» Recenzje » Ticket to Ride

Ticket to Ride


wersja do druku

Czar wiktoriańskich lokomotywek...

Autor: Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Ticket to Ride
Z Ticket to Ride spotkałem się, nudząc się. Wiele się mówi na jej temat – źródło wszystkich ludzkich dzieł i odkryć, nieprzebrana skarbnica ziewania, matka idiotycznych rozrywek. W moim wypadku nasza wspaniała nuda doprowadziła do bezcelowego przeglądania Internetu. Jak to czasem bywa, klikając tu i ówdzie, natrafiłem na oficjalną stronę wydawnictwa Days of Wonder. Mój umysł uległ pewnej mobilizacji, gdy zauważył możliwość zagrania w TtR online. Szybka rejestracja na stronie, potwierdzenie mailem i już jestem w grze. Pograłem kilka godzin, po czym ruszyłem w kierunku sklepu by zakupić TtR w wersji planszowej.

Gra wygląda przepięknie, ale nie ma się czemu dziwić – wydawnictwo Days of Wonder słynie z produkowania gier o bogatej szacie graficznej. Opakowanie jest kwadratowe, barwne i wytrzymałe. Kiedy otworzyłem pudło myślałem, że zjadłem coś halucynogennego, bo w środku zauważyłem dwieście czterdzieści kolorowych, plastikowych wagoników! Są śliczne, starannie wykonane i w pięciu różnych kolorach. Kiedy zadowoliłem już swoje oczęta, kolejny zachwyt nadszedł niczym zderzenie się z ciężarówką – karty są po prostu absolutnie doskonałe pod względem wizualnym. Cudowne ilustracje wagonów opatrzone wiktoriańskimi zdobieniami, a karty biletów są przejrzyste i estetyczne. Poza kartami i wagonikami, TtR ma jeszcze jednego asa w rękawie, a mianowicie planszę – i zapewne nikt się nie zdziwi jak napiszę, iż jest wielka, wspaniała i urocza. No cóż, jeżeli chodzi o wygląd, to gra otrzymuje ode mnie ocenę siedem na sześć. Idealna... ale nie samym wyglądem gra zdobywa niemiecką nagrodę Gry Roku, prawda?

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Ja muszę być człowiekiem urodzonym pod jakąś szczęśliwą gwiazdą, gdyż każda gra która wpada mi w ręce posiada znany z niektórych produktów syndrom "Genialnej Gry". Pewnie dlatego, że kupuję tylko te gry, które mają wysokie oceny na wszystkich ważniejszych serwisach o planszówkach, ale dość o tym. Zasady są do opanowania w przeciągu minuty, a sama gra przypomina karcianą Kanastę z dodatkiem planszy i wagoników. O co w grze chodzi? O łączenie miast za pomocą naszych plastikowych pociągów i zdobywanie za to punktów. I już, oto w skrócie całe zasady. Gdzie tkwi haczyk? W tym, że większość tras na planszy ma odpowiedni kolor, i żeby taką trasę zająć potrzebujesz odpowiednią ilość kart wagonów takiegoż koloru – teraz już pewnie rozumiecie skąd nawiązanie to Kanasty. Przez pierwsze kilka tur nikt nic nie robi na planszy, bo wszyscy gracze zbierają karty, by móc potem gładko połączyć wszystkie odpowiednie miasta. Ktoś może powiedzieć – to głupie, kto ma szczęście do kart ten wygrywa. A ja na to – i tak, i nie, a wszystko przez system biletów. Na początku gry każdy z graczy musi wybrać przynajmniej jeden z trzech biletów – karta biletu określa dwa miasta, które musisz w trakcie gry ze sobą połączyć. Jeżeli te miasta zostaną przez ciebie złączone, otrzymasz dodatkowe punkty. A jeżeli nie, to tracisz tyle punktów, ile byś otrzymał, gdyby udało ci się poprowadzić linię kolejową przez owe miasta. Proste i zgrabne, a ponieważ przeciwnicy nie wiedzą jakie posiadasz bilety i jakie miasta chcesz osiągnąć swoimi wagonikami, to nieraz podczas gry będziesz marszczył czoło i rzucał przekleństwami pod nosem kiedy nieświadomy niczego przeciwnik zajmie ci kawał bardzo ważnej dla ciebie drogi. Sprytne, nieprawdaż? Dodatkowo panowie z Days of Wonder dali nam do ręki potężną kartę Lokomotywy, która jest swoistym Jokerem wśród naszych kart wagoników, ponieważ jest odpowiednikiem każdego koloru. Pod koniec każdej rozgrywki podlicza się punkty za długość każdego połączenia oraz zdobyte przez nas bilety. I to już cała gra.

Gra jest prosta, ale w ten wysublimowany sposób jak doskonała Cytadela czy wyśmienity Carcassonne. Układanie wagoników na planszy sprawia wielką frajdę, a dodatkowy element mieszania w planach przeciwnikom dodaje grze pikanterii. Tym bardziej, że na jednej planszy może grać aż pięciu graczy – w takiej rozgrywce nie tylko liczy się taktyka, ale też prędkość zagrywania naszych wagoników, bo nigdy nie wiesz czy któryś z przeciwników nie zajmie ci twojego upragnionego odcinka trasy. Każda rozgrywka jest inna i dostarcza dużo dobrej rozrywki, tym bardziej że instrukcja TtR nie zabrania handlowania z innymi graczami kartami wagoników – ile to już razy podczas gry słyszałem ukradkowe szepty a la: "Wiem że potrzebujesz białego wagonika, ale dam ci go tylko jeżeli masz różowego". I na sam koniec najlepszy kawałek – gra została uznana przez żeńską część naszego świata za istne cudo! Kobiety zagrywają się w TtR z równą radością co mężczyźni, o czym świadczą chociażby wypowiedzi ludzi którzy tę grę zakupili swojej wybrance jako prezent. TtR jest bowiem grą familijną, w którą doskonale gra się tak i we dwóch, jak i w pięciu (czytaj - całą familią). W moim osobistym rankingu planszówek gra pobiła Carcassonne. Jak dla mnie – majstersztyk, i nie dziwię się temu że sprzedano jej już pół miliona egzemplarzy.


Ocena: 5 / 6
7.83
Ocena użytkowników
Średnia z 18 głosów
-
Twoja ocena
Typ gry: strategiczna
Wydawca polski: Days of Wonder
Liczba graczy: od 2 do 5
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: od 30 do 60 minut
Cena: 129.95 zł



Czytaj również

Ticket to Ride: Switzerland
Pociągi w kraju sportów zimowych, zegarków oraz banków
- recenzja
Ticket to Ride: Europa 1912
... czyli ile razy można wsiąść do tego samego pociągu
- recenzja
Wsiąść do Pociągu: Holandia
Podróż przez Kraj Tulipanów
- recenzja
Ticket to Ride: Europa 1912
Taka sobie podróż
- recenzja
Ticket to Ride: Nordic Countries
Podróż pociągiem zimową porą
- recenzja
Wsiąść do pociągu: Europa
Wagoniki i dworce
- recenzja

Komentarze


nataniel
    Handlowanie kartami
Ocena:
0
... moze nie zabrania, ale nie zabrania wielu innych rzeczy :). Zakladam, ze jezeli nie jest to podane explicite w instrukcji, to nie mozna handlowac kartami i tak gramy. Z drugiej strony, byc moze element handlowy wnosi ciekawa dynamike do tej gry (w ktorej poza swoja kolejka dosyc dlugo sie czeka).
22-06-2006 19:01
Saise
    Ah, Te Home Rulesy...
Ocena:
0
No i owszem, grając kropka w kropkę z zasadami handel nie jest dostępny ;) Ale gwarantuje że kiedy daje się grającym możliwosc wymiany kart z innymi graczami to nasz T2R nabiera smaku.
24-06-2006 08:58
~Print and Play

Użytkownik niezarejestrowany
Neurocide
   
Ocena:
0
6/6 i wszytsko na temat :)
27-01-2007 14:51
~UncleLion

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
co do gry w dwie osoby to chyba bym się trochę kłócił....nie chodzi tak dobrze jak przy większej liczbie graczy.
24-02-2012 11:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.