» Recenzje » Kingdomino

Kingdomino

Kingdomino
Innowacyjność to rzecz niezwykle ceniona w niemalże każdej branży. Czasami jednak trudno zaproponować szczególnie odkrywcze rozwiązanie. Zamiast tego łatwiej jest zmodyfikować istniejące i sprawdzone. Zdarza się, iż efekt bywa zaskakujący.

Bruno Cathala znany jest z wielu głośnych tytułów. Prym wiodą tutaj gry stosunkowo złożone: Cyklady, Pięć klanów czy Czerwona Planeta. Jednakże od czasu do czasu francuski projektant serwuje pozycje dla młodszych graczy. O Zlocie czarownic pamiętają chyba już tylko najbardziej wytrwali pasjonaci, zaś planszówkowa adaptacja animacji o Małym Księciu okazała się propozycją co najwyżej przeciętną. Mimo to Cathala nie zraził się i w 2016 roku światło dzienne ujrzał kolejny tytuł o wybitnie familijnych charakterze – Kingdomino, czyli wariacja na temat klasycznej już gry.

Zajrzyjmy najpierw do pudełka. Najistotniejszym elementem jest 48 płytek domina: dużych, grubych, lakierowanych, a przede wszystkim bajecznie kolorowych. Reszta komponentów w zasadzie uzupełnia zestaw. Są to: 4 płytki startowe wraz z czterema zamkami oraz 8 drewnianych znaczników króla. Zestaw może nie rzuca na kolana przepychem, ale za to imponuje jakością wykonania oraz ogólną estetyką. Wielkie brawa dla ilustratora, Cyrila Bouquet oraz wydawcy, Games Factory Publishing!

Jeśli ktoś grał kiedyś w domino – po prawdzie trudno sobie wyobrazić, że znajdzie się osoba nie mająca dotychczas styczności z tą grą – to reguły Kingdomino ogarnie w trzy minuty. Jak w klasycznym dominie, każdy kafelek składa się z dwóch połówek. Tym razem zamiast rzymskich cyfr kafelki przedstawiają sześć rodzajów terenów: pustynię, łąki, jeziora, bagna, lasy lub podziemne kopalnie. Dodatkowo niektóre żetony zawierają korony, w dalszej zabawie odgrywające istotną rolę.

W przeciwieństwie do klasycznej wersji domina, płytki nie są układane w ciąg, lecz obok siebie, tak aby utworzyć kwadrat o bokach 5x5, licząc według połówek kafelków. Osoba, która zapełni obszar nazywany królestwem dochodowymi polami zdobędzie tytuł najbardziej gospodarnego władcy.

Od strony mechanicznej, Kingdomino jest banalne. W zależności od liczby graczy losowane są trzy kafelki, układane na stole według kolejności wyznaczonej na rewersach płytek. W trakcie przygotowań do pierwszej tury kolejność wyboru ustalana jest losowo. Po zajęciu pierwszych płytek formowana jest druga kolumna, również w szeregu rosnącym. Gracz jako pierwszy pobiera żeton, po czym umieszcza go w obszarze królestwa, a następnie zajmuje wybrany kafelek z drugiej kolumny. Dzięki temu rozwiązaniu, kolejność realizacji tur jest całkowicie zmienna. I to już połowa zasad.

Co trzeba jeszcze wiedzieć? Podczas zagrywania żetonów wystarczy, że tylko jedna ścianka będzie pasowała do sąsiedniej, nie ma potrzeby – a często i możliwości – parowania obu boków. Gdyby żadna ze ścianek nie pasowała do już wyłożonych płytek lub obszar królestwa wyszedłby poza wyznaczone ramy, płytka jest odrzucana. Należy tylko nadmienić, iż pole startowe pełni funkcję jokera dla każdego dokładanego do niego żetonu.

I to już wszystko od strony zasad rządzących zabawą. W trakcie rozgrywki rywale dążą do uformowania jak największych obszarów z maksymalnie dużą liczbą koron. Po wyczerpaniu kafelków następuje podliczenie punktów według następującego schematu: dla każdego odizolowanego obszaru, na przykład łąk, zliczana jest ilość pól, mnożona następnie przez liczbę koron. Po wykonaniu obliczeń dla każdego typu terenu gracze sumują zdobycze, a zwycięzcą zostaje oczywiście ta osoba, która poszczycić się może największą zdobyczą punktową.

Trywialne? I to bardzo. Co jednak najbardziej zaskakujące, ta niezwykle prosta wręcz mechanika skrywa w sobie szalenie grywalny tytuł. Od pierwszej tury trwa wyścig po najbardziej atrakcyjne żetony i niejednokrotnie pierwszy gracz musi wybierać: czy w następnej turze również chce być pierwszy, zajmując przy tym średnio wartościową płytkę, czy raczej połasić się na łakomy kąsek, ale oddając przy tym inicjatywę rywalom. Co więcej, te najczęściej spotykane typy terenów mają najsłabszymi mnożnikami, zaś rzadkie kopalnie przynoszą nie lada dochód. Należy więc planować domenę bardzo uważnie.

Regrywalność tytułu jest bardzo wysoka. Przy dwóch oraz trzech osobach część płytek zostaje wyłączona z zabawy, co zapewnia jej unikalność. Jedynie przy komplecie uczestników wykorzystywany jest pełen zestaw kafelków. W przypadku zabawy w duecie, Cathala zastosował ten sam trik co w przypadku Cyklad czy Pięciu klanów; każdy gracz dysponuje dwoma pionkami i w swojej turze zagrywa dwie płytki, co znacznie przyśpiesza zabawę i zapewnia bardzo dobre skalowanie.

Nie zabrakło również kilku wariantów dodatkowych, z których najciekawiej prezentuje się Pojedynek mistrzów przygotowany z myślą o dwóch graczach. W tym przypadku w zabawie biorą udział wszystkie płytki, a rywale układają królestwo o obszarze 7x7, zaś w trakcie punktacji przydaje się kartka i ołówek.

Kingdomino to kwintesencja gry familijnej, łącząca w sobie bardzo proste zasady, prześliczne wykonanie i olbrzymią grywalność. Cathala udowodnił również, iż nawet z najbardziej oklepanych pomysłów można wycisnąć nowe idee i rozwiązania. To tyle, ja tymczasem wracam do układania złotonośnych łąk i lasów.

Plusy:

  • świetna jakość komponentów
  • prosta i klarowna mechanika
  • udana wariacja na temat klasycznej gry
  • bardzo dobre skalowanie i wysoka regrywalność
  • warianty dodatkowe

Minusy:

  • w swojej familijnej kategorii - brak

 

Dziękujemy wydawnictwu Games Factory Publishing za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

W artykule wykorzystano zdjęcia przesłane przez wydawcę.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Kingdomino
Typ gry: familijna
Projektant: Bruno Cathala
Ilustracje: Cyril Bouquet
Wydawca oryginału: Blue Orange Games
Data wydania oryginału: 2016
Wydawca polski: Games Factory Publishing
Data wydania polskiego: 2016
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 15 minut
Cena: 99,95 zł



Czytaj również

Odlotowy wyścig
Jak się ścigać, to tylko z Einsteinem
- recenzja
Spartakus: Krew i zdrada
Wirtuozeria negatywnej interakcji
- recenzja
Magazyn 51
Fortuna i podróbki
- recenzja
Wesołe Krówki
Zabawa w hodowcę
- recenzja
Yamatai
Żeglując po znanych falach
- recenzja
Obecność
Asymilujmy się!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.