» Recenzje » Korsar

Korsar


wersja do druku

Duża bitwa morska w maleńkim pudełku

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel, Karolina 'Isadora' Małkiewicz
Ilustracje: BeeRee, Samuel Tan (BGG)

Korsar
Trzeba zacząć od tego, że nie pierwszy raz spotykamy się z bitwą morską. Korsar jest jednak trochę inny. Ta gra znana jest również pod tytułem Loot. Pierwsze wydanie pojawiło się już w 1992 roku, a jej autorem jest nie kto inny, jak Reiner Knizia, który znany jest choćby z takich hitów jak Pędzące żółwie. Czy Korsar jest równie fantastyczny? Przekonajmy się.

Co widać żeglarzu? 

W maleńkim kwadratowym pudełku, które moim zdaniem znakomicie sprawdza się w grach karcianych, znajduje się siedemdziesiąt osiem kart w rozmiarze standardowym dla gier karcianych. Podzielone są one na karty Galeonów obdarzonych wartościami od 2 do 8, o które będziemy walczyć za pomocą kart Korsarzy, które to z kolei opatrzone są w grafiki Slupów o wartości 1, Szkunerów o wartości 2, Brygantyn o wartości 3 oraz fregat o wartości 4. Do kompletu dodano cztery karty owianych legendami kapitanów. Niektórym z was ich nazwiska mogą coś mówić, więc warto ich wymienić: Anne Bonny, Francis Drake, Henry Morgan oraz William Kidd. Mnie, starego żeglarza i miłośnika szant znane jest tylko to ostatnie nazwisko. Ostatnia to karta Admirała Maynarda, który to wedle doniesień historycznych schwytał najsłynniejszego pirata Czarnobrodego.

Hoist the Colours!

Karty należy potasować i rozdać każdemu z graczy po sześć. Resztę kładziemy na środku stołu, stworzą one stos dobierania. Gra przeznaczona jest dla dwóch do ośmiu graczy, z wyłączeniem kompilacji siedmiu osób. W przypadku gry na sześciu i ośmiu gra toczy się zawsze w parach, czyli załogach. W przypadku czterech graczy możemy wybrać, czy chcemy bawić się w załogi czy robimy death match, czyli każdy na każdego. Załoganci nie mogą się wymieniać kartami, natomiast mogą je sobie pokazywać. 

Każdy z graczy może wykonać jedną z czterech akcji w kolejności ruchu wskazówek zegara. Załoganci zawsze siedzą obok siebie i wykonują ruchy po sobie. Można wyłożyć kartę Galeonu, która będzie leżeć na stole, póki nie rozpocznie się o nią bitwa morska. Druga akcja to zagranie karty Korsarza, która rozpocznie lub będzie kontynuować bitwę morską. Tu należy pamiętać, że gracz lub załoga nie mogą zagrywać kart różnego koloru. Jeśli zdecydujemy się na niebieską flotę, to tylko nią właśnie w tej potyczce będziemy mogli grać. Niekontynuowana bitwa kończy się w momencie, kiedy dojdzie do ruchu gracza, który zagrał ostatnią kartę Korsarza w tej potyczce. Wtenczas należy policzyć sumę kart każdego z graczy, względnie załogi. Wygrywa ten, który zagrał najwięcej punktów.

Trzecia z akcji to zagranie karty kapitana. Ją też można zagrać wyłącznie w już zdeklarowanym kolorze. Właściwość ma taką, że kończy bitwę w momencie zagrania i zapewnia zwycięstwo w bitwie zagrywającemu. Ostatnia akcja to zagranie karty Admirała. Działa dokładnie tak samo jak Kapitan, aczkolwiek zagrać go można wyłącznie na własny Galeon. Po wygranej potyczce zabiera się wszystkie karty uczestniczące w niej do siebie po to, by uniemożliwić przeciwnikom liczenie naszych zdobyczy.

Rozgrywka kończy się w momencie, w którym kończy się stos kart na stole i gracz lub załoga pozbędą się ze wszystkich kart. Wygrywa gracz, względnie załoga która zbierze najwięcej punktów z kart z Galeonami. Sumę punktów kart tych właśnie statków handlowych, które pozostały na ręku gracza bądź załogi, odejmuje się od sumy zdobytych punktów.

Zdjęcie pobrane z BGG

Jak kończy Pirat? 

Generalnie niewesoło, bo albo na stryczku, albo jako Korsarz w służbie kogoś możnego. A tak na poważnie, to gra Korsar okazała się pozytywnym zaskoczeniem. Nie sądzę, by w tak niedrogim tytule warto było doszukiwać się szczególnych plusów czy minusów, ale bardzo podobał mi się wariant grania w załogach. Można w ten sposób zdecydowanie więcej mieszać na stole i rozpoczynać więcej bitew niźli w grze w pojedynkę.

Pisząc o skalowalności warto też wspomnieć, że moim zdaniem rozgrywka na dwie osoby raczej nie ma sensu. Przesądzone jest zwycięstwo osoby, która ma większe szczęście i dobrała więcej kart bohaterów Trzeba też wspomnieć, że Fabryka Kart Trefl wprowadziła na rynek nowy format pudełek które mi się bardzo podobają. Nie powodują one mieszania się kart i ich zacierania nawet przy transporcie w plecaku czy damskiej torebce.

Zdecydowanie nie polecam tej gry osobom z zacięciem strategicznym, którzy lubią sami wypracowywać wynik rozgrywki zamiast zdawać się na łut szczęścia, gdyż cechuje ją przytłaczająca losowość czyniąca grę niezbyt satysfakcjonującą dla takich graczy. Reasumując jest to kolejna mała i niedroga gra Reinera Knizi, którą warto poznać ze względu na znakomity warsztat projektanta.

Plusy:

  • bardzo ciekawy wariant gry zespołowej
  • świetne wykonanie 
  • rzadka możliwość gry w dużym gronie

Minusy:

  • raczej bez sensu dla dwóch graczy
  • bardzo losowa

 

Dziękujemy Fabryce Kart Trefl za udostępnienie gry. 

W artykule wykorzystano zdjęcia opublikowane w serwisie BGG.

 

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Loot
Typ gry: familijna
Projektant: Reiner Knizia
Ilustracje: Gary Locke, Chechu Nieto, Pierre-Louis, Franz Vohwinkel Puaud,
Wydawca oryginału: AMIGO Spiel + Freizeit GmbH
Data wydania oryginału: 1992
Wydawca polski: Trefl
Data wydania polskiego: 2014
Liczba graczy: od 2 do 8
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 20 minut
Cena: 35,00 zł



Czytaj również

Pentos
Kolejny mały turniej magii
- recenzja
Mare Nostrum: Imperia
Podbij to jeszcze raz
- recenzja
Kartel
Bandyci bez spluw
- recenzja
Kariba
O stratego inaczej
- recenzja
Gra o Tort
Czasem i zakalec wychodzi
- recenzja
Polska Luxtorpeda
Kto pierwszy, ten lepszy
- recenzja

Komentarze


Araven
   
Ocena:
0

Mógłbyś wyjaśnić na czym polega ta duża losowość, oraz czy kapitanowie mają jakies cechy indywidualne, poza tym co opisałeś wyżej.

20-10-2014 17:31
Repek
   
Ocena:
0

Kapitanowie nie mają cech indywidualnych. :)

21-10-2014 13:54
BeeRee
   
Ocena:
0

Wszystko zależy od tego jakie karty dobierzesz tak naprawdę.

21-10-2014 17:38
Repek
   
Ocena:
+1

Jak w brydźu. Wypadałoby zagrać best of 4-5, żeby ocenić, kto najlepiej gra. :)

Pozdro

21-10-2014 17:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.