» Recenzje » Trefle

Trefle


wersja do druku
Trefle
Trefle są grą mocno przypominającą karcianą "wojnę", którą zapewne każdy zna. Także tutaj należy wykładać wyższe karty, lecz cała rzecz polega na tym, żeby jak najszybciej pozbywać się swoich kart i zgarnąć bonusowe punkty. Czy tytuł oferuje coś więcej niż klasyczna gra w karty?

Trefle zaprojektował Dominic Crapuchettes (Ewolucja, Ryzyk Fizyk), a ilustracje stworzył Roman Kucharski (Statki, Łupy, Kościotrupy). Celem jest pozbycie się wszystkich kart z ręki, a finał następuje po uzyskaniu 50 puntów przez któregoś z graczy. W zabawie może uczestniczyć od 2 do 6 osób w wieku od 8 lat. Rozgrywki są krótkie, jedna partia zajmie raptem do 30 minut.

Pod wieczkiem pudełka znajdziemy karty, notatnik, ołówek i instrukcję. Zasady zostały opisane w bardzo prosty i zrozumiały sposób. Dodatkowo umieszczono przykładowe zagrania, nie zabrakło też objaśnienia reguł dla dwójki graczy oraz drugiego wariantu gry – Szalone Trefle. Pudełko jest niewielkich rozmiarów, więc zawsze można zabrać je do znajomych czy na łono natury. Karty bardzo przypominają te klasyczne, tylko że brak na nich figur, zamiast których mamy wartości od 1 do 15. Zostały one dobrze zaznaczone, a to jest bardzo istotne przy tej pozycji.

Karciany pojedynek

Przystępujemy do rozgrywki – tasujemy i rozdajemy graczom po 10 kart, pozostałe odkładamy do pudełka. W zależności od liczby uczestników rozmieszczamy na stole karty bonusów. Przypomnę, że naszym zadaniem jest pozbycie się zasobów z ręki. Wykładać je można na dwa sposoby. Pierwszym jest wyrzucenie tych samych numerów (np. dwie, trzy, a nawet cztery z cyfrą 5); drugim jest sekwens – wyłożenie dwóch lub więcej kart w kolejności np. 2, 3, 4 i tak dalej. Po zdecydowaniu się na którąś z tych opcji, reszta z graczy musi się do tego ustosunkować, czyli muszą wykonać zagranie tego samego rodzaju, lecz o wyższej wartości. Gracze wyrzucają karteczki na wspólny stos. Jeśli któryś uczestnik nie ma co położyć albo po prostu nie chce, to może spasować. Tura kończy się wtedy, kiedy wszyscy spasują lub ktoś rzuci "15", po czym ta osoba zgarnia cały stos. Następnie zaczyna kolejną turę.

Kto pierwszy pozbędzie się kart, ten zdobywa najwyższą kartę bonusową. Wszyscy gracze dostają punkty bonusowe, tylko że po prostu z mniejszą wartością. Zabawa kończy się w momencie, kiedy ostatni uczestnik zdobędzie bonus o wartości "0". Tylko że ostatni gracz z kartą "0" nie otrzymuje żadnych punktów. Należy jednak zdobywać karty z treflami, bo to o nie będziemy się bić – będą punktowane na koniec zabawy. Punkty zapisujemy w notatniku, które sumuje się z trefli, jak i kart bonusowych. Zwycięzcą zostaje osoba z 50 punktami na koncie.

Rozgrywka dla dwóch graczy wygląda trochę inaczej. W użyciu jest karta bonusowa o wartości "5", którą wykładamy na stół, a resztę odkładamy do pudełka – pozostałe zasady zostają bez zmian. Pierwszy gracz, który pozbędzie się kart, otrzymuje punkty bonusowe, a drugi tylko za trefle. Można jeszcze utworzyć zespoły i zagrać grupowo.

Zasady zabawy w Szalone Trefle są podobne do podstawowych Trefli. Z tą różnicą, że wartość "15" na karcie nie gwarantuje wygrania tury. Dodatkowo, nie trzeba ustosunkowywać się do zagrań poprzedników. Taką kartę można przebić np. dwoma "1". Jedną kartę (nawet o wysokiej wartości) można przebić parą lub sekwensem składającym się z dwóch czy trzech kart np. 5, 6 czy 1, 2, 3.

Mogło być lepiej

Trefle bazują na dobrze znanej "wojnie". W tej grze w głównej mierze liczą się same trefle, które zostały dobrze oznaczone – wysokie wartości dadzą nam mało punktów, natomiast te o niskich odwrotnie. Reszta kart służy do tego, żeby się ich pozbywać, a w zamian zgarniać stosy z punktowanymi treflami. Dobrym pomysłem również jest to, że kolejni gracze mają możliwość zdobycia bonusowych punktów. Może zdarzyć się tak, że mimo zabrania wysoko punktowanej karty bonusowej, zdobyliśmy za mało oczek z trefli i uplasujemy się na dalszym miejscu w punktacji.

Regrywalność jest znikoma. Po zagraniu kilku rund z rzędu zaczyna nudzić i ma się dosyć. Przyznam, że jak na razie nie mam ochoty wracać do tego tytułu. Szczerze, to dla mnie nie było za wielkiej różnicy pomiędzy tą karcianką a zwykłą talią kart. Więc po co wydawać pieniądze, skoro karty z Trefle można zastąpić innymi? Sytuację mogłaby ratować oprawa, lecz niestety i ta jest zbliżona do klasycznej talii. Pudełko zostało przesadzone z rozmiarami, ponieważ musiało pomieścić tylko talię, natomiast z drugiej strony zostało miejsce na notatnik i ołówek.

Pomiędzy turami nie ma żadnych przestojów, bo w sumie tylko rzucamy karty na stół i następuje akcja kolejnego gracza. Losowość objawia się tylko tym, że na początku zabawy rozdawane są karty. Nie wiemy, jakie się trafią i to wprowadza niewielkie urozmaicenie. Nie mamy wpływu na to, jakie karty przypadną nam w udziale, ale jakąś strategię możemy obrać. Najgorzej, gdy na ręce mamy same niskie karty, co grozi sromotną porażką, chyba że uda się ułożyć układ i zgarnąć trefle. Niekiedy jednak opłaca się spasować, aby przeciwnikom nie dać trefli, lecz mimo tych kombinacji grze brakuje emocji. A jak ma się skalowalność przy Treflach? W dwie osoby gra jest bardzo słaba, ale im większe grono, tym jest trochę lepiej. Można więcej zyskać przy zabieraniu kart z treflami, ale to i tak nie zmienia zbytnio obrazu zabawy.

Trefle to propozycja tylko dla fanów popularnych gier karcianych, którzy chcieliby posiadać nieco zmodyfikowaną, klasyczną talię. Rundy są szybkie, regrywalność znikoma, przez co ta pozycja na pewno nie każdemu przypadnie do gustu.

Plusy:

  • losowość wprowadza ślad emocji
  • szybkie tury

Minusy:

  • słaba skalowalność
  • po kilku turach robi się nudna
  • niemal jak klasyczna talia
  • niska regrywalność

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka kart Trefl-Kraków za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.

5.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Trefle
Typ gry: imprezowa
Projektant: Dominic Crapuchettes
Wydawca polski: Fabryka Kart Trefl-Kraków
Data wydania polskiego: 2018
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 min.
Cena: 35,00 zł



Czytaj również

Sherlook
Diabeł tkwi w szczegółach
- recenzja
Projekt: Miasteczko
Budowa miasteczka
- recenzja
Statki, Łupy, Kościotrupy
Okręt mój płynie dalej
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.