» Recenzje » Hooop!

Hooop!


wersja do druku

Żaby skaczą niedościgle, żaby robią żabie figle...

Autor: Redakcja: Joanna 'Ysabell' Filipczak
Ilustracje: Marcin 'Ezechiel' Zaród

Hooop!
Gdy siadam do rozgrywki w grę logiczną, tematyka ma drugorzędne znaczenie. Z drugiej strony, po przegrzaniu "reaktora" w moim mózgu zaczynają pojawiać się dość abstrakcyjne skojarzenia. I tak w Glik/Glaku ujrzałem planszową adaptację dynamiki (ruch bez tarcia), zaś w Mozaice zobaczyłem matematykę (symetria i prawdopodobieństwo). Nic więc dziwnego, że gdy usiadłem do Hooopa - najnowszej gry Adama Kałuży (autora wspomnianych Mozaiki i Glik/Glaka), ściślackie skojarzenia pojawiły się same.


O co chodzi?


Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Gracze obejmują dowództwo nad grupą żabek jednego koloru. Ich zadaniem jest umieszczenie swoich płazów na nenufarach przeciwnika. Droga do nich, wiedzie poprzez labirynt lilii wodnych połączonych kładkami. Cały dowcip polega na tym, że kładki są jednorazowe – znikają zaraz po użyciu. Odbudowanie ich wymaga wykonania ruchu – a tymczasem wróg kumka u bram. Na szczęście żaby mają do dyspozycji kilka akcji specjalnych – od desantu (pozwala na przeskoczenie pomiędzy liśćmi bez użycia kładki) aż po brygadę murarską (zbudowanie dwóch kładek w jednym ruchu).

Dla przedstawicieli zawodów "ścisłych" problem wygląda znajomo. Sedno mechanizmu Hooop to zmodyfikowana wersja klasycznego problemu "mostów królewieckich". Na szczęście autor zdecydował się na pewne zmiany, więc nawet zdeklarowani przeciwnicy teorii grafów mogą spokojnie czerpać frajdę z rozgrywki. Oprócz tworzenia nowych połączeń, istotna jest jeszcze zasada, że jeden liść (węzeł) nie może być zajmowany przez więcej niż jedną żabkę. Jeżeli miałoby dojść do takiej sytuacji, płaz zajmujący dany liść musi się poruszyć.

Zasady są dość proste. Wytłumaczenie ich nie zajmuje więcej niż pięć minut. W trakcie rozgrywki nie ma zbyt wielu okazji do wychowywania młodych prawników, bo ewentualne niejasności szybko rozwiewa instrukcja. Ze względu na lawinę żabich skoków jakie może sprowokować pojedynczy ruch, przydałyby się jakieś znaczniki gracza wykonującego ruch – kilka razy zdarzyło mi się pogubić w kolejności graczy.


Jak to wygląda?


Na pierwszy rzut oka gra sprawia wrażenie sympatycznej, lekkiej rozgrywki dla rodziców i dzieci. Kolorowe żabki i solidna plansza dopełniają wrażenia – mamy przed sobą miłą grę rodzinną, której nie powstydziłoby się żadne zachodnie wydawnictwo.

W parze z sympatyczną oprawą, idzie dobra mechanika. Cała rozgrywka nie zajmuje więcej niż godzinę. W przeciwieństwie do Superfarmera (innej gry familijnej wydawnictwa Granna), w rozgrywce w Hooop czynnik losowy odgrywa znacznie mniejszą rolę. Jeżeli dodamy do tego więcej strategii i planowania, otrzymamy grę dla nieco starszych dzieci – myślę, że najlepiej sprawdzi się w przypadku uczniów ostatnich klas podstawówki. Według mnie Hooop to dobry pomost pomiędzy grami "dziecięcymi" a poważniejszymi tytułami, wymagającymi budowania bardziej złożonych strategii.

Kolejną zaletą Hooopa jest dobry mechanizm modyfikujący rozgrywkę w zależności od ilości graczy. Jeżeli w grze bierze udział parzysta liczba graczy (dwoje lub czworo) – plansza przybiera formę kwadratu. Jeżeli w "kumkury" staje trójka – plansza jest trójkątem. Mechanizm jest prosty, a jednocześnie bardzo skuteczny – w żadnym z wariantów nie trzeba zbyt długo czekać na swoją kolejkę, a jednocześnie w każdym z nich trzeba zwracać uwagę na ruchy przeciwnika. Każdy skok na planszy może diametralnie wpłynąć na wynik rozgrywki – normą jest blokowanie przeciwnika i zabieranie ważnych kładek. Nie ma tutaj oczywiście zbyt dużo agresji czy bezpośredniej konfrontacji – ot w sam raz na grę familijną.

Nieco inaczej sprawa wygląda, gdy do planszy siądą szachiści. Po drugiej partii łatwo zauważyć typowe otwarcia, gambity i końcówki – w efekcie Hooop to takie szachy w wersji "light". Najłatwiej efekt ten dostrzec w przypadku gry dwuosobowej, gdzie pierwszych dziesięć ruchów determinuje dalszy przebieg partii. Nie określają one jej wyniku (bo dużo zależy od decyzji graczy), ale to czy partia będzie "zażarta", nastawiona na konfrontację czy raczej "luźna" skupiająca się na efektywności poszczególnych ruchów.

"Szachowość" rozgrywki nie jest w żadnym wypadku wadą – wręcz przeciwnie, jak dla mnie stanowi duży plus Hooopa. Jeżeli umówimy się, że nad jednym ruchem nie myślimy dłużej niż pięć sekund otrzymamy żabi blitz, czyli Hooopa błyskawicznego – w takim wariancie jedna partia nie trwa dłużej niż dziesięć minut, co stanowi całkiem sympatyczne wytchnienie od dłuższych i bardziej wymagających tytułów.


Czy warto?


Hooop zrobił na mnie wrażenie – jako sympatyczna, bezpretensjonalna gra familijna. Dzięki drobnym zmianom w klasycznym mechanizmie, gra idealnie nadaje się jako zachęta do bardziej skomplikowanych łamigłówek logicznych (Abalone, Tantrix).

Nie dajcie się zwieść pozornej prostocie – jest w Hooopie miejsce na drobne sztuczki taktyczne i kilka złośliwości, jest trochę planowania i możliwości blokowania planów przeciwnika - w sam raz na parę udanych wieczorów. Pominąwszy momenty zagubienia przy rozpatrywaniu zbyt złożonych "reakcji łańcuchowych" nie dostrzegam większych wad gry. Biorąc pod uwagę niską cenę (50 złotych) – zdecydowanie warto mieć ją w swojej kolekcji.

Nawet jeśli nie lubimy różowych żab.

Dziękujemy wydawnictwu Granna za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji

Galeria

Partia trzyosobowa
O jeden most za daleko
Zwycięstwo
Zwarcie

7.5
Ocena recenzenta
6.67
Ocena użytkowników
Średnia z 6 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Typ gry: logiczna, familijna
Ilustracje: Piotr Socha
Data wydania oryginału: 2008
Wydawca polski: Granna
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 7 lat
Czas rozgrywki: od 10 do 45 min
Cena: ok. 50 zł



Czytaj również

Mr House
Cztery kąty
- recenzja
Mr House
Z kamerą wśród pudeł #34
Qubix
Klockowe szaleństwo
- recenzja
Pan Twardowski Legendy Polskie
W poszukiwaniu legendy
- recenzja
Bazyliszek
Spójrz mi w oczy
- recenzja
Batyskaf
Gotowi na pełne zanurzenie?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.