» Recenzje » Serce Smoka

Serce Smoka

Serce Smoka
Serce smoka jest grą, za którą już na pierwszy rzut oka stoi kilka atutów: ślicznie wydanie, projektant z  niemałym i budzącym szacunek dorobkiem, utalentowany rysownik odpowiedzialny za szatę graficzną oraz solidny wydawca. W zasadzie pełna recepta na sukces do analizy, której zapraszam.

Serce smoka jest grą dedykowaną dla dwóch osób. Dla wielu graczy już na starcie może to być wada, dla innych spędzających czas z grami w węższym gronie wręcz przeciwnie. Kolejną rzeczą, o której muszę wspomnieć już na początku, jest fakt, iż jest to pozycja familijna, ze względu na minimalny poziom złożoności przeznaczona raczej do grania z dziećmi, chociaż w przypadku tego tytułu także dorośli mogą czerpać pełnię przyjemności z rozgrywki między sobą. Trzeci z istotnych faktów, to krótki czas rozgrywki. Podane na pudełku 20 minut zawiera w sobie wszystko, począwszy od przygotowania partii po podliczenie punktów. To są właśnie trzy istotne elementy, które ku uciesze specjalistów od marketingu spowodowały, iż akurat ja stałem się "targetem" tego tytułu i się weń zaopatrzyłem.

Wygląd gry

Po otwarciu pudełka ukazuje nam się podłużna plansza o wymiarach 57 cm x 19 cm. Co tu kryć, jest przepięknie opracowana. Ilustrator Michael Menzel, mający swój współudział w artystycznym sukcesie Filarów Ziemi czy Świata bez końca udowodnił swój kunszt. Plansza robi wrażenie, jest znakomicie zaprojektowana, wszystkie elementy są należycie rozplanowane, a kolory dobrane w sposób perfekcyjny. Ramki oznaczające miejsca na poszczególne karty oraz strzałki, których znaczenie jeszcze wyjaśnię, są delikatnie wkomponowane w całość i nie zaburzają kompozycji. Łyżką dziegciu jest jedynie syndrom przydeptywania planszy do podłoża, bo ta niestety nie chce równo przylegać do stołu.

Karty. Dwie analogiczne talie, jedna o zielonych rewersach, druga o czerwonych. A na kartach kadry z planszy przedstawiające postacie uczestniczące w rozgrywce. Bardzo sprytny zabieg, ponieważ karty prawie idealnie komponują się z planszą. Piszę prawie, ponieważ od planszy odróżniają je tylko szare ramki. Jak łatwo się domyślić, całość sprawia bardzo korzystne wrażenie i harmonijnie współgra pomiędzy poszczególnymi elementami. Jednakże w przypadku tej gry rzeczą niemal obligatoryjną jest zakup koszulek ochronnych, które zapobiegają zniszczeniu kart.

No i plastikowa figurka smoka. Gadżet przechodni w trakcie rozgrywki poprawiający klimat. Także współgrający z jego ilustracją na planszy. Za skandaliczne natomiast uważam, że figurka użyta w Sercu Smoka to ta sama, która znajduje się w… Blue Moon City… Mam obie gry i porównałem figurki jeden do jednego i nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Fabularnie gra jest przedstawieniem walki pomiędzy uczniem Wielkiego Smoka, który pragnie zdjąć klątwę i uwolnić swojego mistrza, a sługą czarnoksiężnika, dla którego celem jest utrzymanie status quo, czyli pozostawienie smoka zaklętego w kamieniu. Akurat fabuła jest tylko pretekstem dla gry, ponieważ karty dla obu graczy niczym się nie różnią i generalnie rzadko kiedy zwraca się uwagę, kto jest kim, a często nawet zapominaliśmy ustalić przed rozgrywką ten szczegół.

Zasady

Same zasady należą do bardzo prostych. Gracze najpierw otrzymują po pięć kart ze swoich talii, a następnie po ustaleniu pierwszego gracza, zagrywają je z ręki na odpowiednie pola na planszy, dzięki której karty leżą uporządkowane na swoich miejscach. Gracz może zagrać jedną lub więcej identycznych kart z ręki, chociaż część pól ma ograniczenia do dwóch, trzech lub czterech kart na raz. Teraz wrócę do wyżej już wspomnianych strzałek i wyjaśnię sens ich istnienia. Otóż w bardzo prosty sposób wskazują one interakcje pomiędzy zagranymi kartami. Większość kart służy do zdobycia innych kart. Smok zdobywa skrzynię ze skarbem, samemu będąc ofiarą łowczyni smoków, która z kolei może być zdobyta, gdy odpłynie statek. Zależności jest oczywiście troszkę więcej, ja przytoczyłem tylko jeden przykładowy ciąg. Zasadniczo jedynie zagranie skrzyni ze skarbem oraz skamieniałego smoka nie wywołują żadnej akcji. Co ważne, każda akcja jest rozstrzygana natychmiast po zagraniu karty, nie ma tu żadnego zbędnego składowania kart na planszy. Wszystkie zdobyte trofea gracze kładą obok siebie, niezależnie od koloru rewersów. Stanowią one zdobycz, która pod koniec gry będzie miała przełożenie na punkty. Wspomnę jeszcze tylko o dwóch kartach o specjalnym znaczeniu: skamieniałym smoku oraz statku. Kto zdobędzie kartę skamieniałego smoka, zdobywa także kontrolę nad jego figurką, która wiąże się z bonusem w postaci dodatkowej karty na ręce oraz dodatkową gratyfikacją punktową w momencie zakończenia gry. Z kolei statek ma dwojakie działanie: z jednej strony zdobywa karty bohatera oraz łowczyni, co jest jednym z elementów wzajemnych interakcji pomiędzy kartami, ale z drugiej strony określa moment zakończenia gry. W chwili uzupełnienia stosu statku po raz trzeci gra natychmiast się kończy i następuje podliczanie punktów.

I chyba ostatnia istotna informacja, dotycząca podliczania punktów. Każda karta w narożniku ma wydrukowaną wartość punktową. Wraz z odpłynięciem statku następuje ich podliczenie. Posiadacz smoka otrzymuje dodatkowe trzy punkty. Osoba, która uzbierała więcej zostaje oczywiście zwycięzcą.

Podsumowanie

Cóż można napisać tytułem podsumowania? Ano, Serce Smoka przypadło mi i mojej rodzinie do gustu. Szalenie estetyczna gra, ciesząca oko w każdym calu, do tego oferująca możliwość rozegrania błyskawicznej partii o dowolnej porze dnia. Co może okazać się istotne podczas podejmowania decyzji o zakupie tego tytułu, to fakt, iż ośmioletnie dziecko gra z osobą dorosłą jak równy z równym. Po części wynika to z faktu, iż w grze nie ma w zasadzie żadnej taktyki, jest raczej reakcja na aktualnie znajdujące się na planszy karty.  Ponadto potasowanie talii generuje losowość w ich dociągnięciu, co czasami pozwala rozwinąć młodszym graczom skrzydła. Tak jak wspomniałem wcześniej, gra może przypaść do gustu także osobom dorosłym, jednakże tylko i wyłącznie jako miły przerywnik pomiędzy poważniejszymi tytułami. Natomiast miłośnicy wyraźnych akcentów fabularnych oraz gracze lubujący się w różnorodnych rozwiązaniach taktycznych w tej grze nie znajdą niczego z tych dwóch rzeczy.

 

Plusy:

  • prześliczne wydanie, które bardzo cieszy oko
  • bardzo proste zasady
  • krótki czas rozgrywki
  • idealna jako przerywnik
  • świetnie nadaje się do grania z dziećmi

Minusy:

  • karty bezwzględnie wymagają protektorów
  • miłośnicy różnorodnych rozwiązań taktycznych nie znajdą tu niczego dla siebie
  • fabuła mocno pretensjonalna 

 

7.0
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Dragonheart
Typ gry: karciana niekolekcjonerska
Projektant: Rüdiger Dorn
Ilustracje: Michael Menzel
Wydawca oryginału: Fantasy Flight Games
Data wydania oryginału: 2010
Wydawca polski: Galakta
Data wydania polskiego: 2013
Liczba graczy: 2
Wiek graczy: od 8 lat
Cena: 49,95 zł



Czytaj również

Słup ognia
Reformacja na planszy
- recenzja
Filary ziemi
Omszałe filary...
- recenzja
Torres
Pnąc się ku górze
- recenzja
Tajemnica Whitehall
Stare, ale nowe
- recenzja
Planszówkowe nowości #1
Gorący czerwiec 2017
Epoka Kamienia Junior
Mój pierwszy mamut
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.