» Recenzje » Glory to Rome: Na chwałę Rzymu

Glory to Rome: Na chwałę Rzymu


wersja do druku

Odbuduj Rzym i okryj się chwałą

Autor: Redakcja: Joanna 'Senthe' Falkowska
Ilustracje: Daniel 'ScripterYoda' Oklesiński

Glory to Rome: Na chwałę Rzymu
Czasem, kiedy przeczytam jakąś wzmiankę o grze, od razu wiem, że muszę ją mieć. Staram się wtedy ze wszystkich sił zdobyć dany tytuł, czy to wyprosić do recenzji, czy to jako prezent - lub po prostu kupić (to najrzadziej, bo mój portfel gruby nie jest, a lista życzeń wręcz przeciwnie). Tak było, między innymi, z Rekinami Biznesu. Nie tak dawno, bo chyba w maju, zobaczyłem grafiki do Glory to Rome: Na Chwałę Rzymu oraz nagłówek krzyczący "Polska edycja hitu z nową szatą graficzną!". Doczytałem, że gra jest podobno świetna, że stoi wysoko w rankingu BGG. Lawina ruszyła. Najpierw zapytanie do wydawcy z prośbą o egzemplarz recenzencki, potem uzyskanie patronatu, aż w końcu własny, nowiutki egzemplarz leżący na stole do grania. Oczywiście, nakręcając się na jakąś grę jestem przekonany o jej wspaniałości i innych oczywistych przymiotach naturalnych. Niestety, Glory to Rome ostatecznie mnie rozczarowało. Od razu, aby nie wzbudzać kontrowersji, napiszę, że gra mi się podoba. Jednak spodziewałem się czegoś na dziesiątkę, może dziewiątkę, a tu ledwie siedem i pół. Wystawiwszy zatem taką ocenę nie zgadzam się prawie w ogóle z recenzją GoldenDragona i wieloma twierdzeniami w niej zawartych. Postaram się przekonać czytelników do własnych racji.
RE: Być w pudełku i wypraski nie znaleźć
Jakość wykonania to jeden z niewielu elementów, w których będę grę bronić. GoldenDragon napisał, iż: "W pudełku, które jest nieco za duże, nie ma wypraski, plansze graczy mogłyby być na grubszej tekturze, a instrukcji przydałaby się sztywna okładka". Pozwolę sobie nie zgodzić się z żadnym zarzutem. Pudełko posiada na pewno lepszy stosunek wielkości do zawartości niż większość gier na rynku, a wypraska jest zupełnie niepotrzebna. Grubsze plansze gracza utrudniłyby, i tak problematyczne, wkładanie kart pod nie. Wniosek o sztywną okładkę jest zaś według mnie cokolwiek dziwny. Nigdy nie widziałem, nigdy nie słyszałem o czymś takim w świecie planszówkowym. Co prawda, instrukcja jest wydana na papierze marnej jakości, jednak jej treść to rekompensuje. Wszystkie zasady są wytłumaczone przejrzyście i jasno oraz, co najważniejsze, nie zajmują dużo miejsca. Wspomnę jeszcze, że pudełko jest naprawdę solidne, a karty bardzo grube.
Trwałość elementów oceniłem pozytywnie. Co jednak z ich wyglądem? Tu też oczywiście ogromny plus. Chylę czoła przed Igorem Wolskim, który wykonał kawał świetnej roboty. Rysunki są pierwszorzędne: humorystyczne i bardzo komiksowe, a przy tym wpisujące się w klimat. Ogółem, zarówno za jakość, jak i szatę graficzną Glory to Rome otrzymuje ogromną pochwałę odnośnie do wykonania.
RE: Mechanika gry na trzech możliwościach stoi
Zanim przejdę do wrażeń, opiszę to, co czyni tę grę wyjątkową, czyli mechanikę. Najciekawszym mechanizmem jest sposób, w jaki akcje stają się dostępne dla wszystkich graczy. W każdej turze jeden z uczestników zabawy staje się przywódcą. Ma on do dyspozycji dwie opcje. Po pierwsze, może myśleć, czyli dobrać karty. W takim wypadku tura się kończy. Po drugie, może rozgrywać jedną z sześciu roli. Robi to przez zagranie odpowiednich kart. Następnie każdy z graczy po kolei deklaruje czy myśli, czy podąża (również poprzez zagrywanie kart). Co nam to daje? Otóż, za rozgrywanie lub podążanie możemy wykonać akcję przypisaną do odpowiedniej roli.
Daje to ogrom możliwości, ale... Tylko przywódcy. Czy pomóc sobie rozgrywając odpowiednią rolę, czy jednak nie dać przeciwnikom dodatkowej akcji? Wybór odpowiedniej roli jest kluczem do zwycięstwa. GoldenDragon stwierdził, że przez ten mechanizm: "gra staje się szybsza i bardziej dynamiczna". O ile z drugim stwierdzeniem się zgodzę - co chwilę coś robimy, albo wykonujemy akcje, albo rozgrywamy/podążamy - to z pierwszym niestety nie mogę. Według mnie jest wręcz przeciwnie, gra staje się dłuższa! Przecież, co turę, zamiast akcji jednego gracza, mamy działania każdego z nich. Dodatkowo, przeciwnicy bardzo często tylko myślą, co zdecydowanie nie przyspiesza gry. Wiemy już jak określa się dostępne akcje, teraz warto wiedzieć na co one pozwalają. Będąc cieślą albo murarzem możemy stawiać budynki, które dają nam bonusy oraz punkty zwycięstwa. Kupiec pozwala na przeniesienie kart ze składu budowlanego do skarbca. Na koniec gry surowce znajdujące się w nim przyniosą punkty zwycięstwa. Jeśli przywódca wybierze tragarza, możemy dodać karty do składu budowlanego jako surowce. Oprócz wspomnianego przemieszczania ich do skarbca, wykorzystuje się je do rozbudowy Rzymu. Akcja legionisty pozwala na zabranie kart przeciwnikom. Ostatnia rola - patron - daje nam możliwość dodania karty jako klienta, który pozwala na wykonywanie dodatkowych akcji.
Kiedy już wiemy jakie akcje możemy wykonać, trudność wyboru drastycznie spada. Zazwyczaj priorytetem jest ukończenie budynków. Wybranie surowców do wzięcia lub zażądania również nie przysparza problemów. Jedynie decyzja, które obiekty budować, jest czasem trudna, a zarazem zawsze bardzo ważna. To jeden z najważniejszych celów gry - stawiać takie budynki, aby stworzyć świetne kombo. Na przykład, posiadamy dziesięciu klientów. Każdy z nich liczy się jako tragarz, ponieważ mamy Magazyn. Możemy więc wykonać 11 akcji tej roli (jedną za rozgrywanie/pożądanie plus dziesięć za klientów). Następnie budujemy Targ Niewolników – dzięki temu każdy z naszych klientów liczy się za dwóch i w jednej turze możemy dodać aż 21 surowców do składu budowlanego. Dobudowujemy Mur Obronny - za każde 2 karty w składzie dostajemy dodatkowy punkt zwycięstwa. Miło jest widzieć, jak przeciwnikowi opada szczęka po takim zagraniu. Do zalet gry należy także regrywalność. Czasami walczymy o karty z puli (z której bierzemy surowce i klientów), innym razem o premie kupieckie (dodatkowe punkty zwycięstwa). Strategia wygrywająca jest właściwie jedna - budować jak najwięcej budynków i dodawać jak najwięcej kart do skarbca. Jednak losowo przychodzące budynki, które możemy wybudować, powodują, że droga do zwycięstwa w każdej partii wygląda trochę inaczej. Warto dodać, że surowce, klienci i budynki to nie 3 różne typy kart, a jeden i ten sam. Podczas gry w zależności od potrzeby wybieramy, którą z funkcji karty aktywujemy.
Jak wspomniałem na początku, gra mnie nie zachwyciła. Co się do tego przyczyniło? Po pierwsze, zgrzyta mi trochę główny mechanizm. Jest dla mnie męczące pytanie każdego po kolei, co robi. Zajmuje to dużo czasu i zmniejsza dynamikę gry. Poza tym, mimo że możemy wykonywać akcje w turze przeciwnika, jesteśmy mocno ograniczeni co do ich zakresu - czasem staje się to irytujące. Po trzecie, gra mi po prostu nie podeszła. Nie mogę znaleźć w niej wielu wad, ale sam nie mam ogromnej przyjemności z grania. Golden Dragon twierdzi, że: " Stopień komplikacji jest trochę większy niż w 7 Cudach Świata czy 51. Stanie, za to ogrom możliwości sporo większy". Ponownie pozwolę się nie zgodzić. Po pierwsze mogę zapewnić, że poziom trudności Glory to Rome jest na pewno mniejszy niż w produkcji Portalu. Po drugie, GoldenDragon zasłużył u mnie na opinię heretyka pisząc, że w dziele Carla Chudyka jest więcej wyborów niż w moim ukochanym 51. Stanie! Poważnie mówiąc, grając w Na Chwałę Rzymu mamy do podejmowania dwie trudne decyzje: jakie akcje wykonać (za czym podążać oraz co rozgrywać) i jakie budynki postawić. Reszta jest mniej lub bardziej oczywistym wyborem.
RE: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu
Glory to Rome nie spełniło moich wygórowanych oczekiwań. Jednak, pomimo swoich wad, to wciąż świetna gra. W Internecie można znaleźć bardzo wiele osób zachwycających się nią. Na pewno przypadnie do gustu miłośnikom karcianek szukających wielu możliwości. Chociaż nie nadaje się do przedstawienia nieplanszówkowym znajomym, chociaż czasem przytłacza ogrom możliwości, to gra zdecydowanie jest warta swojej ceny. Brawa dla Boat City za wydanie Na Chwałę Rzymu, z niecierpliwością oczekuję na następne pozycje. Plusy:
  • świetne wydanie
  • przyjemność z tworzenia kombo
  • dużo wyborów w roli przywódcy
  • regrywalność
Minusy:
  • główny mechanizm zgrzyta
Dziękujemy wydawnictwu Boat City za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
8.55
Ocena użytkowników
Średnia z 11 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Glory to Rome: Na chwałę Rzymu
Typ gry: karciana
Projektant: Carl Chudyk
Ilustracje: Igor Wolski
Wydawca oryginału: Cambridge Games Factory
Data wydania oryginału: czerwiec 2011
Wydawca polski: Boat City
Liczba graczy: od 2 do 5 osób
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: ok. 60 minut
Cena: 89,95 zł



Czytaj również

Glory to Rome: Na chwałę Rzymu
W imieniu Senatu i ludu rzymskiego…
- recenzja
Impuls
Jedna karta w dziesięciu odsłonach
- recenzja
Red7
Wszystkie kolory tęczy
- recenzja
Innowacje
Tak powstawały wielkie cywilizacje
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.