quad: moja strona | blog | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam

09-06-2009 18:59

Do stu mgławicowych diabłow! Język na starburcie!

W działach: Tajemnice Wszechświata, Wojna Językowa.

Do stu mgławicowych diabłow! Język na starburcie!

Ostatnio zdobyłem dowód na globalne ocieplenie: mój niesmak dotąd rozmiarów Bajkału rozlał się bardziej do iście morskich rozmiarów. Oczywiście za sprawą moich ulubionych tłumaczy.

Kupiłem sobie ostatnio książkę pod szumnym tytułem „Nieulękły” autorstwa Jacka Cambella. O treści rozmawiać nie będę, recenzje już były, a mi nie oto chodzi.


Chodzi mi o to jak nas, miłośników fantastyki, książkofilów , fanów papki, czy po prostu niedzielnych militarystów kosmicznych traktują rodzime firmy. Jak już mówiłem (i będę powtarzał do znudzenia) nie lubię jak się obraża moją (wątpliwą lub nie) inteligencję. Lubiana przeze mnie Fabryka Słów dała ciała, w ten oto sposób, że pozwoliła tłumaczyć książkę panu Robertowi J. Szmidtowi. Żebyśmy się dobrze zrozumieli: pana Szmidta szanuję za to co uczynił dla krajowego fandomu, choć postacią nieco kontrowersyjną jest. Jednak jak już wcześniej pisałem: róbmy to co umiemy, nie pchajmy się do tego o czym nie mamy zielonego pojęcia.


Dla kolejnego przypomnienia: nie jestem anglistą ani tłumaczem (chociaż po tym co widzę ostatnio chyba powinienem nim zostać), opieram się na zawodowej oraz hobbystycznej znajomości angielskiego.


Wracając do początku: jestem obecnie na trzecim tomie cyklu i powoli dochodziłem do wniosku, że te dialogi jakieś taki toporne i pompatyczne, nazwy jakieś bezsensu a tu i ówdzie pojawiają się idiotyzmy.

Dodatkowo zaintrygowany tym czym do diabła jest „piekielna lanca” i „piekielna włócznia” wyskoczyłem do teh internets i zakupiłem sobie ebookowe wydanie oryginału. Wykonałem dwuklik na tom drugi, przewinąłem się do podziękowań i zmarszczyłem brwi.

 

[Od tego momentu mogą pojawić się spoilery oraz duża ilość porównań między tekstami]

[PL]
„(...) Dziękuję także Charlesowi Petitowi za jego cenny wkład w odniesieniu do zasad walki w przestrzeni kosmicznej.”

 

[ENG]
„(...) Thanks also to Charles Petit for his suggestions about space engagements.”

 

*gulp*, szybko, na początek:

 

[PL]
„Okręty pojawiły się na tle bezdennej czerni kosmosu.”

 

[ENG]
"SHIPS appeared against the black of space,"

 

Myślę sobie, no nic, tłumacz trochę poetyzuje i poprawia, co tam autor miał na myśli.

[PL]
„- Mamy odczyty dotyczące kilku lekkich jednostek Światów Syndykatu w odległości dziesięciu minut świetlnych, kierunek dziesięć stopni w dół na sterburtę. ”

 

[ENG]
“WE have detections of Syndicate Worlds light warships at ten light-minutes, bearing ten degrees down to starboard.”

*mrug, mrug*
Jakie, urwał, „w dół”?!
Moje myśli się rozbiegają do mojej znajomości żeglarstwa, marynistyki i angielskiego.Znajduję potwierdzenie moich wątpliwości: bearing down to nie jest „kierunek w dół” a „To advance in a threatening manner”, co by się pokrywało z popkulturowymi okrzykami z mostków/central dowodzenia większości seriali i filmów militarystycznych.

W tym momencie poszedłem sobie i zrobiłem herbatę bo stwierdziłem, że będzie wesoło... Przewinąłem trochę w dół, przeczytałem i wytarłem sobie monitor.

[PL]
„Komodor John 'Black Jack' Geary siedział w fotelu głównodowodzącego floty (...)”


[ENG]
„Captain John “Black Jack” Geary sat in the fleet commander’s seat (...)”

Okay, fajnie. Komodor.

Sięgam na półkę i przelatuję sobie stopnie i ich odpowiedniki w marynarkach świata. Dla pewności przeklikuję wiki i oficjalne strony US Navy (autor tam służył to chyba na tym się opiera). I znowu wtopa: komodor ma się tak do „captain” jak Polska do światowej potęgi nuklearnej.
Zestaw wyjaśnien: komodor (commodore) jest nieużywanym obecnie stopniem oznaczającym w przeszłości kogoś kto pełnił rolę admirała ale rząd mu nie chciał tyle płacić. W czasach dzisiejszych przekształcił się w tytuł jakim określa się dowódcę zgrupowania małych jednostek.
Jako, że rozbrzmiały dzwonki mojej paranoi, wcisnąłem „wyszukaj” wpisałem „commodore” i ku mojemu zdumieniu znalazłem 0 wyników.
Otóż drodzy moi najmilsi, komodor, jest w pełni wymysłem pana Szmidta. W wersji angielskiej nie pojawia się ANI RAZU. Tłumacz używa go zamiast nazwiska głównego bohatera. Tak, dobrze zrozumieliście tam gdzie u nas jest komodor, oryginalnie jest Geary.

Black Jack ma stopień Captain i pełni funkcję fleet commander. Dodatkowo w całym drugim tomie wszyscy mówią do niego per Captain, Geary albo B-J; Commander w odniesieniu do bohatera pojawia się nie więcej niż 3 razy.
Tutaj przestałem się dziwić, zapiąłem pasy i zacząłem się pastwić. Na szybko jeszcze stwierdziłem, że tłumaczenie nazwy okrętu z „Dreadnought” na „Pancerny” uważam za głupie i niepotrzebne, jak chcemy to tłumaczyć to mamy oficjalnie „Drednot”. Oraz że „Those stupid bastards” to nie grzeczniutkie, „Cholerni dranie”.

Jednak o ile tamto u góry to może czepialstwo, to teraz będą twarde dowody na to, że pan Szmidt nie zrozumiał książki którą tłumaczył i ją tym tłumaczeniem ukrzywdził.

[PL]
Numos umilkł, gdy pięść Geary'ego uderzyła w stół. Komodor kątem oka dostrzegł wykrzywione złością twarze dowódców jednostek należących do Federacji Szczeliny i Republiki Callas.
- Kapitanie Numos, jest pan zawieszony! - Geary wypowiedział te słowa śmiertelnie poważnym tonem.

[ENG]
Geary cut off Numos with a fist slamming to the table’s surface. Out of the corner of his eye he could see he outraged faces of the commanders of ships belonging to the Rift Federation and the Callas Republic.

„Captain Numos, you are out of order,” Geary stated in a deathly low voice.

Różnica między „Numos umilkł” a „Geary uciszył” jest zasadnicza z punktu budowania bohatera; jasne dalej to poezja.
Tyle że „you are out of order” to nie jest, „jest pan zawieszony”; to jest coś w stylu „to jest niesubordynacja”, uciszenie w formalny sposób (stosowane chyba w amerykańskim sądownictwie – przynajmniej na filmach). Szczególnie, że owa scena ma miejsce na samym początku książki a Numos zajmuje swoje stanowisko praktycznie do końca.

Znalazłem jeszcze jeden taki gwóźdź:

[PL]
„I cud się ziścił. Pojawiły się trzy pancerniki. Wojownik, Orion i Dumny. Był też jeden okręt liniowy, Niezwyciężony, ale w tak opłakanym stanie, że Geary musiał dwukrotnie sprawdzać, zanim dokonał identyfikacji.”

[ENG]
„Amazingly, three battleships were there. Dauntless’s systems quickly identified them as Warrior, Orion, and Majestic. And a single battle cruiser, Invincible, so badly damaged that Geary had to double-check the assessment before he believed it. „

Dokonał jakiej identyfikacji? Czy to na pewno ta sama książka? Jak to, że Geary nie może uwierzyć w takie zniszczenia jednostki ma się do jej identyfikacji? Gdzie tam mowa o jakiejkolwiek identyfikacji przez komodora, o pardon, Gearego?

W tym momencie skończyłem, miałem dość, na podstawie jedynie drugiego tomu dowiedziałem się jak bardzo tłumaczenie może zaszkodzić książce.

Oryginał może nie jest najwyższych lotów ale ma bardziej wojskowy język (w końcu pisał to wojskowy, *duh*), lepsze dialogi i jest pozbawiony tej oniryczno-lirycznej otoczki autorstwa naszego tłumacza. Nie mówiąc już o błędach.

P.S. Dowiedziałem się, że „piekielne lance/włócznie” to hell-lance, a widma to specters. Oraz że „okręty liniowe” (encyklopedycznie: nazwa określająca grupę klas spełniających określoną rolę) dla tłumacza to klasa battlecrusiers, (słownikowo: krążowniki liniowe)... Dobra nie kopię już leżącego...



14
Poleć Poleć innym tę notkę
Waszym zdaniem...

Ezechiel
Ocena:
+1
(+1) [troll]
"[PL]„Okręty pojawiły się na tle bezdennej czerni kosmosu.”

[ENG]
"SHIPS appeared against the black of space,"

Tego czepienia nie łapię. Po angielsku okręt to nie tylko vessel czy warship ale też zwykłe ship. Wszystko zależy od kontekstu.
09-06-2009 21:45
quad
Ocena:
0
(+1) [troll]
Czepialstwo nie dotyczy okrętu i przyznaje się jest czystym czepialstwem: chodzi mi o tą "bezdenną czerń", która jest IMO poprawianiem autora ;)

A tak swoją drogą to wpadłem o co może chodzić z tym komodorem: jakby się tłumacz nie mógł zdecydować czy chce tłumaczyć captain na komandor czy nie do końca.
09-06-2009 21:48
Gamesmith
Ocena:
0
(+1) [troll]
Gdyby tłumaczenie książek polegało na beznamiętnym kalkowaniu tekstu, nie robiliby tego tłumacze tylko translatory. Fakt, że PARĘ z podanych przez Ciebie przykładów można uznać, ale większość to zdecydowanie 'czepianie na siłę'.

Dlaczego więc nie czytujesz książek w oryginale, zadowalając się "kiepskimi" przekładami? Te "błędy" (o ile można to tak nazwać, imho niekoniecznie), nie są tak rażące jak sugerujesz...

Często to co w ang brzmi nieźle, jest (jak piszesz) poprawiane "po autorze", bo w polskim byłoby suche i miałkie. Może zaproponuj jak powinny wyglądać wg Ciebie rzetelnie przetłumaczone fragmenty, które przytaczasz.

:)
09-06-2009 22:02
quad
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Gamesmith
Zgadzam się, na początku się czepiam, czepiam się przy "Pancernym", przy podziękowaniach i przy draniach.

Przy reszcie nie ma mowy o czepialstwie, bo autor nie tyle napisał coś w innym stylu a po prostu coś innego, zmieniającego linię fabularną, to że podałem tylko dwa rażące przykłady jest efektem mojego lenistwa a nie ich braku;)

Co do czytania książek w oryginale: po pierwsze mieszkam w Polsce, mówię po naszemu i chcę czytać po naszemu. Skoro są bardzo dobre tłumaczenia to dlaczego mam równać w dół?
Po drugie nie mam gdzie tych książek po angielsku kupować...

Co do tłumaczeń to się zastanowię i może jakoweś popełnię ale nie obiecuję, bo mi za to niestety nie płacą ;)
09-06-2009 22:49
Elmo
Ocena:
0
(+1) [troll]
"Po drugie nie mam gdzie tych książek po angielsku kupować..."

A ebook z miejsca do porównań się znalazł. Coś kręcisz :P

E.
09-06-2009 23:28
quad
Ocena:
0
(+1) [troll]
Się czepił, ja jestem zboczony i lubię macać papier, poza tym nie będę imperialistycznej gospodarki wspierał:P
09-06-2009 23:29
Alkioneus
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bezdenna czerń jest w najzupełniejszym porządku. Kwestia uciszania pięścią też przechodzi bez problemu. Zgodzę się z Gamesmithem - raczej czepialstwo.


Choć kommodory faktycznie nie do końca siadają.

EDIT:
I nie jestem za bardzo militarystą, ale gdybym to ja się miał czepiać, to ostatnie co bym zrobił to przetłumaczył nazwę własną "Dreadnought" na anglicyzm Drednot, którym określa się klasę okrętów(musiałbym pogrzebać, ale słówko DREADNOUGHT pochodzi od pierwszego okrętu tej klasy, za którym nazywano inne - nieprzetłumaczalne dosłownie, więc język polski po prostu je zasymilował). To by byłaby wpadka na równi z kommodorem.


EDIT 2:
Pogrzebałem. Miano Dreadnoughta określa się zarówno warstwę ciężkiego materiału, jak i używa się w przenośni do określenia czegoś supertwardego, jedynego w swojej klasie. Ot, gamerskie "megaboss"

Tłumaczenie tego zwrotu jako nazwy własnej na Drednot jest po prostu błędem.
10-06-2009 00:40
quad
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Dlatego przy czerni się do czepialstwa przyznałem a "Dreadnought" zaznaczyłem, że skoro należy.
Natomiast przy pięści był to tylko wstęp do zmiany sensu zdania który czyni całą sytuację nielogiczną: skoro kapitan zostaje zawieszony czemu pełni swoją funkcję przez resztę książki?
10-06-2009 06:44
sethisse
...
Ocena:
+1
(+1) [troll]
w tym przypadku zgadzam się z Autorem wpisu. Nie widzę żadnego, kompletnie żadnego powodu, dla którego mielibyśmy się godzić na językowotłumaczowe niedbalstwo i wolną interpretację treści tłumaczonych pozycji.

Nie trafia mi do przekonania uzasadnienie, że skoro widzę różnice między oryginałem, a tłumaczeniem, to mam siedzieć cicho i czytać oryginał.

Jeśli mam ochotę przeczytać książkę po angielsku, to to robię, ale dla frajdy pt: znam język- zazwyczaj robię tak po przeczytaniu wersji polskojęzycznej, jeśli książka wydaje mi się warta takiego poświęcenia.

W innym przypadku interesuje mnie właśnie treść, a skoro nie mogę być pewna, iż zostanie przekazane wiernie i rzetelnie- po co kupować książki?

Zamknięte koło, dla mnie oczywiste: niedoróbkom mówię stanowcze "nie".
10-06-2009 10:17
Alkioneus
Ocena:
+1
(+1) [troll]
W innym przypadku interesuje mnie właśnie treść, a skoro nie mogę być pewna, iż zostanie przekazane wiernie i rzetelnie- po co kupować książki?

Proces tłumaczenia to coś znacznie więcej niż przekład językowy. Kwestia wolnego interpretowania treści tłumaczonych? 'Shrek' w tym temacie wszystko wyjaśnił.

skoro kapitan zostaje zawieszony czemu pełni swoją funkcję przez resztę książki?

Nie bronię Schmidta, ale na idiomach/kolokacjach/podobnym szajsie wykłada się większość tłumaczeń. Zdarzają się tłumaczenia znakomite, ale na wyłożone na pojedynczym idiomie. Tłumacz jest jak bramkarz - może mieć przecudowny mecz, ale jak wpuści jedną szmatę, to i tak to on jest winien porażki.
10-06-2009 14:05
Siman
Ocena:
+5
(+1) [troll]
Mnie się przypomniały słowa Michaela Kandela (tłumacza Lema), cytat z pamięci, więc niedosłowny:

"Tłumacz zawsze jest skazany na klęskę. W tłumaczeniu nie można osiągnąć sukcesu, można tylko zminimalizować straty"
11-06-2009 00:14
Gamesmith
Ocena:
0
(+1) [troll]
świetny cytat ;D
12-06-2009 08:34
Ocena:
0
(+1) [troll]
E tam. W grze o tron Edarda Starka odmłodzili o 2 lata, a Niani wycieli cały monolog.
12-06-2009 10:28
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
polska wersja lepsza
12-06-2009 13:34
~M

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Pojawia się tez zdaje w pierwszym tomie "działo szynowe" jako jak mniemam tłumaczenie railguna, oraz, kiedy bohater podczas dyskusji mówi "point taken" jest to przełożone na "punkt zajęty".

T nie jest dobra książka i w wielu miejscach tłumacz nie mógł na to nic poradzić, ale tłumaczenie pogarsza jej sytuację miejscami dosyć drastycznie.
16-06-2009 14:24






Konto Polter Plus

Działy bloga

Ostatnie notki na blogu

Aktywność użytkownika

Blogują

28 V :: Vermin :: (BT) IQ Twist (0)
27 V :: zegarmistrz :: Jak czytać wypowiedzi PR... (7)
27 V :: cezarynight7 :: Aasimar (9)
27 V :: Bortasz :: Pieniądzę. Czy z tego powodu... (13)
27 V :: Amdir :: Krypta (3)
27 V :: zigzak :: Clarke, magia i RPG (159)
27 V :: Aeth Queen :: Battleship: Gra w zwycięs... (11)

Facebook