» Recenzje » Ulm

Ulm

Ulm
Nazwa Ulm kojarzyć się może przede wszystkim z wielkim triumfem Napoleona nad austriackimi wojskami. Jednak to niewielkie – wedle dzisiejszych standardów – miasto szczyci się również wspaniałą historią sięgającą średniowiecza. Ale to nie wszystko, bowiem stało się również inspiracją dla gry planszowej.

Günter Burkhardt nie należy do czołówki europejskich projektanów gier planszowych. Co więcej, nie mieści się równieiż w drugiej lidze autorów. Dotychczas największym dokonaniem Niemca była gra o zbieraniu herbaty, czyli Darjeeling, plasująca się obecnie w okolicach 1600 miejsca w rankingu serwisu BGG. Inne tytuły, jak choćby Castelli, nawet nie zbliżyły się do tej pozycji. Sprawdźmy zatem czy Ulm będzie punktem przełomowym w karierze Burkhardta.

W odniesieniu sukcesu pomóc może osoba ilustratora. Michael Menzel to jeden z bardziej rozpoznawalnych grafików pracujących przy grach planszowych, mający na swoim koncie takie tytuły, jak Filary Ziemi, Świat bez końca czy Serce smoka, zaś Ulm to propozycja potwierdzająca jego talent. Zajrzyjmy zatem do pudełka.

Pierwszym elementem, na który nabywca zwróci uwagę po rozpakowaniu jest plansza przedstawiająca tytułowe miasto, podzielone na 8 dzielnic położonych po obu brzegach Dunaju. Plansza została ładnie zaprojektowana i pieści wzrok żywymi kolorami. Kolejne komponenty to całe mnóstwo tektury i troszkę drewna. Na pierwszy plan wysuwa się składana katedra, na której układane są służące odmierzaniu tury kafelki wieży. Następne elementy to żetony akcji, wróbli i monet, tarcze miejskie (rewers jest w barwach Ulm!) oraz przynależne graczom herby rodowe. Nie brakuje również drewnianych pieczęci graczy, czyli mówiąc wprost znaczników, estetycznych kart oraz płóciennego woreczka.

Hulma - pierwsza wzmianka o Ulm

Celem zabawy jest chwała i miano najsprawniejszej patrycjuszowskiej rodziny, czyli – jak to w eurograch bywa – zdobycie jak największej sumy punktów. Partykularna rozgrywka trwa 10 tur i czas ten należy spożytkować jak najbardziej optymalnie, bo na wszystkie pomysły z pewnością czasu nie starczy. Przygotowanie do zabawy trwa dosłownie kilka minut. Należy rozłożyć żetony akcji, tarcze miejskie, wylosować 4 z 8 dostępnych potomków, 10 z 12 żetonów wieży oraz uformować stos kart. Uczestnicy otrzymują komplet drewnianych pieczęci w wybranym kolorze, jak również zasoby startowe. Ostatni krok to umieszczenie barek graczy na startowym polu na Dunaju. Można zaczynać.

Reguły rządzące Ulm nie należą do najtrudniejszych, a mimo to zasady niełatwo jest wyjaśnić bez pomocy planszy. Dlatego najlepiej jest ogólnie nakreślić mechanikę oraz przybliżyć najciekawszy element zabawy, czyli definiowanie dostępnych akcji.

Generalnie Ulm to typowa eurogra bazująca na aktywacji akcji, wymianie zasobów i pozyskiwaniu w ten sposób rozmaitych profitów, w tym przypadku żetonów akcji bądź wróbli, monet, kart oraz tarcz miejskich. Te pierwsze niezbędne są do zakupu kart, zaś wróble pozwalają na podmianę żetonów akcji oraz zapewniają punkty na końcu zabawy. Tarcze miejskie również przekładają się na punkty, podobnie zresztą jak karty, przy czym te ostatnie działają w dwojaki sposób: wywierają efekt natychmiastowy lub stały. W pierwszym przypadku karta jest odrzucana, zapewniając przy tym wskazany profit, np. punkty zwycięstwa, przesunięcie barki albo monety. Jednak zamiast odrzucać kartę można również ją zagrać i próbować uzbierać wysokopunktowany komplet, np. symbolicznie wybudować składającą się z trzech segmentów katedrę. Oczywiście należy pamiętać o żetonach wieży, modyfikujących sposób lub koszt wykonania poszczególnych czynności.

Tyle tytułem założeń ogólnych, w zasadzie niczym nie wyróżniających Ulm spośród mrowia innych gier. Znacznie ciekawsze jest definiowanie oraz sposób wykonania akcji. Służy do tego tzw. obszar katedry, składający się z dziewięciopolowej szachownicy, wypełnionej w trakcie przygotowania kafelkami akcji. W swojej turze gracz losuje z woreczka żeton i "wpycha" go w szachownicę, wypychając tym samym inny kafelek. Jeśli jeden z końców szachownicy jest już zablokowany przez wysunięty żeton, wówczas należy wybrać inny rząd lub kolumnę. Następnie gracz może wykonać trzy akcje wskazane przez żetony w rzędzie lub kolumnie, do której wsunięty został wylosowany żeton. Do dyspozycji gracze mają:

  • Pozyskanie jednej monety
  • Przesunięcie barki o jedno pole na Dunaju
  • Akcję czyszczenia umożliwiającą podjęcie jednego z wypchniętych kafelków akcji
  • Dobranie karty. W tym celu należy odrzucić dwa posiadane żetony akcji
  • Wykonanie akcji pieczęci. Po opłaceniu kosztu w postaci dwóch monet gracz może aktywować akcję z dzielnicy obok której znajduje się jego barka. Nie ma znaczenia po której stronie Dunaju znajduje się dany dystrykt.

Uwaga, dany kafelek może wystąpić w danym rzędzie lub kolumnie więcej niż raz, co oznacza możliwość dwukrotnego – lub nawet trzykrotnego – wykonania jednej akcji. Dodatkowo raz w turze gracz ma możliwość zagrania jednej karty z ręki. Alternatywnie zamiast dobierać kartę, stosowną akcję można przeznaczyć na zwiększenie limitu zagranych kart, co nabiera znaczenia przy końcu zabawy. Co ważne, gracze mają możliwość wpływania na wsuwane żetony. Po wylosowaniu niepożądanego kafelka, za cenę jednego wróbla istnieje opcja wymiany z innym, dostępnym w Nadbrzeżu przeładunkowym, co otwiera to perspektywy optymalizacji ruchu w danej turze, zwłaszcza że kombinacja akcji oraz pieczęci może skutkować efektywnym łańcuchem.

Ulm to sztuka wyboru utożsamiana przez niepozorną barkę. To jej położenie definiuje dzielnice, w których można wykonać akcję pieczęci, a dodatkowo pozycja stateczku na finiszu zabawy określa zdobycz punktową: jeśli barka nie dotrze nawet do połowy dystansu, wówczas będą to punkty ujemne, zaś ukończenie zabawy na ostatnich polach zapewnia sporo punktów dodatnich. Należy więc szacować: nieśpiesznie przemierzać Dunaj i konsekwentnie korzystać z profitów wszystkich spokojnie mijanych dzielnic, czy raczej wystrzelić do przodu, tylko od czasu do czasu przybijając do brzegu i wykonując akcje w wybranych lokacjach.

Po dziesięciu turach następuje finalna punktacja. Do dotychczasowych zdobyczy doliczane są punkty za żetony wróbli, pozycję barki na rzece oraz zagrane karty. Gracz z największą sumą zostaje zwycięzcą.

Wolne miasto Rzeszy

W przypadku Ulm trudno mówić o planowaniu ulubionej strategii. Tarcze miasta, komplety kart i dobra pozycja barki; wszystkie te elementy stanowią kąsek zapewniający sporo punktów, jednakże o charakterze taktyki na bieżącą rozgrywkę decyduje w dużej mierze rozwój sytuacji, dostępność kafelków akcji i pierwsze pociągnięte karty. Mechanika premiuje elastyczność oraz umiejętność dostosowywania się do dostępnych zasobów. I właśnie ten element jest jednym z najciekawszych mechanizmów gry.

Bardzo interesująco sprawdza się również sposób definiowania dostępnych akcji, zmuszający do bardzo efektywnego działania. Jest to, co prawda element losowy, zazwyczaj jednak nie psujący przyjemności z zabawy. Na blisko dziesięć rozegranych partii, zaledwie raz ultra niekorzystny rozkład żetonów w obszarze katedry uniemożliwiał wykonanie jakichkolwiek rozsądnych ruchów. Warto podkreślić, iż dociąganymi żetonami można manipulować, a trzy dostępne akcje w połączeniu ze zdolnościami wynikającymi z miejskich kwartałów zazwyczaj umożliwiają tworzenie efektywnych łańcuchów, a w konsekwencji realizację chociażby minimum pożądanych planów.

Różnorodność kolejnych rozgrywek zapewnia losowość rozłożenia elementów, bowiem w trwającej 10 rund grze uczestniczy 10 z 12 kafelków tury oraz 4 z 8 postaci; oba zestawy ustalane są losowo. Ponadto zarówno stos tarcz miasta, jak i oczywiście talia kart każdorazowo ułożona jest inaczej, tak więc dwie identyczne rozgrywki nigdy nie powinny się przydarzyć, co zaliczyć trzeba na duży plus. Regrywalność wzmacniana jest również przez umiarkowany czas pojedynczej partii. Dziesięć rund to czas zbyt krótki, aby zrealizować wszystkie pomysły, a zabawa kończy się zanim uczestniczy poczują znużenie. Z kolei skalowanie wypada nieco gorzej. W przypadku dwóch osób rozgrywka jest całkiem przyjemna, ale nie czuć ścisku na planszy, co osłabia  aspekt rywalizacyjny. Z kolei przy trzech uczestnikach problem ten zupełnie naturalnie znika, zaś przy komplecie graczy przepychanka na planszy trwa w najlepsze. Ulm jak każde miasto: powinno być gwarne i wypełnione tętniącym życiem.

Opanowanie podstawowych reguł nie nastręcza większych problemów, ale już nabranie wprawy i efektywne wykorzystanie nadarzających się okazji wymaga lepszego zapoznania się z dostępnymi możliwościami. Pierwsze partie mogą być rozgrywane nieco na ślepo, wręcz przypadkowo, i tutaj należy wykazać się cierpliwością. Ulm to propozycja dopiero po kilku rozgrywkach odsłaniająca swoje atuty i obawiam się, że nie każdy poświęci jej tyle czasu, aby wydobyć jej walory na światło dzienne. Podsumowując, Ulm to solidna eurogra, co prawda zupełnie pozbawiona klimatu i niespecjalnie odkrywcza w ogólnym założeniu, ale elegancko wykonana, z bardzo ciekawym mechanizmem definiowania akcji oraz angażująca w trakcie poszukiwania najlepszych dróg wiodących do zwycięstwa. Bo zostać najsłynniejszym rodem w Ulm wcale nie jest łatwo.

Plusy:

  • Estetyka wykonania
  • Ciekawa mechanika wyboru i aktywacji akcji
  • Łatwa do nauki...
  • ...lecz trudna do "masterowania"
  • Krótki czas rozgrywki i szybki setup
  • Przyzwoite skalowanie
  • Zmusza do elastyczności działania

Minusy:

  • Chaotyczne pierwsze rozgrywki
  • We dwie osoby rozgrywka jest jednak odrobinę mniej ciekawa
  • Mechanika premiuje reagowanie, nie przemyślaną taktykę

 

Dziękujemy wydawnictwu SHARP Games za przekazanie gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Ulm
Typ gry: strategiczna
Projektant: Günter Burkhardt
Ilustracje: Michael Menzel
Wydawca polski: HUCH! & friends
Data wydania polskiego: 2017
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 45-75 min.
Tagi: Sharp Games | Ulm



Czytaj również

Sharp Games - nowe wydawnictwo
Wywiad z Mateuszem Kościelnickim

Komentarze


Exar
   
Ocena:
0

Katedra w Ulm jest bardzo fajna - na samej górze wierzy są dość spore dziury w konstrukcji. Zawsze myślałem, że jestem twardziel jeśli chodzi o strach przed wysokością, ale tam naprawdę człowiek czuł się niepewnie.

 

Aha, i jest jakiś bug na głównej, bo z obrazka z katedrą ze slajdera nie przechodzi się do tego artykułu a do innego.

23-01-2017 08:57
balint
   
Ocena:
0
Dzięki za info, poprawione!
23-01-2017 10:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.