» Artykuły » Inne artykuły » Śródziemie w grach karcianych

Śródziemie w grach karcianych

Śródziemie w grach karcianych
Pierwszy raz spotkałem się z grami karcianymi w 1996 roku. Oczywiście – jak dla wielu z nas – był to Doomtrooper, nie będący jednak bohaterem niniejszego tekstu. Następnie epizodycznie poznałem Kult i już zastanawiałem się, czy gry karciane są na pewno dla mnie, gdy w roku 1998 sięgnąłem po grę Middle-Earth: The Wizard CCG[1], czyli mówiąc krótko karciane Śródziemie. Szybko okazało się, że ta gra zmieniła moje życie. Dosłownie i w przenośni. Pokochałem karcianki, zwłaszcza te bazujące na dziełach mistrza Tolkiena: wspomniane wyżej ME:TW od I.C.E, Lord of the Rings TCG[2] wydane przez Decipher oraz królującego obecnie Władcę Pierścieni LCG[3] ze stajni FFG. Piętnaście lat minęło jak mgnienie oka, a ja wciąż wierny jestem moim skarbom zgromadzonym w segregatorach, strzegąc ich zazdrośnie przed okiem osób, które nie zauważają zawartej w nich magii. Wracam do nich często i zawsze z jednakowym sentymentem. W niniejszym tekście chciałbym jednym czytelnikom przypomnieć, innym zaś przybliżyć te trzy wielkie gry karciane bazujące na Śródziemiu. Serdecznie zapraszam do lektury!

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Rys historyczny

Najstarszą z powyższych pozycji jest oczywiście Middle-Earth (będę używał skrótu METW), wydawany w latach 1995-1998. W sumie ukazały się w tym czasie dwie "podstawki"i oraz pięć mniejszych rozszerzeń, w sumie około 1600 wzorów kart. Lord of the Rings TCG (dalej zwany LOTR’em), miał premierę mniej więcej równolegle z filmem, na którym bazował, czyli w 2001 roku. Gra ukazywała się aż do roku 2007 i światło dzienne ujrzało w dziewiętnaście większych lub mniejszych rozszerzeń, co dało w sumie ponad 3000 wzorów kart. Najmłodszą grą z wymienionych trzech jest Władca Pierścieni (Lord of the Rings LCG). Jego premiera miała miejsce całkiem niedawno, bo w 2011 roku i gra wydawana jest do dzisiaj. Stan na kwiecień 2013 roku szacuję dość pobieżnie na 700 wzorów kart.



Design oraz poziom artystyczny

Już pierwsze spojrzenie na METW pokazuje nam, iż jest to produkt stary, jakby z zupełnie innej epoki. Pole obrazkowe ma rozmiar 4,4 x 3,8 cm, czyli niespecjalnie dużo, jednakże to, co uderza od razu, to nijakie ramki na kartach: proste i w takich sobie kolorach. Do tego w edycji zwanej challenge decks część kart wyraźnie różniła się odcieniem od wcześniejszych edycji! O dość często ruchomych marginesach nie będę się rozpisywał. Druga rzecz która uderza gracza, to odstraszająca ilość tekstu na kartach, które często zapisane były drobnym maczkiem. Wynikało to po części z tego, że twórcy nie wpadli na pomysł, że część słów można zastąpić ikonkami, a po części z tego, że karty miały bardzo różnorodne zastosowanie. Przygnębiający opis, prawda? Dlaczego więc karty do Middle-Earth warto oglądać? Bo to, co znajdziemy w polu obrazkowym to istne arcydzieła. Wspaniałe ilustracje najbardziej uznanych rysowników tolkienowskich: Johna Howe, Teda Nasmitha, Roba Alexandra, Donato Giancoli, Angusa McBride’a, Angelo Montaniniego a nawet Alana Lee. Tak, tak, ilustracje do METW’a można oglądać bez końca!

Lord of the Rings TCG to gra bazującą na filmie. Stąd też zamiast ilustracji mamy kadry z filmu, przez co nasze skojarzenia zdecydowanie odwołują się do znanych nam kreacji aktorskich, plenerów filmowych etc. Także pierwszy rzut okiem na karty uzmysławia nam, że jest to gra powstała w innych czasach. Mimo iż pole obrazkowe nie uległo co prawda jakimś wyraźnym zmianom (4,5 x 3,5 cm), to jednak karty zostały zaprojektowane starannie: ramki dla każdego typu karty różnią się wzorem, logotypy są szczegółowe, dodano collection info (dziś już standard), ikonki zastąpiły część wyrazów w tekście kart. Użyte kadry nie mają wartości artystycznych, ale jednak ogólnie karty sprawiają bardzo dobre wrażenie.

Władca Pierścieni LCG to gra bardzo niezwykle starannie zaprojektowana. Wykorzystano tu bardzo duże pole obrazkowe, które w zależności od typu karty ma wymiary 5 x 4,5 cm albo 4,5 x 5 cm. Takie rozwiązanie sprawa, iż ilustracje prezentują się naprawdę wyśmienicie i nie są przytłoczone przez niewykorzystywane ramki. Do tego twórcy zadbali, aby poziom artystyczny stał na wysokim poziomie, czego przykładem są ilustracje Magali Villeneuve. Oczywiście, zdarzają się także rysownicze maszkarony, ale jest to zdecydowana mniejszość. Do tego z pietyzmem zaprojektowano ramki kart, które same w sobie przyciągają wzrok. Jedyną rzeczą, do której można, a nawet trzeba przyczepić się, to jakość papieru, która ostatnimi czasu wydaje się gorsza, aniżeli na początku. Karty są jakieś takie wypukłe…

Rozgrywka

METW to gra przygodowa. Gracze przy pomocy mapy wędrują po wszystkich zakątkach Śródziemia w celu zdobycia punktów zwycięstwa, które otrzymuje się za zagranie przedmiotów, wydarzeń lub sprzymierzeńców, przekonanie ludów zamieszkujących tą wspaniałą krainę do swojej racji lub za pokonanie przeciwników. W każdej turze jeden z graczy podróżuje swoją drużyną, podczas gdy drugi próbuje mu w tym przeszkodzić "zapoznając" go np. ze swoimi smokami. W kolejnej turze role się odmieniają i tak naprzemiennie. I ta możliwość eksploracji Śródziemia jest obok poziomu artystycznego największym atutem gry. W grze występują bowiem prawie wszystkie lokacje, które pojawiły się w książkach. Co więcej, możemy odwiedzić miejsca, o których mistrz Tolkien tylko wzmiankował oraz, oczywiście, te wymyślone przez twórców gry. Magia Śródziemia epatuje graczy, którzy pozwalają się jej spętać i przeżywać na nowo przy kolejnych grach. Fantastycznie sprawdza się mechanizm mówiący, że karty globalnie wpływają na wszystkich graczy, w tym także na tego, który zagrał daną kartę. Co ważne, karty rzadkie są tylko uzupełnieniem talii, a nie ich podstawą. Tutaj z powodzeniem można grac kartami częstymi.

LOTR’a z METW’em łączy podstawowy mechanizm gry: talia składa się z dwóch subtalii : "jasnej" i "ciemnej". W chwili wykonywania ruchu drużyną przez gracza A, gracz B rzuca mu kłody pod nogi. W kolejnej turze role się odwracają. Ale na tym podobieństwa w mechanice obu gier kończą się. LOTR bowiem to gra konfrontacyjna, w której zwycięstwo można osiągnąć na trzy sposoby: jeśli któryś z graczy jako pierwszy pokona ścieżkę składającą się z dziewięciu miejsc, albo jeśli jeden z graczy zostanie pokonany w walce lub powiernik pierścienia zostanie skorumpowany przez pierścień. Tak więc nie mamy tu do czynienia z eksploracją Śródziemia, tylko potyczkę między graczami w stanie czystym. Całość gry ograniczona jest do miejsc i wydarzeń przedstawionych w filmach (z nielicznymi wyjątkami). Brzmi trywialnie, ale siłą tego tytułu jest napięcie towarzyszące przeciąganiu liny pomiędzy graczami oraz mnogość możliwych taktyk oraz wariantów rozgrywki. Wadą gry okazało się usilne uzupełnianie talii o najmocniejsze (zazwyczaj rzadkie) karty, najlepiej po 4 kopie każda.

Twórcy Władcy Pierścieni stanęli przed nie lada wyzwaniem: stworzyć kolejną grę bazującą na Śródziemiu, ale jednocześnie nie powielić dotychczasowych pomysłów. Rozwiązaniem okazała się gra kooperacyjna z grywalną opcją solo. Gracze definiują w tym przypadku swoje talie, którymi udadzą się na wyprawy i stawią czoła niebezpieczeństwom czyhającym w Śródziemiu. A walczyć będą z samą grą, gdyż rozgrywka polega na zdefiniowanych odgórnie scenariuszach, które drobiazgowo określają jakimi kartami przeszkód należy się posługiwać. Scenariusze z kolei powiązane są w całe cykle, w które są fabularną spójną całością. W ten sposób możemy m.in. przebyć całą drogę, jaką Bilbo pokonał z Bag End aż po Samotną Górę, przejść przez Morię, napotkać Czatownika lub zawalczyć z Barlogiem. Z kolei format LCG sprawia, iż w kolejnych rozszerzeniach otrzymujemy zdefiniowany set kart których będziemy używać. Należy zaznaczyć, iż ten set pozwala w pełni cieszyć się grą. To rozwiązanie sprawia także, że nie ma potrzeby kupowania niezliczonej ilości boosterków, a śmieciowe karty nie zawalają kartonów. Warto także podkreślić, iż po pierwszych takich sobie scenariuszach, twórcy gry zdecydowanie się rozwinęli i jakość rozrywki zdecydowanie wzrosła.

Sytuacja dzisiaj

METW i LOTR to gry martwe. Co więcej, METW może być już nawet nie kojarzony przez młodszych graczy. Jednakże grono weteranów nadal ciepło wspomina tą grę, a czasami jeszcze w nią grywamy, co nie jest łatwe zważywszy wiek graczy i masę innych obowiązków. Same karty jeszcze czasami trafiają się na portalach aukcyjnych, ale zdarza się to już coraz rzadziej. Tym niemniej gorąco namawiam do zapoznania się z tym tytułem, ponieważ jest to niewątpliwie "Arcyklejnot".

LOTR także jest martwy, ale do śmierci gry przyczynili się po części sami gracze. W pewnym momencie przestaliśmy cieszyć się rozgrywką, a skupiliśmy się na budowaniu super silnych talii, którym słabsi gracze nie potrafili podołać, co z kolei zaowocowało ich odpływem… Dziś, po tym "katharsis" znowu gramy dla przyjemności. Tworzymy zabawne talie, śmiejemy się podczas gry, a wynik potyczki zupełnie stracił na znaczeniu. Szkoda tylko, że tak późno, bo LOTR to naprawdę dobra gra. Warto podkreślić, że karty cały czas są dostępne w drugim obiegu i za niewielkie pieniądze może spędzić wiele przyjemnych chwil z tym tytułem.

Władca Pierścieni jest wydawany i ma zagorzałe grono fanów. Jednakże fakt możliwości grania indywidualnego sprawił, iż aktywność graczy jest relatywnie niewielka; duża część osób grywa w domach i nie spotyka się z innymi graczami. Z drugiej strono opcja solo jest największym atutem tego tytułu, który można nabyć w każdym sklepie z grami planszowymi. A jak potoczą się losy tej gry, nie sposób przewidzieć. Ja bym tylko chciał, aby twórcy gry napisali od nowa instrukcję, bo obecna jest zbyt ogólna i dziurawa jak sito.

Nadal gram lub raczej grywam we wszystkie trzy tytuły. METW i LOTR to dla mnie tytuły kultowe; spędziłem z nimi bardzo wiele wspaniałych godzin w okresie gdy moja aktywność wśród graczy była największa. Niestety, obecnie wydawany Władca Pierścieni jest dla mnie tylko zapychaczem czasu. Podkreślę jednakże z całą stanowczością, iż jest to tylko moja osobista opinia, która całkiem możliwe, że jest krzywdząca dla tego tytułu, bowiem posiada on bardzo wiele zalet.

[1] CCG, czyli collectible card game – kolekcjonerska gra karciana. O tym formacie można przeczytać na wikipedii.
[2] TCG, czyli trading card game – inna nazwa dla dokładnie tego samego formatu co CCG.
[3] LCG, czyl living card game – format stworzony przez wydawnictwo Fantasy Flight Games. W tym formacie gracze nie kupują losowych paczek uzupełniających (tj. boosterków), lecz z góry zdefiniowany set kart. Zazwyczaj jedno pudełko z kartami w zupełności wystarcza do grania.

Tagi: Władcę Pierścieni LCG | Władca pierścieni | Tolkien | Middle-Earth: The Wizard CCG | Lord of the Rings TCG | Kult | John Howe | Fantasy Flight Games | Doomtrooper | Alan Lee



Czytaj również

Middle-earth: The Wizards
Czy ktoś jeszcze pamięta jedną z najpiękniejszych gier karcianych?
Władca pierścieni
Warto powrócić do Śródziemia
- recenzja
Władca Pierścieni LCG - Czarni Jeźdźcy
Na przełaj przez pieczarki
- recenzja
Lord of the Rings
Reiner Knizia, czyli twórca najbardziej klimatycznej gry
- recenzja
Beowulf. The Legend
- recenzja
Age of War
Kośćmi przez Japonię
- recenzja

Komentarze Obserwuj


SceNtriC
   
Ocena:
+1
Wreszcie ktoś wyjaśnił o co chodzi z tymi różnymi grami spod znaku Śródziemia - pamiętam jak był taki boom na LOTR i zastanawiałem się potem, czy to nadal gdzieś krąży czy umarło śmiercią naturalną albo zostało wyparte przez WoW TCG (bo MTG akurat tak jak było, tak nadal jest i (mam nadzieję) będzie).

Bardzo przyjemny i merytoryczny tekst, dziękuję za niego :)

Pozdrawiam
06-06-2013 20:33
nimdil
   
Ocena:
0
Ten artykuł nie powinien być aby w grach karcianych zamiast w planszowych?
07-06-2013 21:09
balint
   
Ocena:
0
Jest i tu i tam :)
07-06-2013 21:53
nimdil
   
Ocena:
0
Tak, ale jak wchodzi się przez stronę główną to na poddomenę planszówek. Zresztą żadna z tych gier nie ma nic wspólnego z planszówkami, jeżeli karcianki rozróżniamy jako oddzielny typ gier.

W podsuwmoaniu:
1 akapit: METW i LOTR to gry martwy.
2 akapit: LOTR także jest martwy

Ostatnia uwaga: czemu recenzent rzuca opinię o grze po czym wycofuje się z niej rakiem: "podkreślę z całą stanowczością, iż jest to moja osobista opinia". Jest oczywiste, że opinie zawarte w recenzji są opiniami recenzenta, chyba, że jest zaznaczone inaczej. Również czytelnik recenzji chce chyba polegać na opinii recenzenta - po to po nią sięga. Uważam, za niezręczną sytuację, w któryj jako czytelnik zostaję z taką opinią, z której trudno skorzystać.
08-06-2013 12:33
balint
   
Ocena:
+1
@nimdil:

Jeśli chodzi o akapity, to oczywisty błąd z mojej strony. Proszę o wybaczenie.

Co do opinii i wycofania się z niej rakiem, to szczerze mówiąc masz trochę racji. Trochę, ponieważ w zamierzeniu nie mała to być ani recenzja ani artykuł opiniujący, który z tych trzech tytułów wybrać. Ale faktycznie, jak już to wytknąłeś, to rzeczywiście ten zapis jest niezręczny, chociaż w zamierzeniu miał zabrzmieć dyplomatycznie i nie urazić fanów Władcy Pierścieni LCG.

Podsumowując: jestem początkującym recenzentem i tak naprawdę jestem wdzięczny za zwracanie uwagi na takie niedociągnięcia. Dzięki nim mam nadzieję, że następne moje artykuły będą po prostu lepsze.
08-06-2013 15:56
nimdil
    @baliant
Ocena:
0
Spoko, nie biczuję.

Jakbyś napisał coś w stylu, że mając METW i LOTR, WP LCG nie wnosi nowej jakości, jednak dla osób nie mających dostępu do obu w/w tytułów, gra powinna się świetnie sprawdzić (+ tryb solo) to wyjdzie mniej więcej to samo.

Fajnie natomiast że tekst powstał, bo o nowym MERPie karciankowym zapomniałem trochę, a znając starsze tytuły w sumie chętnie przeczytałem co oferuje nowy :)
08-06-2013 18:18

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.