
Są na tym świecie o których się nie śniło nawet filozofom. Niestety filozofem ani z wykształcenia ani z zamiłowania nie jestem, więc idąc śladami Einsteina z uczuciem gorącym badam rzeczy nieskończone. Wszechświat na przykład.
I tak oto całkiem niedawno, przeklikując się przez rodzime serwisy poświęcone Światowi Mroku, natrafiłem na artykuł o mechanice larpowej. Treść artykułu wzbudziła we mnie pewne uczucia, ale to nie o nich chciałem pisać. To czy jemy zupę widelcem, nożem czy pałeczkami wynika z naszych uwarunkowań kulturowych, przekonań religijnych i poziomu głodu, więc nie można się tego czepiać bezkarnie.
Dzielny czytelnik przebija się przez ów artykuł aby dotrzeć do komentarzy, w których moi mili Państwo, cuda... Normalnie jak na odpuście za średniowiecza.
Autor
w tym konkretnym miejscu kończy wnioski mechaniczne i przechodzi do sekcji prawnej. Oczy me, uzbrojone w dodatkowe narządy korygujące, rozrosły się w tym momencie na pół twarzy. Palce natychmiast pobiegły ze stukotem klawiszy do mojej półeczki z podręcznikami Świata Mroku i zaczęły z zapamiętaniem przeszukiwać owe tomiszcza.
Dla wygody czytelników oto fragment, który mnie tak absolutnie skonfundował (niczym Cotion of Ponfusion):
"Poza wszystkim zaś, z używaniem MET wiążą się pewne konsekwencje prawne. O ile wiem, mogą używać go tylko LARPy oficjalne, a także LARPy korzystające z MET nie mogą np. zbierać składek, nawet na żarcie, ciuchy czy lokal, o wstępie nie wspominając."
Patrzę w wyniki wyszukiwarki i oba podręczniki do MET, które posiadam, czyli podstawka i wampir, zwróciły zero wyników dla "Terms of Use" i "EULA", dla "*lice*" zwróciły głównie "police" i "licence-plate". Chcąc mieć pewność przeleciałem ręcznie oba i nie znalazłem żadnych zobowiązań prawnych mówiących "Uzywać będziesz ich do oficjalnych larpów, bo inaczej dopadną Cie szarańcza i ciemności!". Uradowany z tego, że jednak mogę używać zakupionych podręczników już chciałem świętować, ale dla bezpieczeństwa pomyślałem, że poślę jeszcze prośbę o wyjaśnienie za ocean.
Odpowiedź otrzymałem i pobiegłem z nią do
TORa, który mową Szekspira i Burger Kinga włada zawodowo-akademicko, w przeciwieństwie do mojego zawodowo-hobbystycznego podejścia. Ów uczony w piśmie i słowie potwierdził moje wnioski.
Oto co nam miła pani z marketingu napisała:
"(...)In short, you can host a LARP based on any of our published materials and we encourage you to do so, but you cannot do so as a monetary venture."
W skrócie na nasze: Róbta se te larpy na zdrowie dopóki nie
zamienicie się w monetarne, snobistyczne wampiry zarabiacie na tym mamony (składka na pizze jest ok i wskazana, cobyście mogli więcej grać).
Dlatego ludzie nie mówmy rzeczy kontrowersyjnych o ile ich nie sprawdzimy, pamiętajmy, że coś takiego jak wypowiedź "niepubliczna" w internecie nie istnieje, bo zawsze znajdzie się taki niewychowany buc, który zadzwoni, sprawdzi, opublikuje i narobi trochę wstydu.
Dalej: nie róbmy z White Wolfa demona. Wszyscy wiedzą że Hagen chce się pozbyć tych wszystkich fanów i ma dość siedzenia na Kajmanach, drinki z palemką i panienki w bikini wzbudzają jego dogłębną odrazę a jedyne o czym marzy to sprzedawać buty niczym Al Bundy.
Jak to przemyślimy to się robi naprawdę sensowne.
Wierzcie mi.
---
Z tego miejsca chciałbym podziękować ludziom bez których nie mógłbym się bezkarnie czepiać (in order of appearance):
Kastorowi Kriegowi,
TORowi oraz
Kelley Barnes.
Waszym zdaniem...