» Recenzje » Mare Balticum

Mare Balticum


wersja do druku

Czy opłaca się łowić śledzie?

Autor: Redakcja: balint, GoldenDragon, PowerMilk, Rafał_Kruczek, Repek
Ilustracje: Paweł 'BeeRee' Spryszyński

Mare Balticum
Mare Balticum to szybka i ekonomiczna gra Filipa Miłuńskiego. Na tyle szybka, że nie można jej nazwać strategiczną. Długo zastanawiałem się nad wstępem do tej recenzji, na tyle długo, że postanowiłem przepisać to co napisał sam autor, ponieważ nie zrobiłbym tego lepiej.

 

W grze Mare Balticum każdy z graczy wciela się w rolę kapitana floty rybackich kutrów. Jego zadaniem jest połów ryb we wzburzonych wodach Morza Bałtyckiego. Na jakie ryby zapolować? Na szlachetne łososie, przepyszne dorsze, ławice śledzi czy może zagrzebane w mule flądry? A może machnąć ręką na ten pachnący rybą interes i skupić się na wyławianiu z wody bałtyckiego skarbu, czyli przepięknych bursztynów? Jakiejkolwiek decyzji by nie podjął, kapitan musi jeszcze dostarczyć ładunek do właściwego portu i sprzedać zdobycz. Ten, który najsprawniej poradzi sobie z zadaniem i zbije fortunę zanim nadejdzie zima i wody Bałtyku skuje lód, zostanie zwycięzcą!

Lubię gry, które mają tak konkretnie przedstawiony klimat, zwłaszcza, że można się w niego wczuć.

Skarby

Od samego początku gra "pachnie" plasteliną. Na okładce namalowany jest plastelinowy kuter wraz z załogą na pełnym morzu. Wewnątrz pudełka znajdziemy genialnie napisaną instrukcję, która zawiera mnóstwo przykładów wyjaśniających nawet oczywiste aspekty gry. Pojawi się w niej również opis dwóch modułów urozmaicających rozgrywkę. Oczywistym jest, że obrazki w instrukcji są plastelinowe. Drugi element gry stanowi niewielka plansza z Morzem Bałtyckim namalowanym w plastelinowym klimacie. W pudełku znajdziemy ponadto pięknie wykonane drewniane pionki kutrów w pięciu kolorach. Nie mogło wśród nich zabraknąć koloru fioletowego, czyli znaku rozpoznawczego gier Filipa Miłuńskiego. Ostatnim z elementów, na jakie natrafimy, są doskonale wykonane, solidne żetony oraz płócienny woreczek do ich losowania.

W rejs!

Setup gry jest błyskawiczny. Rozkładamy planszę, rozdajemy planszetki graczy, ich pionki oraz żetony przedsiębiorstw. Jeśli elementy te trzymamy posegregowane kolorami w woreczkach strunowych to trwa to mniej niż pół minuty. Kolejny etap to wsypanie żetonów z rybami do płóciennego woreczka, pomieszanie ich i losowe wyłożenie na planszy: po dwa odkryte na wodę głęboką (ciemnoniebieską) a po jednym, również odkrytym, na wodę płytką (jasnoniebieską). Dorzucamy do woreczka sześć żetonów upływu czasu. I to wszystko. Teraz gracz, który ostatnio widział rybę będzie graczem rozpoczynającym i ustawia pierwszy swój kuter w którymś z pięciu portów. Nic nie stoi na przeszkodzie by kolejny postawił swój kuter w tym samym porcie.  Nie ma ograniczenia w liczbie pionków na jednym polu, o ile nie są tego samego koloru. Teraz można zacząć grać.

Każdy z graczy wykonać może trzy akcje, które można powtarzać. Pierwsza z nich to żegluga. Na początku polega ona na dostawianiu swoich kutrów na pole, które sąsiaduje z ustawionym już kutrem. Kiedy wszystkie nasze kutry będą wystawione, to żegluga polega na przestawianiu kutrów w ten sposób, aby nie rozerwać łańcucha swoich statków. Kolejna akcja to połów. Jak sama nazwa wskazuje, polega na podniesieniu z wody żetonu ryby (który trafia do ładowni) lub bursztynu (który trafia bezpośrednio do magazynu). Trzecia akcja to rozładunek. Jeśli jeden z naszych kutrów jest w porcie, który skupuje konkretne ryby, to możemy je rozładować do magazynu.

Aby jednak nie było tak łatwo, to trzeba pamiętać, że czas upływa. Za każdym razem, kiedy którykolwiek z graczy pozostawi pusty obszar, to należy go uzupełnić. W tym celu z płóciennego woreczka losuje się żeton na puste pole. Tym żetonem może być zegarek symbolizujący upływ czasu. W tym przypadku ustawia się go na torze pór roku, po czym bierze się swoje żetony przedsiębiorstwa i zagrywa niejawnie na swojej planszy gracza, by ustalić, w jaki sposób będą nasze ryby punktować. Żetonów upływu czasu jest sześć, przedsiębiorstw zaś pięć, więc każdy wykorzysta wszystkie, gdyż wybiera się po jednym z nich. Kiedy zostanie wylosowany ostatni, to przechodzi jeszcze jedna runda. Ryby nie wyładowane w portach nie punktują.

Podsumowanie

Mare Balticum to gra, która, jak wydaje mi się, jest skierowana do dzieci, jednakże i w gronie dorosłych znajomych bawiliśmy się przednio. Tylko jeden ze współgraczy określił grę jako nudną, z czym się zgodzić nie mogę. Faktem jest, że ze starszymi graczami grało się zdecydowanie inaczej, każdy bowiem próbował obrać jakąś taktykę. Jedni starali się przepłynąć z portu do portu, zbierając to, co dla nich korzystne, inni zaś nie oddalali się od portu macierzystego, by na szybko sprzedawać, co im udało się wyłowić. Dzieci natomiast grały bardziej chaotycznie, co zdecydowanie wychodziło im na plus.

Gra jest pierwszorzędnie wykonana, grafiki przyciągają oko, więc nawet młodsi gracze nie pogardzą rozgrywką. Klimat został świetnie dopasowany do mechaniki, odnoszę więc wrażenie, że ta gra nie mogłaby być o niczym innym niż o połowie ryb. Różne rozszerzone warianty zapewniają też różnorodność rozgrywki.

Mare Balticum to gra, do której można usiąść ze starszymi i młodszymi graczami. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagrać w nią z synem czy wnuczkiem. Rozbieżność wieku nie wpływa tu na żaden z aspektów rozgrywki.

 

Plusy:

  • duża amplituda wiekowa
  • ciekawa mechanika dopasowana do klimatu
  • sumienne i misterne wykonanie

Minusy:

  • średnia regrywalność
  • średnia skalowalność

Dziękujemy wydawnictwu Gry Leonardo za udostępnienie gry do recenzji.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Mare Balticum
Typ gry: familijna
Projektant: Filip Miłuński
Ilustracje: Piotr Słaby
Data wydania oryginału: 2011
Wydawca polski: Gry Leonardo
Liczba graczy: od 3 do 5
Wiek graczy: od 6 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 minut
Cena: ok. 110 zł



Czytaj również

CV Pocket
Piękne życie jest na wyciągnięcie ręki!
- recenzja
Capital
Warszawę stworzyć
- recenzja
Mr House
Cztery kąty
- recenzja
CV: Plotki
Los czasem sprzyja, a plotki nigdy
- recenzja
Mr House
Z kamerą wśród pudeł #34
Faras
Memory na sterydach
- recenzja

Komentarze


balint
   
Ocena:
0

I stało się... Przez Twój artykuł moje dziecko kupiło sobie tą grę i pomykamy za śledziami....  :)

19-09-2013 21:45

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.