» Recenzje » Super Motherload

Super Motherload

Super Motherload
Cechy wspólne Polski i Marsa? Romantyczna i barwna historia? Raczej nie. Zamiłowanie do bogatych w witaminę C kiszonek? Błędny trop. A może górnictwo jako podstawa energetyki? No właśnie, naturalne skarby, spoczywające w kolejnych warstwach skorupy planety są motywem przewodnim Super Motherload. Jesteście przygotowani, aby sięgnąć po tytuł najlepszej górniczej ekipy?

Boom na gry planszowe trwa w najlepsze, na rynku pojawiają się kolejne premiery ufundowane przez niewielkie, acz prężne wydawnictwa. Jeszcze lepiej dzieje się, kiedy najciekawsze tytuły trafiają na polski rynek, co również jest zasługą rozwijających się krajowych wydawnictw. Bo o kanadyjskiej oficynie Roxley Games chyba mało kto słyszał. Warto natomiast obserwować rozwój portfolio Games Factory Publshing, stojącemu za polską premierą Namiestnika, powrotem Dominiona, za niedługi czas startującemu z nową inicjatywą, mającą na celu ufundowanie polskiej wersji Super Motherload. Dodajmy, iż polskie brzmienie tytułu jest znacznie bardziej przyjazne dla oczu i uszu rodzimego odbiorcy: Wiertła, skały, minerały.

Pomysł na grę jest dość niebanalny: kanadyjskie studio w sposób elegancki połączyło pełnokrwistą planszówkę z elementami właściwymi dla deck-buildingu. Wypracowany rezultat okazał się co najmniej interesujący, a osiągnięto go przy pomocy sporej ilości elementów: czterech plansz przedstawiających skorupę Marsa będącą terenem przyszłych górniczych eksploracji, 122 karty oraz 188 żetonów. Karty dzielą się na trzy główne rodzaje: cztery talie graczy po 23 karty każda, dziesięciokartowa talia "większych osiągnięć" oraz licząca 20 kart talia "mniejszych osiągnięć". Spośród mrowia żetonów 80 to minerały, w sumie 6 rodzajów o różnej wartości, a kolejnych 76 kafelków to tunele, którymi wypełniona zostanie plansza. Pozostałe elementy to 16 sztuk bomb oraz 16 sztuk artefaktów.

Zapotrzebowanie na energię

Wizualnie całość przywodzi na myśl amerykańskie komiksy, zwłaszcza pociągnięte tuszem oraz wypełnione pastelowymi barwami ilustracje na kartach. Buduje to na swój sposób klimat przyszłej zabawy, lekki i na wskroś jakby odrobinę humorystyczny (czaszka artefaktu). Również od strony technologicznej niczego nie można tytułowi zarzucić: fakturowany papier wykorzystany do produkcji kart zniesie wielokrotne tasowanie, elementy tekturowe także przetrwają wiele partii oraz niebezpieczne środowisko Marsa. I jeszcze jedna uwaga: polscy gracze już niedługo – przynajmniej mam taką nadzieję – otrzymają do rąk polską wersję językową instrukcji, jednakże nie należy lękać się tej anglojęzycznej, bowiem ta w sposób bardzo prosty i klarowny wyjaśnia reguły gry.

Wspomniałam o czwartej planecie naszego układu planetarnego? Nie bez powodu, bowiem w trakcie zabawy uczestnicy wcielają się w ekipy górników, których celem jest zdobycie jak największej liczby punktów zwycięstwa. Aby sięgnąć po laury należy pozyskać wysoko wykwalifikowanych członków zespołu oraz zrealizować zadania, w tym przypadku określane mianem osiągnięć. Walutą są – jak łatwo się domyślić – minerały, które najpierw należy wykopać spod ziemi. Jako że Wiertła, skały, minerały to również deck-building, to na starcie rywalizacji każdy z uczestników dysponuje zaledwie podstawowym zespołem wydobywczym o ograniczonych umiejętnościach i słabej wydajności. Dopiero wraz z upływem czasu możliwy będzie wykup bardziej atrakcyjnych kart, a co za tym idzie pole manewru zdecydowanie ulegnie rozszerzeniu.

Górnicy na Marsie

Dość trudno o proste nakreślenie wszystkich aspektów gry bez przepisywania instrukcji krok po kroku. Jednakże przy kartach należy zatrzymać się i wyjaśnić ich atrybuty. Wszyscy górnicy pogrupowani zostali na cztery kolory: turkusowy, żółty, czerwony oraz wielokolorowego jokera, co ma podwójne zastosowanie: podczas wiercenia w skale kiedy to zagrywane zostają karty jednego koloru oraz w trakcie przebijania się przez pokłady stali, wymagającej konkretnej barwy kart. Drugi element to ilość wierteł zapewniana przez górnika, wahająca się od jednej do trzech ikonek. Ta umiejętność skutecznego wwiercania się w podłoże otwiera możliwości pozyskania wielu surowców w trakcje pojedynczej akcji. Przydatna ikonka otrzymywanego podczas wykonywania akcji bonusu. Ponadto personel w kolorze czerwonym to saperzy, za pomocą bomb wysadzający podziemne skały, a zakres działania definiuje stosowna ikonka na karcie. Ostatnie ważne informacje to koszt zakupu karty (nie dotyczy kart startowych) oraz kolejny bonus otrzymywany przy pozyskaniu karty.

A jak przebiega przykładowa tura? W swojej rundzie gracz może wykonać dwie akcje z trzech dostępnych, aczkolwiek mogą to być dwie takie same czynności:

  • Dobranie dwóch kart na rękę (limit na koniec tury wynosi pięć kart)
  • Wiercenie. Odrzucając karty z ręki można wydrążyć tunel o długości równej sumie wierteł widocznych na kartach. W przypadku wyboru tej akcji kafelek o stosownej długości umieszczany zostaje na planszy, a gracz otrzymuje wszelkie znajdujące się pod nim profity, np. minerały, karty, artefakty.
  • Użycie bomby. Saperzy (czerwone karty) dysponują umiejętnością, dzięki której za cenę odrzucenia karty oraz wykorzystania żetonu bomby można wysadzić obszar o kształcie wskazanym na karcie. To druga metoda na pozyskanie bezcennych skarbów Czerwonej Planety.

Po węgiel, złoto i diamenty!

Dostępnych akcji jest niewiele, ale.... pozwalają na całkiem sporo czynności. Skorupa Marsa błyskawicznie pokrywa się kolejnymi tunelami, na kartach górników lądują coraz to nowe minerały, a w obszarze graczy artefakty po dawnych władcach planety. Jeśli na kartach umieszczone zostaną żetony o sumarycznej wartości pozwalającej na wykup karty, wówczas ląduje ona w stosie kart odrzuconych gracza, skąd niebawem (po wyczerpaniu kart) zasili talię. Żeby było ciekawiej już na etapie wykupu kart aktywowane zostają specjalne umiejętności wpływające na przebieg tury: zapewniające trzecią akcję w bieżącej rundzie, kopiujące najwartościowszy minerał dzięki czemu możliwy będzie zakup nawet dwóch kart oraz pozyskanie jeszcze paru innych "pomniejszych" bonusów.

Po kilku pierwszych turach oraz początkowym wzmocnieniu talii gra nabiera tempa; rywalizacja o najbardziej atrakcyjne minerały przybiera na sile, a gracze coraz efektywniej operują swoimi bądź co bądź niewielkimi taliami tworząc kolejne comba umożliwiające przeprowadzenie skutecznych operacji wydobywczych. Pozyskanie surowców celem wzmocnienia ekipy to jedno, równie ważne są "osiągnięcia", dzielące się na dwie kategorie: większe i mniejsze. Te pierwsze związane są z rekrutacją personelu i podczas pojedynczej partii dostępne są tylko trzy sztuki tych kart. Z kolei mniejsze osiągnięcia wykorzystywane są w komplecie podczas każdej rozgrywki i tylko z nazwy są mniej ważne. Tak naprawdę stanowią obok zatrudnionych górników główne źródło punktów. Aby otrzymać taką kartę, należy zrealizować określony na niej cel: wykonać odwiert o określonej długości, zdetonować w jednej turze dwie bomby, pozbyć się wszystkich kart z ręki, etc. Oczywiście najlepiej jest tak drążyć korytarze, aby pozyskać i personel i karty osiągnięć.

Na skrzyżowaniu pomysłów

Całość jest na tyle prosta, że opanowanie mechaniki deck-buildingu zajmuje ledwie kilka chwil, będąc jednocześnie interesującym wprowadzeniem w ten rodzaj zabawy. Kolejne tury mijają błyskawicznie i bez przestojów, a plansze zapełniają się odwiertami. Oczywiście rozgrywka oferuje kilka ciekawych niuansów (np. formy skalne odporne na działanie wierteł, złoża stali których nie można wysadzić w powietrze za pomocą bomb), jednakże są to niuanse ważne już podczas samej zabawy. 

Ważnym momentem w zabawie jest zakrycie wszystkich czaszek artefaktów na planszy. To moment, kiedy górna plansza zostaje usunięta z rozgrywki, natomiast dokładana jest nowa, symbolizująca coraz głębsze zejście pod skorupę Czerwonej Planety. W zabawie dwuosobowej wykorzystywane są plansze 1, 2 i 4, natomiast w pozostałych składach osobowych w użyciu jest komplet czterech plansz. Zabawa trwa do momentu, gdy na finalnej planszy, ostatnia z dostępnych czaszek zostanie przykryta przez żeton tunelu. Później następuje oczywiście podliczenie punktów: za pozyskanych górników znajdujących się w talii oraz na stosie kart odrzuconych, jak również za zdobyte osiągnięcia. Nie będzie żadnym zaskoczeniem, jeśli napiszę, iż zwycięzcą pozostaje ta osoba, która zdobędzie największą sumę punktów.

Odpoczynek po dniu pracy

Jakie są wrażenia z pierwszych rozgrywek? Przede wszystkim spore zaskoczenie. Spodziewałam się... no właśnie, czego? Jakiegoś tasowania kart ledwie powiązanego z nim umieszczania żetonów w nikłej otoczce klimatycznej. Tymczasem pod przewodni pomysł podpięta została zmyślna, lecz równocześnie bardzo prosta i zarazem grywalna mechanika. Za pomocą zaledwie 23 kart umożliwiono graczom budowę ciekawych silniczków, a co za tym idzie miłośnicy wykorzystywania z kart wszystkim dostępnych opcji niewątpliwie odnajdą się w propozycji Gavana Browna oraz Matta Tolmana.

Cała reszta to przesympatyczna gra o układaniu kafelków i realizacji kolejnych zadań. Niby nie skomplikowana, ale jednak angażująca, również dla planszówkowych weteranów. Pojedyncza partia w Wiertła, skały, minerały upływa bardzo szybko, a do gry wraca się całkiem chętnie, a to dzięki kilku kolejnym atutom tytułu. Dwustronne, różniące się ułożeniem pól plansze oraz nieco odmienne umiejętności każdej z talii sprawiają, iż o regrywalność nie należy się zbytnio martwić. Jeśli chodzi o karty osiągnięć, to w pojedynczej rozgrywce biorą udział zaledwie trzy karty dużych zdobyczy, pozostałe odpoczywają w pudełku. Z kolei karty małych osiągnięć wykorzystywane są w komplecie, jednakże jest ich na tyle dużo, że każdy zdobędzie coś dla siebie. 

Nie bez znaczenia jest również skalowanie: to świetna pozycja dla miłośników gier dwuosobowych. Zabawa przybiera wówczas charakter minimalnie bardziej taktyczny, pozwalając na realizację własnych koncepcji. W przypadku układów trzy- oraz czteroosobowych rozgrywka jest bardziej nieprzewidywalna: wówczas należy wykazać się zmysłem wykorzystana każdej nadarzającej się okazji do wykonania ciekawego zagrania. No i bez dwóch zdań jest to gra pieszcząca oko, zarówno w kontekście estetyki, jak i ilości elementów znajdujących się w pudełku. 

Wydaje się więc, iż Wiertła, skały, minerały dysponują wszelkimi autami, aby przekonać do siebie graczy. Osoby zainteresowane pozyskaniem własnego egzemplarza powinny bacznie obserwować platformę Wspieram.to, bowiem już 22 kwietnia startuje kampania i każdy pasjonat prac górniczych na Marsie będzie mógł przyczynić się do sukcesu przedsięwzięcia. A warto, zdecydowanie warto udać się ku Czerwonej Planecie.

Plusy: 

  • bardzo ładne wydanie
  • proste i zrozumiałe zasady
  • płynna rozgrywka
  • eleganckie połączenie deck-buildingu oraz gry planszowej
  • dobre skalowanie oraz wysoka grywalność
  • estetyka wykonania

Minusy:

  • choć może komiksowa konwencja ilustracji nie każdemu przypadnie do gustu
  • mało różnorodne duże osiągnięcia
  • talie mogłyby być bardziej zróżnicowane

 

Dziękujemy wydawnictwu Games Factory Publishing za przekazanie gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie grają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Super Motherload
Typ gry: strategiczna
Projektant: Gavan Brown, Matt Tolman
Ilustracje: Gavan Brown, Lina Cossette, David Forest
Wydawca oryginału: Roxley Games
Data wydania oryginału: 2015
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 13 lat
Czas rozgrywki: 60 - 75 minut
Cena: 219,95 zł



Czytaj również

Odlotowy wyścig
Jak się ścigać, to tylko z Einsteinem
- recenzja
Wiertła, skały, minerały
Wywiad z Piotrem Sobierajem
Spartakus: Krew i zdrada
Wirtuozeria negatywnej interakcji
- recenzja
Magazyn 51
Fortuna i podróbki
- recenzja
Obecność
Asymilujmy się!
- recenzja
Najeźdźcy z Północy
Wikingiem być! Plądrować i się bić!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.