» Recenzje » Ucieczka: Świątynia Zagłady

Ucieczka: Świątynia Zagłady


wersja do druku
Ucieczka: Świątynia Zagłady

Grupa podróżników udaje się do tajemniczej świątyni w poszukiwaniu starożytnych skarbów. Nagle okazuje się, że ta monumentalna budowla jest przeklęta, pełna śmiertelnych pułapek. Podłoże zaczyna drżeć, z góry niczym śnieżna lawina sypią się cegły i odłamki skał...tak oto rozpoczyna się przygoda. Z czymś Wam się to kojarzy? 

Od samego początku, gdy usłyszałem o Ucieczce: Świątyni Zagłady na myśl przychodziły mi przygody Indiany Jones’a – kultowej postaci kina przygodowego, wykreowanej przez Georga Lucasa. Spoglądając na tematykę gry, okładkę zdobiącą pudełko oraz opis rozgrywki nie trudno o powiązanie tytułu, którego autorem jest Kristian Amundsen Østby, właśnie z przygodami słynnego archeologa, ale we wzorowaniu się na najlepszych nie ma przecież nic złego. Tym bardziej, gdy efekt końcowy jest niezwykle udany. Czy tak będzie w przypadku kooperacyjnej Ucieczki: Świątyni Zagłady? Dowiecie się w dalszej części tekstu.

Świątynia Skarbów

W pudełku znajdziemy przede wszystkim stos bardzo grubych kafelków komnat, płytek klątw oraz żetonów skarbów. Dalej są znaczniki graczy oraz drewniane figurki podróżników w pięciu kolorach, dobrze odlane plastikowe kryształki oraz 25 specjalnych kości, na których opiera się cała mechanika gry. Co ciekawe, dotychczas w skład polskiej edycji wchodziły drewniane kostki z malowanymi symbolami – co możecie zobaczyć na zdjęciach niniejszej recenzji. Aktualnie wydawnictwo REBEL.pl do każdego egzemplarza dokłada zestaw plastikowych, żłobionych kostek, które obecne są w zachodnioeuropejskim wydaniu gry. Ostatnim elementem jest płyta CD na której umieszczona została klimatyczna ścieżka dźwiękowa odmierzająca czas gry oraz wytłumaczenie zasad. Gdybyśmy jednak nie mieli dostępu do odtwarzacza, możemy posłużyć się dołączoną do egzemplarza klepsydrą - trzeba będzie tylko pamiętać o jej kilkukrotnym "przekręceniu" w trakcie gry.

Całość – począwszy od świetnej, wytrzymałej wypraski po same komponenty - wykonana jest  na bardzo wysokim poziomie, co właściwie jest standardem dla wydawnictwa Queen Games. Graficznie również Ucieczka prezentuje się bardzo okazale. Wszystko jest przyjemne dla oka, a co najważniejsze w tego typu rozgrywce – czytelne i zrozumiałe. 

Przygoda zbliża się wielkimi krokami!

Przystępując do rozgrywki znajdujemy się w komnacie startowej. Kafelek ten wraz z dwiema innymi losowymi komnatami stanowi pole startowe każdej partii. Każdy z uczestników zabawy pobiera znacznik gracza w wybranym wcześniej kolorze swojego poszukiwacza oraz zestaw pięciu drewnianych kostek za pomocą, których będzie poruszał się po świątyni, odkrywał nowe komnaty oraz wykonywał pozostałe akcje. Pozostaje nam jeszcze przygotować stos kafelków tworzących świątynię oraz odpowiednią do liczby graczy, pulę magicznych klejnotów, które umieszczamy w przeznaczonym do tego schowku. W ten oto sposób jesteśmy niemal gotowi do zabawy.

Jak już wspomniałem na początku recenzji - jesteśmy grupą podróżników, którzy eksplorują starożytną świątynię. Ta jednak okazuje się przeklęta, co zmusza nas do rychłej ucieczki. Przemierzając świątynię i odkrywając nowe komnaty, wspólnie jako grupa musimy znaleźć wyjście i wydostać się ze świątyni, aktywując wcześniej odpowiednią liczbę magicznych kryształów, które tworzą barierę, uniemożliwiającą opuszczenie budowli. Ucieczka nie trwa jednak wiecznie. Na wykonanie zadania mamy dokładnie 10 minut, a potem… świątynia legnie w gruzach. To jak, gotowi na przygodę życia? Jeśli tak, uruchomcie płytę audio i przygotujcie się do ucieczki.

Uciekajcie!

Kilkanaście sekund maksymalnego skupienia, pełna determinacja, ostatnia "spokojna" narada, zamrażające krew w żyłach dźwięki i w końcu wydostający się z głośników przeraźliwy krzyk "UCIEKAJCIE!!!". Od tego momentu wszyscy gracze rozpoczynają szaleńcze rzuty kośćmi. Od tego momentu rozpoczyna się przygoda waszego życia… Czy wam się uda?

Rzuty kośćmi, jak i cała rozgrywka odbywają się w czasie rzeczywistym – bez jakiegokolwiek podziału na tury, rundy, itp. Zwyczajnie, gracze rzucają kostkami tak długo, aż nie uzyskają pożądanych symboli, które pozwolą im wykonać wybrane akcje. Po każdym rzucie można naturalnie odłożyć daną kostkę na bok, zachowując wskazany symbol bądź ponownie rzucić wszystkimi kostkami. Wyjątkiem jest uzyskanie czarnej maski - ta blokuje kostkę, uniemożliwiając jej dalsze używanie. Klątwę można jednak zdjąć za pomocą złotej maski, która pozwala na odblokowanie dwóch kostek za jednym razem.

Przejście do sąsiedniego pomieszczenia wymaga uzyskania na kościach dwóch symboli przedstawionych w czerwonej ramce na danym kafelku. Z kolei dwa zielone symbole podróżnika umożliwiają odkrycie nowej komnaty poprzez dociągnięcie z wcześniej przygotowanego stosu kafelka i dołożenie go do płytki na stole. Nowe komnaty należy dokładać w taki sposób, aby schodki łączyły się w jednym z wejść do danego pomieszczenia. Prawidłowe ułożenie możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.

Eksplorując przeklętą świątynię natkniemy się również na specjalne, przepełnione magią komnaty, w których znajdziemy magiczne kryształy. Ich aktywacja odbywa się za pomocą odpowiedniej puli symboli klucza bądź pochodni i polega na przeniesieniu ze schowka odpowiedniej liczby kryształów na tenże kafelek. Im więcej takich świecidełek aktywujemy, tym łatwiej będzie uciec ze świątyni, gdyż po znalezieniu wyjścia, ostateczna ucieczka kosztuje odpowiednią do pozostałych w schowku klejnotów, liczbę symboli klucza.

Trzy razy w ciągu gry klątwa zaczyna przybierać największą moc - sygnalizowane jest to wybrzmiewającym z głośników dźwiękiem gongu. Podczas pierwszego i drugiego uderzenia musimy natychmiast powrócić do komnaty startowej, nim rozlegnie się dźwięk zatrzaśniętych drzwi (w przypadku gdy korzystamy z klepsydry - musimy zdążyć przed przesypaniem się ostatniego ziarenka piasku, a następnie odwrócić klepsydrę). Gracze, którzy nie zdołają powrócić na start przed końcem kilkudziesięcio sekundowego odliczania, na stałe tracą jedną ze swoich kości. Strata jak widać jest bardzo bolesna, dlatego rozsądnie jest nie oddalać się zbytnio od płytki startowej, poruszać się w zwartej grupie, ewentualnie rozdzielić się na dwie mniejsze, tak aby łatwiej było aktywować kryształy i w razie potrzeby pomóc koledze w tarapatach.

Gdy gong wybrzmi po raz trzeci – wszyscy gracze muszą jak najprędzej udać się do wyjścia i opuścić świątynię. Jeśli Wam się uda – wszyscy wspólnie odnoszą zwycięstwo. Jeśli jednak choć jeden z podróżników nie zdoła uciec nim świątynia legnie w gruzach – cała drużyna przegrywa grę. Tak czy inaczej,bez względu na ostateczny rezultat, jeszcze długo będziecie wspominać tą przygodę…

Kooperacja, dobra organizacja drużyny i sprawna komunikacja jest niezwykle istotna z dwóch względów. Pierwszy to aktywacja klejnotów – w niektórych pomieszczeniach możemy aktywować kilka kryształów jednocześnie, ale żeby to zrobić, co najmniej dwóch graczy musi znaleźć się w danej komnacie i razem zebrać odpowiednią pulę wymaganych symboli. Inna sprawa to wspomniane czarne maski na kościach. Czasem pechowy rzut (czy też tajemnicza siła – jak kto woli) sprawi, że wszystkie kostki gracza zostaną zablokowane. W takiej sytuacji pomóc nam może jedynie kolega lub koleżanka z drużyny, użyczając symboli złotej maski, ale pod warunkiem, że znajduje się z nami w tej samej komnacie.

Klątwy i skarby, czyli wariant dla zawodowych awanturników

Rozgrywka w podstawowym wariancie szybko jednak staje się zbyt prosta, a przez to rozgrywka nie generuje już takich emocji (nie wspominając już o braku satysfakcji z wygranej). Rozwiązaniem tego problemu jest najzwyczajniej, zwiększenie poziomu trudności – a pod tym względem Ucieczka jest naprawdę bardzo elastyczna. Najprostszy sposób na podniesienie poprzeczki to zwiększenie liczby kryształów jakie musimy aktywować, aby uciec  ze świątyni. Jeśli jednak szukamy czegoś, co nie tylko zwiększy poziom trudności, ale odświeży rozgrywkę i dostarczy nowych wrażeń – tutaj z pomocą przychodzi moduł Klątwy i Skarby.

Grając z tym rozszerzeniem do gry zamiast podstawowych komnat, stosujemy  specjalne pomieszczenia z symbolami fioletowej maski. Postać, która odkryje kafelek właśnie ze wspomnianą maską, pobiera ze stosu wierzchnią płytkę klątwy. Te mają bardzo różne działania – zakazują nam rozmowę z graczami, powodują blokadę kości, uniemożliwiają poruszanie się, itd. Wszystko po to, aby ukraść cenne sekundy, podnieść poziom adrenaliny i utrudnić ucieczkę ze świątyni. Klątwy można pozbyć się wyłącznie za pomocą wskazanej na płytce kombinacji symboli.

Przeciwieństwem do Klątw są Skarby, które na wybranych płytkach komnat możemy odkryć i zdobyć za pomocą dwóch symboli klucza. Wymaga to poświęcenia kolejnych sekund, jednak korzyści jakie przynoszą mogą okazać się naprawdę pomocne. Dodatkowe klucze, pochodnie czy tajemne przejścia to tylko część z obecnych w grze bonusów.

Indy po raz kolejny dał radę!

Rozgrywka w czasie rzeczywistym, mnóstwo kości w roli głównej, ścieżka dźwiękowa odliczająca czas i do tego temat, który uwielbiam. Od samego początku wiedziałem, że nie mogę przejść obok tego tytułu obojętnie. Czy zatem Ucieczka: Świątynia Zagłady pokonała poprzeczkę jaką postawiłem jej przed premierą? Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć inaczej niż "TAK!"

Adrenalina, ciągła presja upływającego czasu, przeklinanie kości, współpraca, krzyki – tutaj naprawdę można poczuć się niczym Indy Jones podczas jednej z jego niezapomnianych przygód. Pomysł ze ścieżką dźwiękową sprawdza się doskonale – nie tylko odlicza ona czas, ale również buduje napięcie i nadaje niezwykły klimat. Zamiennie z płytą można stosować dołączoną klepsydrę, ta jednak w praktyce nie sprawdza się najlepiej i osobiście odradzam grę w takim wariancie. Niemniej dobrze, że pamiętano również o takim rozwiązaniu, gdy nie będziemy posiadali możliwości odtworzenia utworu.

Recenzowany tytuł gwarantuje dobrą zabawę praktycznie w każdym towarzystwie. Zasady gry są bardzo proste, a wytłumaczenie ich zajmuje nie więcej niż 10 minut. Dodatkowo, na płycie CD, prócz dwóch różnych utworów, znajdziemy również krótkie wprowadzenie oraz wytłumaczenie zasad rozgrywki – bardzo przydatna rzecz, która ułatwia poznanie gry i wprowadzenie nowych graczy – mowa tu o osobach, które ze współczesnymi planszówkami nie miały bliższego kontaktu. A Ucieczka jako gateway do naszego hobby nadaje się wyśmienicie. Mamy tu nie tylko kuszący temat, banalnie proste zasady i piękne wykonanie, ale i silnie odczuwalny temat przewodni – jednym słowem wszystko co potrzebne jest do dobrej zabawy.

Kwestia skalowalności wypada również bardzo pozytywnie. Dobrze można bawić się już przy dwóch graczach, chociaż wiadomo – w tego typu grach, im więcej osób przy stole, tym więcej emocji, śmiechu i krzyków. Słabo wypada jednak wariant jednoosobowy. W tym przypadku "magia" rozgrywki, emocje i adrenalina, czyli to co czyni Ucieczkę grą wyjątkową po prostu znika.

Gra posiada jednak jedną, ale istotną wadę – regrywalność. Zwyczajnie, nie jest to tytuł do częstego i regularnego grania. Kolejne partie nie oferują niczego nowego, stąd też Ucieczka nada się głównie do okazjonalnego grania. Oczywiście nie oznacza to, że po kilkunastu partiach możemy bezproblemowo odnosić kolejne zwycięstwa. Gra za za każdym razem wymaga od nas pełnej determinacji, współpracy oraz szybkiej analizy obecnej sytuacji, ale zwyczajnie brakuje tutaj czegoś, co chociaż minimalnie modyfikowałoby rozgrywkę.

Podsumowanie

Ucieczka: Świątynia Zagłady spełniła wszystkie moje oczekiwania jakie postawiłem jej przed pierwszą rozgrywką. Banalnie proste zasady opierające się wyłącznie na rzutach kośćmi, rewelacyjne wykonanie oraz ciekawe podejście do tematu czynią grę absolutnie wyjątkową pozycją, na którą każdy powinien zarezerwować miejsce na swojej półce. Świetnie sprawdzi się wśród osób stawiających pierwsze kroki w naszym hobby, a i wśród doświadczonych okazuje się bardzo dobrą odskocznią od cięższych tytułów. Jeśli chcecie choć przez chwilę poczuć się jak słynny Indiana Jones - Ucieczka jest specjalnie dla was.

Plusy:

  • świetne wykonanie
  • klimatyczne grafiki
  • banalnie proste zasady (dodatkowo wytłumaczone w formie audio)
  • adrenalina i EMOCJE!
  • klimatyczna ścieżka dźwiękowa
  • tematyka

Minusy:

  • klepsydra słabo sprawdza się w praktyce
  • wariant solo
  • nadaje się głównie do okazjonalnego grania

Dziękujemy wydawnictwu REBEL.pl za przekazanie egzemplarza.

Galeria


9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Ucieczka: Świątynia Zagłady
Typ gry: kooperacyjna
Projektant: Kristian Amundsen Østby
Ilustracje: Oliver Schlemmer
Wydawca oryginału: Queen Games
Data wydania oryginału: 2012
Wydawca polski: REBEL.pl
Data wydania polskiego: 2014
Liczba graczy: od 1 do 5
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 10 min.
Cena: 180 zł



Czytaj również

Szmal
Gangsterski układy
- recenzja
Królestwo w budowie
Żeby wszędzie tak budowali...
- recenzja
Szogun
- recenzja
Szogun
Fotounboxing #11
Eksplodujące Kotki
Bomba czy kapiszon?
- recenzja
Kwiatki
Zadbajmy o roślinki
- recenzja

Komentarze


Repek
   
Ocena:
+1

Świetna gierka imprezowa do szybkiego rozegrania. :) IMO sens jest grać tylko z apką na komórkę - wtedy muzyczka robi połowę klimatu.

Pzdr.

24-03-2015 15:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.