» Recenzje » Paszczaki

Paszczaki


wersja do druku
Paszczaki
Z czym kojarzy się wam słowo "Paszczak"? Z postacią z Muminków? A może nieładnym określeniem czyjejś twarzy? Niezależnie od odpowiedzi, dzięki tej grze może się to zmienić – Paszczaki to całkiem sympatyczne stworki, które niezbyt różnią się od ludzi.

Za ujawnienie Paszczaków światu odpowiada Tim Roediger (twórca Pyramix i Hang 12), zaś wizualizował je Christopher Lee. W oryginale Paszczaki zwą się Dweebie, więc plus dla tłumacza za swojski i sympatyczny przekład.

Pudełko z grą jest kompaktowe, a wypełniają je 54 karty z Paszczakami, przeznaczony na nie woreczek strunowy oraz króciutka, 8-stronicowa instrukcja, w której większość miejsca zajmują ilustracje. Przygotowanie do zabawy zajmuje moment – tasujemy Paszczaki, a następnie rozdajemy graczom po pięć kart. Resztę kładziemy na stosik. Gotowe!

O co chodzi w zabawie? Każdy gracz ma dwie akcje w czasie tury: kładzie na stół Paszczaka i dociąga jednego ze stosu. Paszczaki należy umieszczać w bezpośrednim sąsiedztwie – po ułożeniu pierwszej karty druga powinna być ulokowana z jej prawej lub lewej strony, bądź na dole albo górze. Na kartach widzimy reprezentantów różnych zawodów – jest płetwonurek, mechanik, doktor, trafi się nawet paszczakowy Robin Hood i Superman. Ilu jest przedstawicieli danej profesji informuje liczba kropek na danej karcie. Jest to bardzo istotna informacja, bo kiedy w wykładanym szeregu (pionowym lub poziomym) na początku i końcu znajdzie się taki sam Paszczak, osoba, która dodała tego drugiego zabiera cały rząd. A ponieważ w grze zwycięzcą zostaje uczestnik, który zgromadzi ich najwięcej, sednem zabawy jest takie kombinowanie z układaniem stworów, aby zamykać szeregi i zgarniać Paszczaki.

Widząc, że dany Paszczak jest jedyny w swoim rodzaju, wiemy, że nie trafi nam się druga taka sama karta i kładziemy przed nim innego, który występuje co najmniej dwukrotnie, licząc na zamknięcie szeregu i łut szczęścia, że wyciągniemy ze stosu drugiego takiego samego. Ale konkurencja nie śpi – inni kombinują tak samo, więc zawsze istnieje ryzyko, że oponent nas uprzedzi. Dzięki temu Paszczaki otwierają przed nami szereg możliwości decyzyjnych i pomimo prostoty zasad umożliwiają przyjmowanie kilku strategii.

Paszczaki są tytułem prostym, a zarazem dającym mnóstwo frajdy i zabawy dla graczy w każdym wieku. Pozycja przeznaczona jest dla od dwóch do sześciu osób, jednak w parze jest po prostu kiepsko. Prawdziwe emocje zaczynają się dopiero od trzech graczy, zaś czterech lub pięciu to optimum. Przy sześciu robi się za dużo zamieszania, a zabawa zmienia się w czekanie na to, czy uda się szczęśliwie wylosować Paszczaka zamykającego któryś z ułożonych szeregów.

Rozgrywka zajmuje około 15 minut nawet przy największej liczbie graczy i po jej zakończeniu ma się ochotę na rewanż, więc regrywalność nie jest zła i dwie czy trzy partyjki pozwalają nasycić się Paszczakami na dłuższy czas oraz stanowią świetną propozycję na miłe spędzenie popołudnia z rodziną, dziećmi (wiek minimum 5 lat) czy przyjaciółmi. Ponieważ gra wymaga sporo miejsca na rozkładanie kart, nie sprawdzi się w podróży, ale pod namiotem, przy stoliku w ogródku czy innym stabilnym miejscu, jak najbardziej. Dlatego mogę polecić ją każdemu, kto szuka miłej, nieskomplikowanej rozrywki, aczkolwiek 40 złotych za pudełeczko z 54 kartami to cena zdecydowanie za duża.

Plusy:

  • proste zasady
  • miła oprawa wizualna
  • mimo prostoty można – a nawet trzeba – kombinować

Minusy

  • przesadzona cena
  • słaba w duecie

Dziękujemy Wydawnictwu Nasza Księgarnia za egzemplarz gry do recenzji

7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Paszczaki (Dweebies)
Typ gry: familijna
Projektant: Tim Roediger
Ilustracje: Christopher Lee
Wydawca polski: Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek graczy: od 5 lat
Czas rozgrywki: ok. 15 minut
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Budowa Miasta
Jak to miło mieć miliony dolarów…
- recenzja
Hugo i jego wynalazek
Od Mélièsa do Scorsese
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.