» Recenzje » Jorvik tuż tuż

Jorvik tuż tuż


wersja do druku

Wywiad z Markiem Przepiórką

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Camillo

Jorvik tuż tuż
Premiera Jorvik zbliża się wielkimi krokami. Prace idą pełną parą, ale mimo natłoku zadań Marek Przepiórka z wydawnictwa Hobbity.eu znalazł kilka chwil, aby porozmawiać na temat przygotowywanej gry.

Balint 'balint' Lengyel: Patrząc na pudełko Jorvik w oczy rzucają się oczywiste rzeczy: nazwisko projektanta oraz wikingowie. Który z tych dwóch elementów przyciągnął Waszą uwagę w pierwszej kolejności?

Marek Przepiórka: Propozycje wydania gry otrzymaliśmy mniej więcej dwa lata temu. Wówczas to był jeszcze etap wczesnego prototypu, zarys grafiki tylko z jednym wikingiem na okładce. Dopiero później dołączyła do niego długowłosa blondynka. Ponieważ Stefan Feld to klasa sama w sobie, wstępnie wyraziliśmy zgodę. Potem tylko czekaliśmy na bliższe info na temat zmian i możliwość zagrania. Zagraliśmy i decyzja mogła być tylko jedna – wydajemy.

Dlaczego akurat Jorvik? Czym ten tytuł wyróżnia się wśród innych gier?

Gra urzeka swoją prostą mechaniką, w której doskonale odnajdą się zarówno początkujący gracze, jak i doświadczeni planszówkowi wyjadacze.

Jorvik to tytuł skazany na sukces? A może macie jakieś obawy? Od kilku lat Feld należy do stosunkowo często wydawanych w Polsce projektantów, a i wikingowie na planszy to dość popularny motyw przewodni.

Na pewno jest to bardzo dobra gra wybitnego projektanta z bardzo chwytliwym tematem, która powinna znaleźć się na półce każdego fana Felda. Bardzo dużą zaletą Jorvik są dwa dostępne w grze warianty. Wariant podstawowy: Karl, wprowadza w mechanikę, pozwala poznać przebieg rozgrywki. Przy jego pomocy możemy bezproblemowo wprowadzić kogoś w świat nowoczesnych gier planszowych. Gra rozwija skrzydła w czasie wariantu zaawansowanego: Jarl. Mamy do dyspozycji więcej kart, więcej zasobów.  Przekłada się to oczywiście na zwiększenie możliwości decyzyjnych, jakie stawia przed nami gra.

Jakieś ciekawostki albo fun facts związane z grą albo z jej procesem wydawniczym?

Na szczęście obyło się bez wpadek, a to dzięki czujności naszej korektorki. 

Może jakieś słowo do graczy znających pierwowzór: The Speicherstadt. Zmianie uległa sceneria, ale jakie inne innowacje przynosi Jorvik?

Bardzo dużą zmianą na korzyść jest połączenie wersji podstawowej The Speicherstadt od razu z dodatkiem. Dodatek był wydany osobno i bardzo trudno dostępny. Tutaj mamy zarówno grę, jak i dodatek w jednym pudełku. Pozostałe zmiany dotyczą punktacji za poszczególne akcje, dzięki tym zmianom gra ma jeszcze lepszy balans.

Polska edycja będzie czymś się różniła od wydania zachodnioeuropejskiego?

Nie, polska edycja będzie dokładnie taka sama jak zachodnie wydanie tej gry.

Pójdziecie za ciosem? Będzie polska edycja Luny albo Brugii? A może Amerigo? Uznane gry, sprawdzone nazwisko....

Nie zaprzeczam, nie potwierdzam.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.




Czytaj również

Jorvik
Cztery pory roku według wikinga
- recenzja
Kontrast
W gąszczu symboli i skojarzeń
- recenzja
Celestia: Mała Pomoc
W grupie raźniej
- recenzja
Tokaido: Matsuri
Święta, święta...
- recenzja
Celestia
Podróż na pełnym przyśpieszeniu
- recenzja
Mr. Jack in New York
Tropiąc mordercę
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.