» Recenzje » Tezeusz: Boty

Tezeusz: Boty


wersja do druku
Tezeusz: Boty
Rok przyszło czekać fanom Tezeusza na pierwszy pełnokrwisty dodatek do gry. W związku z tak długim czasem oczekiwania, apetyt aby zagrać nową frakcją urósł, a wraz z nim wymagania względem Botów, bo taki tytuł nosi rozszerzenie. Niech zatem korytarze stacji raz jeszcze rozbrzmieją odgłosem walki!

Wewnątrz pudełka nabywcy znajdą kompletny zestaw frakcji: planszetkę przynależną nowej armii, trzy pionki wraz z naklejkami (rozwiązanie identyczne z dotychczasowym), 25 kart akcji, troszkę żetonów, no i oczywiście instrukcję. Całość wykonano w standardzie edycji podstawowej, czyli solidnie, chociaż w przypadku Tezeusza do produkcji kart mógłby zostać wykorzystany papier fakturowany, znacznie bardziej odporny na ciągłe przekładanie. Natomiast od strony wizualnej, zarówno połączenie czarnej i pomarańczowej kolorystyki świetnie komponuje się wzajemnie, a i grafikom zamieszczonym na kartach niczego nie można zarzucić.

Nowa siła na stacji kosmicznej

Nowa frakcja jest tworem zdecydowanie lubującym się w siłowych rozwiązaniach z potężnymi pułapkami oraz kartami specjalnymi. Smartbomba oraz plazma umożliwiają aktywację pomniejszego szturmu bądź też zadanie wielu ran przeciwnikowi. Pancerz oraz Pole siłowe dla odmiany redukują ilość obrażeń otrzymywanych przez własne jednostki. Wyrzutnia rakiet razi wszystkich rywali w odległych sektorach a Dron pozwala skorzystać z akcji oferowanych przez sektor leżący o jeden ruch dalej. Wydawałoby się, iż boty są machiną nie do zatrzymania. Arsenał którym dysponują na pierwszy rzut oka sprawia, iż rywale truchleją w jego obliczu. A jednak…

Nowa frakcja nie posiada żadnych pułapek rażących rywala w momencie samego przejścia przez sektor. Nie zbierają także punktów danych, co samo w sobie jest oczywiste. Dodatkowo, i co najważniejsze, boty praktycznie nie oferują żadnych kart modyfikujących ruch, czy to własny, czy rywala. Okoliczność ta w praktyce bardzo wyrównuje szanse przeciwnika, co wykazały starcia przeciwko szarakom. Nie należy oczywiście zapominać, iż nawet najmocniejsze karty najpierw muszą zostać wylosowane do zestawu biorącego udział w aktualnej zabawie, a następnie wymagają instalacji na planszy, a to już nie jest takie proste. Baczna obserwacja ze strony przeciwnika już na tym etapie pozwala na zmniejszenie zagrożenia.

Próba na polu bitwy

Natomiast jak Boty wypadają bezpośrednio podczas rozgrywki? W tym celu zagraliśmy komplet dwuosobowych starć z każdą pozostałą frakcją na zasadzie mecz i rewanż, wymieniając się oczywiście stronami. Wariant ten został wybrany ze względu na największą kontrolę nad poczynaniami własnych żołnierzy, umożliwiając lepszą obserwację skuteczności bojowej botów.

Boty vs Marines – ten wybór na pierwszy "strzał" był najbardziej oczywisty. Obie frakcje lubują się w rozwiązaniach siłowych, za nic mając subtelne zagrywki. Zgodnie z przewidywaniami ostra wymiana ognia rozpoczęła się już od pierwszej tury i trwała aż do zakończenia pojedynku. Modyfikatory ataków zamieniły kosmiczną stację w kopcące się ruiny. Zgodnie z oczekiwaniami pojedynek był szalenie wyrównany, co pokazuje iż balans gry nie został zaburzony. W obu przypadkach triumfowały boty, ale za każdym razem ledwie o włos. Strona zwycięska za każdym razem zachowała ledwie kilka małych punktów.

Boty vs Obcy – czyli pancerna machina kontra rozmnażające się i wyskakujące zza ściany potworki. W dwóch starciach osiągnięto remis. Wniosek utwierdził w przekonaniu, iż boty to maszyna do zabijania gotowa zadawać rany już od pierwszej tury. Przy odrobinie szczęścia, tj. w sytuacji błyskawicznego zainstalowania kilku użytecznych kart, inicjatywa pozostaje po stronie robotów, które zdobywają punkt po punkcie. Jeśli zaś obcy przetrwają pierwsze - szalenie trudne – chwile, są w stanie nawiązać równorzędną walkę jak z każdą inną frakcją. A po zainstalowaniu kilku kluczowych kart zwyczajnie w kilku posunięciach potrafią rozwalcować rywala. Także przy tej parze, zgodnie z oczekiwaniami potyczki były efektowne, krwawe i szalenie wyrównane.

Boty vs Szaraki – przekonani byliśmy, iż szaroskórzy polegną już na starcie. I tutaj bodajże największa niespodzianka. Zainstalowanie kart przejmujących kontrolę na przeciwnikiem oraz zbierających punkty danych spowodowało, iż boty momentami są bezradne na manipulację ze strony rywala. Same nie dysponując zasobami umożliwiającymi modyfikację swoich ruchów, chwilami stawały się narzędziem w rękach ufoludków.

Boty vs Naukowcy - w tej konfiguracji także wydawało się, iż dominacja botów może okazać się miażdżąca. I kolejne zaskoczenie. Błyskawicznie zainstalowane działko strażnicze nie dało szans botom skutecznie rażąc je ogniem. Sytuację dodatkowo pogorszył fakt, iż rywalizacja o żeton awarii zakończyła się sukcesem naukowców. Wobec powyższego trium naukowców nastąpił błyskawicznie, chociaż usprawiedliwieniem dla nowej frakcji może być to, iż rywal bardzo szczęśliwie otrzymał kluczową pułapkę już na starcie rozgrywki.  

Czas na podsumowanie po walce

Pierwsze wrażenie po rozpakowaniu Botów wiązało się z obawą, iż balans gry został zaburzony na rzecz najnowszej frakcji. Jednakże już pierwsze gry testowe udowodniły, iż opinia ta jest zupełnie bezpodstawna. Przede wszystkim kluczowe karty występują w jednym egzemplarzu, co utrudnia ich wylosowanie przed rozpoczęciem zabawy. W dalszej kolejności muszą zostać jeszcze zagrane oraz odpowiednio wykorzystane. Tylko taki rozwój sytuacji gwarantuje końcowy sukces. W przeciwnym wypadku boty stają się frakcją jak każda inna, czy zarówno mającą swoje szanse w starciu, jak i w pełni możliwą do pokonania. Tak więc bardzo cieszy, iż nowa frakcja nie zaburzyła rozgrywki, co należy zdecydowanie podkreślić.

Czy w związku z powyższym Boty to rozszerzenie, które nie jest godne zainteresowania ze strony miłośników Tezeusza? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony Tezeusz to tytuł dość hermetyczny, gdzie dość trudno o jakieś ekstra innowacyjne taktyki. Tutaj potrzebne byłyby nowe plansze lokacji bazy kosmicznej wymuszające nowe strategie. Natomiast i bez takich rewolucyjnych rozwiązań, Boty są rozszerzeniem, które wnosi powiew świeżości do tytułu i zawsze zapewnia większą alternatywę podczas wyboru frakcji. I o to właśnie chyba chodziło, dlatego też w żadnym wypadku nie ma mowy aby fani tytułu poczuli się rozczarowani. Nie pogniewałbym się także, jeśli w przyszłości światło dzienne ujrzą kolejne frakcje urozmaicające tę bardzo ciekawą grę.

 

Plusy:

  • nowa frakcja daje nowe możliwości podczas zabawy
  • zachowany balans gry. Boty nie są ani za silne, ani za słabe.
  • miłe dla oka i bardzo klimatyczne ilustracje 

Minusy:

  • brak nowych rozwiązań mechanicznych w skali całej gry

 

Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za przekazanie gry do recenzji.

 

8.0
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie grają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Tezeusz: Boty
Typ gry: strategiczna
Projektant: Michał Oracz
Ilustracje: Mariusz Gandzel, Tomasz Jedruszek
Wydawca oryginału: Portal Games
Data wydania oryginału: 2014
Wydawca polski: Portal Games
Data wydania polskiego: 2014
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 45 min.
Cena: 50 zł



Czytaj również

Tezeusz: Mroczna Orbita – Łowcy
Skradając się po stacji
- recenzja
Neuroshima Hex! vs. Tezeusz: Mroczna Orbita
Planszowe boje - część 17
Tezeusz: Mroczna Orbita
Space Hulk made in PL
- recenzja
Neuroshima HEX: Death Breath
Heksagonalne zombie
- recenzja
Cry Havoc
Mój jest ten kawałek kryształu
- recenzja
Osadnicy: Narodziny Imperium - Atlantydzi
Podwodna cywilizacja
- recenzja

Komentarze Obserwuj


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.