» Recenzje » Munchkin Quest

Munchkin Quest


wersja do druku

Dungeon crawler na wesoło

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło
Ilustracje: Artur 'GoldenDragon' Jaskólski

Munchkin Quest
Większość graczy kojarzy Munchkina z serią zabawnych karcianek. Okazuje się jednak, że na fali sukcesu swojej gry Steve Jackson postanowił przenieść swoją produkcję na planszę. W ten sposób powstał właśnie Munchkin Quest.
Kartonowe podziemia
Recenzowana pozycja jest grą planszową, jednakże plansza nie jest wykonana z jednego kawałka tektury, a tworzą ją dwustronne pokoje-kwadraty. W pudełku znajdziemy mnóstwo kartonowych elementów wszelakiego kształtu i rodzaju. Wszystkie są grube i solidne. Pośród elementów znajdziemy również 3 rodzaje kart standardowego rozmiaru. Warto je od razu włożyć w ochronne koszulki, bo bardzo szybko ścierają się ich boki. Cztery figurki Munchkinów oraz podstawki, w które będziemy wkładać potwory, wykonane są z plastiku. W pudełku, jak to w grach planszowych bywa, nie zabrakło też różnego rodzaju kolorowych kości. Instrukcja jest duża i kolorowa, jednak, jeżeli chodzi o jej treść, to jest dość mocno przegadana. Zasady, choć stosunkowo proste, posiadają mnóstwo wyjątków i zostały opisane dość chaotycznie. Zdecydowanie na plus w całej produkcji zasługuje natomiast oprawa graficzna, którą znamy już z karcianej wersji Munchkina. Za ilustracje, proste i niezwykle zabawne, odpowiada niezrównany John Kovalic.
Wyprawa po skarby i poziomy
Podobnie jak w karcianej wersji Munchkina gracz rozpoczyna zabawę jako człowiek bez klasy. W trakcie rozgrywki bohater będzie zdobywał klasy, rasy i, oczywiście, poziomy. Celem gry jest osiągnięcie 10 poziomu i ucieczka z podziemi.
Tury gracza dzielą się na fazy:
  • Dobieranie kart Deus Ex Munchkin – w Munchkin Quest mamy do czynienia trzema taliami kart. Wspomniany właśnie wyżej typ zawiera klasy, rasy, klątwy, a nawet pożądane przez wszystkich graczy "Zyskujesz jeden poziom". Karty te mają za zadanie wspierać Munchkina podczas jego wyprawy.
  • Ruch – posiadamy stałą pulę punktów przemieszczania się. Wydajemy je na przejście do nowo odkrytego pomieszczenia, przeszukiwanie pokoi, a także handel w niektórych lokacjach. Gdy trafiamy do świeżo "wyłożonego" pokoju – pojawia się tam potwór. Toczymy walkę, która przerywa nasz ruch. Potem, jeżeli pozostały nam jakiekolwiek punkty – możemy kontynuować przemieszczanie się.
  • Okazanie miłosierdzia – nadmiar kart (a standardowo możemy mieć ich 5 na ręce pod koniec swojej tury) przekazujemy współgraczom o niższym poziomie.
Walka w Munchkin Quest rozpoczyna się od pociągnięcia karty Potwora z wierzchu talii. Każde monstrum posiada własne zdolności specjalne, poziom oraz ilość kości, którymi rzuca. Walka polega na porównaniu łącznej siły obu stron. Dodaje się poziomy, bonusy z przedmiotów, ras, klas i innych zdolności specjalnych do rzutów odpowiednimi kośćmi. Porażka dla Munchkina oznacza utrata 1 punktu Zdrowia i próbę ucieczki. Jeśli ta się nie powiedzie, śmiałka czeka jeszcze dodatkowe konsekwencje z tzw. "Marnego końca" specjalnej zdolności Potwora po walce. Sukces Munchkina dostarcza mu karty Skarbów (potężne przedmioty, które wspomagają podczas starcia) i awans o określoną ilość poziomów. Im Potwór groźniejszy, tym większa i lepsza nagroda. Czasem przed rozpoczęciem starcia gracz widzi, że nie ma szans na wygraną. Może wówczas poprosić o pomoc innego uczestnika rozgrywki. Nie jest ona, oczywiście, darmowa, a jej warunki podlegają wszelakim uzgodnieniom i negocjacjom. Pomocnik dodaje swoje bonusy z poziomów, zdolności i broni.
Po każdej turze Munchkina następuje tura Potworów. Rzuca się specjalną kością, a monstra przemieszczają się równocześnie wzdłuż strzałek zgodnych z kolorem wyrzuconym na "sześcianie". Jest to o tyle ważne, że Munchkin, rozpoczynający swoją turę w pomieszczeniu, gdzie jest Potwór, musi z nim walczyć. W porównaniu do klasycznej wersji karcianej Munchkin Quest jest bardziej złożoną i trudniejszą produkcją. Więcej tu wyjątków i dodatkowych zasad, o których trzeba pamiętać. Z jednej strony gra zyskuje na przestrzennym przedstawieniu przygody w podziemiach, z drugiej natomiast znacznie traci na swojej dynamice w porównaniu do starszej siostry. Fanów Munchkina może razić wtórność, bo i karty, i dowcipy, i ilustracje, i potwory – to wszystko już było w wersji karcianej.
Osoby, które grały w wersję karcianą znajdą w tym produkcie zalety poprzedniczek, a jednocześnie zobaczą nowe i bardziej klimatyczne podejście do tematu. Nieznający wcześniej produktów z serii Munchkin z pewnością zwrócą uwagę na humor i zwariowane podejście do plądrowania podziemi. Munchkin Quest to ciekawa próba przeniesienia na planszę nagradzanej karcianki. Może nie ma tu zbyt wielu innowacji, ale tytuł z pewnością znajdzie swoich zwolenników. To produkt specyficzny i warto zagrać w niego przed zakupem. Plusy:
  • zabawne ilustracje
  • niezrównany humor serii Munchkina
  • solidne wykonanie elementów
Minusy:
  • chaotyczna i przydługa instrukcja
  • mnóstwo małych zasad i wyjątków
  • specyficzny klimat, który nie każdemu się spodoba
Dziękujemy wydawnictwu Black Monk Games za udostępnienie gry do recenzji.
7.0
Ocena recenzenta
5.7
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Munchkin Quest
Seria wydawnicza: Munchkin
Typ gry: przygodowa
Projektant: Steve Jackson
Ilustracje: John Kovalic
Wydawca oryginału: Steve Jackson Games
Data wydania oryginału: 10 lipca 2012
Wydawca polski: Black Monk Games
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 12+
Czas rozgrywki: 2-3 h
Cena: 169,95 zł



Czytaj również

Super Munchkin
Superbohaterowie dziś nisko latają, będzie Munchkin
- recenzja
Munchkin Pathfinder
Tropiciel z klasycznego RPG
- recenzja
Munchkin Quest
Lochem i kartą
- recenzja
Hocki Klocki
Pierwsze spojrzenie #2
Munchkin 4: Rumaki do paki
Kobyłka u płotu
- recenzja
Do boju, Towarzysze!
Ani kroku wstecz
- recenzja

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1
Czasem przed rozpoczęciem starcia gracz widzi, że nie ma szans na wygraną. Może wówczas poprosić o pomoc innego uczestnika rozgrywki.

O ile ten znaduje się w tym samym lub sąsiednim pomieszczeniu - co zdarza się bardzo rzadko. W efekcie o jakiejkolwiek współpracy mozna, niestety zapomnieć, inaczej niż w karcianym Munchkinie.
17-09-2012 23:20
   
Ocena:
0
Mam dwa pytania:
Po co w recenzji są opisane zasady gry?
Ta gra jest fajna czy nie? Bo w recenzji nie znalazłem takiej informcji.
18-09-2012 20:08
Vermin
   
Ocena:
+1
@Korrs
A jak niby wyobrażasz sobie fachowe ocenienie gry, nie przedstawiając przy tym czytelnikom jej mechaniki? Nie oceniamy tylko wyglądu, ale głównie to jak działa, a do tego nie ma innej drogi jak chociaż pokrótce omówienie zasad gry.

Gra jest fajna, jeśli komuś nie przeszkadza chaos i losowość oraz przy komplecie graczy długie oczekiwanie na swoją kolejkę.
19-09-2012 08:50
   
Ocena:
0
Wyobrażam sobie, że przedstawienie zasad gry w jej recenzji, jest tak samo profesjonalne, jak przedstawienie w recenzji filmu, jego fabuły. W recenzji dokonuje się oceny, a nie opisu. Jeśli już autor musi, to niech wyśle czytelnika do instukcji w pdf i nie marnuje miejsca w swoim tekście - przecież czytelnik po zapoznaniu się z zasadami "na sucho" i tak nie stwierdzi czy gra jest dla niego czy nie.

"Gra jest fajna, jeśli komuś nie przeszkadza chaos i losowość oraz przy komplecie graczy długie oczekiwanie na swoją kolejkę."
Dokładnie takiej oceny brakowało mi w recenzji.
21-09-2012 19:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.