» Recenzje » Wyspa smoków

Wyspa smoków

Wyspa smoków
Smoki opanowały wyspę! Zamek zamieniony został w stertę kamieni! Czy znajdą się śmiałkowie, co stawią gadom czoła i podejmą się zadania odbudowy królewskiej posesji? Pamiętajcie, każdy z Was może zostać bohaterem!

Gry kooperacyjne stanowią istotny segment w branży planszówkowej, jednak kooperacje przeznaczone do zabawy z dziećmi raczej należą do rzadkości. Stąd też z zaciekawieniem podeszłam do Wyspy smoków, gry zaprojektowanej przez Claude Webera, a wydanej w naszym kraju przez Grannę. Celem zabawy jest odbudowanie zamku na wyspie opanowanej przez pięć smoków. Zadanie nie należy jednak do najprostszych bowiem przebudzone gady zrobią wszystko, co w ich mocy, żeby uniemożliwić realizację przedsięwzięcia.

Zajrzyjmy jeszcze do pudełka, którego zawartość nie jest przesadnie bogata: plansza, 4 drewniane pionki wraz ze znacznikami, 9 żetonów zamków, 5 smoków, drewniana kostka i dwustronicowa instrukcja. Elementy, mimo że nieliczne, to jednak dzięki pastelowym barwom oraz ogólnej estetyce mogą się spodobać. Jedyny zarzut to zdecydowanie zbyt duże powietrze. Niestety, jak to w przypadku gier Granny, gratisowe powietrze jest jednym z elementów pudełka.

Przed wyruszeniem w drogę należy przygotować planszę: na polu startowym lądują piony graczy, na dziewięciu kolejnych polach segmenty zamku, zaś smoki trafiają na swoją skałę. To naprawdę wszystko, można zaczynać!

Zabawa jest trywialna. W swojej turze gracz, którego właśnie jest kolej rzuca kością, po czym rozpatruje jej wynik:

  1. przy wynikach 1-4 należy przemieścić pionek o wskazaną liczbę pól. Jeśli ludzik zatrzyma się na polu z elementem zamku i nie posiada już takowego, wówczas pobiera żeton,
  2. jeśli kość wskaże słoneczko, wówczas gracz ma dwie opcje do wyboru:
  • a. ruch w zakresie od 1 do 5, wedle uznania gracza
  • b. uratowanie gracza, który trafił do Zaczarowanego lasu, co jeszcze wyjaśnię

         3. znak smoka sprawia, iż należy przesunąć gada o jedno pole w kierunku planszy.

Jeśli w wyniku ruchu gracz zatoczy koło i dotrze do pola startu oraz dysponuje segmentem zamku, wówczas element ten zasila nowo odbudowaną fortecę. W kolejnych turach gracz może podjąć się ukończenia kolejnego elementu; wystarczy jedynie, że trafi na pole z leżącym żetonem i znowu przebiegnie przez całą planszę.

Bardzo często zdarza się jednak, ze smoki w końcu zstępują ze swojej skały i wkraczają na planszę. Jeśli gracz zatrzyma się na polu ze smokiem, wówczas musi uciec do Zaczarowanego Lasu, czyli pola zajmującego centralną część planszy. Pechowiec zostanie na nim do momentu, gdy albo on, albo jeden z towarzyszy trafi na kości symbol słońca. Wówczas może wrócić na specjalne pole oznaczone kolorem zielonym i kontynuować misję.

To już chyba wszystkie meandry zabawy, która może zakończyć się na dwa sposoby. Optymistyczne zakończenie zakłada, że gracze dostarczą wszystkie elementy zamku zanim smoki zagrodzą im drogę. W wariancie pesymistycznym bohaterowie ponoszą porażkę. Sytuacja ma miejsce wówczas, gdy smoki zajmą wszystkie pięć brązowych pól na planszy i jest to okoliczność często występująca.

Pierwsza rozgrywka wywołała dość negatywne odczucia, udane rzuty kością wzbudziły w nas przekonanie, że gra jest nie tylko uzależniona od tej właśnie kości, ale i zwycięstwo jest wpisane w definicję zabawy. Jednakże już druga partyjka nauczyła pokory bowiem drużyna została błyskawicznie pokonania przez ogniste gady, zaś każda kolejna partia pokazała, że w ten tytuł tak samo łatwo wygrać, jak i przegrać. Jak więc ocenić Wyspę smoków?

Nie oszukujmy się, zabawa jest uzależniona od szczęścia. Nie ma tu żadnej taktyki. Zresztą kooperacji też nie ma wiele. Zakres współpracy ograniczony jest ledwie do dwóch elementów: wyciągania przyjaciela z Zaczarowanego Lasu oraz głośnego i serdecznego zagrzewania przed rzutem kością. 

Pozostałe elementy wypadają w pełni poprawnie: komponenty są bardzo estetyczne i przyjemne dla oczu graczy, nawet jeśli pudełko je skrywające jest wręcz nieprzyzwoicie duże. Charakter gry sprawia również, iż niespecjalne znaczenie ma, ile osób spotka się przy stole – zabawa zawsze będzie tak samo przyjemna.

Natomiast siły gry upatruję w innym elemencie. To jedna z nielicznych gier pomyślanych o maluchach uczących wspólnego przeżywania radości ze zwycięstwa oraz współdzielenia się porażką, zwłaszcza że większość rozgrywek kończy się klęską bohaterów. To wbrew pozorom bardzo dużo i z tej właśnie przyczyny Wyspa smoków zagości u nas na dłużej.

Plusy:

  • Wysoka jakość i estetyka wykonania
  • Losowość, która w zasadzie robi tą grę
  • Uczy współdzielenia się porażką i zwycięstwem

Minusy:

  • Kooperacja sprowadza się jedynie do ratowania towarzyszy z Zaczarowanego Lasu
  • Mechanika ograniczona tylko i wyłącznie do rzutów kością

 

Dziękujemy wydawnictwu Granna za udostępnienie gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
7.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Wyspa smoków (Drago-Tuku)
Typ gry: familijna
Projektant: Claude Weber
Ilustracje: Gediminas Akelaitis
Wydawca polski: Granna
Data wydania polskiego: 2017
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 5 lat
Czas rozgrywki: ok. 25 min.
Cena: 69,99 zł



Czytaj również

CV Pocket
Piękne życie jest na wyciągnięcie ręki!
- recenzja
Rekin
Dopłyń albo zostań pożarty!
- recenzja
Tempo Junior
Szybko i mądrze
- recenzja
Cukierki
Cóż za pyszności
- recenzja
Winnica
Winobranie czas zacząć
- recenzja
Frogi
Z kwiatka na kwiatek
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.