» Artykuły » Inne artykuły » Władca Pierścieni na planszy

Władca Pierścieni na planszy

Władca Pierścieni na planszy
Władca Pierścieni to bezsprzecznie dzieło wyjątkowe. Można prozę Tolkiena lubić, lub nie, ale każdy czytelnik potrafi docenić wysiłek włożony przez autora w stworzenie tak barwnego i szczegółowego świata. Nic dziwnego więc, że świat ten został przeniesiony z papieru na ekran. Nikogo też nie zdziwi fakt, że historia Powiernika Pierścienia znalazła swoje odzwierciedlenie na planszy – w końcu kto by nie chciał wcielić się w odważnego Froda, potężnego Gandalfa czy przerażającego Saurona? Ile gier jest osadzonych w uniwersum Śródziemia? Całe mnóstwo, pierwsze pojawiły się już w 1976 roku, a ja w tym artykule postaram się przybliżyć najciekawsze pozycje ze stajni Kosmosu i Fantasy Flight Games.


Podróż po Pierścień według Neugebauera


Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Jednymi z pierwszych nowoczesnych gier planszowych opowiadających historię Śródziemia są dwie gry Petera Neugebauera, wydane w latach 2001-2002 przez wydawnictwo Kosmos w serii gier dwuosobowych:

Lord of the Rings: The Search próbuje opowiedzieć całą historię Wyprawy – od wyruszenia aż po zniszczenie pierścienia. Niestety już na pierwszy rzut oka widać potężny zgrzyt – jeden z graczy wciela się we Froda, a drugi w Sama i będą oni rywalizować o to, kto doniesie Pierścień do Góry Przeznaczenia. Jak widać, już sama idea gry stoi w sprzeczności z zamysłem Tolkiena! Ale wróćmy do mechaniki. Gra dzieli się na 3 fazy. W pierwszej i drugiej poprzez naprzemienne wykładanie kafelków gracze tworzą mapę Śródziemia oraz ruszają się swoimi hobbitami. Pod koniec drugiej fazy ustalana jest lokalizacja Góry Przeznaczenia – może się ona znaleźć gdziekolwiek, nawet tuż obok Shire!

Gdy wiemy już, w jakim kierunku podążać zaczyna się wyścig, ten z hobbitów, który jako pierwszy dotrze do góry wygrywa grę. Dodatkowo, podczas gry można zbierać żetony Spotkań, które dają dodatkowe punkty zwycięstwa i na których przedstawiono postaci z książki. Nie wiem jak Was, ale mnie ten opis zupełnie nie zachęca – gra wydaje się prostacka, losowa i, co najstraszniejsze, pozbawiona klimatu. W dodatku główny cel – rywalizacja pomiędzy Frodem a Samem – wydaje się być oksymoronem. Sądzę, że nie są to tylko przypuszczenia, gdyż gra nie zdobyła dużej popularności, a jej średnia na BGG wynosi zaledwie 5.07.


Lord of the Rings: The Duel – rok później autor zrozumiał chyba swój błąd i kolejną tolkienowską dwuosobówkę obdarzył dużo ciekawszym tematem – tym razem gracze mogą wcielić się w jedną ze stron w śmiertelnie niebezpiecznym pojedynku pomiędzy Gandalfem a Balrogiem. Mechanika jest oparta na kartach i bardzo prosta. Gracze na zmianę wykładają karty, które po lewej i prawej stronie mają zaznaczone 4 symbole (mogące przedstawiać atak lub jego brak). Karty kładziemy naprzemiennie, a po dołożeniu każdej rozpatrujemy atak. Jeśli w danym rzędzie na obu kartach są lub na żadnej nie ma symbolu ataku, nic się nie dzieje. Jeśli jednak na jednej karcie jest symbol, a na drugiej go brak, przeciwnik traci punkty. Gra składa się z czterech pojedynków, każdy z nich kończy się, gdy zagramy wszystkie karty lub gdy przeciwnik straci odpowiednią ilość punktów. Wszystko okraszone jest genialnym, choć zdaje się, że niepraktycznym, wydaniem. Oprócz kart dla każdego gracza, w pudełku znajdziemy planszę, na której zaznaczamy punkty życia i rozkładamy tekturowy most, na którym to figurkami zaznaczamy punkty. To chyba klasyczny przykład przerostu formy nad treścią.

The Duel wydaje się być grą o wiele ciekawszą od jej poprzednika. W końcu temat zgadza się z założeniami książki, rozgrywka jest mniej losowa, a wykonanie bardziej imponujące. Nadal nie jest to jednak tytuł, który chciałbym zdobyć za wszelką cenę. Na BGG średnia ocena to 6.00, oceniło ją praktycznie tyle samo graczy co The Search.


Co odkrył w Mordorze herr Knizia


Gry pana Petera zadziwiają swoimi podstawowymi błędami jeszcze bardziej, kiedy zauważymy, że w roku 2000 doktor Reiner Knizia stworzył genialną w mniemaniu wielu osób (w tym moim) grę – czyli Lord of the Rings. Najpłodniejszy autor planszówek nie szukał półrozwiązań w postaci rywalizacji Froda i Sama. Pomyślał nad tematem i… wymyślił pierwszą na świecie grę kooperacyjną. W tej grze też możemy wcielić się w Powiernika Pierścienia lub jego pomocnika, ale także w Merry'ego, Pippina i grubasa Borgera. Zasady są dosyć proste. Gracze muszą przetrwać i przejść przez siedem lokacji, aby ostatecznie zniszczyć dzieło Saurona. Aby to zrobić, muszą zagrywać karty, dzięki którym brną dalej w swojej niestrudzonej wędrówce, zdobywają nowych sprzymierzeńców, czy uodparniają się na moc Pierścienia.

Nie jest to jednak proste, gdyż im dalej zaszliśmy, tym większy problem mamy z ilością kart na ręku – tu nie ma dobierania co turę, każdą kartę trzeba dosłownie grze wydrzeć. Są emocje, jest wspaniały klimat i, zwyczajowe już dla FFG, przepiękne wydanie z grafikami Johna Howe’a. Tytuł okazał się na tyle popularny, że doczekał się trzech dodatków, a niedawno w sklepach pojawiła się nowa, odświeżona edycja z lepszą ikonografią. Niestety, dodatki do nowszej edycji nie są jeszcze dostępne.

Reiner Knizia to autor, który tworzy gier mnóstwo, od początku wiadomo więc było, że do tematyki Śródziemia powróci – zrobił to już dwa lata później (w 2002 roku) wydając razem z Kosmosem Władcę Pierścieni: Konfrontację, wydaną w Polsce przez wydawnictwo Galakta (choć już niedostępną). Tytuł ten jest wariacją na temat Stratego. Każdy z graczy na początku w tajemnicy rozstawia swoje postacie na planszy, a potem przesuwa poszczególne pionki i, w razie potrzeby, pojedynkuje się z przeciwnikiem. Zadaniem gracza będącego po stronie dobra jest doprowadzić Froda na drugą stronę planszy – w samo serce Mordoru. Przeciwnik stara się do tego nie dopuścić i zabić biednego hobbita.


Konfrontacja to pojedynek dwóch graczy. Trzeba umieć blefować i przyjąć konkretną strategię na całą 20-minutową rozgrywkę. Poza wieloma decyzjami, według wielu ogromną zaletą gry jest klimat – każda postać ma zdolność specjalną, co pozwala niektórym wczuć się w wydarzenia z książki. Dla osób nienasyconych powstała wersja deluxe (która niestety nie ukazała się w wersji polskiej), która oprócz podstawowej wersji zawiera zestaw zupełnie innych postaci i kart (wykorzystywanych do walki). Polecam zdecydowanie przynajmniej sprawdzić ten tytuł wszystkim miłośnikom gier dwuosobowych, a szczególnie fanom eleganckiej mechaniki i Reinera Knizii.


Plansza wielka jak Śródziemie


Wszystkie tytuły, które dotąd wymieniłem, to pozycje dosyć małe. Nie znaczy to, że nikt nie stworzył prawdziwej "kobyły" osadzonej w wielkim świecie wymyślonym przez Tolkiena. Oczywiście, powstały takie gry, a jedną z nich jest War of the Ring z 2004 roku (polska edycja zapowiedziana jest na wiosnę roku 2012). Jest to kolejna gra dwuosobowa, choć z wariantem dla 3 i 4 graczy, w której gracze mogą stanąć po jednej ze stron konfliktu, który zmienił losy Śródziemia. Jednym z największych atutów gry jest jej wykonanie. Mnóstwo kart, żetonów, a przede wszystkim setki figurek.

Mechanika oparta jest na kostkach – na początku tury każdy rzuca odpowiednią liczbą kostek, które określają dostępne akcje, a następnie wybiera sześciany z interesującą w danej chwili akcją. Możemy mobilizować nasze wojska, wprowadzać poszczególne nacje w stan wojny, próbować zniszczyć lub odzyskać Pierścień, czy choćby coraz to przejmować kolejne prowincje wroga. Gra może skończyć się zwycięstwem militarnym (kontrolowanie odpowiedniej liczby prowincji wroga) lub politycznym (zniszczenie Pierścienia lub hobbitów). Gra jest połączeniem lekkiej gry wojennej i ameritrashu. Fanom ciężkich pudeł od FFG powinno się spodobać.


Kolejną ogromną grą opowiadającą o dziejach Władcy Pierścieni jest Middle-Earth Quest z 2009 roku. Już sama plansza do gry ma iście epickie rozmiary. Składana z dwóch części zajmuje więcej miejsca niż mapa War of the ring. Wykonanie jest prześliczne, z mnóstwem żetonów, figurek i kart. Z jednej strony mroczny Sauron, który z fortecy Barad-dûr próbuje poprzez swe intrygi opanować Śródziemie. Z drugiej strony dzielni bohaterowie (niestety akcja dzieje się przed wyprawą Froda i nie możemy wcielić się w postacie znane z książek – nic straconego, bo i tak je spotkamy podczas rozgrywki!). Mechanika gry opiera się na zagrywaniu kart. Szczególnie innowacyjne jest używanie jednej karty przez bohatera do przemieszczania, walki lub jako punkty zdrowia. Ciekawie wygląda też losowanie przez graczy przed rozpoczęciem rozgrywki kart z warunkami zwycięstwa. Gra jest długa, ale pełna iście epickich przygód. Wydaje się jednak, że miała problem z balansem na niekorzyść Saurona i wydawca do tej pory nie zaproponował żadnego rozszerzenia do tego tytułu. (GoldenDragon)


Pierścień prosto z pieca


Temat gier tolkienowskich nie jest jeszcze wyczerpany (w mojej opinii nie jest jeszcze nawet zbyt mocno rozwinięty). Dwa lata temu mogliśmy cieszyć się kolejnym dziełem Reinera Knizii, Hobbitem, który niedawno, dzięki wydawnictwu Egmont pojawił się w polskiej wersji językowej. Gra to prosta, familijna pozycja, w której wcielamy się w Bilba Bagginsa podczas jego podróży do smoka Smauga. Niewątpliwym atutem pozycji jest oprawa graficzna, za którą odpowiedzialny był John Howe – ilustrator powieści Tolkiena. Plus wydaniu na pewno należy się za wypraskę, figurki głównych adwersarzy, kości i kryształki. Mechanicznie to dość udany mix gry kooperacyjnej i wzajemnej rywalizacji pomiędzy uczestnikami. Ciekawie wygląda też rozwój postaci i możliwość pozyskania kart specjalnych. Pozycja w sam raz na niedzielne rozgrywki rodzinne. (GoldenDragon)


Natomiast rok temu na rynku pojawiła się wersja karciana sześcioksięgu. Jest to Władca Pierścieni: Gra Karciana ze stajni wydawnictwa Fantasy Flight Games, w Polce ukazała się nakładem Galakty. Z niecierpliwością gracze na całym świecie oczekiwali pierwszej kooperacyjnej, a do tego kolekcjonerskiej gry karcianej. Wszyscy byli pewni obaw, a jak wyszło? Po prostu świetnie. To chyba największy sukces Fantasy Flight Games od czasów wydania Twilight Imperium. Różnorodne scenariusze o odmiennym poziomie trudności, cztery odmienne frakcje do zagrania i przepiękne ilustracje to niebywałe atuty gry. Ale przede wszystkim kooperacja, która doskonale się skaluje – walka z przyjacielem przeciw grze w szybkiej karciance fantasy – tego jeszcze nie było. Z perspektywy czasu wydaje się jednak, że trzy scenariusze w wersji podstawowej to zdecydowanie za mało. Do optymalnej zabawy trzeba dokupić kolejne rozszerzenia, a tych, jak to w kolekcjonerskich grach karcianych, z miesiąca na miesiąc przybywa. (GoldenDragon)


Niektórzy jeszcze nie zdążyli się nacieszyć tegorocznymi nowościami, a już wiemy o nadchodzących produkcjach. Najciekawiej brzmi Lord of the Rings: Nazgul zapowiedziany przez wydawnictwo WizKids, w którym gracze mogą się wcielić w siły ciemności. Będą musieli jednocześnie ze sobą współpracować i rywalizować. Współpracować, żeby pokonać siły dobra (w przeciwnym razie wszyscy przegrają), rywalizować, aby zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa i objąć dowództwo nad pozostałymi Nazgulami. Brzmi bardzo ciekawie i mam nadzieję, że na oczekiwaniach się nie skończy i doczekamy się jeszcze wielu interesujących gier inspirowanych prozą Tolkiena.

Władca pierścieni a plany wydawnicze Galakty:Czy jest szansa na polską edycję Lord of the Rings?
W chwili obecnej nie planujemy wydawania polskiej wersji Lord of the Rings.

Pewien czas temu została zapowiedziana polska edycja Middle-earth Quest. Czy jest ona nadal aktualna?
Wydawnictwo Fantasy Flight Games na razie nie planuje dodruków Middle-earth Quest, dlatego też na chwilę obecną nie ma możliwości przygotowania polskiej edycji tego tytułu.

Czyli wydawnictwo planuje uczestniczyć w najbliższym dodruku gry (kiedykolwiek on nie nastąpi)?
Żeby udzielić odpowiedź na to pytanie musielibyśmy poznać dokładne wyceny. Niestety od czasu pierwszych informacji o grze sytuacja na rynku walutowym uległa znaczącej zmianie.

Czy można się spodziewać dodruku Władcy Pierścieni: Konfrontacji lub polskiej edycji wersji Deluxe?
W przypadku tego tytułu obecnie trwają rozmowy, ale jest możliwość, że Władca Pierścieni: Konfrontacja będzie dostępna w sklepach w drugiej połowie roku.

Dziękuję Arturowi ‘GoldenDragonowi’ Jaskólskiemu za pomoc w pisaniu tego tekstu.



Czytaj również

War of the Ring
Kości zostały rzucone
- recenzja
Lord of the Rings
Reiner Knizia, czyli twórca najbardziej klimatycznej gry
- recenzja
Beowulf
Bohater logiczny według Knizii
- recenzja
Władca Pierścieni: Gra Karciana
Niebezpieczna wyprawa w świecie Śródziemia
- recenzja
Hobbit
Pionkiem tam i nie z powrotem
- recenzja

Komentarze


Rafał_Kruczek
   
Ocena:
+5
Warto przypomnieć że były w Polsce wydane dwie gry firmy Encore: Bitwa na polach Pelennoru i Wojna o Pierścień. W sklepach już raczej nie do kupienia, ale nakłady były spore więc na pewno trochę się zachowało w archiwach.
17-02-2012 08:04
GoldenDragon
   
Ocena:
0
To chyba pirackie wersje były :)
17-02-2012 11:24
WekT
   
Ocena:
0
Ja mam Wojnę o Pierścień :)
17-02-2012 13:19
Umbra
   
Ocena:
0
Ja mam gdzieś w czeluściach piwnicy starego mieszkania w Krakowie planszówkę z władcy, tą z mapą śródziemia, kartami wszystkich bohaterów i papierowymi żetonikami. To pewnie ta "Wojna o pierścień", z tym, że chyba pierwsze wydanie, bo widzałem też takie z figurkami.
17-02-2012 14:17
Repek
   
Ocena:
+1
Dłużej się toto rozkładało, niż grało, ale gra była epicka. :)
17-02-2012 14:47
Andman
   
Ocena:
0
Mam obie. Dziś nawet skanowałem planszę do "Wojny o Pierścień".
17-02-2012 15:36
Umbra
   
Ocena:
0
No mnie za małego ta gra szybko nudziła, wolałem jednak Magię i miecz :)
17-02-2012 16:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.