» Recenzje » Pierwsi Marsjanie: Przygody na Czerwonej Planecie

Pierwsi Marsjanie: Przygody na Czerwonej Planecie


wersja do druku

Zardzewiała planeta

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk
Ilustracje: Balint 'balint' Lengyel

Pierwsi Marsjanie: Przygody na Czerwonej Planecie
Marsjańska tematyka w natarciu! Od jakiegoś czasu można zaobserwować wzrost liczby planszówek z Czerwoną Planetą w tle. Do rąk graczy trafiły zarówno gry niewielkie, jak i wspaniałe, opasłe pudła, reprezentowane między innymi przez Pierwszych Marsjan, nowe Opus Magnum od Ignacego Trzewiczka.

Wszystko zaczęło się w roku 2012, kiedy do rąk graczy trafił Robinson Crusoe: Przygoda na przeklętej wyspie. Gra podbiła serca nie tylko polskich graczy, docenili ją również użytkownicy serwisu Boardgamegeek, przyznając wyróżnienia 2013 Golden Geek Most Innovative Board Game Nominee, 2013 Golden Geek Best Thematic Board Game Winner. Sam tytuł wspiął się również aż na 13 pozycję w rankingu gier i nawet obecnie, 5 lat po swojej premierze plasuje się na świetnym, 29 miejscu. Ale czas płynie do przodu i przyszła pora na następcę zasłużonego tytułu. O Pierwszych Marsjanach głośno było już od jakiegoś czasu, a Portal Games umiejętnie podgrzewało atmosferę, serwując nowe wiadomości.

I w końcu astronauci dotarli do powierzchni Czerwonej Planety! A wraz z nimi pudełka o niby standardowym formacie, znanym choćby z Neuroshimy czy 51 Stanu. To co jednak od razu odróżnia omawianą produkcję to ciężar pudła znamionujący karton wypchany elementami. I tak rzeczywiście jest! Poza sporą, aczkolwiek ascetyczną, planszą, miłośnicy planszówek znajdą sporo rozmaitej tekturowych pomieszczeń oraz żetonów, mnóstwo plastikowych znaczników i kości, karty oraz koperty z instrukcjami wykorzystywanymi podczas kampanii. Dokładny rozkład komponentów można sprawdzić tutaj. Na potrzeby recenzji wystarczy napisać, że mnogość elementów zapewnia poczucie bogactwa, co jest też o tyle istotne, że cena oscyluje w okolicach 250 złotych.

Na Marsa biegiem, start!

Chociaż nie jest to ujęte na pudełku, należy zaznaczyć, iż jest to pozycja z gatunku legacy, czyli z kampanią wykorzystującą mechanizm ciągłości fabularnej oraz pełnego związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy poszczególnymi misjami. Nim jednak gracze podejmą się pełnego wyzwania najpierw mogą rozegrać jedną z sześciu samodzielnych misji, wprowadzających w meandry zabawy oraz ignorujących zależności wynikających z legacy.

Bardzo fajnym pomysłem jest to, że wydawca udostępnił podsumowanie wspomnianych pojedynczych przygód, co można przeczytać tutaj. Śmiałkowie mogą spróbować swoich sił w trakcie zadań koncentrujących się na budowie bazy, eksploracji powierzchni marsa lub badaniu powierzchni niegościnnej planety.

Istotnym elementem zabawy jest również aplikacja mobilna, prosta i intuicyjna w obsłudze, chociaż nie pozbawiona wad, o czym nieco później. Najważniejsze jest jednak to, że dość skutecznie pomaga nawigować w trakcie zabawy, podając sekwencję tury oraz informując o najważniejszych krokach w trakcie bieżącej rundy.

A sama zabawa? Nie sposób próbować streścić lub nawet ramowo przedstawić masę zasad – zarówno tych ogólnych, jak i bardziej szczegółowych. Podstawową rzeczą w trakcie zabawy są: utrzymanie bazy w jednym kawałku oraz podejmowanie rozmaitych akcji. Baza na Marsie może i jest ekologiczna, ale wymaga energii, tlenu oraz części zamiennych. Kosmonauci z kolei długo nie pociągną bez żywności. Rozpoczynając zabawę, członkowie misji cieszą się idealnie wyważoną produkcją zasobów oraz w pełni działającym HUBem. Ten stan ulega jednak błyskawicznie ulega zmianie wskutek rozmaitych awarii.

I tutaj na scenę wkraczają gracze, za wszelką cenę starający się utrzymać bazę w jednym kawałku, a w międzyczasie jeszcze próbujący spełnić cele misji. Domyślnie każdy gracz dysponuje dwiema akcjami, chociaż pula dostępnych opcji jest szersza przy dwóch lub trzech uczestnikach. Wydaje się, że to dużo? No nie, krótka kołderka jest w tym przypadku bardzo krótka i decydując się na jedno działanie należy liczyć się z zaniedbaniem w innych obszarach, co z kolei może mieć opłakane konsekwencje w przypadku rażących zaniechań. Ogólnie rzecz ujmując można zająć się łataniem dziur w bazie, eksploracją powierzchni oraz prowadzeniem rozmaitych badań.

W tym wszystkim nie wolno zapominać o bohaterach przygody. Klaustrofobiczny Mars odciska swoje piętno, a skomasowanie kilku osób w niewielkiej przestrzeni może przynieść taki efekt, że załoga da sobie – pisząc kolokwialnie – po twarzy. Tak więc i kosmonautami należy się odpowiednio zaopiekować i raz na jakiś czas odłożyć badanie próbek na bok. Ważnym aspektem jest to, że na realizację postawionych wyzwań gracze mają bardzo ograniczony czas, a aplikacja bez cienia skrupułów poinformuje o klęsce przedsięwzięcia. To tyle w telegraficznym skrócie. Zainteresowani mogą dowiedzieć się wszystkiego z rozmaitych poradników, opublikowanych również na stronie wydawcy.

Zardzewiała planeta

Pierwsze wrażenie? Powstał produkt, którym zachwycą się tylko i wyłącznie twardziele o wytrzymałości oraz sile charakteru pionierów lądujących na powierzchni Czerwonej Planety. Wielokrotnie spotkałem się z tytułem o dość nieintuicyjnie napisanych zasadach, gdzie dopiero pierwsza rozgrywka sprawia, że meandry zabawy stają się klarowne. Pierwsi Marsjanie od pierwszych stron lektury instrukcji zdają się właśnie taką grą: przytłaczającą już na etapie przedzierania się przez 20 stron podręcznika – co przecież nie jest jakimś wyszukanym rekordem! – ale z nadzieją, że niuanse staną się jasne bezpośrednio nad planszą.

Tutaj jednak zaczynają się schody bowiem demony tkwiące w detalach sprawiają, że instrukcja w trakcie pierwszych partii jest wertowana nieustannie, a szereg kwestii i tak pozostaje, oględnie pisząc, niedopowiedzianych albo budzących olbrzymie wątpliwości, co jednak skutkuje tym samym: irytacją, złością, poczuciem zmarnowanego czasu. Wisienką na torcie są karty misji, również momentami enigmatyczne oraz "polskawa" aplikacja, w której dodatkowo pominięto fazę akcji! Ponadto w aplikacji zabrakło tak oczywistej rzeczy jak tutorial. A szkoda. Problem dodatkowo nabiera wagi ze względu na sporą liczbę mikroreguł podczas rozpatrywania poszczególnych akcji.

Czy w związku z tym można dobrze spędzić czas nad planszą? Niestety nie. I sytuacji nie są w stanie uratować te elementy, które jak na dłoni ukazują rozmach dzieła, będącego skomplikowanym symulatorem przetrwania z mnóstwem zależności, wieloma wyzwaniami i zmuszający do ścisłej kooperacji. Widać, że tytuł nie powstał na kolanie, że włożono w nią mnóstwo serca, a nad poszczególnymi pomysłami spędzono mnóstwo czasu, szlifując je w detalach. Zadbano o bogactwo elementów, zaprojektowano kampanię, aplikacja działa bez żadnych błędów,  krótko pisząc widać rozmach przedsięwzięcia! Ale... gra jest nie tylko bardzo skomplikowana, ale i bywa dość monotonna. Większość zabawy często ogranicza się do niekończącego podtrzymywania funkcjonującej bazy z próbą realizacji zadań.

Czy jeszcze kiedyś wrócę do Pierwszych Marsjan? Przy obecnym sposobie opisania reguł jest to raczej wykluczone. Czy komuś polecę tę grę? To również jest raczej wykluczone. A co jeśli zasady zostaną przeredagowane? Wówczas zobaczymy. W ostatnich dniach wydawca opublikował almanach będący kompendium wiedzy o Pierwszych Marsjanach. Materiał zamyka się w 64 stronach, co samo w sobie mówi o poziomie zaawansowania, ale i komplikacji tytułu oraz przeraża w stopniu takim samym jak niedopowiedziana instrukcja. Można zaryzykować twierdzenie, że Ignacy Trzewiczek miał pomysł, może nawet wizję na epicką grę, jednakże nie potrafił przekazać graczom swoich koncepcji. Na chwilę obecna potencjał gry można uznać za niewykorzystany.

Plusy:

  • Bogactwo komponentów
  • Dostępność pojedynczych misji jak i trybu kampanii
  • Od strony technicznej aplikacja działa bez zarzutu
  • Świetnie oddana symulacja przetrwania na Marsie

Minusy:

  • Beznadziejna, odpychająca, dziurawa jak ser szwajcarski instrukcja, uniemożliwiająca rozegranie normalnej partii
  • Bardzo wysoki poziom komplikacji
  • Brak "tutoriala" w aplikacji
  • Sama aplikacja również jest dziurawa oraz "polskawa"
  • Większość gry to walka o utrzymanie bazy w całości
  • Mnóstwo mikro zasad

 

Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Pierwsi Marsjanie: Przygody na Czerwonej Planecie
Typ gry: strategiczna
Projektant: Ignacy Trzewiczek
Wydawca polski: Portal Games
Liczba graczy: od 1 do 4
Wiek graczy: od 14 lat
Czas rozgrywki: ok. 60-90 min.
Cena: 249,95 zł



Czytaj również

Artefakty Obcych
4X w więzach karcianej eurogry
- recenzja
Osadnicy: Narodziny Imperium - Atlantydzi
Podwodna cywilizacja
- recenzja
Szalone Wózki
Ostre wyścigi z elfami
- recenzja
Statki, Łupy, Kościotrupy
Okręt mój płynie dalej
- recenzja
Neuroshima Hex!: The Doomsday Machine
Trzydzieści pięć żetonów precyzyjnego ostrzału
- recenzja
Cry Havoc: Aftermath
Atmosfera się zagęszcza
- recenzja

Komentarze


Taun_We
   
Ocena:
0

Na szybko: wyszperany w necie komentarz jak radzić sobie z instrukcją gry:

Krok1 : Instrukcja, google, grupa FB, forum, FAQ, wikipedia.... FBI CIA NASA i gotowy.

Krok 2: 1 runda "zróbcie to aby zrobić tamto" O kurde jak to zrobćc ? -> GOTO KROK1

30-12-2017 16:22
Exar
   
Ocena:
0

Ktoś ma pod ręką skale ocen stosowanych na polterze?

30-12-2017 16:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.