» Recenzje » Żubr Pompik

Żubr Pompik

Żubr Pompik
Z czym Wam się kojarzy żubr? Z nazwą piwa? A może ze zwierzęciem? A znacie taką postać, jak żubr o imieniu Pompik? Jeśli nie, to zapraszam do Puszczy Białowiejskiej, gdzie możecie go spotkać.

Za Żubra Pompika odpowiedzialny jest Martin Nedergaard Andersen, znany głównie z takich gier jak: Inspektor Tusz, Zgubione Znalezione czy Mam cię! Natomiast ładne ilustracje zawdzięczamy Cezarowi Szulcowi, który stworzył je na podstawie oprawy graficznej z serialu o tym samym tytule. W zabawie może wziąć udział od 2 do 5 osób w wieku od 4 lat. Projektant dobrze sklasyfikował grupę wiekową, gdyż dzieciom ten tytuł może się spodobać. Partie są krótkie, a czas rozgrywki powinien się zmieścić w 20 minutach. Żubr Pompik pragnie uzbierać piękny bukiet kwiatków dla swojej siostry Polinki na jej urodziny, musi jednak wykonać to zadanie znim nastanie noc. Gracze mają za cel odnaleźć przyjaciół Pompika, którzy ukryli się na planszy. Gracz, który dokona tego czynu, otrzyma nagrodę.

Pudełko nie jest dużych rozmiarów, ale mieści sporo elementów: planszę, 1 figurkę Pompika + 2 naklejki, 1 znacznik słońca, 2 kostki, 42 żetony kwiatków (po 14 w każdym kolorze: niebieski, różowy i żółty) 13 kafelków ze zwierzątkami oraz instrukcję. Wszystkie elementy wykonano bardzo solidnie i nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. A jeśli chodzi o instrukcję, to została napisana konkretnie i dosyć szczegółowo, w prosty i czytelny sposób.

Przygotowanie do zabawy nie zajmuje dużo czasu. Wystarczy rozłożyć planszę na środku stołu, umieścić na niej znacznik słońca, położyć obok zakryte żetony kwiatków oraz ustawić figurkę Pompika na czerwonym polu. Kafelki tasujemy i umieszczamy na pozostałych polach grafikami do góry. Teraz gracze muszą postarać się zapamiętać wszystkie obrazki, bierzemy kostki w garść i do dzieła.

Zabawę rozpoczyna najmłodszy z graczy, który rzuca obiema kostkami.

  1. Dwie takie same cyfry – gracz wybiera jedną z liczb i porusza figurką po planszy o tyle pól, ile wskazuje kostka.
  2. Na jednej kostce ukazał się żubr – gracz porusza pionkiem o tyle pól, ile wskazuje druga kostka.
  3. Na obu kostkach wypadł żubr – Pompik pozostaje na miejscu. Teraz kto pierwszy, ten lepszy. Gracze czym prędzej muszą złapać figurkę - w ten sposób najszybszy uczestnik zdobędzie punkt w postaci kwiatka (kwiatek do góry).

Pompik porusza się wraz ze strzałkami. Kiedy natknie się na dwa kierunki, to wybiera jeden, którym podąży. Gracz odkrywa kafelek i kładzie go w puste miejsce, gdzie wcześniej znajdował się żubr. Następnie uczestnik próbuje znaleźć wśród reszty kafelków taki, aby utworzył parę z tym pierwszym. Osoba, której udało się stworzyć parę, dostaje jeden punkt (dowolny żeton kwiatka). Jeśli nie, to wiadomo, że nie otrzyma nagrody, ale wśród kafelków widnieje jeszcze burza, wówczas dodatkowo traci punkt. W sytuacji natrafienia na niepożądany kafelek, gracz odwraca obrazkiem do dołu jeden ze swoich kwiatków – jeżeli w ogóle jakieś posiada. W przeciwnym wypadku nie traci żadnych zasobów.

Zapewne jesteście ciekawi, co i kiedy robimy ze słońcem? Sprawa jest całkiem jasna. W momencie, kiedy Pompik stanie na czerwonym polu, to słońce przesuwamy na następne pole w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Zakończenie gry następuje natychmiast po przesunięciu słońca na pole z księżycem lub kiedy zabraknie żetonów kwiatków. A zwycięzcą zostaje osoba, która uzbierała najwięcej żetonów kwiatków.

Dla starszych graczy przewidziano trochę trudniejszy wariant. Gra przebiega podobnie jak w wersji podstawowej, ale z pewnymi różnicami:

  1. 3 różne kolory kwiatków – gracz zdobywa za to 1 dodatkowy punkt
  2. Żubry na obu kostkach – przy tej akcji następuje wymiana, na którą inny gracz musi obowiązkowo przystać. Uczestnik wybiera jeden żeton od rywala i daje mu jeden ze swoich.
  3. Liczby na obu kostkach – zamiast wyboru jednej liczby, gracz może zliczyć z obu kostek i przemieścić się o tyle pól na planszy, np. wypadło 5 i 2, a Pompik porusza się o 7.

Mamy jeszcze opcję rozegrania gry w wariancie dla najmłodszych, który różni się od pozostałych tym, że żeton burzy nie powoduje żadnych konsekwencji.

Szczęśliwy żubr

Żubr Pompik zalicza się do bardzo prostych gier, a dużą jego zaletą są dwa warianty zasad: dla młodszych i starszych graczy. Wariant dla młodszych jest jak najbardziej odpowiedni dla dzieci – nie będą zawiedzone, kiedy okaże się, że jednak odkryli burzę i nic się nie dzieje. Natomiast osoby, którym nie przypadnie do gustu wersja dla dzieciaków, zawsze mogą wybrać wariant trudniejszy, w którym nie jest już tak łatwo o wygraną. Przyjdzie czas, żeby trochę pokombinować przy zdobywaniu punktów; nie jest również łatwym zadaniem zgarnięcie trzech różnych kolorów.

Żubra Pompika można spokojnie zaliczyć do przyjemnych gier – rozgrywka jest lekka i krótka. Pozycja charakteryzuje się sporą regrywalnością, co zawdzięczamy losowości – kafelki ze zwierzakami na pewno będą zmieniać swoje położenie na planszy. Dzięki temu każda rozgrywka będzie wyglądać inaczej. Pompik, poruszając się z pola na pole, pozamienia kafelki miejscami i z chwili na chwilę zrobi się jeden wielki galimatias. Dobra pamięć, jak i koncentracja, powinny znaleźć się na pierwszym miejscu. Zabawa nigdy się nie kończyła na jednej partii, dlatego za plus można uznać krótki czas rozgrywki. Jest to świetna odskocznia od cięższych tytułów, kiedy mamy ochotę na coś rzeczywiście łatwego i lekkiego.

A jakie są wady tej gry? Otóż na pierwszy rzut oka nie widać żadnych – no chyba że można się przyczepić tego, że brak bardziej zaawansowanych reguł w wariancie dla starszych graczy. Mógłby się jednak czymś różnić, a nie tylko zdobywaniem punktów w nieco inny sposób. Drugim minusem, jaki zauważyłam, jest plansza. A mianowicie chodzi mi o to, że przydałaby się odrobinę większa, gdyż jest problem przy odwracaniu kafelków, co trochę potrafi zdenerwować. Najgorzej, kiedy machniemy ręką przez przypadek i przesuniemy kafelki poza planszę. Będziemy pamiętać, jak je później przywrócić do wcześniejszego ułożenia? Chyba nie za bardzo...

Ze skalowaniem jest tak, że zabawa przebiega bardzo dobrze w gronie dwóch osób, ale więcej emocji jest przy rozgrywce w większej grupie. Z dziećmi to wiadomo, że i w duecie przyjemnie im się będzie grać, chociaż i starszym nie pójdzie gorzej rozegranie partii w mniejszym składzie. Ale uczciwie mówiąc – w każdym gronie zabawa będzie przednia. Negatwyna interakcja ograniczona została do zupełnego minimum, co pasuje do tytułu pomyslanego o najmłodszych: szyki graczom może popsuć jedynie poprzez złapanie Pompika, kiedy na kostkach wyrzucimy żuberki.

W tej grze najważniejsza jest pamięć – trzeba tak sobie poukładać w głowie ułożenie kafelków, aby zgadnąć, gdzie może znajdować się wcześniej odkryte zwierzę i jego druga połówka. A to już nie jest takie proste, jednak zawsze można liczyć na łut szczęścia i nadzieję na odniesienie sukcesu.

Żubr Pompik to bardzo prosta gra z jeszcze prostszymi zasadami. Jednak takim ciekawszym wariantem, który mi się spodobał, był ten dla starszych graczy. Wiadomo, że im trudniejsza droga do zwycięstwa, to zabawa wygląda o wiele ciekawiej. Pamięć, pamięć i jeszcze raz pamięć. O koncentracji też nie ma co zapominać, o kombinowaniu również. Zabawa w sam raz dla starszych, jak i młodszych graczy. Czas przy niej spędziłam bardzo przyjemnie. Jest to pozycja warta polecenia.

Plusy:

  • Prostota zasad
  • Spora regrywalność
  • Krótkie partie
  • Wygląd i estetyka wykonania
  • Skalowanie tak na dobra sprawę wypada dobrze w każdym gronie

Minusy:

  • Czegoś mi brakuje w wariancie dla starszych graczy
  • Plansza mogłaby być odrobinę większa

 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie materiału do recenzji.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Żubr Pompik
Typ gry: familijna
Projektant: Martin Nedergaard Andersen
Wydawca polski: Egmont
Data wydania polskiego: 2017
Liczba graczy: od 2 do 5
Wiek graczy: od 4 lat
Czas rozgrywki: 20 minut



Czytaj również

Budowa Miasta
Jak to miło mieć miliony dolarów…
- recenzja
Polska, gola!
Podanie i bramka!
- recenzja
Avengers i X-Men #9: Axis
Co za dużo, co niezdrowo
- recenzja
Batman: Świt mrocznego księżyca
Początki bywają trudne
- recenzja
Hippo
Rzuć piłkę hipciowi!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.