» Recenzje » Mr. Jack in New York

Mr. Jack in New York


wersja do druku

Tropiąc mordercę

Autor: Redakcja: Artur 'GoldenDragon' Jaskólski, Camillo

Mr. Jack in New York
Niedawno miłośnicy gier planszowych świętowali dziesięciolecie jednej z najciekawszych gier dwuosobowych, czyli Mr. Jack. Równolegle na półki sklepowe wróciła druga odsłona zmagań z Rozpruwaczem, tym razem rozgrywająca się w amerykańskiej metropolii.

Ani pomysłu na zabawę, ani autorów nie trzeba specjalnie przedstawiać. Tak, tak, świetny duet Bruno Cathala – Ludovic Maublanc zabłysnął nie tylko dzięki serii Mr. Jack, ale również za sprawą genialnych Cyklad, zaś Mr. Jack spotkał się z tak ciepłym przyjęciem, iż panowie raz jeszcze przyjrzeli się swojemu pomysłowi, a następnie troszkę – w sumie to więcej niż troszkę! –  pozmieniali. W efekcie światło dzienne ujrzał Mr. Jack in NY.

Zajrzyjmy najpierw do pudełka. Banałem jest stwierdzić, iż w środku nabywcy znajdą planszę przedstawiającą Manhattan, po osiem kafelków postaci i alibi oraz tyle samo żetonów postaci. Do tego kafelek świadka, znacznik tury oraz garść rozmaitych żetonów: 1 informator, 7 wejść do metra, 6 latarni oraz 4 budynki, 2 statki i 2 policyjne blokady. Co ważne, żetony metra, budynków oraz latarni są dwustronne, na rewersie znajduje się park. Można by pomyśleć, iż urozmaicenia mają charakter czysto symboliczny, tymczasem...

Przede wszystkim Manhattan zieje pustką. Na planszy widnieje raptem kilka budynków, cztery porty oraz pierwsze linie metra. Dlaczego? Dlatego, że plansza dopiero będzie zapełniania poszczególnymi elementami infrastruktury, co z jednej strony symbolizuje rozwój Nowego Jorku (nawet jeśli trwający jeden ponury wieczór) z drugiej zaś sprawia, iż dwa identyczne układy planszy nigdy nie powinny się zdarzyć. Warto zauważyć, iż zmieniła się również kolorystyka tejże planszy, ponure szarości zostały zastąpione przez znacznie bardziej przyjazne połączenie odcieni błękitów oraz beżu. No i postacie, one również otrzymały zupełnie nowy zestaw umiejętności.

Po drugiej stronie Atlantyku

Podstawy rozgrywki pozostały niezmienione względem pierwowzoru i można o nich przeczytać w tekście poświęconym pierwszej odsłonie zmagań z Kubą Rozpruwaczem. Nadal w trakcie 8 tur gracz pełniący funkcje policji musi odkryć tożsamość mordercy ukrywającego się wśród ośmiu bohaterów zabawy. Mordercy przyświeca zgoła odmienny cel: pragnie pozostać nierozpoznanym przez całą zabawę albo czmychnąć statkiem lub lądem z Manhattanu przy pierwszej nadarzającej się okazji. Oczywiście po uprzednim wtopieniu się w mrok. Przez osiem pełnych koncentracji rund gracze manipulują postaciami, do dyspozycji mając:

  • Trzy postacie umieszczają na planszy żetony: Alfred Ealy Beach metra, Lewis Howard Latimer latarnię, a Cloud Rider wznosi budynek oraz dysponuje darmowym ruchem przez zabudowania.
  • Mrs Emma Grant odwraca jeden z wyżej wskazanych kafelków na drugą stronę - ustanawiając w danym miejscu park. Jest to szalenie ważna sprawa, bowiem osoba przebywająca na terenie parku pozostaje niewidoczna niezależnie od tego, czy sąsiaduję z inną postacią albo z latarnią.
  • Aż dwóch podejrzanych potrafi manipulować ruchem innych pionków. Są to Monk Eastman oraz Francis J. Tumblety. Właściwe wykorzystanie ich umiejętności potrafi być kluczem do sukcesu.
  • Edward Smith (ten sam, który zginie na pokładzie Titanica!) przesuwa żeton statku do innego doku otwierając lub zamykając Rozpruwaczowi drogę ucieczki.
  • I ostatnia postać, James H. Callahan, dysponujący umiejętnością przesunięcia żetonu blokady. Uwaga: zablokowane mogą być nie tylko doki albo jedyne pole ucieczki z Manhattanu, ale i dowolny obszar na planszy, dzięki czemu żetony można wykorzystać do zawężenia obławy!
  • Dodatkowo wprowadzono żeton informatora, który początkowo spoczywa na Wyspie Wolności. Jeśli jeden z graczy wyśle jedną z postaci do informatora, wówczas pozyskać będzie mógł kartę alibi, co przypomina działanie Sherlocka Holmesa z edycji podstawowej.

Niby stare, ale jednak nowe

Przygotowując się do pierwszej partii spodziewałem się spin-offu z kilkoma kosmetycznymi modyfikacjami. Tymczasem już w trakcie premierowej rozgrywki okazało się, iż pomysł na zagospodarowywanie planszy w trakcie zabawy generuje mnóstwo możliwości taktycznych i dotyczy to obu stron. Wybudowana we właściwym momencie stacja metra, każdy park lub umiejętnie ułożona zapora potrafią całkowicie odmienić sytuację na planszy i bardzo ułatwić lub uniemożliwić ucieczkę mordercy.

Mimo ożywczego podmuchu, jaki przyniesiony został wraz z nowojorską odsłoną, to trzeba również zaakcentować uwagę autorów: mimo wszystko lepiej jest zacząć przygodę z serią od klasycznej wersji Mr. Jack. Powód jest prosty, liczba dostępnych opcji w połączeniu z dość specyficzną mechaniką manipulacji pionkami na planszy mogą początkowo okazać się dość deprymujące i mimo wszystko raczej zniechęcające do dalszej zabawy. Pierwowzór zapewnia idealne wprowadzenie, znacznie ułatwiające wejście w tytuł, a w rezultacie umożliwiające pełne delektowanie się tą, jakby nie patrzeć, nietuzinkową propozycją.

Jedna rzecz nie uległa zmianie: atmosfera obławy. Gracz zawiadujący policjantami musi "jedynie" robić swoje i metodycznie rozpracowywać tożsamość Jacka. Z kolei jego adwersarz cały czas musi reagować na poczynania gliniarzy, starając się wyprowadzić ich w pole i wyczekując okazji do ukrycia się, a w konsekwencji do opuszczenia planszy.

Warto również zadać pytanie, czy nowojorska odsłona pościgu za Rozpruwaczem wyprze edycję londyńską? W mojej opinii nie powinna. Obie pozycje zapewniają alternatywę graczom: osoby wolące prostsze warianty i bardziej przewidywalną rozgrywkę zostaną przy Mr. Jack; z kolei miłośnicy odrobiny chaosu i ciągłych zmian odnajdą się sięgając po Mr. Jack in NY, pozycję z jednej strony zdecydowanie bardziej wymagającą, ale i dającą więcej satysfakcji w przypadku sukcesu.

Plusy:

  • Nowe umiejętności postaci
  • Mechanizm rozbudowy planszy w trakcie zabawy
  • Więcej możliwości taktycznych w trakcie zabawy...
  • ...co przekłada się na większą satysfakcję w przypadku wygranej.
  • Świetna jakość wydania

Minusy:

  • Dla nowych graczy może okazać się zbyt trudna

 

Dziękujemy wydawnictwu Hobbity za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

8.5
Ocena recenzenta
8.2
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Mr. Jack in New York
Typ gry: strategiczna
Projektant: Bruno Cathala
Ilustracje: Pierô
Data wydania oryginału: 2009
Wydawca polski: Hurrican
Liczba graczy: 2
Wiek graczy: od 14 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 min.
Cena: ok. 130 zł



Czytaj również

Mr. Jack
Klasyk na stole
- recenzja
Haru Ichiban
Żółty, wiosenny liść
- recenzja
Mr. Jack Pocket
Pościg w 15 minut
- recenzja
Mr. Jack in New York
Podstawy kryminalnego świata plansz
- recenzja
Gra pomyłek
Fałszywa prawda
- recenzja
Fief
Symulator polityczny jakich mało
- recenzja

Komentarze


Olórin
   
Ocena:
+1

Gra wymaga dużej koncentracji - i rzeczywiście - tak jak piszę recenzent, początkujący gracze mogą mieć z nią problem.

Mankamentem dla mnie jest słaba rola informatora, który rzadko miewa wpływ na przebieg rozgrywki.

17-11-2016 12:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.