia mu za wszelką cenę o co chodzi. Z autopsji wiem, że w konfiguracjach "tymczasowo_ekipowych" po X ekipach często nie chce mi się strzępić języka by wytłumaczyć "kolejnemu" napatoczonemu graczowi co mi się nie podobało. Ot, kolejny typek wpadł na sesje, za tydzień będzie inny, po co strzępić język? A przez to bardzo trudno doprowadzić konkretną przygodę do końca (bo non stop zmienia się ekipa :P)
14-12-2007 13:49
    punkt 2
Ocena:
0
niby wszystko w porządku i logicznie ale...
jeśli mam ochotę właśnie grać postacią z politycznymi ambicjami to ciężko w 6 sesji po 3 h. coś osiągnąć. A grając z coraz innymi ludzmi i MG muszę co rusz robić nową postać. Nawet grając z tym samym MG nie sądzę żeby ludzie pozwolili mi grać moją "starą" i nieco bardziej "napakowaną" (głównie we wpływy" postacią. A MG na pewno się nie zgodzi na "importowanie "postaci od innego MG.
Więc jeśli mam ochotę na coś bardziej ambitnego niż wejście do "przysłowiowych" lochów i zaszlachtowanie paru "przysłowiowych" potworów to nie mam wyboru...

Bo korzystając z tej rady co miesąc robię postać i wyrzucam ją do kosza po zakończonej "jednostrzałówce". A zwarzywszy na fakt że MG na ogół chcą od graczy dobrze przemyślanej postaci najlepiej z życiorysem i innymi takimi to więcej czasu robię postać niż nią gram. Albo robę zawsze podobną postać i ciągle zaczynam grę od zera.
14-12-2007 14:48
Freeeze
    W sumie...
Ocena:
0
Punkt pierwszy i drugi są nawet niegłupie. Powiedziałbym nawet, że to dobre rady. Za to zakończenie punktu trzeciego... było no cóż, interesujące.

Osobiście uważam, że całość można uznać za średnie arty z niewielką siłą wymowy, ale czasem dobrze posłuchać i tego. Każdy ma swój sposób na gre, a? Choć jeśli na taką modłę grają wszyscy za granicą, to ja wole już katować długaśne kampanie, niż jednostrzałówki, nie pozwalające stworzyć postaci która mnie satysfakcjonuje (W końcu Gracz chce też pokazać swoją postać, nie tylko posłuchać MG, jeśli interesuje go tylko fabuła to może sobie zamiast sesji poczytać książkę...) grać ze znajomymi, z którymi znajdę wspólny język, a nie z takimi którzy po prostu grają w RPG.
14-12-2007 15:30
Deckard
   
Ocena:
0
@Azusa:

Kwestia stylu prowadzenia i gry - patrząc pod kątem Burning Empires, Burning Wheela albo innych gier opartych na conflict resolution (przewiń do 4-5 wpisu) nie jest niczym trudnym poprowadzenie trzygodzinnej sesji, gdzie nie jedna a kilka postaci zdziała dosyć sporo (w porównaniu z innymi grami znacznie więcej).

W przypadku tradycyjnych gier (WFRP albo D&D) również jak najbardziej jest to możliwe - zerknij chociażby do tego wątku na naszym forum. Trzeba tylko wiedzieć, co jest priorytetem - czy drobiazgowe odgrywanie postaci, rozbudowane opisy i smalltalk, czy gra od punktu kulminacyjnego do kolejnego, koncentracja na wątku politycznym/społecznym i nierozdrabnianie energii na rzeczy, które interesują max jedną osobę w grupie.
14-12-2007 15:33
DevilaN
   
Ocena:
0
Jeśli o mnie chodzi to rady tu zawarte są bez sensu.
Ad 1. Grywam głównie nocne sesje - wielogodzinne 6 godzin około. Nie wyobrażam sobie jak można grać 2 godziny - przecież wtedy nie da się nic załatwić a każdy ma swoje sprawy w grze.
Ad 2. Więcej graczy? Ogarnięcie 6 osób na sesji to już sztuka aby sobie pograć. A jeśli jeszcze ma być rotacja i mam się zastanawiać czy Franek dzisiaj będzie albo czy Józek łaskawie raczy przyjść to mam gdzieś takie użeranie się - już paru takich miałem - granie za nich przez MG tylko potrafi wkurzyć. Oczywiście warto mieć rezerwowych graczy, ale czy taki Dudek w Realu jest zadowolony z pozycji rezerwowego? :P
Ad 3. A co to? Kółko uświadomień? Przecież nikt nikogo na siłę nie trzyma. Jak chcesz pograć w neuroshimę a ja nie, to znajdź kogoś do gry i sobie grajcie...
Ad 4. Meta gra - rozumiem, że można wprowadzić coś na kształt umożliwienia graczom wpływania na fabułę, ale co to za niespodzianka wtedy? My ze znajomymi gramy a nie piszemy książkę.
Ad 5. Kolejny sztuczny problem. Autor najpierw pisze o rozmowie i ustaleniu preferencji by potem grać z tymi osobami, które nam pasują. Przecież to to samo co niegranie z tymi, którzy nam nie pasują. Raz szklanka w połowie pełna, a raz w połowie pusta.

Moje zdanie na temat artykułu - beznadziejny...
14-12-2007 16:10
Noth
   
Ocena:
0
Kilka dobrych porad dla rpgowców jak fajnie pograc i przy tym uniknąc kilku problemów, bez rewelacji. Pomaga odejsc od kilku utartych zabobonów w rpg, lecz nic ponadto.

Jak dla mnie poprzednie 2 czesci byly zupelnie do niczego nie potrzebne.
14-12-2007 16:57
Siman
   
Ocena:
0
...khem, no i? Czytam, czytam i zastanawiam się, co skłoniło ludzi, którzy to tu wrzucili do włożenia w to pracy nad tłumaczeniem i redakcją.

Zakończenie sztampowe i w żaden sposób nie odkrywcze. "Źle ci się gra, bo grasz długie sesje i wielkie kampanie, w jeden system, z jedną drużyną, złożoną z aspołecznych frustratów? Mam lekarstwo: graj krócej, zrezygnuj z kampanii, jednego systemu i dotychczasowej drużyny!" Wow, kto by pomyślał?

Serio: oba sposoby wypróbowałem. Fakty są takie, że "baza graczy" nie leży rozwalona na ulicy i wystarczy pozbierać. Czasem naraz można znaleźć kilkunastu chętnych, kiedy indziej jest tylko 3 i żadnych perspektyw na jakichś innych. Czasem można, czasem się nie da grać kampanii. Czasem trafi się na zwolenników tego czy tamtego. Czasem można ich przekonać do zmiany, czasem nie bardzo.

Czasem ten artykuł mówi coś sensownego, ale przeważnie nie za wiele. Moim zdaniem problem nie wynika ze sposobu grania, bo akurat IMO oba skonfrontowane przez autora tekstu mają swoje wady i zalety i żadnego nie wskazałbym jako z gruntu lepszego. Rzecz raczej w zdolności zdrowego podejścia do sprawy, świadomego wybrania danego stylu rozgrywki, a nie tkwienia w klitce otoczonej przez tabu i "prawdziwe RPG". W tym sensie zgadzam się absolutnie z punktem ostatnim i w większości z 4 (aczkolwiek IMO nie potrzeba do tego poprzednich trzech).

DevilaN - sensowność tych punktów swoją drogą, ale mam wrażenie, że ty kompletnie nie zrozumiałeś o czym one traktują. :)
14-12-2007 16:58
   
Ocena:
0
Deckard: "czy drobiazgowe odgrywanie postaci, rozbudowane opisy i smalltalk, czy gra od punktu kulminacyjnego do kolejnego"

Już nawet nie mówię o odgrywaniu i innych tego typu, ale każda postać ma nieco inne cele w swoim hym... życiu. A wyzwania które stawia przed nami MG są tylko tłem dłógofalowej kariery czy rozwoju postaci. A rozwój postaci IMO to jedno z najciekawszych żeczy w RPG. Miało by to sens gdyby graczy nie interesowała kariera polityczna, a tylko np, zmiana ustroju w danym państwie. Ale większośc graczy interesuje właśnie kariera (z tego co mi wiadomo). I nikt nie jest zainteresowany zmianą postaci co 2 miechy, bo w tedy nie ma szans na inną karierę niż pucybut.

_______________________

Zgadzam się całkowicie z Simanem
14-12-2007 19:05
Furiath
    Re Azusa
Ocena:
0
nie rozumiem zupełnie problemu - to w pierwszej sesji od razu daj graczom sobie pograc arystokratami lub wysokimi urzędnikami państwowymi/ wojskowymi.

Re Siman: redaktorzy tłumacza te teksty, które sobie wybiorą, sprawiają im przyjemność i sądzą, że wniosą coś nowego niż artykuły jakie pisali 10 lat temu. Oczywiście, jeśli otrzymają odpowiednie wynagrodzenie od naszych czytelników, wezmą się za tłumaczenia takie, jakie czytelnicy sobie wybiorą. Dopóki jednak robią to fanowsko i dla swojej satysfakcji, to... zamilknę już.

14-12-2007 20:19
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Furiath
Jest różnica między grą od razu twardą postacią a powolnym dochodzeniem do niej. Jednak najwięcej satysfakcji daje zwykle to na co najciężej zapracowaliśmy. Powolne rozwijanie postaci jest smakowite, choć niestety potwornie czasochłonne i nie trudno zrozumieć tych którzy nie mając na to czasu wolą jednostrzały.
14-12-2007 20:30
DevilaN
    @Siman
Ocena:
0
Wydaje mi się, że zrozumiałem, ale po prostu nie wiem czy się śmiać czy płakać więc zastosowałem kontrast na poziomie polemiki z artykułu.
Te moje "stwierdzenia" są równie odkrywcze, co te w artykule, a WSZYSTKIE propozycje można obalić w równie idiotyczny sposób w jaki zostały zaprezentowane.

Może są ludzie, którzy drapią się w lewe ucho i nie wiedzą, że można też w prawe się podrapać gdy owo swędzi i chyba dla nich jest ten artykuł...
14-12-2007 20:47
Furiath
    Re DevilaN
Ocena:
0
Ad 1. Grywam głównie nocne sesje - wielogodzinne 6 godzin około. Nie wyobrażam sobie jak można grać 2 godziny - przecież wtedy nie da się nic załatwić a każdy ma swoje sprawy w grze.

Prowadzić krótkie sesje nie jest wcale tak łatwo, ale przy pewnych zmianach stylu i myślenia można czerpać z tego wiele zabawy. Polecam wątek na forum:
Sesje w 2 godziny?

To rozwiązuje zazwyczaj wiele problemów czasowo-osobowych. Jedna z moich drużyn jeszcze niedawno z 10 godzinnych sesji całonocnych po dość dużych oporach przerzuciła się na 4-6 godzinne sesje dzienne i obecnie bardzo jesteśmy zadowoleni z tej zmiany. Krótsze sesje 2-4 godzinne czasem nam wychodziły, czasem nie, ale optymalnie ustanowiliśmy na dzisiaj ok. 5 godzin.
14-12-2007 21:33
kaduceusz
   
Ocena:
0
@Karczmarz
Myślę, ze odpowiedzią na Twoje problemy z punktu drugiego jest nic inneog jak jeżdżenia na erpegowe konwenty ;-) W ten sposób, ktoczek po kroczku, jesteś w stanie poznać ludzi, z którymi chętnie byś zagrał. Pozwala to uniknąć wielu nieporozumień, które zdarzają się, gdy na sesję przychodza ludzie z łapanki - np. z netu.

@DevilaN
Siman +1 :->
15-12-2007 00:13
Siman
   
Ocena:
0
"nie rozumiem zupełnie problemu - to w pierwszej sesji od razu daj graczom sobie pograc arystokratami lub wysokimi urzędnikami państwowymi/ wojskowymi."
Można, ja sam bym tak -pewnie zrobił, ale niektórym to nie daje satysfakcji. Niektórzy spełniają się w erpegach właśnie poprzez gamistyczne stawianie sobie coraz wyższych wyzwań i pięcie się po drabinie kariery/poziomów doświadczenia. Można zaczynać w dedekach grać z 20 lvl, ale rozumiem tych, którym przeszkadza, że 19 z nich dostali zupełnie za darmo.

To jest IMO kolejny problem tego artykułu i, mam wrażenie, sporej części zwolenników "nowego" grania - uznaje się niejako z zasady, że korzystanie ze "starego" stylu grania jest efektem wyłącznie wewnętrznego narzucania (wbrew sobie) w drużynie jakiś zatęchłych idei o tym, że, na przykład, kampania musi być, składająca się z nieprzyzwoicie długich sesji i basta. Pomija się jakoś opcję, w której gracze po prostu świadomie stwierdzili, że im to odpowiada, w głębokim poważaniu mając wyznaczniki wojujących stron o dobre RPG.

"Re Siman: redaktorzy tłumacza te teksty, które sobie wybiorą, sprawiają im przyjemność i sądzą, że wniosą coś nowego niż artykuły jakie pisali 10 lat temu. Oczywiście, jeśli otrzymają odpowiednie wynagrodzenie od naszych czytelników, wezmą się za tłumaczenia takie, jakie czytelnicy sobie wybiorą. Dopóki jednak robią to fanowsko i dla swojej satysfakcji, to... zamilknę już"
A czy ja mam do was, panowie (i panie, jeśli jakieś pomagały przy tym arcie), że mi tekst za friko wrzucacie na serwis? :) Zająknąłem się gdzieś na ten temat w ogóle? Nigdzie moją intencją nie było marudzenie na to, że nieodpłatnie pracujecie na Polterze.

Raczej dziwię się wam, że wyszperaliście i podjęliście się trudu tłumaczenia tekstu z jakiegoś bloga, który IMO kompletnie nie był tego wart. Podkreślam - IMO nie był. Ot, taką mam opinię, niepodszytą żadną ukrytą pretensją do tego, że robicie tu kawał dobrej roboty. :)

"Jedna z moich drużyn jeszcze niedawno z 10 godzinnych sesji całonocnych po dość dużych oporach przerzuciła się na 4-6 godzinne sesje dzienne i obecnie bardzo jesteśmy zadowoleni z tej zmiany."
Wow, no i to pokazuje, że definicje długiej i krótkiej sesji są bardzo różne. Ja 10 godzin jestem w stanie grać w ramach wyjątku, w ferie czy wakacje. Normalnie nie tyle nie mam czasu, co nie wytrzymałbym kondycyjnie i psychicznie (mocno angażuję się w sesję - albo po jakimś czasie bym się wyłączył, albo pod koniec mózg by mi się zlasował*). Kiedyś grałem w drużynie, w której 3 godziny to był standard (a muszę zaznaczyć, że dużo odgrywaliśmy, dużo dialogowaliśmy i opisywaliśmy i jakoś czasu starczało). Obecnie grywam w sesje 6-7 godzinne i uważam, że to bardzo dużo.

*aczkolwiek Bogiem a prawdą to już nieco nieaktualna moja opinia, bo ostatnio zdarzyło mi się grać w sesję od 20 do 8 rano i poza tym, że MG o owej 8 był tak zmęczony, że przysnął w trakcie dialogu BG-BN, wciąż rozmawiając (bez sensu, ale jednak), to całą rozgrywkę wspominam bardzo miło. Więc jednak da się, sam się tego nie spodziewałem po sobie. :)
15-12-2007 00:32
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Kadu
Jakaś perfidna prowokacja? Konwenty są be i fe i już! :] Poza tym w Wawie nie organizują żadnych ciekawych, o!

A tak na poważnie to nie sądzę by konwenty tu cokolwiek pomogły. Równie dobrze mogę się spotkać przed sesją gdzieś na mieście z nowymi osobami by sobie pogadać i się poznać. Zwykle po kilku chwilach wiemy mniej więcej czy z kimś chcielibyśmy grać czy nie. Tylko to, że ktoś robi fajne wrażenie podczas normalnego spotkania nie zawsze się przenosi na to że fajnie nam się z kimś gra. Może na konwencie mamy okazję dłużej z kimś po przebywać, ale nie sądzę by to coś zmieniało. Jeśli w pierwszych 10 minutach nie przekonam się do kogoś, szansa że przekonam się później jest znikoma. Jeśli zaś po 10 minutach uważam że z kimś mogę z chęcią zagrać to po co mi cały konwent?
15-12-2007 00:53
kaduceusz
   
Ocena:
0
> Jeśli zaś po 10 minutach uważam że z kimś mogę z chęcią zagrać to po co mi cały konwent?

Zmieniasz detal na hurt ;-)

A że w Wawie nie ma konwentów - cóż, można się od czasu do czasu wybrać poza stolycę :-P W najbliższym czasie wart polecenia, jet AFAIK, Pyrkon w Poznaniu [nomen omen]. Zresztą PMM się na nim odbywa.

Siman
> spora część zwolenników "nowego" grania - uznaje niejako z zasady, że korzystanie ze "starego" stylu grania jest efektem wyłącznie wewnętrznego narzucania

Smutny stereotyp; na szczęście nas w redakcji nie dotyczy ;-)

15-12-2007 01:00
Ollofeli
    dobre rady zawsze w cenie :)
Ocena:
0
@DevilaN:
---[Może są ludzie, którzy drapią się w lewe ucho i nie wiedzą, że można też w prawe się podrapać gdy owo swędzi i chyba dla nich jest ten artykuł...] - to jest dobre.

tego typu arty powstawały, powstają i powstawać będą. jedne lepsze drugie gorsze. ten mnie nie poraził, ale może i niektórzy coś sobie przemyślą pod jego wpływem i będzie im lepiej.
Chris Chinn - ten Pan tu trafia na starych wyjadaczy, więc raczej zachwytów nie będzie. każdy ma swoje wizje, i wydaje mi się, żę Ci co te komentarze czytają, przeczytali już w swoim życiu parę ładnych porad i omówień zjawiska RPG :)
może gdyby ktoś zaproponował grę [na golasa] albo [na pieniądze], ewentualnie [tylko z ludźmi, którzy nigdy wcześniej nie grali - ciągle nowi], to zapachniałoby nowością.

może nie wszyscy próbowali:
obejrzeć film - jakiś nowy albo oklepany ale ciągle mający to coś w sobie.
MG po obejrzeniu oznajmia, w którą scenę się wbijamy i od tego momentu przejęte przez graczy postacie idą po scenariuszu MG. grałem w taki sposób dwa razy. [matrix][ghost in the shell]. można hybrydować i przekształcać. czasem ktoś bardzo by chciał zagrać daną postacią, ale płeć nie ta. się zmienia i dopasowuje. itd. ja przygotowałem wcześniej dla graczy karty postaci. fajnie kadry z filmu poprzekładałem do worda i bajera karty wyszły. dodałem tu i ówdzie Moce Specjalne. konkreto :)

Pozdro
16-12-2007 01:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.